środa, 5 sierpnia 2015

... spektakularne klęski.

W ostatnim wpisie prezentowałem piwa, które nieco niespodziewanie okazały się ponadprzeciętnymi smakołykami! Sielanka nie może jednak długo trwać, dlatego dziś przeciwieństwa hitów, czyli spektakularne klęski, rodzimego kraftu.

Call Me Simon 2015, Pinta & Simon Martin, 19,1 BLG, 8,1% alk., 80 IBU, butelka 0,5l
Nazwa na pewno niejednego zmyliła, ale jest to zupełnie inne piwo niż pierwsza edycja. Zastosowano tą samą taktykę co z Lublin to Dublin - nazwa ta sama, inny styl. Bitter to nudny styl, ale tutaj postanowiono nadać mu imperialnego charakteru i udowodnić, że się da. Etykieta ładna, zbliżona do wersji pierwszej. W barwie bursztyn, opalizacja i zmętnienie. Piana obfita, oblepia szkło. W zapachu dużo słodu, lekkie owoce, sporo ziół. Nuta odstanej kilka godzin końcówki piw z drożdżami. Przykre dla nosa. W smaku potężne uderzenie alkoholu (fuzle, zero szlachetności), który przykrywa nuty mokrego, zaczynającego pleśnieć zboża. Są jakieś owoce (morele?), zioła, karmel i drożdże. Lekka apteka. Nie da się tego pić, unikam wylewania piwa, ale to idzie w kanał. Unikajcie!
Ocena ogólna: 3.5/12

Drugim, lepszym, ale nadal rozczarowującym piwem jest amerykańska pszenica z AleBrowaru.

Be Like Mitch, AleBrowar, 11,6 BLG, 4,4% alk., butelka 0,5l
Ten swoisty hołd dla kultowego w latach 90tych Słonecznego Patrolu zapowiadał się bardzo obiecująco, a otwierając piwo liczyłem na potężną dawkę orzeźwienia w kolorze "blond Pameli". Piana biała, oblepia szkło, ale nieco brakuje jej trwałości. W zapachu potężna dawka przejrzałych, wręcz nadpsutych owoców i nieco słodu. Nieprzyjemnie to pachnie, ale smakuje nieco lepiej. Silne nuty słodowe, z chlebowo-drożdżowymi wstawkami, do tego mieszanka przykrych, nadpsutych owoców z kompotu i przyjemnych (morela + cytrusy), słabiej wyczuwalnych. To wszystko... Płaskie, z lekko ściągającą, jak na styl wysoką goryczką. Dopite do końca, ale bardzo nudne, bez wyrazu i orzeźwienia.
Ocena ogólna: 6/12


Niestety nadal pozostaję bez komputera i na kolejne wpisy przyjdzie Wam pewnie znowu poczekać... Materiału mam dużo: premiery, wizyta w browarze, zamki i oczywiście hity z USA! Postaram się jeszcze dziś opisać urodzinową degustację Paradoxa, ale nie wiem czy czasu starczy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz