piątek, 2 grudnia 2016

Bracka Jesień 2016 - pamiętnik degustacji

Bracka Jesień to jeden z sympatyczniejszych, kameralnych festiwali w okolicy. Dobra lokalizacja, za mostem granica i czeska kuchnia, a do tego sporo dobrego piwa. We wrześniu przedstawiłem w osobnych wpisach dwa najciekawsze piwa festiwalu: Cieszyński Porter Jubileuszowy i rewelacyjne piwo z USA Colonel Kernel. Dziś będzie upamiętnienie zdegustowanych piw, oraz w dwóch-trzech zdaniach o imprezie.


Podobnie jak rok temu festiwal odbył się na dziedzińcu browaru, co jest niewątpliwym plusem z uwagi na lepszy klimat i wrażenia estetyczne. W tym roku przybyło znacznie więcej wystawców, chociaż piw premierowych było bardzo mało, ale może to i dobrze? W końcu ta pogoń za nowościami nie jest wszędzie konieczna... Zresztą w jeden dzień i tak ciężko zdegustować interesujące pozycje. Taki festiwal to również okazja do spróbowania, ciekawych i drogich butelek w kilka osób. Strefa PSPD nie różniła się zasadniczo niczym od tych na innych festiwalach. W jaskini lodowej urządzono dyskotekę z słuchawkami, ale to nie moje klimaty i myślę, że ten teren można lepiej wykorzystać w przyszłym roku.

Widawa - Tropical Storm


Strefa gastronomiczna nie zachwyca, ale spacer do czeskiej knajpki jest przyjemnym  odświeżeniem, a obiad sycący, smaczny i tani, więc to nie problem. Strefa sanitarna też dała radę.

        


Minusem jest bardzo głośna muzyka, przez co w miejscu w którym jest najwięcej miejsc siedzących nie da się normalnie porozmawiać. Osobną i zdecydowanie negatywną kwestią pozostaje firma BusBrothers łącząca Cieszyn z Katowicami. Niezmiennie nie potrafi wykorzystać festiwalu i zarobić sporych pieniędzy! Przez ich brak przedsiębiorczości cierpi festiwal i uczestnicy, którzy muszą wracać przedwcześnie do domów. Z tego co słyszałem w ostatnim busie nie wszyscy się zmieścili...


 



1 komentarz: