niedziela, 16 marca 2014

Smoky Joe edycja fanowska i czekolada

Początkowo planowałem osobny wpis o tej edycji, następnie stwierdziłem iż dodam ten opis do wersji klasycznej, aby ostatecznie wrócić do pierwotnej koncepcji.

Smoky Joe Edycja Fanowska

Jeżeli chodzi o parametry to pozostały one bez zmian, w przeciwieństwie do zasypu w którym udział słodu do whiskey został zwiększony o 100%, oraz dodano do leżakowania płatki dębowe. Wersję tą wybrali piwosze w internetowej ankiecie. Osobiście głosowałem na wypasioną wersję Sweet Cow, ale ten Smoky Joe był u mnie na drugim miejscu więc też się ucieszyłem z jego wygranej. Ta wersja piwa zostanie wysłana na konkurs World Beer Cup. Wizualnie piwo się nie różni od klasyka, no może piana jest słabsza, za to w aromacie mamy zdecydowanie wyraźniejsze nuty czekoladowe, brak kawy, a nuta torfowa pozostaje delikatna. W smaku intensywna prawdziwa czekolada, a nie substytuty typu Samuel Smith Chocolate Stout. Jej gorzkawy posmak miesza się z wyraźną i dużo intensywniejsza niż zazwyczaj nutą torfową – dla mnie bomba. Piwo jest ostrzejsze, pikantniejsze, ale nie zatraciło swojej aksamitności. Wyczuwalna jest nuta dębiny, która jak na płatki (a nie beczkę) daje bardzo dobry efekt. Lekka słodowa kwaskowatość. Piwo jest bardo dobre, czy lepsze od pierwowzoru? Ciężko powiedzieć, bo normalne było jednym z moich ulubionych z AleBrowaru, a i to takim się stało. Powinno wejść na stałe do oferty.

Jeżeli piwo Was zaciekawiło to biegiem do sklepów, wielokranów, czy gdzie tam się zaopatrujecie bo butelek i beczek jest bardzo mało i jego zdobycie to spore wyzwanie.

Godzinę później

Czekolada Smoky Joe, Manufaktura Czekolady

Drugim etapem będzie degustacja samej AleCzekolady Smoky Joe jest to wspólny projekt AleBrowaru i Manufaktury Czekolady. Sama tabliczka jest cholernie mała i droga, w składzie 70% ekwadorskiego kakao, cukier trzcinowy i słód po whisky – ten sam, który był użyty w piwie. Wszystko w pięknym opakowaniu - etui, a w środku opis procesu powstawania, krok po kroku ("150 lat temu tabliczki powstawały dokładnie tak, jak my je robimy dzisiaj"). Typowy smak czekolady, bardzo szlachetny, ot taka prawdziwa czekolada z najwyższej półki – mimo pewnej słodyczy wyraźnie idzie w stronę tzw. gorzkiej czekolady. Udział słodu jest nie tylko wyczuwalny w smaku (wyraźna, acz delikatna nuta torfu), ale i namacalny w postaci pozostałości łusek. Produkt bardo smaczny i wart spróbowania, ale stosunek wielkości tabliczki i ceny wyklucza ponowny zakup przy czym jak wiecie u mnie priorytetem są ciekawe piwa, a nie czekolady zwłaszcza iż wypadało by stracić kilka kilo. Taki produkt rzemieślniczy musi swoje kosztować, ale to nie mój priorytet, przy czym zakupu oczywiście nie żałuję, bo czekolada jest pyszna.

Etap trzeci to otwarcie drugiej butelki piwa i wspólna degustacja z czekoladą do nowego odcinka Hannibala.

Posłowie

Na koniec mała refleksja. Premiera klasycznej wersji miała miejsce w marcu 2013 roku, a zdobycie takiego piwa w moim rodzinnym mieście mieściło się w pliku Science Fiction, a czekolady nie było nawet w Krakowie. Dziś piwo i czekoladę kupiłem w Będzinie w Groszku! Rozmach i skala piwnej rewolucji w Polsce jest porażający, nawet w marzeniach nie liczyłem, że będzie tak dobrze. Ilość premier, nowych browarów po prostu nie mieści się w głowie i to jest piękne! Niech żyje piwna rewolucja!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz