piątek, 16 maja 2014

Pamiętny dzień część 1

W dniu dzisiejszym (w chwili opublikowania pewnie już wczorajszym) po ponad 10 latach zapuszczania, ściąłem włosy. Dla większości z was wyda się to wydarzeniem błahym, ale kto miał długie ten będzie wiedział o co chodzi :) Tak, czy tak to bardzo istotne wydarzenie w moim życiu, dlatego chciałem, aby towarzyszyło mu wyjątkowe piwo. Koncepcji miałem kilka, ale wygrał Serpents Stout z Port Brewing, a dokładniej z ich serii piw belgijskich Lost Abbey. Warto nadmienić, iż obecnie szalejące z Kalifornii pożary niebezpiecznie zbliżyły się do browaru (teren ewakuowano), ale wiatr zmienił kierunek i ogień, póki co, przeszedł bokiem.

Zanim jednak przejdziemy do dania dnia muszę nadmienić iż miałem okazję zdegustować na rozgrzewkę równie wielki rarytas, dostępny najprawdopodobniej pierwszy raz w Polsce Allagash White, wit z amerykańskiego Allagash Brewing. Piwo dotarło do Katowic, dzięki staraniom ekipy piwiarni Browariat i leje się tam obecnie z kranu. Jest ono okrętem flagowym browaru, zdobywcą wielu medali na konkursach piwnych.

Sam browar rozpoczynał działalność w 1995 roku, a jego założycielem jest Rob Tod. Nie był on jednak nowicjuszem, gdyż wcześniej pracował w branży i zdobywał doświadczenie. Od samego początku postawił na piwa belgijskie, których ponoć wtedy brakowało w USA, a co więcej zaprojektował charakterystyczne, stosowane do dziś 15 litrowe beczki na swoje wyroby. Ciekawostką jest fakt iż w tym czasie był to browar jednoosobowy! Podobno również jako jedni z pierwszych w Stanach zdecydowali się na re-fermentację piwa w butelce. Pierwszym uwarzonym piwem było właśnie to które miałem przyjemność degustować :) 

Przejdźmy jednak do konkretów: 5% alkoholu, warzone z dodatkiem kolendry, curacao i przypraw.

Barwa: mocno zamglona, opalizująca żółć.

Piana: biała, obfita, drobnoziarnista, sztywna, bardzo trwała, pięknie oblepia szkło. 0.5/0.5

Zapach: słód pszeniczny, kwaskowatość, nuta belgijska, kolendra, cytrusy, skórka pomarańczy, lekka nuta drożdżować. Bardzo stylowy. 1/1

Smak: słód pszeniczny, leciutki banan wnoszący nieco słodyczy, świetna stonowana kwaskowatość w stylu rozcieńczonego soku z cytryny, kolendra, skórka pomarańczowa, drożdżowa nuta belgijska. W tle minimalna nuta przypraw, perfum. Goryczka na górnym poziomie niskim intensywności. Świetna kremowa konsystencja i balans kwaskowatości, słodyczy, goryczki przy zachowaniu walorów orzeźwiających. 7/8

Cena/jakość: piwo jest drogie, nie czarujmy się jak na nasze zarobki bardzo drogie, ale to nie wina lokalu czy browaru. Sprowadzenie takich perełek jest kosztowne, a piwo w swoim stylu jest świetne, dlatego zdecydowanie warto. Ja sam nie odmówię sobie ponownej degustacji, gdyż szansa szybko się nie powtórzy. 0.25/0.5

Z dużą dozą prawdopodobieństwa jest to najlepszy wit jakiego piłem, ale nasze Podróże Kormorana z najlepszych warek czy zeszłoroczny Jasny Dynks niewiele mu ustępują. Piwo jest bardzo stylowe, klasyczne, więc nie oczekujcie amerykańskich wariacji.

Ocena ogólna: 8.75/10

W tym miejscu przerwę, gdyż już ten wpis jest długi, a część 2 również do krótkich nie należy.

Ciąg dalszy nastąpi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz