poniedziałek, 25 lutego 2013

Dyniamit!


Dyniamit!, Pinta, Polska, butelka 0,5l


Barwa:

Piwo jest wyraźnie rdzawe, mętne. W całej objętości pływają drobinki – najprawdopodobniej są to drobinki przypraw. 0,5/0,5

Piana:

Piwo nalewa się z dość wysoką, drobną pianą. Barwa to biel złamana w kierunku pomarańczowego. 0,5/0,5

Zapach:

Pierwszy aromat jest wyraźnie kwaśny. Po pewnym czasie zmienia się w delikatnie goździkowy. 0,25/0,5

Smak:

Niestety tutaj mamy ogromne rozczarowanie. W smaku kwas, kwas
i tylko kwas. Piwo zupełnie zepsute. A szkoda. 0/8

Stosunek ceny do jakości:

Jeżeli macie jeszcze gdzieś „skitraną” butelkę jak najszybciej sprawdźcie czy jeszcze się do czegoś nadaje. 0/0,25

Uwagi:

Świeże owszem. I tylko świeże, nie warto ryzykować. I tak czekam na świeżą warkę. Chętnie wrócę do niego.

Ocena: 1,25/10


Sarmata postanowił podejść do tematu w troszkę inny sposób. W jaki? Zapraszam do lektury jego przemyśleń.



Z racji tego, że uczestniczyłem w tej samej degustacji o tym konkretnym egzemplarzu mogę napisać tylko, że piwo było zepsute mimo kilku miesięcy zapasu do końca przydatności. 

O problemie wspomniałem przedstawicielowi Pinty. W odpowiedzi uzyskałem informację: "Wszystko wskazuje na to, że jest to jednak incydent - otworzyliśmy jedną z naszych archiwalnych butelek Dyniamitu i nic jej nie dolegało."

Czy faktycznie był to zwyczajny pech i trefna butelka, czy też piwo nie nadaje się do dłuższego przechowywania, nie wiem. Kolejnej warki testować jednak nie będę i skupię się na degustacji świeżego piwa.

W celu przedstawienia Dyniamitu w nieco inny świetle pozwolę sobie zacytować moje notatki ze wcześniejszej degustacji: 

"Pumpkin Ale czyli amerykańskie piwo sezonowe wypuszczane na Halloween. W USA jest to piwo bardzo popularne, a jego geneza sięga aż do wojny o niepodległość. Piwo to jak sama nazwa wskazuje zawiera w sobie dużą ilość pieczonej dyni (z przyprawami). Piwo posiada 16% ekstraktu i 6% alkoholu, ładna, klimatyczna etykieta (zdecydowanie najlepsza Pinty). Piana wysoka, solidna, średnie opadanie, barwa burszynowo-pomarańczowa, lekko mętne, zapach goździkowo-cynamonowy. W smaku bardzo wyraźne przyprawy - przewaga goździków, słabiej wyczuwalny cynamon, imbir. Sama dynia jest nieco schowana, robi sycące tło. Nie jest ani słodkie, ani goryczkowe, te aspekty w delikatnej formie się równoważą. Czuć że przyprawy są naturalne i dobrze zastosowane. To jedyny Pumpkin Ale jaki piłem, więc nie wiem jak się ma produkt Pinty do oryginałów, ale uważam ten eksperyment za bardzo udany i warty spróbowania. Ocena: 5/6" 

Opis ten nie był przygotowany z myślą o blogu, a jedynie opracowany na własny użytek, jednak ze względu na specyficzną sytuację myślę, że warto go przywołać, aby w pełni zobrazować to piwo.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz