wtorek, 1 marca 2016

KA: Świąteczne, Miedzianka + Orkney Porter

Moje pierwsze spotkanie z młodym dolnośląskim browarem Miedzianka przypadło na okres zimowy, a zaowocowało to degustacją ich piwa Świątecznego! Od samej degustacji upłynęło sporo czasu, dlatego opracowując kolejną zaległą pozycję sączyłem sobie Orkney Porter z 2013 roku.


Sam browar jest rzemieślniczy i uzupełniony o kuchnię, oraz hotel. Z racji licznych zamków w tamtym rejonie na pewno wcześniej czy później do Miedzianki zawitam, dlatego dziś tylko o piwie. W składzie przyprawy, ekstrakt 13,4% i alkohol 5,5%.

Ładna rubinowa barwa piwa pozwala cieszyć nim oczy, ale piana za szybko znika.
W zapachu piernik, karmel, skórka pomarańczowa, imbir, nieco suszonych i kompotowych owoców. Aromat ten przypomina nieco Świąteczne z Kormorana, ale jest mniej wyrazisty. W smaku w zasadzie to samo: piernik, karmel, nieco kakao imbiru i skórki pomarańczy, owoców. Cynamonu za bardzo nie czuje chyba ze jest go za dużo i taki specyficzny gorzki posmak to jego efekt. Niestety całość smaku jest bez wyrazu, co czyni piwo płaskim, a nawet nieco mdłym. Innymi słowy świąteczniak przeciętniak, który ciekawiej pachnie niż smakuje.

Ocena ogólna: 7.75/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość 0.5/0.75)

W przepisywaniu notatek służył mi ciekawy porter...

Oj ciężko to ogarnąć: Highland Brewing Company, Swannay Brewery, Orkney, przy czym drugi i trzeci człon wydaje się oczywisty, gdyż mamy tutaj nazwę browaru i miejscowość z której pochodzi. Natomiast mocno problematyczny jest człon pierwszy, gdyż Highland Brewing Company to działający w USA browar z pubem, który jednoznacznie nawiązuje do Szkocji, ale powiązania z Orkney nie znalazłem.


Przejdźmy jednak do piwa, a jeżeli wy znacie rozwiązanie tej zagadki to dajcie znać w komentarzach. Orkney Porter Vintage 2013 kupiłem bardzo dawno temu i nie potraktowałem należycie, gdyż cały ten czas spędziło w pudle w temperaturze pokojowej. Do degustacji zachęciło mnie pojawienie się wersji BA, której zakup uzależniam od wyniku tej degustacji. Piwo warzone w sezonie zimowym, 9% alkoholu.

Porter ma barwę czarną, a drobna beżowa piana może nie jest bardzo obfita, ale prezentuje się naprawdę ładnie.

Aromat bardzo intensywny, ze sporym udziałem utlenienia. Słodkie śliwki, wiśnie, karmel, czekolada i lekko kwaskowaty palony słód. Ten zapach kojarzy się z takimi marmoladami śliwkowymi z dodatkiem czekolady lub karmelu. Mam wrażenie, że jeszcze trochę i pojawiłby się grafit.

W smaku typowy porter bałtycki. Silne nuty palonego słodu z lekko orzechowym posmakiem, a nawet lekkim popiołem równoważą się z silną i świetną słodyczą w której dominują nuty śliwki i rodzynek, uzupełniane przez wiśnie, nuty czekolady gorzkiej i mlecznej, oraz karmelu. Lekka nuta słodkich winogron charakterystyczna dla Porteru Łódzkiego. Goryczka o średniej intensywności  z palonym charakterem.  Niskie wysycenie, lekko oblepiające od słodyczy.

Bardzo zacny porter bałtycki będący świetnym wyskalowaniem pomiędzy słodyczą, a palonością. Idę do sklepu po wersję leżakowaną w beczce po whisky.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz