niedziela, 29 marca 2015

Wieniawa, Mr. Hard's Rocks i ułańska fantazja!

Czytając o postaciach wybitnych, nietuzinkowych, stanowiących odpowiednik bohaterów kultowych filmów czy powieści niejako spędzamy z nimi czas, przez, krótką chwilę stają się ich towarzyszami. Będą JEGO towarzyszem nie można pić byle czego! Do lwowskich kawiarni, na front I wojny, do gabinetów Komendanta zabiera nas Bolesław Wieniawa-Długoszowski, postać tak barwna, że wręcz niewiarygodna, obrosła legendą, a jednak prawdziwa. Poeta, artysta, lekarz, dyplomata, zdobywca niezliczonych niewieścich serc, Pierwszy Ułan Rzeczpospolitej, bohater walk o odrodzoną Polskę, adiutant ukochanego Marszałka, do szpiku kości patriota. Historie zebrane przez Tadeusza Wittlina w "Gawędach o Wieniawie" stanowią materiał na kilka filmów i powieści. Opowiastki, bitwy, przypadkowe spotkania i niekonwencjonalne zachowanie szwoleżera czyni tą książkę lekturą obowiązkową dla wszystkich, od pasjonatów historii, po miłośników fantasy. Wieniawa za kołnierz nie wylewał, a jako dżentelmen raczył się trunkami wybornymi, munduru nigdy nie splamił, a z bankietów wracał na trzy bryczki: w jednej on, w drugiej szabla, a w trzeciej rogatywka, dlatego z nim pić wypada tylko to co najlepsze! Dlatego z nim napić się trzeba z ułańską fantazją Mr. Hard i Mr Hard's Rocks! 

 

Minimalna ilość butelek, oraz  rok leżakowania sprawiły, że pomimo wysokiej ceny (jak na krajowe standardy) piwo rozeszło się w jeden dzień. Jest to warka pierwsza o której już wspomniałem na świeżo, skreśliłem również kilka zdań o debiutującej warce nr 2.


Mr. Hard's Rocks, Pracownia Piwa, butelka 0,33l - 18 zł

Parametry zacne, acz nie specjalnie wyśrubowane - 25 blg i 9,5% alkoholu, a do tego 55% IBU. 

W barwie ciemny brąz, podchodzący pod czerń. Piana za szybko znika i nie jest obfita. Etykieta klasyczna.

Intensywna gorzka czekolada, szlachetne kakao, lekko palony słód, śliwki, rodzynki. Bardzo miły, ułożony, acz umiarkowanie intensywny jest ten aromat.

W smaku ponownie dominuje gęsta gorzka czekolada, palony słód, nieco nadpalonego drewna z kija do pieczenia kiełbasek (nie klasyczny popiół).  Do tego śliwki, rodzynki, wiśnie, a nawet czerwony winogron. Kremowe, gładkie, ułożone, acz nieco alkoholowe, chociaż dla mnie taki poziom jest w pełni dopuszczalny. Lekkie orzechy, minimalna kawa. Nie zachowało się nic z nut chmielowych, w które piwo obfitowało "na świeżo".  Co za tym idzie goryczka jest palona o średniej intensywności. Słodycz owoców i wytrawność, ale nie kwaskowatość od słodu umiejscawiają piwo gdzieś pośrodku ten winnej wyliczanki. Bardzo niskie wysycenie, na koniec lekkie lody waniliowo-smietankowe.

RIS jeszcze nie wybitny, ale mający na wybitność potencjał.

Ocena ogólna: 10/12

To tyle, koniec i kropka! Wieniawa czeka! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz