środa, 21 czerwca 2017

Ciacho z Meksyku i Bawarka z Pinty

Oj dziś będzie grubo i pysznie! Pamiętacie fenomenalne Mexican Cake z Westbrook? Dziś piwo o podobnym profilu, dlatego oczekuję niesamowitych doznań!


Mexicake ze Szkockiego Tempest to imperial stout (11% alk.) z dodatkiem cynamonu, wanilii, ziaren kakaowca i chilli w dwóch odmianach Mulato oraz Chipotle.

Piękna etykieta, którą w pełni docenić można z odpowiedniej perspektywy. Piwo czarna, jedynie piana jakościowo lekko odstaje.

W zapachu czekoladowe mokre ciasto, mleczna czekolada, cynamon, lekka wanilia i papryczki/alkohol. Bardzo sympatycznie i zgodnie z oczekiwaniami! Jest nawet kokos, którego w składzie nie ma.

Ciasto czekoladowe, czekolada pitna, czekolada w kostkach, a do tego cynamon, kokos, śliwki, rodzynki, papryczki, wanilia, ciemne słody, ciasteczka owsiane, a na finiszu kit pszczeli. W przełyku alkohol miesza się z papryczkami i na przemian grzeje i pali ;) Goryczka niska. Umiarkowanie słodkie. Wysycenie niskie.

Bardzo dobry balans, każdy dodatek jest ważny i wyczuwalny. Nie tak bogate i pyszne jak amerykański smakołyk, ale i tak wspaniale! Warto wspomnieć, że mamy również w naszym kraju piwo w tym klimacie, acz znacznie lżejsze, ale zdecydowanie warte uwagi.

Ocena ogólna: 10/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Jako bonusik coś z zupełnie innej orbity smaków -€“ Bawarka (13,1 BLG; 6,1% alk.) z Pinty. Klasyczny hefeweizen. Piłem sporo lepszych, ale ten jest stylowy – jak od linijki! Dojrzały banan, słabszy goździk, przypieczone ciasto drożdżowe, właściwa warstwa słodowa, niska goryczka. Wszystko jak należy, ale też nic ponadto. Dobra cena, przy szerokiej dystrybucji Pinty będzie to na pewno fajna opcja. Wychodzi 8.5 na 12.