niedziela, 3 maja 2015

Barrel Aged po polsku, czyli Jack Daniels w natarciu! Część 1

Star Cysterna

Tegoroczny FDP odbywał się pod znakiem wielkich dębowych beczek z napisem Jack Daniels, które do kraju sprowadził Wojtek Frączyk, a piwowarzy z kilku browarów postanowili je wykorzystać jak Duch Kraftu przykazał!


Wrocławski Festiwal Dobrego piwa trwa jeszcze w najlepsze, ale dla mnie zakończył się już pierwszego dnia ok 21. Żal było opuszczać imprezę tak wcześnie, ale dobrze, że udało się być chociaż te kilka godzin. Najważniejsze jednak, że zrealizowałem plan degustacyjny prawie w całości jeżeli chodzi o kategorię "muszę".

Czarny Kamaz
Jako pierwszy na scenę wjechał Star Cysterna  z Jackiem Materskim za kierownicą, który osobiście polewał piwo. Artezan przygotował na festiwale Czarnego Kamaza w wersji leżakowanej w beczce po rzeczonym Jacku. Pierwotny Kamaz to 16% ekstraktu i 6,5% alkoholu w podwójnym stoucie owsianym. Wizualizacja na zdjęciu, wiec przejdźmy od razu do aromatu. Słód, kawa, gorzka czekolada, nuta rumowo-kokosowa (były kiedyś takie kulki). Nieco ciemnych owoców. Efekt beczki bardziej rumowy. W smaku jest podobnie, bardziej rum, koniak, niż Jack Daniels. Efekt jest jednak świetny, piwo jest bardzo kremowe, delikatne. Dominują nuty czekolady, kakao, lekki karmel, kawa, masa ciemnych owoców, nieco wanilii. Są jeszcze rodzynki macerowane w rumie, kulki kokosowe, cierpkość bardziej od drewna niż słodu. Goryczka niska.

Jak Star wypada na tle Kamaza? Oczywiście o niebo lepiej. Nie robiłem notatek, ale w tym drugim dominowała kawa, czekolada, palony słód z wyraźną kwaskowatością od tego ostatniego. Brakowało nieco ciała, kremowości, której oczekuję po podwójnej owsiance. Było dobre i warte zakupu, ale dopiero wersja z beczki nabrała szlachetności i bogactwa. Spore poruszenie wywołała cena - 20 złotych za 0,3l.


Drugim hitem miał być FES Black Kiss z Widawy i w zasadzie był nim, aczkolwiek rozmowy około piwne i spotkania nieco zablokowały notatki, przez co opis jest skąpy z mojej pamięci. Pamiętajmy jedna, że ważni na festiwalu są właśnie ludzie i spotkania. Piwo leżakowało przez 5 miesięcy w dębowej beczce. Już po aromacie czuć, że będzie słodko i kwaskowato, że wiśnie i bourbon (czy tennessee whisky) zrobią robotę.  Tak też jest. Wyraźnie słodka czekoladowa podstawa z dużą dawką śliwek i rodzynek jest łamana falą kwaśnych wiśni. Wyraźnie wyczuwalna drewno od beczki, oraz bourbon. Beczka ponownie zrobiła piwo, chociaż nie wiem czy ta kwaśność była zamierzona, czy to jednak lekka infekcja? Nieco przywodził na myśl flandersa. 15 złotych za 0,3l, 0,2 za 10. Tylko porteru z warszawy żal... W sumie nie jego, a mnie i tego, że nie spróbowałem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz