wtorek, 31 marca 2015

Po pracy kwas, czy inne LSD!

Nie masz ochoty na RISa, czy innego barley winea? Ogarnia Cię zmęczenie, senność i padasz na py... znaczy twarz? Jest źle, ale znajdzie się na to lekarstwo! Jest nim KWAS! Tak, tak, popularny kwas to nic innego jak słynne LSD, czyli " jedna z najaktywniejszych substancji psychodelicznych". Eeee nie, chyba coś pomyliłem, tak czy ten tego... zmęczenie! 

 

Jeżeli jednak zdecydujecie się na kwasa, to zadbajcie o jego pochodzenie. Najpopularniejsze produkują w Belgii, ale również w Norwegii można znaleźć niezły towar. Mnie zaprzyjaźniony diler z HaandBryggeriet dostarczył materiał z solidnego przemytu. Stworzyli (25.10.11r.), następnie  18 miesięcy ukrywali go w dębowej beczce, aby wreszcie 16.06.13r. skitrać do butelki, którą dziś otwieram i łykam kwas!

Obok stoi talerz pomidorówki z ziemniakami (gdzie jest ryż?!), ale coś syczy, bulgocze i wybucha niczym jakiś Wezuwiusz! Zupa zamiast barwy czerwonej ma czarną i wonieje wiśniami w czekoladzie (ziemniaki z Ukrainy czy co?) i jakieś toto kwaśne jak by skisła.

No, ale co zrobisz, ugotowane to zjeść trzeba, ale zaraz, zaraz, jakiś krasnoludek na mnie spoziera, jak nie przymierzając Pyza z łyzy!  Brrrr to jednak działa! W smaku to już totalny odlot! Jak bym jadł kwaśny chłodnik z wiśni, śliwek, czy innych jagód, przyprawiony płatkami czekolady, wanilii, kawy i do tego sporo drewna! Kwaśne i słodkie jednocześnie, a do tego czekoladowe!? Toż oszaleć można! Może dawka za duża? I jeszcze jakaś nuta tytoniu i innych orzechów się pałęta! I to drewno? Łyżka przecież metalowa, a nie dębowa... Na deser jeszcze ciasteczka, a ten kwas to swoją drogą, koniem nieco daje...

Co tu pisać, ostra jazda. Istne Surpomp!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz