niedziela, 9 lipca 2017

USA, Donald Trump i leżakowanie piwa w puszce II


...jest z puszki! O tym opakowaniu napisano i powiedziano bardzo dużo. Zazwyczaj były to opinie pozytywne, bo lekka, mniejsza i tańsza w transporcie, ekologiczna, a do tego robi się modna, hipsterska. W tych kwestiach jestem w stanie się zgodzić. Pewne wątpliwości budzi u mnie argument ochronny. Zgoda, że piwo jest lepiej chronione przed dostępem światła i tlenu, ale już w transporcie na dłuższych dystansach może pojawić się obawa dużo łatwiejszego przegrzania. Sam piłem świeże, puszkowe piwo z Mikkellera, które było wyraźnie utlenione, a może właśnie przegrzane? Problemem jest też podatność na uszkodzenia w transporcie - częste zgniecenie, a w efekcie pęknięcia, straty. Zasadniczo jednak jestem zgodny, że nie taka puszka straszna jak ją niektórzy przedstawiają.



Taaaak zasadniczo zastosowałem celowo, to nie szczur przebiegł po klawiaturze... Zgadzam się, że puszka jest ok w przypadku piw lekkich, mocno chmielonych, przeznaczonych do stosunkowo szybkiej degustacji! APA, IPA, pils, czy inne pszenice są do tego stworzone. Poważne obawy pojawiają się jednak w przypadku piw ciężkich, mocno alkoholowych, przeznaczonych do długiego leżakowania. O ile w internetach znajdziemy wyniki badań zachodzących w piwach puszkowych reakcji w okresie kilku, czy kilkunastu miesięcy to badań na przestrzeni kilku lat nie znalazłem. I mamy problem. Kupując RISy, portery bałtyckie, czy barley wine często leżakuję te piwa rok, dwa, a czasem i cztery lata.

Kolejna kwestia to alkohol. Trunki o niskiej bądź średniej jego zawartości na pewno wchodzą w reakcję wolniej niż te o mocy 9, 10 czy 13%. Rozumiecie o co mi chodzi? Wysoki alkohol, długie leżakowanie i nieznany efekt kontaktu z warstwą ochronną może prowadzić do niepożądanych procesów, albo uszkodzenia warstwy ochronnej i kontakt trunku z aluminium.

Moja wiedza w dziedzinie chemii i biologii jest niewielka, a ten tekst ma na celu zwrócić jedynie uwagę na kwestię nieporuszaną i stanowi upublicznienie moich wątpliwości. Aluminium i bisfenol występują wszędzie w około i zapewne nie da się od nich uciec, ale czy jest sens zwiększać ryzyko? Zwłaszcza, gdy nie wiemy jakie reakcje zajdą w puszcze RISa po kilku latach.Czy browary myśląc o wprowadzeniu puszek analizują ten temat z tej strony?

ZAPRASZAM DO DYSKUSJI, a jeżeli macie dostęp do badań rozwiewających moje wątpliwości to proszę się podzielić :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz