środa, 23 sierpnia 2017

Kraftowy Rollercoaster V/17

Kolejna odsłona przeglądu nowości na rynku piw rzemieślniczych! Rabarbar, pietruszka, a może płatki Cini Minis?


Squeezer z rabarbarem i morelą, Deer Bear (2,8% alkoholu; 7,8 BLG)

Kwaśne leciutkie, owocowe piwo na lato? Brzmi świetnie!

Świetna jest również etykieta, ale brzydka, niska i błyskawicznie znikająca piana już nie. W zapachu kwaskowaty kompot z rabarbaru, w tle lekka morela. W smaku delikatna słodowa podstawa i bardzo fajny kwaskowaty rabarbar, w tle sympatyczne morele i gdyby na tym był koniec to było by ekstra! Niestety w tle intensywny, niemiły posmak syntetycznej wanilii! Jak tam trafił? Nie mam pojęcia i w składzie nic o tym nie napisali, ale jest obecny i psuje bardzo udaną całość. Nagle BOOM olśnienie! To efekt lactobacillusa! Poszalał, połączył się z innymi nutami i stworzył takie straszydełko. Goryczka bardzo niska.

Piwo mogło być wspaniałe, ale z lacto nie ma żartów! Mimo żali kwaśik nadaje się do spożycia i nawet smakuje i jest orzeźwiający, chociaż więcej niż jednego bym raczej nie chciał pić ;)

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

Vermont, Piwojad (4,8% alk., 14 BLG, 48 IBU)

Etykieta nie zachwyca, piana za to robi wrażenie, barwa niepokoi – jak na New England IPA ciemna (złota, mętna). Wącham oczekując bogactwa chmieli, ale przytłacza mnie karmel, taaa bo Vermont to karmel! W smaku też masa karmelu, miodowe utlenienie (piwo ważne do 19 listopada – niedorzeczne), nieco cytrusów, owoców i herbaty. Goryczka średnia, lekko łodygowa.

Niestylowe, utlenione, przeciętne, z niedorzeczną datą ważności – słabo, ale do obiadu, czy meczu można wypić.

Ocena ogólna: 6/12

(Wygląd 0.25/0.5; Zapach: 1/2.5; Smak: 4.5/8; Cena/Jakość: 0.25/1)

Sweet Geek 2.0, AleBrowar (4,7% alk., 14 BLG, płatki Cini Minis)

Po udanym Sweet Geek z płatkami czekoladowymi AleBrowar nieco odzyskał w moich oczach, ale stan ten trwał tylko chwilę, dokładnie do momentu degustacji koszmarnego Roo Ride. Miałem ich bojkotować, ale Cynamon mnie zmusił do degustacji...

Etykieta klasycznie Krowia, piana daje radę, tylko samo piwo ma brzydką barwę błota. W aromacie trochę kuleje warstwa słodowa, ale ciemne owoce robią robotę, w tle delikatny cynamon. W smaku słodko i znacznie przyjemniej. Warstwa słodowa zdominowana przez karmel, do tego sporo czekolady deserowej, śliwek rodzynek, wyraźne namoczone płatki śniadaniowe Cini Minis, acz cynamon jest raczej w tle. Całość zdecydowanie słodka, choć lekko chmielowa goryczka jest obecna.

Zdecydowanie #teamsłodyczka, płatki dały efekt, ogólnie smacznie, acz bez spodziewanych (w końcu to mój ukochany cynamon!) ochów i achów.

Ocena ogólna: 8.25/12

(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Na koniec piwo bez oceny, bo jak oceniać coś  tak dziwnego i odległego od moich upodobań jak piwo pietruszkowe?

Dawno temu w Czechach piłem piwo koperkowe, obecnie z serii Kuźnia Piwowarów pojawiło się Pietruszkowe Ale! Autorką receptury jest Monika Nowosielska, a to ziołowe/herbal ale uwarzono w piotrkowskim browarze regionalnym Jan Olbracht. 12,5 BLG, 5,6% alkoholu.

W smaku i zapachu piwo jest mocno pietruszkowe, ale proporcje ze słodami są dobrze ułożone. W smaku rześkie, lekko miodowe, delikatny powiew cytrusów. Goryczka o średniej mocy, lekko zalegająca. Podstawa słodka.

W 100% tego czego można się spodziewać po piwie pietruszkowym, szanuje i doceniam, ale to nie moja bajka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz