wtorek, 10 października 2017

Jedziemy na Mundial!

Mundial to absolutnie największe święto wszystkich kibiców. Rozgrywki ligowe, europejskie puchary czy Mistrzostwa Europy to radość kibicowania, część życia kibica, ale to Mistrzostwa Świata są najwspanialszym świętem na które kibice czekają latami, bo w przypadku kibiców Polski, to nie są 4 lata… Za mojej świadomej kibicowskiej drogi udało się to tylko dwa razy, dziś może być ten upragniony trzeci…



Na pierwszą połowę przygotowałem aromatyzowaną bombę od Bekającego Bobra (Belching Beaver) – 35 sweet stout świata - !Viva la Beaver! Milk stout z aromatem masła orzechowego (peanut butter), oraz mexican chocolate. Pod tym pojęciem występuje specyficzna czekolada przeznaczona bardziej do rozpuszczenia w mleku i picia, niż do jedzenia. Jest to styl czekolady, twardej, ziarnistej, dobrej do tarcia np. do ciast. Praktycznie zawsze występuje z cynamonem, ewentualnie papryczkami. 7,5% alkoholu, 28 IBU.

Oby szybko strzelić ta myśl przyświecała od samego początku. Za długo utrzymujące się 0:0 mogło frustrować i prowadzić do niebezpiecznej sytuacji, ale błyskawicznie obawy zostały rozwiane! 5 minuta kilka udanych podań, obrobiona szczęścia i Mączyński otwiera wyniki!

W zapachu wafelki w czekoladzie, masło orzechowe, żurawina. Przyjemny, ale jednowymiarowy, nieco sztuczny, ale w tym piwie nie o aromat chodzi...

Turbo wcisnął Grosik i mamy 2:0!!!! Wspaniałe piwo, wspaniały wynik!

…. a o smak, gdyż smakuje wspaniale! Masło orzechowe (ale również czyste orzechy), wafelki czekoladowe, gorzka i mleczna czekolada uderzają potężnie i czarująco, ale najbardziej zaskakuje konsystencja – piwo jest mięciutkie, puszyste! Z mniej intensywnych nut mamy ciemne owoce, palony słód, cynamon, kawę z mlekiem, migdały, a na finiszu w przełyk grzeją papryczki! Goryczka niska, piwo słodkie, ale daleko mu do #teamcukrzyca. Po mocnym ogrzaniu wychodzi świetna laktozowa śmietanka.

Jest bogate, wielowymiarowe, intensywne, bardzo dobre, ale mimo wszystko to w dużym stopniu efekt aromatu masła orzechowego. Czy warto? Oczywiście, ale do aromatów nadal mam duży dystans, przy czym tutaj wkomponowały się wspaniale i jest to najlepsze piwo z masłem orzechowym jakie piłem.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 1/1)

Było 2:0, a zrobiło się cholernie nerwowo… Z naszej winy, bo wyszliśmy na stojąco na druga połowę, zbytnia pewność, że jest po wszystkim, zmiana taktyki i zawodników Czarnogóry spowodowały, najpierw wspaniały strzał z przewrotki wprowadzonego minutę wcześniej Vukcevic, kilka minut później kolejny raz zawodzi gra przy stałym fragmencie i jest 2:2… Na szczęście Czarnogóra popełnia błąd za błędem – najpierw wykorzystuje to Lewandowski, a chwilę później Czarnogórcy strzelają samobója… Ostatnie 10 minut to był prawdziwy dom wariatów, ale w końcu gwizdek! Wygrywamy 4:2, ale pozostała spora obawa. Nasi zawodnicy pokazali, że potrafią w kilka minut wszystko zniweczyć i ze słabym przeciwnikiem udało się sytuację uratować, ale w Rosji tak słabych przeciwników nie będzie i przy takim braku koncentracji może dojść do tragedii…
 
Tego dnia piłem również B-Day 5 Fiesta Madziar, czyli urodzinowe, arbuzowe gose autorstwa AleBrowaru, Pinty, tym razem już bez pubu Piwoteka. Inspiracją dla piwa był festiwal arbuzów na Węgrzech.

Piwo w zapachu i smaku przepełnione jest nutami arbuzów, a w tym drugim dochodzi również kolendra, sól, przyjemna słodowość. Wysokie wysycenie, goryczka niska, piwo słodkie. Orzeźwiające, pijalne, fajne do meczu i na gorące dni.

Udany trunek, ale najważniejszy dziś był mecz!