czwartek, 21 listopada 2013

Browar w cieniu Kuchennych Rewolucji

Piwowar musi być choć odrobinę kucharzem, aby łączyć smaki, odpowiednio je balansować i tworzyć jak by nie patrzeć smakowe dzieła sztuki jakimi są udane piwa. Dlatego dziś będzie nie tylko o piwie, ale i o jedzeniu. Przedstawiamy Cieszyński Browar Mieszczański, który co tu dużo mówić bardziej znany jest z udziału w Kuchennych Rewolucjach niż z warzonego tam piwa. Czy udział w telewizyjnym show odsuną piwo na dalszy plan? 

Piwosz nie samym piwem żyje i dlatego podczas pobytu w Cieszynie na Brackiej Jesieni trzeba było coś zjeść. Wybór co chyba oczywiste padł na Browar Mieszczański słynący nie tyle z piwa co z udziału w popularnym programie Kuchenne Rewolucje (s07e07), którego gwiazdą jest Magda Gessler. Osobom związanym z piwowarstwem na pewno najbardziej w pamięci utkwił błąd pani Magdy, która stwierdziła, że piwo się pędzi. Pomijając jednak ten szczegół rewolucja była udana i uzyskała rekomendację restauratorki. Nie będę ukrywać iż byłem ciekawe nie tylko piwa, ale również jedzenia, dlatego i o nim słów kilka.

W sali barowej było sporo ludzi (część z nich tak jak my była uczestnikami BJ), aczkolwiek sala druga
świeciła pustkami. Po usadowieniu się przy stoliku kelnerka przyniosła nam czytelne i dobrze skomponowane menu w którym jednak razi źle zeskanowany autograf na którym widnieje nazwisko Gessl. Najciekawszym piwem wydawał się Koźlak Wędzony i mimo iż kusił jeszcze stout czekoladowy (jakoś kelnerka nie rozwiała moich wątpliwości czy czekoladowy jest od słodu czy od aromatu) na nim poprzestaliśmy, gdyż na festiwalu czekało jeszcze sporo piw do spróbowania. Co do jedzenia to wybór zupy piwnej na rosole z dodatkiem chleba kminkowego (7zł) wydawał się oczywisty, natomiast drugie danie stanowiło trudny orzech do zgryzienia. Kusił faszerowany kurczak, ale odstraszała skutecznie jego cena (45zł), zastanawiałem się nad golonką w piwie, ale ostatecznie zdecydowałem się na gulasz z jelenia na ciemno z knedlem czeskim i sosem śliwkowym (29zł).

Przejdźmy jednak do konkretów!

Zupa posypana zieloną cebulką, smaczna, dość pikantna, aczkolwiek nuta piwna była niewyczuwalna, a posmak wołowy kojarzył się z sosem z torebki Knorra. Grzanka z mazią z bryndzy przyjemna w smaku, ale kminku absolutnie tam nie wyczułem.


Drugie danie zrobiło na mnie dużo lepsze wrażenie:  świetny knedel, którego nie powstydziły by się czeskie hospody, co najważniejsze był to knedel, a nie klusek na parze. Bardzo dobry sos i kruchutkie świetne mięso rysują obraz dania smacznego i satysfakcjonującego, ale nie wybitnego. Tak więc jeżeli chcecie zjeść coś dobrego w polskim Cieszynie to śmiało możecie udać się do... browaru.

Czas na Koźlaka Wędzonego... główny bohater wchodzi na scenę na sam koniec? No właśnie... piwo nie będzie głównym bohaterem. Zapowiada się dobrze: piana może nie bardzo obfita, za to ładna i trwała (0,5/0,5), aromat również przyjemny: wędzona szynka, ser mieszają się z wędzoną śliwką (0,75/1). W smaku jest niestety gorzej. Owszem mamy ponownie wędzoną śliwkę z lekką nutą boczku (wyraźniejszą niż w Voodoo:P) , jednak smak jest bardzo płaski, a piwo wodniste (4/8). Brakuje wyrazistości i treści, jakby piwo zostało uwarzone w myśl zasady: "piwo dla wszystkich". Niestety piwa wędzone to specyficzny styl, który nie każdemu posmakuje, a dla osób lubiących "wędzonki" ten Koźlak jest zwyczajnie nijaki.

Ciężko oceniać całość na podstawie 1go piwa, ale odniosłem wrażenie iż w tym browarze nie trunek jest najważniejszy, a kuchnia. Nie jest to jednak ocena definitywna i przy najbliższej nadarzającej się okazji odwiedzę browar ponownie i zdegustuję większa ilość piw. Wnioski Pana B. są chyba bardzo zbliżone do moich :)

Co sądzicie o samej idei Kuchennych Rewolucji? Jedliście w jakimś lokalu, który uczestniczył w tym programie? Może byliście właśnie w Browarze Mieszczańskim? Dla mnie było to pierwsze spotkanie z lokalem po rewolucji i jestem ciekaw jak to wygląda w innych. Osobiście program oglądam sporadycznie i nie zawsze przemawia do mnie sposób i forma zachodzących zmian, ale mimo wszystko uważam iż pani Gessler rewolucjonizując polską gastronomię, ma co nieco wspólnego z nami - piwnymi rewolucjonistami.

1 komentarz:

  1. dla mnie browar mieszczański to największe rozczarowanie tegorocznej brackiej jesieni. zajrzałam tam pierwszy raz i na tym się skończy - piwo co najwyżej nijakie (a próbowaliśmy czterech różnych), a moje danie z knedlami (nie pamiętam już, co to było dokładnie) było tak obficie posypane sproszkowaną papryczką chili, że nie czuć było żadnego innego smaku. więcej tam nie zawitam, nawet na kontrolę jakości piwa :)

    OdpowiedzUsuń