poniedziałek, 1 czerwca 2015

Dzień dziecka: braterski bój na portery - Mikkeller

Kurde! Mam spory problem z tegorocznym Dniem Dziecka. Przez dwa lata kupowałem sobie ekstrawaganckie prezenty, które stawały się bardzo popularnymi wpisami. Był to "gwiezdno-wojenny" RIS z wanilią, czyli Death Star, oraz legendarne 1000 IBU z Mikkellera. W tym roku nie kupiłem nic... No może nie do końca nic, gdyż w maju wydałem na piwo majątek (portfel zmarł z głodu), ale nie kupiłem nic z dedykacją na ten dzień. Rozpocząłem przeglądanie zapasów i padło na Briana, ale nie do końca to czuję, jednak to nie to... Może trzeba wybrać się na zakupy :>

Aktualizacja 02.06: do sklepu się nie wybrałem, ale zmieniłem koncepcję :) Przeglądając  zapasy natrafiłem na "imperial porter" z Evil Twin, czyli od brata Mekkela. Rodzeństwo podobno ostro ze sobą rywalizuje, dlatego czas rozstrzygnąć kto warzy lepsze piwo!

Piwo w swoisty sposób gościło już na blogu w zeszłym roku, kiedy to degustowałem George vs. Brian BA: Cherry wtedy będąc jedynie po degustacji pierwszego z bokserów George'a, który na blog powrócił w wersji Bourbon Barrel Aged. Teraz czas na rywala tego super pojedynku wagi ciężkiej. Porter bałtycki (?) o mocy 12,3% alkoholu, który uwaga, został uwarzony w hiszpańskim Del Montseny. W sumie w Katalońskim, gdyż to browar w Barcelonie. Więcej informacji klasycznie brak. 

Etykieta spójna z pozostałymi z wspomnianej serii. W barwie czerń, piana bardzo obfita, brązowa, nieco za szybko znika, ale jak na ten styl i alkohol jest dobra. 0.75/0.75

W aromacie jest potężnie, ale jednotorowo - silnie palony słód, nawet skojarzenie z prażeniem, oraz nieco ciemnych owoców, jakieś chmielowe niuanse. 2/2.5

W smaku dzieje się duuużo więcej, chociaż paloność nadal jest silna. Dostajemy potężną dawkę czekolady, mieszającą się z kawą ze śmietanką, plus ciemne owoce, zwłaszcza śliwki, nieco rodzynek. Do tego owoce od chmielu, zwłaszcza cytrusy, kwiaty (fiołki?). W tle nieco pasieki (kit) i cukier kandyzowany, który jest jednak na tyle delikatny, że nie mam pewności jego użycia. Goryczka o średniej intensywności. Po ogrzaniu wychodzi lekka wanilia w formie kremu do wafelków, wiśnie, ale i popiół z palonego słodu. 7/8

Bardzo gęste, zaskakująco słodkie (w zestawieniu z zapachem), na wysokim poziomie, ale nie ze ścisłego topu moich najsmaczniejszych degustacji.  0.5/0.75

Ocena ogólna 10.25/12

George był lepszy. Trzeba jeszcze jakoś uatrakcyjnić ten Dzień Dużego Dziecka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz