niedziela, 21 stycznia 2018

Kalendarz adwentowy 16: Zimowe, Lubicz

Kraków odwiedzałem wielokrotnie, ale do  browaru restauracyjnego Lubicz nie dotarłem nigdy. Na szczęście ich piwo świąteczne o oryginalnej nazwie Zimowe trafiło do mnie.

Etykieta nie zachwyca, a stwierdzenie, że piwo jest "znane z dobroci" zaskakuje... Jest to Ale, 12,5 BLG i 4,4% alkoholu. W składzie przyprawy, skórka pomarańczy, laktoza. 

Piwo o ciemno brązowej barwie, oszpecone kiepskiej jakości pianą, która szybko znika.

W zapachu sporo przypraw korzennych, nuty piernika, wyraźny anyż, karmel, ciemne pieczywo. Przyjemnie, ale mało intensywnie.

W smaku połączenie ciastek korzennych z pienikami, karmelem, powidłami śliwkowymi. Są nuty słodowe, jest ponownie anyż, ale nie czuję wspomnianej w składzie skórki pomarańczy. którejś przyprawy dodano nieco za dużo, gdyż jest lekko cierpkie, goryczka jak na styl średnia w stronę wysokiej.

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Fajne piwo, korzenne, świąteczne i smaczne. Ma jednak wady: brakuje ciała, jest nieco płaskie, nie czuć efektu laktozy, co przy tak niskim ekstrakcie byłoby przydatne.

sobota, 20 stycznia 2018

Przegląd RISów krajowych 14: Imperialny Nafciarz Dukielski Laphroaig BA

Dziś będzie czarno, czarno od gwiazdy wieczoru, czyli Imperialnego Nafciarza Dukielskiego leżakowanego w beczce po szkockiej whisky Laphroaig 10 YO. Czarno również od ciekawie zapowiadających się bonusów!


Imperialny Nafciarz Dukielski Laphroaig 10 YO to wspólne piwo Brokreacji i Dukli, przynajmniej w teorii. Czemu w teorii? Gdyż obecnie piwo to trafiło do sprzedaży już jako dzieło jedynie Brokreacji i straciło swoją dukielskość.

Piwo w ładnych kartoniku, ale panuje tu chaos z nazwą, która jest inna na etykiecie, a inna na kartonie. Kiepska jest również piana. Jedynie czarna barwa jest właściwa.

W zapachu torf/szkocka whisky, gorzka szlachetna czekolada, dębina z lekkimi nutami wanilii, ciemne słody.

W smaku świetnie wypadają nuty torfowe, które są bardzo mocne, gdyż stanowią mieszankę słodów i beczki. Rewelacyjna jest gorzka, szlachetna czekolada. Do tego mocna dębina z odrobiną nut kokosowych, ciemne słody i owoce, nieco karmelu. Mankamentem jest tutaj mocny, lekko nieprzyjemny alkohol. Goryczka o średniej intensywności.

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

Fajne piwo, ale obecnie dostępna wersja jest chyba lepsza (próbowałem tylko łyk). Co śmieszne jest teraz tańsze, lepiej dostępne, do tego bez Dukli. Czemu nastąpiło rozstanie? Czemu piwo nadal jest warzone?

Jako pierwszy bonus Chocolate Factory od Deer Bear. Chocolate Sweet Stout, 5,9% alkoholu, 16 BLG, w zasypie płatki owsiane i ziarno kakaowca.

Etykieta fajna, barwa właściwa, piana niska, fatalna i błyskawicznie znika.

W zapachu dużo czekolady, takiej bombonierkowej, lekko sztucznej, acz przyjemnej. Na drugim planie nieco nut palonego słodu i ciemnych owoców. Aromat apetyczny, acz jedno wymiarowy, brakuje nieco intensywności.

W smaku sporo ciemnych, również palonych słodów, mocna, nieco sztuczna deserowa czekolada, odrobina ciemnych owoców i kawy. Minimalnie kwasowate od słodu, umiarkowanie słodkie. Goryczka niska

Spodziewałem się deseru czekoladowego, ale na to piwo jest zbyt wodniste, brakuje ciała.

Ocena ogólna: 7.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5/8; Cena/Jakość: 0.5/1)



Na koniec szybka wyprawa do USA i moje pierwsze piwo z browaru Saugatuck. Ich Neapolitan Milk Stout to dry stout z dodatkiem laktozy i wanilii to piwo nawiązujące do włoskiego deseru lodowego. 16,4 BLG, 6% alkoholu i 37 IBU.

Etykieta przyzwoita, piany brak, barwa czarna. 

W zapachu dzieje się niewiele, mamy palony słód, czekoladę i wanilię. Po ogrzaniu wychodzą truskawki.

W smaku dzieje się więcej. Z jednej strony część wytrawna, czyli palony słód i mocna, gorzka kawa. Z drugiej słodkie nuty czekolady, truskawek i wanilii. Goryczka średnia, palona.

Przyjemne piwo, zwłaszcza truskawki i wanilia wnoszą dużo świeżości.

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

piątek, 12 stycznia 2018

KA 15/PPK 32: Captain Baltic Winter Edition + LAB - 15

Zimowy porter bałtycki to nie tylko kolejne okienko w kalendarzu adwentowym, ale również następny odcinek przeglądu porterów krajowych.

Captain Baltic Winter Edition z Pracowni Piwa, to porter bałtycki (25 BLG i 9,5% alkoholu) z dodatkiem trawy żubrowej i zestu z limonki.

Wizualnie poprawna barwa, kiepska piana i klasycznie brzydka, nieczytelna etykieta.

W zapachu zest i trawa, a do tego lekki palony słód.

W smaku dzieje się więcej, ale nie znaczy to, że dużo. Wyraźny palony słód, delikatna mleczna czekolada i dodatki – cytrynowa skórka i trawa żubrowa (lekko kokosowy posmak), która sama w sobie daje bardzo fajny efekt, ale w tym połączeniu jest dziwna. Podstawa słodka, ale przewyższa to intensywna ziołowa goryczka.

Ocena ogólna: 6.75/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość: 0.25/1)

Pewnie znajdą się jednostki tym piwem zachwycone, ale mnie to nie gra. Brakuje bogactwa porteru, gdy dodatki dominują to jest dobrze, ale tutaj prawie wszystko przykryły, a do tego nie ma w tym harmonii, trwa i zest nie pasują do siebie.

Przy okazji bonusik z Pracowni Piwa w postaci akacjowego kwasu (acacia sour ale), czyli LAB - 15. 13 BLG, 5,6% alkoholu, dodatek kwiatów akacji.

Piana słaba, piwo złote, lekko zmętnione. W zapachu słód, kwiaty akacji, szampan. W smaku umiarkowanie kwaśne, orzeźwiające, wyraźnie słodowe, z nutami akacjowymi. Powiewa trochę szampanem, kwiaty kojarzą się nieco z rozpuszczalnikiem co psuje efekt.

Ocena ogólna: 6/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 4/8; Cena/Jakość: 0.25/1)

Dzisiejsze gwiazdy wydają się potwierdzać obserwację z której wynika smutny wniosek - PP obniżyła loty.

środa, 10 stycznia 2018

Kalendarz adwentowy 13/14: Lervig i Grand Champion

Kolejne dwa piwa - jedno świąteczne, jedno nie, ale za to tradycyjnie adwentowe, bo 6go grudnia przychodzi Grand Chempion!


Kilka lat temu Grand Champion był wielkim wydarzeniem w świecie rodzimego kraftu, dziś przechodzi bez echa nad czym ubolewam, bo mam duży sentyment do tej zasłużonej serii. Nie jest to piwo świąteczne, ale od lat jest jednym z okienek w kalendarzu. W 2017 roku wybór padł na bardzo popularny styl New England IPA, czyli mętne, mocno aromatyczne IPA, dlatego też nazwa Nowa Anglia. Piwo uwarzono w Browarze Zamkowym Cieszyn według receptury Dawida  Bobryka.

Etykieta nieco nieczytelna, brak sygnowanego serii kapsla. Piwo jest złote, umiarkowanie mętne, piana trwała, na dwa palce.

W aromacie przyjemne cytrusy, lekka chmielowa cebulka, nutka słodu.

Smak podobny, acz silniej słodowy z nutą karmelu. Od chmielu cytrusy, owoce tropikalne, cebulka.
Podstawa słodkawa, goryczka średnio intensywna, lekko łodygowa. Pijalne, rześkie.

Kilka lat temu byłby absolutny hit, obecnie nie robi już wrażenia, jest to po prostu kolejna solidna IPA. Przy szerokiej dostępności i umiarkowanej cenie będzie dobrą promocją kraftu.

Ocena ogólna: 7.75/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Numer 13 to Kringly Kris z norweskiego browaru Lervig. Ciężko stwierdzić czy to porter angielski z dodatkami, czy milk stout, ale mamy tu dodatek laktozy, oraz przypraw. Piwo ma jedynie 4,7% alkoholu.

Etykieta jest zwyczajnie brzydka, a piany praktycznie nie ma. Jedynie czarna barwa z rubinowymi refleksami ratuje wygląd.

W zapachu ciemne, mocno palone słody, dużo lukrecji, sporo chmielu i akcenty czekolady, ciemnych owoców.

W smaku ponownie dominuje lukrecja, której nie lubię, ale oczywiście nie traktuję jako mankamentu. Porter mocno palony, a do tego jest sporo czekolady, ziół, nieco karmelu, kawy i ciemnych owoców. dopiero w tle to co najfajniejsze czyli cynamon, gałka muszkatołowa i ciasteczka. Na plus również pełnia, która idealnie oddaje efekt laktozy. Półsłodkie. Goryczka średnia w stronę niskiej, z elementami chmielu i nieprzyjemnym gorzkim posmakiem.

Jest ok, zwłaszcza w smaku, ale liczyłem na coś naprawdę dobrego, a dostałem piwo przeciętne.  Świąt tu niewiele, chyba, że lukrecja jest waszym przysmakiem :)

Ocena ogólna: 7.25/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 5/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

piątek, 5 stycznia 2018

Sztos miesiąca: Black Eyed King Imp Vietnamese Coffee Edition

W grudniowym sztosie miesiąca imperialny stout z dodatkiem wietnamskiej kawy od szkotów z BrewDoga!  Black Eyed King Imp Vietnamese Coffee Edition to 12,6% alkoholu i 85 IBU.

Puszka nie wygląda elegancko, zwłaszcza przy RISach, które elegancji i majestatu wymagają. Piana nie urzeka, a barwa jest wzorcowa.

W aromacie potężna kawa, gorzka czekolada, ciemne i czerwone owoce, delikatne ciasteczka i alkohol.

W smaku na pierwszym planie potężna kawa, gorzka czekolada i palony słód. Na dalszym planie ciasteczka z lekko kokosowym posmakiem, nieco porzeczki od kawy i ciemnych owoców, laktoza, kakao. Goryczka średnio intensywna z chmielowymi {ziołowymi} akcentami. Alkohol wyraźny, acz akceptowalny,  grzeje w przełyk. Słodkie, nawet nieco lepkie, ale z drugiej strony wyraźnie kwaskowate od słodu i kawy.

Czytałem i słyszałem wiele dobrego o tym piwie i rzeczywiście jest bardzo smaczne, ale oczekiwałem nieco więcej, zwłaszcza z perspektywy wysokiej ceny.

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 0.5/1