poniedziałek, 15 czerwca 2015

Zamek Karlstejn & Zvikov RIS!

O wyjeździe na koncert KISS i krótkim odpoczynku w Pradze już Wam pisałem. Do klasycznego trójkąta: koncert, piwo i zamek brakowało tylko tego ostatniego, ale napatoczyły się dwa! Uzbrojony w RISy ruszam na podbój czeskich twierdz.


Dzięki wynalazkowi zwanemu Ceske Drahy przemieszczanie się po tym niedużym, ale bardzo pięknym kraju jest stosunkowo tanie (chociaż, już nie tak jak kiedyś), szybkie, punktualne i wygodne. To niesamowite, że po drugiej stronie mostu (tego w Cieszynie) wszystko może funkcjonować inaczej niż w PKP... Polecam wybranie tej formy komunikacji. Po niecałej godzinie, ot idealny czas na degustację(jest to legalne) docieramy do miejscowości Karlstejn. Zamek o takiej samej nazwie stanowił skarbiec Pragi i miejsce przechowywania insygniów władzy. Tradycyjnie nie będę rozpisywał się nad historią o której zainteresowani znajdą naukowe źródła, a skupię się na piwie i ewentualnych poradach.

Sama droga ze stacji nie jest szczególnie długa, ale stale pnie się pod górę, prawie do samego końca jest to asfalt, a w około knajpki, lodziarnie, pamiątki. Widać, że całe miasteczko żyje z turystów, którzy licznie odwiedzają zamek. W jednej z knajpek znalazłem informację o piwie z jednego z licznych małych browarów, ale było niedostępne... Jest również piwo zamkowe Hrad Karlstejn., który jest masówką z browaru Chotebor przyozdobioną zamkową etykietą. Ot zwykły jasny lager, nie ma o czym pisać.


Po dotarciu do celu trzeba zakupić bilet, który do najtańszych nie należy. 170 koron + dopłata za polskiego przewodnika 30 kc. Wejście dla Polaków było tego dnia raz o 11:50. Zwiedzanie tylko z przewodnikiem.  Niestety aby wejść do skarbca należy zarezerwować miejsce kilka dni wcześniej, oczywiście cena jest adekwatnie wyższa. Sam zamek z dołu wygląda dużo okazalej, a już na górze jest bardzo zbity, przez co trudno o dobre zdjęcia. Poruszanie się jest również ograniczone dlatego do większości miejsc nie można dotrzeć. Ogólnie dziwny rygor typu "nie można tłumaczyć słów przewodnika".

We wnętrzach robienie zdjęć tylko za dodatkową opłatą 150 kc. Same ekspozycje nie robią wielkiego wrażenia. Większość komnat jest pusta, a "tekturowy" kominek to prawdziwy hit. W "moim" malutkim zamku w Będzinie zbiory są dużo bogatsze i ciekawsze, co przy bilecie za 30 złotych wcale nie jest satysfakcjonujące. Fajna wycieczka w dobrym towarzystwie, ale mimo wszystko lekki niedosyt pozostał, gdyż "skarbiec Pragi" zapowiadał nieco więcej.

Po zakończonym zwiedzaniu czas na chwilę relaksu przy czeskim RISie. Zakupiony w Pradze 20 Stout z browaru Zvikov to 9,5% alkoholu, 60 IBU, a za butelkę 0,33l zapłaciłem 85kc. Sam browar mieści się również na zamku/hotelu o tej samej nazwie, ale od Pragi to kawał drogi, chociaż następnym razem...  

W barwie oczywiście trunek czarny, ale drobna bezowa piana nieco za szybko opada. Zapach bardzo przyjemny. Kakao i czekolada mieszają się z ciemnymi owocami (śliwka) i rodzynkami, delikatne nuty ciemnych słodów. Jest nawet skojarzenie z beczką (po rumie?), ale o niej nie ma słowa na etykiecie.

Smak równie przyjemny i bogaty. Czekolada, palony słód z minimalnym popiołem, ciemne owoce (głównie powidła śliwkowe), rodzynki. Ponownie skojarzenie z beczką po rumie/bourbonie z odrobiną wanilii. Od chmielu mamy bardzo ciekawą nutkę owoców egzotycznych, multiwitaminy, ale goryczka jest bardzo niska. Jak na tak mocne odfermentowanie jest zaskakująco słodkie, co dla mnie jest dużym plusem.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd 0.5/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75) 


Stout smakował nawet bardzo, a i teren do degustacji był idealny. Piwo polecam zdecydowanie, a zamek? W zasadzie też, ale bardziej przy okazji, a nie jako główny cel wyprawy, gdyż nasze dużo mniej reprezentacyjne twierdze oferują więcej. Po prostu mamy wyższe standardy zamkowe :)


Praga 2015:
1. Zamek Karlstejn & Zvikov RIS
2. Praskie browary: U Medvidku
3. Praskie browary: Benedict/Sv. Vojtech

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz