niedziela, 12 listopada 2017

Zagramanica - przegląd sklepowy

W ostatnim czasie degustowałem sporo piw z zagranicy. Ciężko jest sklasyfikować czy podzielić według stylów, czy państw dlatego będzie gulasz. Cecha wspólna? Wszystkie dostępne są obecnie w sprzedaży, wszystkie są w akceptowalnych cenach.


Kolejność według notatek.




Na start dobrze w Polsce znany i ceniony amerykański AleSmith! Orange X to pomarańczowe Pale Ale (5,25%).

W zapachu to czego się spodziewałem – pomarańcze w płynie. Świeżo obrane owoce, skórka, pestki.

Smak znacznie gorszy. Silnie słodowy z lekkim karmelem, wyraźna miodowość (utlenienie?), pomarańczy mało, głównie pestki. Goryczka chmielowo-pestkowa, o średniej intensywności. O ile zapach był zgodny z oczekiwaniami, to smak rozczarował. Pierwszy AleSmith w puszce i od razu najsłabsze ich piwo…

Ocena ogólna: 7.25/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość: 0.25/1)

Pozostajemy w USA, ale z San Diego przenosimy się do Nowego Jorku gdzie Evil Twin zmajstrował Imperial? (9%) Double New England IPA o jednej z najdłuższych nazw - I Always Felt Closer to IPAs Than I Did to People. Sekret tego piwa kryje się w podwójnym chmieleniu na zimno (Galaxy, Citra, Amarillo, Simcoe).

Piwo już wizualnie prezentuje się pięknie! Ślicznie mętne, z obfitą piana, która wzorcowo krążkuje.

Zapach to kwintesencja chmielu! Cytrusy, owoce egzotyczne, leciutka cebulka, odrobina granulatu. Wszystko w idealnej proporcji i soczystej świeżości.

W smaku słodowość prawie całkowicie przykryta przez chmiel! Jedynym jej przejawem są leciutkie biszkopty. Dominują owoce egzotyczne (mango, ananas, brzoskwinie w zalewie), cytrusy w stronę mandarynek, leciutka ziołowość (mniszek) i cebulka. Delikatnie wyczuwalny granulat. Gdzieś w tle odrobina miodu wielokwiatowego.

Piwo czaruje nie tylko wspaniałą chmielowością, ale również pijalnością, gładkością (płatki owsiane?). 9% alkoholu jest całkowicie ukryte, ale jest to ogromnie zdradliwe. Ciężko oczekiwać czegoś więcej od IPA, jest tu wszystko co najlepsze.

Ocena ogólna: 11/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 7.25/8; Cena/Jakość: 0.75/1)


Semi-skimmed Occultist to jednorazowy wypust Szkotów z BrewDog, jest to owsiany imperialny sweet stout z dodatkiem wanilii, laktozy, kawy i ziaren kakaowca.

Puszka ładna. Piwo czarne, piana beżowa, obfita, oblepia szkło.


W aromacie sporo dobrej kawy, niewiele mniej czekolady, ciemnych w tym palonych słodów, lekkie ciasteczka i ciemne owoce.

W smaku świetny efekt laktozy, przywodzący nieco na myśl kawę z mlekiem, jakiś krem na bazie mleka w tubie. Sporo kawy, czekolady, kakao, mniej karmelu, wanilii, ciemnych owoców, odrobina ciasteczek. Goryczka niska. Umiarkowanie słodkie. Taki milkshake, gładki, z przyjemną pełnią :)

16 zł to rozsądna cena za to piwo, ot taki fajny sweet stout.

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6.25/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Będąc na wyspach szybki wypad do Anglii. Piwo kupione pomyłkowo, ale jak już kupiłem to wypiłem. Southern Star od Northern Monk to Vanilla Latte Porter, czyli podobny klimat co poprzednik. 5,9% i 20 IBU. Przypakowo-pomyłkowy zakup odkupiony brakiem wiedzy, że to white porter ;)

Piana niska, utrzymuje się tylko kiepski kożuch.

Słodowo-wafelkowy aromat z silną nutą wanilii i kawy, uzupełniony przez kawowe nutki porzeczki.

W smaku bardzo podobnie – słodowo-wafelkowa podstawa z dużą ilością wanilii i kawy z porzeczkowym posmakiem. Słodkie, wyraźnie czuć laktozę. Goryczka niska. Smaczne, ale bez rewelacji, nieco za słodkie, za mocno laktozowe.

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.25/0.5 Zapach: 2/2.5; Smak: 5.25/8; Cena/Jakość: 0.5/1)