piątek, 15 kwietnia 2016

Piwny szlak: Browar Jana

Z zewnątrz niepozornie, ale w środku...

Zawiercie to bardzo sympatyczne miasto będące ostatnim bastionem, kiedyś bardzo potężnego przemysłu piwowarskiego w Zagłębiu Dąbrowskim. Obecnie działają tam, aż dwa browary, czyli Na Jurze i młodszy, świeżo otwarty Browar Jana o którym dziś kilka słów.


Jeżeli jesteście w Zawierciu pierwszy raz i nie wiecie jak trafić do browaru to pytajcie o hotel i centrum wypoczynkowe Villa Verde, którego część stanowi Browar Jana. Inaczej traficie zapewne do drugiego o wiele starszego Browaru Na Jurze o którym będzie w osobnym wpisie. Żałuje, że nie zrobiłem zdjęcia samego kompleksu, ale nie ma co się oszukiwać żyłki i wyczucia fotografa nie mam w sobie za grosz...

Browar znajduje się w niepozornym, acz nowoczesnym hangarze o stosunkowo "lotnej" konstrukcji co w przyszłości stwarza możliwości szybkiej rozbudowy.

Zajcew z rąk piwowara

Sam browar jest nowoczesny i zaskakuje sporymi przestrzeniami, które nie są częste w krajowych browarach. Bardzo wygodnym rozwiązaniem jest automatyczny przesył słodu ze śrutownika do "gara". W sieci pojawiły się informacje jakoby browar powstał z myślą o kontraktowcach, ale podobno nie jest to prawdą. Inne browary oczywiście wynajmują tam moce, ale to firmowy Browar Jana jest najważniejszy. Część produkcji sprzedawana jest na miejscu w hotelowej restauracji, a reszta trafia do beczek i butelek, które zapewnia linia rozlewnicza, co zwłaszcza w początkowych fazach działania nie jest standardem w naszym kraju
.

Podczas zwiedzania browaru miałem możliwość spróbowania prosto z tanku dwóch najnowszych piw, czyli RISa i wędzonego stoutu. Zacznijmy na opak, czyli od cięższego kalibru. Zajcew to imperialny stout o ekstrakcie 24% odfermentowany do 11% alkoholu, czyli stosunkowo głęboko. Do tego goryczka w granicach 60 IBU. W piwie czuć procenty, ale mnie to nie przeszkadza zwłaszcza z perspektywy czasu - przez miesiąc, który upłynął od degustacji do premiery piwo na pewno się ułożyło i wykorzystało potencjał. Rzeczony jest spory, gdyż w smaku działo się dużo (od czekolady, przez karmel, nuty kawowe i ciemne owoce), ale o szczegółach powiedziecie się, gdy kupię butelkę do przeglądu RISów.

Drugim testowanym piwem był John Smoker wędzony stout uwarzony we współpracy z Wojtkiem Frączykiem z Widawy. 16,5 BLG i 6,2% alkoholu, a w konsystencji aksamit! Niesamowicie gładkie, wyraźnie wędzone i czekoladowe! Jeżeli po drodze nic się nie wydarzy to będzie prawdziwy hit i jedno z najlepszych piw w Polsce w tej kategorii!

Na koniec miejsce, które dało najwięcej radości i stanowiło ukoronowanie zwiedzania, czyli leżakowania z beczkami. Czy trzeba coś dodawać?


Najpierw Jim Beam, a później szkocka

Na koniec muszę rozwiać swoje i pewnie części z Was obawy! Gdy we wrześniu piwa sygnowane nazwą Jana trafiły do sprzedaży wywołały pewne obawy. Niby browar rzemieślniczy, a piwa uwarzone w Olbrachcie. Do tego Pszeniczne, które kupiłem okazało się delikatnie mówiąc przeciętne, chociaż słabe to chyba trafniejsze określenie. Niefortunny start... Na szczęście po falstarcie zaczął się szybki bieg o którego wynik jestem spokojny. To co zobaczyłem i usłyszałem przekonało mnie, że pracują tam ludzie pełni pasji (prawie sami piwowarzy domowi), pomysłów (będzie się działo) i rozmachu w działaniu. 

Pozdrowienia, oraz podziękowania za oprowadzenie dla piwowara Wiktora Saczuka, który wyczerpująco odpowiadał na liczne pytania. 

2 komentarze:

  1. A czy na miejscu, bez zwiedzania browaru można gdzies usiąść i po prostu napić się ich piw?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, bezpośrednio przy browarze jest restauracja/kawiarnia, gdzie można zakupić piwa lane i butelkowe.

    OdpowiedzUsuń