piątek, 25 grudnia 2015

Kalendarz Adwentowy 24: Santa's Little Helper BA 2013 Port Brewing

Dziś ukoronowanie kalendarza! Okienko nr 24 to perła, która leżakowała u mnie dwa lata i mam nadzieję, że było warto czekać tyle czasu, zwłaszcza z perspektywy całej tegorocznej serii, która nie oszukujmy się wypadła przeciętnie...


 Z okazji trwających świąt Bożego Narodzenia chcieliśmy życzyć wszystkim czytelnikom, znajomym z piwiarni, sklepów, browarów i wszystkim tym, którzy lubią dobre piwo: przede wszystkim zdrowia, bo ono jest najważniejsze, wspaniałego piwa, którym będziecie mogli się dzielić z rodziną i znajomymi przy świątecznym stole, pysznych potraw dla ciała i pokrzepienia dla ducha!

Santas Little Helper z Port Brewing gościł już na blogu w lutym 2014 roku, kiedy to Kamil Stoch zdobywał olimpijskie złoto. Tym razem kulminacyjnym punktem Kalendarza Adwentowego 2015 jest to piwo leżakowane w beczce po bourbonie z rocznika (vintage) 2013! Czekało na ten dzień ponad dwa lata, co potęguje moje oczekiwania! Od wersji podstawowej różni się zawartością alkoholu, który tutaj wynosi 12%, co może być "bonusem" od beczki.

Etykieta prezentuje się bardzo dobrze i do tego pasuje do osi czasu - Mikołaj rozdał prezenty 6go grudnia i w Wigilię raczy się z reniferami i skrzatami RISem :) Piwo ma kolor smolistej czerni, a zdobi je sporej wysokości piana, która niestety mocno buzuje co sugerować spore wysycenie co w tym stylu nie jest plusem.

Oj jak miło pachnie! Czekoladowe ciasto, wanilia, kokos, bourbon, i ogromna ilość rodzynek i śliwek! W tle delikatna nuta palonego słodu. Czuć szlachetne utlenienie! Aromat jest bogaty i intensywny, wspaniały!

Pachnie świetnie i równie dobrze smakuje! Ponownie bardzo czekoladowe ciasto, mleczna czekolada, tym razem skontrowane wytrawną nutą palonych słodów. Są to elementy jakby podstawowe, ale pozostałe są równie ważne, gdyż jest to wielopłaszczyznowa, bogata jak arabscy szejkowie mozaika smaków. Wanilia, kokos, rodzynki są po prostu cudowne, otoczone bourbonem i dębiną z posmakiem gorzkiej czekolady. Silnym efektem utlenienia są śliwki. Całość słodka, deserowa, ale i palona, minimalnie kwaskowata z goryczką na górnym pułapie średniej. Wysycenie o które się martwiłem jest ok. Piwo pełne, gęste, choć nie przesadnie. 12% alk.? Bez żartów, nie dałbym więcej niż 6, góra 7.

Warto było czekać dwa lata i warto leżakować RISy! Obecnie wydaje się optymalne i sam nie wiem co mogło by jeszcze zyskać, zwłaszcza, iż mam wrażenie, że dłuższe leżakowanie mogło by zaowocować nutą grafitu. Coś w smaku to sugeruje.

Ocena ogólna: 11.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 7.5/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75*)

Ps. na blogu było jeszcze jedno piwo o tej nazwie tyle, że z duńskiego Mikkellera.

* niestety była to ostatnia edycja o pojemności 0,66l, kolejne to 0,375l, a cena jak za większe...

1 komentarz:

  1. fajnie to piwo wyglada i z opisu mozna wywnioskowac ze to górna półka, ale to że ma 2lata to jest niewiele ;)

    OdpowiedzUsuń