poniedziałek, 19 października 2015

Piwa z Beer Geek Madness 2015 część 2

Piwa szalone, niekonwencjonalne, z nietypowymi dodatkami to temat przewodni drugiej części tekstu o trunkach z Beer Geek Mandess


Ucho i czekoladowe ciasto
Na początek piwo, które nie jest powiązane z BGM, ale ma w sobie chyba największą dawkę szaleństwa! Panie i Panowie stout śledziowy! Podawać ze śledziem w czekoladzie lub ciastem czekoladowym - sprawdzone!

Ucho od śledzia, Piwoteka,14 BLG, 5,5% alk.,50IBU
Herring Extra Stout to nic innego jak stout z dodatkiem śledzi! Tak, to nie żart ŚLEDZI! 5 kilo filetów, 5 kilo wędzonych! To jest prawdziwe szaleństwo!
W barwie bardzo ciemny brąz, piana drobna, ale niska, szybko nie zostaje nic. W aromacie kakao, ciemne słody, nutka wędzona. Po ogrzaniu czuć zapach wędzonego śledzia. W smaku bardzo podobnie - kakao, ciemne słody w zbożowej formie, czekolada, wyraźna wędzonka, a na finiszu słona nutka śledzi. Cała wędzonka pochodzi również od ryb, gdyż nie było słodów wędzonych. Gdy piwo solidnie się ogrzeje również w smaku śledź nabiera wyrazistości!

Piwo zdecydowanie zwariowane, ale nie tak intensywne żeby odstraszać. Nie jest to śledź w piwie, tylko stout z subtelnymi dodatkami. Piwo, które wypada znać i nie ma powodów do obaw ;)

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2/2.5 Smak: 6/8 Cena/Jakość: 0.75/0.75)



Kolejne piwo to już w 100% trunek na festiwal. Rauchweizen czyli absolutna klasyka, dlatego słusznie zapytacie, gdzie tu szaleństwo? Podobno w postaci chmielu Galaxy, chociaż mnie to nie przekonuje...  

Beer Geek Madness 2015, Doctor Brew, 14,5 BLG, 5,7% alk. 22 IBU, but. 0,5l
Trudna do nazwania, brązowo-miedziana barwa, z pianą która błyskawicznie znika co w pszenicy jest niedopuszczalne. W zapachu wędzonka szynkowo-ogniskowa, nieco czekolady, owoców. Klasycznie i bardzo przyjemnie. W smaku również jest bez zaskakujących nut: wędzonka, banan, ciemne owoce, słód, nieco czekolady i to jest na plus. Niestety nuty chmielowe są szorstkie, nieco łodygowe i zalegające, mimo niskiej, a w zasadzie jak na styl średniej goryczki.

Szaleństwa to tutaj nie znajdziemy, ale jest oczywiście nieprzemyślane chmielenie, co jest charakterystyczne dla Doktorów. Mimo wad, piwo całkiem przyjemne i tanie (nieco ponad 6 zł).

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 5/8 Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Czas na najlepsze piwo edycji "niemieckiej" i nie jest to przypadek! Kiełbasa z curry tak charakterystyczna dla tamtejszej kuchni, teraz w płynie!


Curry Wurst, Birbant, 14 BLG, 5,5% alk.
Wędzony saison z dodatkiem kolendry, kardamonu i pieprzu. Piana biała drobna, średnio obfita. Barwa zamglonego złota. Świetny zapach! Liść laurowy, majeranek, kolendra, a pod spodem kiełbasa! To serio pachnie jak curry wurst i jest to zapach niesamowicie przyjemny! W smaku podobnie! Połączenie wędzonego słodu z majerankiem daje niesamowity efekt kiełbasy z curry! Wyczuwalna również kolendra i ziele angielskie, ale ogólnie to pełny i złożony bukiet kiełbasy! Słodowość w podstawie bardzo przyjemna, jest nieco słodyczy, może nawet odrobina owoców, ale to są niuanse w tle. Reszta to po prostu genialna kiełbasa! Pozycja obowiązkowa i jedno z najlepszych piw w historii BGM. Curry nie do końca jest mieszanką o tej nazwie, ale daje świetne efekty smakowe. Hit!

Ocena ogólna: 10.75/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2.5/2.5 Smak: 6.75/8 Cena/Jakość 0.75/0.75)

Na koniec jedno z dwóch najlepszych piw z edycji "amerykańskiej". Imperialny dziki stout!

Wild Wild East, Birbant, 24 BLG, 10 BLG

Piwo rewelacyjne z którym ogromna rzesza uczestników miała poważny problem. W chwili gdy na rynek wchodziło to piwo dla dużej grupy odbiorców synonimem kwasu był John Cherry z AleBrowaru. Piwo z kwaśnymi mające niewiele wspólnego, a tym bardziej z dzikusami na brettach, a właśnie takim potężnym dzikusem jest ten RIS! Ogromna dawka nut dzikich z sianem i końską derką na czele, intensywnie wypełnia usta. Po przejściu tych barbarzyńskich hord docierają do nas nuty czekoladowe, palony słód, a może nawet nieco ciemnych owoców. W składzie podobno są jagody goji, ale ja nic takiego nie wyczułem.

Na pewno będzie jeszcze jedna część przeglądu :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz