środa, 26 lipca 2017

Urodzinowe specjały: Paradox Islay, BrewDog

26 lipca to od kilku lat dzień degustacji kolejnej wersji Paradoxa - najlepszego RISa od Szkotów z browaru BrewDog. Tym razem piwo trafiło do beczki po szkockiej whisky z Islay. 


Islay to słowo kluczowe, bo problematyczne. Do tej pory mieliśmy beczki z konkretnych destylarni, teraz jest podany jedynie region z którego pochodzi beczka, gdyż Isley to wyspa-region na której znajduje się kilka destylarni, specjalizujących się głównie w whisky torfowych. Samo piwo pozostaje bez zmian, czyli Russian Imperial Stout o mocy 15%. Zawartość butelki ma nieco ponad rok.

Wizualnie czarne piwo z niską beżową pianą, która szybko znika. Sama butelka ponownie trafiła do pudełka, za co oczywiście płacimy, ale wygląda to dobrze, chociaż stara szata miała w sobie więcej elegancji. 

Zapach? Torf, torf, TORF! Dębina, kokos, mleczna czekolada stanowią tło. Po ogrzaniu lekkie wiśnie, śliwki. Ktoś powie, że mało, że całkowicie dominuje torf i pewnie będzie miał rację, ale ta dominacja jest świetna!

Ktoś z Was pił asfalt, lub smołę? Jeżeli chcecie się przekonać jak to jest to kupcie sobie to piwo! Ja sobie smak tych cieczy tak wyobrażam. Gęste, niesamowicie intensywne, absolutnie torfowe co jeszcze wzmacnia dębina i palony słód.  Niesamowite wrażenie! Z beczki jest również kokos, whisky, uzupełnia to mleczna i gorzka czekolada, nieco ciemnych owoców, zwłaszcza wiśni. Goryczka niska. Alkohol mocno grzeje w przełyku, ale jest bardzo szlachetny i przyjemny, jest w nim moc whisky. Wysycenie niskie, trunek typowo degustacyjny.

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Najbardziej beczkowy z Paradoxów - piwo bardzo różne od poprzednich. Tutaj mamy dębinę i przepotężny torf, które absolutnie zawładnęły smakiem! To piwo tylko dla maniaków szkockiej whisky i torfowych piw. Ja należę do tych drugich i mówię hit! O ile BrewDog to już kolos, który z "craft beer" ma niewiele wspólnego, to limitowanymi, beczkowymi piwami nadal potrafią imponować, a krajowym browarom rzemieślniczym jeszcze nieco brakuje do tego poziomu! O ile po zeszłorocznej degustacji miałem wątpliwości co do kontynuowania serii to po tej zapał wrócił :)

Seria Paradox:
Urodziny 2013 - Jura
Urodziny 2014 - Isle Of Arran
Święta 2014 - Christmas 2012 - Rum

Urodziny 2015 - Heaven Hill
Urodziny 2016 - Compass Box
Urodziny 2017 - Islay
Urodziny 2018 - ??? 

niedziela, 23 lipca 2017

Zamek Pernstejn i Baltic Abyss

Dziś zabieram Was na wyprawę do malutkiej, acz urokliwej czeskiej miejscowości Nedvedice! Nad miasteczkiem wznosi się wzgórze na którym wybudowano monumentalny zamek (po czesku hrad) Pernstejn! Bez dwóch zdań najwspanialszy z do tej pory odwiedzonych czeskich zamków!



Jak dotrzeć na zamek? Jest to zasadniczo bardzo proste jeżeli naszym punktem startowym jest Brno. Miasta są połączone bezpośrednią liną kolejową. Wysiadamy na dworcu w Nedvedicach i spacerkiem (około 20 minut) udajemy się na zamek. Po drodze możemy napić się ze źródełka austro-węgierskiej pary cesarskiej, słynnej Sisi i Franciszka, lub zjeść bardzo dobry, klasyczny czeski obiad w „Restaurace Pod Pernstejnem”.

Historia zamku sięga VIII wieku, ale podstawę obecnego zamku stanowi kształt z wieku XVI to czyni zamek jednym z najlepiej zachowanych obiektów gotyckich w Czechach! Zamczysko jest ogromne, świetnie zachowane, pełne urokliwych zakątków! Podobno można je zobaczyć w kilku filmach, ale ja ich nie oglądałem. Zwiedzanie kosztuje 120 koron, czyli ok 19 zł.

Wrażenia robi nie tylko konstrukcja i potęga zamku, ale również piękne wnętrza z biblioteką i działem przyrodniczym. Najbardziej charakterystyczna dla zamku jest jednak wieża ostatniej obrony, połączona zresztą obiektów jedynie drewnianym mostek, który w razie zdobycia twierdzy był palony, a obrońcy czekali na odsiecz.

Na wycieczkę zabrałem tylko jedno piwo, za to takie wobec którego mam duże oczekiwania! Porter bałtycki z browaru Solipiwko - Baltic Abyss Whisky Barrel Aged. Fajny ekstrakt 24.5 BLG i 10,3% alkoholu.

Piwo piłem minimalnie za ciepłe, ale takie są uroki degustacji w plenerze. Sam trunek to prawdziwy hit i pozycja warta zakupu, oraz leżakowania.

Piwo opakowane w pudełko, z motywem piracko-morskim wygląda ślicznie. Sam porter nie jest totalnie czarny, a piana nieco za szybko znika.

W zapachu bardzo czekoladowe, intensywna polewa do ciasta, rodzynki, nuty sherry, nieco rumu. W tle lekka wanilia, kokos.
 
W smaku lody czekoladowe z waniliową polewą, ciasto czekoladowe, lekki kokos, kawa, palony słód. Nuty utlenienia w postaci rodzynek, sherry. Whisky w sumie nie czuję, ale jest wyraźna nutka mnie kojarząca się z rumem więc to będzie to. Alkohol wyczuwalny, ale nie przeszkadza. Piwo gęste, słodkie, deserowe.

Bardzo dobry porter bałtycki w adekwatnej cenie, która oscylowała z granicy 17zł.

Ocena ogólna: 9.75/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 1/1)






















































niedziela, 16 lipca 2017

Przegląd RISów krajowych 12: RIS, Widawa i Karol Drzazga

Kolejna odsłona przeglądu to Russian Imperial Stout uwarzony wspólnie przez browar Widawa oraz zdobywcę tytułu Grand Prix we Wrocławskim Konkursie Piw Domowych, Karolem Drzazgą.


Jest to drugie piwo z serii Grand Prix, pierwsze Rauchbier było bardzo smaczne, ale nie doczekało się opisu tutaj :(  RIS o ekstrakcie 22 BLG i 8,9%, w zasypie płatki owsiane.

Klasyczna etykieta browaru (nieco nieczytelna), niska piana która błyskawicznie znika i oczywista barwa trunku.

W zapachu dużo palonego słodu, kawy oraz lukrecji, na dalszym planie czekolada, ciemne owoce, rodzynki. Miły i intensywny aromat.

W smaku jest podobnie - palony słód z charakterystycznym dla Widawy popiołem, kawa, lżejsza lukrecja i gorzka kawa. Przyjemna gorzka czekolada, ciemne owoce, rodzynki z rumowym posmakiem. Goryczka średnio intensywna, chmielowa. Pełne jak na 22 BLG, półwytrawne, z leciutko gryzącym alkoholem. Bardzo dobry efekt płatków owsianych.

Hmm piwo kosztowało 11,50 za 0,5l i jest to rewelacyjny stosunek ceny do jakości. Zwyczajny, ale intensywny, wielowymiarowy RIS, którego degustacja za 3-4 miesiące będzie jeszcze większą przyjemnością.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 1/1)

piątek, 14 lipca 2017

Kraftowy Rollercoaster IV/17

Dawno nie sprawdzałem co słychać w krajowym światku piw rzemieślniczych, dlatego dziś kolejna odsłona rollercoastera! Odsłona bez ładu i składu, ale jest jedna cecha wspólna - wysoka jakość piw!



Zissou APA, Inne Beczki (5% alkoholu, 12 BLG)

Tradycyjnie w ich przypadku piękna etykieta. W aromacie cytrusy, owoce, kwiaty, miód, nieco karmelu i biszkoptów. Podobnie w smaku – nieco słodu, karmelu i biszkoptów w podstawie, lekkie miodowe utlenienie, a do tego efekt chmieli: cytrusy, kwiaty, nieco białych owoców. Goryczka średnia w stronę wysokiej, z grejpfrutowym, oraz trawiastym posmakiem.

Wzorcowa APA: dobrze wyważona, pijalna, orzeźwiająca. Bardzo fajny efekt słodu biscuit, szkoda, że w piwowarstwie domowym nie udało mi się uzyskać takiego efektu.

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Flying Circus, Kraftwerk (4,5% alkoholu, 11 BLG, skórka cytryny, wanilia)

Lemon & Vanilla Summer Ale to nowa odsłona piwa o tej samej nazwie. Pierwotnie zawierało kokos i hibiskus – nie zachwyciło. Z tą edycją jest nieco inaczej, piwa spróbowałem już w wersji lanej i postanowiłem zakupić butelkę. Co tu dużo mówić jest bardzo dobre. Delikatna słodowa podstawa, odrobina karmelu i bardzo przyjemne dodatki! Skórka cytrynowa w połączeniu z wanilią dała efekt kojarzący się jednoznacznie z tartą cytrynową. Skórka uzupełniona o nuty chmielu, kojarzące się z miętą dały delikatną, przyjemną goryczkę.

Świetne orzeźwienie, ogromna pijalność, idealne piwo na lato!

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 1/1)

Smoke wędzone drewnem jabłoni, Nepomucen (4,8% alkoholu, 12,7 BLG)

Z wędzonej serii Nepomucena piłem już Smoked Pale Ale na słodzie wędzonym drewnem gruszy. Było to w listopadzie zeszłego roku i niewiele pamiętam z tej degustacji poza pozytywnym odczuciem.

Miedziano bursztynowa barwa i trwała, lekko oblepiająca szkło piana. W aromacie nieco ubogo – słód, drewno, lekki chmiel – smak jest znacznie lepszy. Wyraźnie karmelowe, słodowe pełne suszonych owoców, nut drewna i wędzenia. Goryczka niska w stronę średniej, nieco cierpka. Wersja z jabłonki jest bardzo pełna jak na taki ekstrakt, piwo jest słodkie, w bardzo przyjemnej formie – jak dojrzała gruszka, a nie przesłodzona herbata ;)

Fajne piwo, bez och i ach, ale pije się dobrze.

Ocena ogólna: 8.75/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Aldona, Browar Kazimierz (warzy w Gryfie, 5% alkoholu, 12 BLG, płatki owsiane w zasypie)

Zamglone, jasno złote piwo, a na etykiecie pierwsza żona Kazimierza Wielkiego. Słód, kwiaty, zioła w zapachu, ale również w smaku w którym dominują cytrusy w formie soku (zwłaszcza grejpfrut). Przyjemne kwiaty, leciutkie zioła. W warstwie słodowej czuć wpływ płatków, słody pszeniczne,piwo jest lekkie – taki puszek. W tle miodowe utlenienie. Goryczka średnia w stronę wysokiej, krótka, szlachetna.

Lekkie, orzeźwiające, pijalne – tylko tyle i aż tyle, w końcu to summer ale.

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Cztery piwa, żadnej wtopy? Rodzimy kraft robi postępy, ale nie jest idealnie. Trafiają się też potworki! Po częściowej rehabilitacji AleBrowar dostał kolejną szansę i się skompromitował! Ich Roo Ride to tragedia! Łodyga maczana w kloace! Trzy łyki i zwrot do baru - tego nie da się pić!

niedziela, 9 lipca 2017

USA, Donald Trump i leżakowanie piwa w puszce II


...jest z puszki! O tym opakowaniu napisano i powiedziano bardzo dużo. Zazwyczaj były to opinie pozytywne, bo lekka, mniejsza i tańsza w transporcie, ekologiczna, a do tego robi się modna, hipsterska. W tych kwestiach jestem w stanie się zgodzić. Pewne wątpliwości budzi u mnie argument ochronny. Zgoda, że piwo jest lepiej chronione przed dostępem światła i tlenu, ale już w transporcie na dłuższych dystansach może pojawić się obawa dużo łatwiejszego przegrzania. Sam piłem świeże, puszkowe piwo z Mikkellera, które było wyraźnie utlenione, a może właśnie przegrzane? Problemem jest też podatność na uszkodzenia w transporcie - częste zgniecenie, a w efekcie pęknięcia, straty. Zasadniczo jednak jestem zgodny, że nie taka puszka straszna jak ją niektórzy przedstawiają.



Taaaak zasadniczo zastosowałem celowo, to nie szczur przebiegł po klawiaturze... Zgadzam się, że puszka jest ok w przypadku piw lekkich, mocno chmielonych, przeznaczonych do stosunkowo szybkiej degustacji! APA, IPA, pils, czy inne pszenice są do tego stworzone. Poważne obawy pojawiają się jednak w przypadku piw ciężkich, mocno alkoholowych, przeznaczonych do długiego leżakowania. O ile w internetach znajdziemy wyniki badań zachodzących w piwach puszkowych reakcji w okresie kilku, czy kilkunastu miesięcy to badań na przestrzeni kilku lat nie znalazłem. I mamy problem. Kupując RISy, portery bałtyckie, czy barley wine często leżakuję te piwa rok, dwa, a czasem i cztery lata.

Kolejna kwestia to alkohol. Trunki o niskiej bądź średniej jego zawartości na pewno wchodzą w reakcję wolniej niż te o mocy 9, 10 czy 13%. Rozumiecie o co mi chodzi? Wysoki alkohol, długie leżakowanie i nieznany efekt kontaktu z warstwą ochronną może prowadzić do niepożądanych procesów, albo uszkodzenia warstwy ochronnej i kontakt trunku z aluminium.

Moja wiedza w dziedzinie chemii i biologii jest niewielka, a ten tekst ma na celu zwrócić jedynie uwagę na kwestię nieporuszaną i stanowi upublicznienie moich wątpliwości. Aluminium i bisfenol występują wszędzie w około i zapewne nie da się od nich uciec, ale czy jest sens zwiększać ryzyko? Zwłaszcza, gdy nie wiemy jakie reakcje zajdą w puszcze RISa po kilku latach.Czy browary myśląc o wprowadzeniu puszek analizują ten temat z tej strony?

ZAPRASZAM DO DYSKUSJI, a jeżeli macie dostęp do badań rozwiewających moje wątpliwości to proszę się podzielić :)

czwartek, 6 lipca 2017

USA, Donald Trump i leżakowanie piwa w puszce

4 lipca twórcy najlepszych piw na świcie obchodzą Święto Nieodległości, a dzień później odwiedzi nas sam Donald Trump, przywódca z którym miliony ludzi wiąże wielkie oczekiwania, który ma niepowtarzalną szansę być ogniem w którym wykuje się odrodzona cywilizacja. Czy może być lepsza okazja do degustacji amerykańskich piw? Imperialnych piw? Dziś pierwszy wpis, a na przestrzeni kilku dni kolejne.


Ten Fidy to RIS z dobrze znanego, acz dostępnego w Polsce dopiero od niedawna browaru Oscar Blues (Longmont, Colorado). Będzie to moja pierwsza degustacja Russian Imperial Stoutu z puszki, do której nie jestem przekonany. 10.5% alkoholu i 65 IBU.

Ładna puszka, czarne piwo i brunatna obfita piana.

W aromacie masa ciemnych i suszonych owoców, czekolada, karmel, kawa, nieco miodu i chmielu.

W smaku dzieje się dużo i ciężko wskazać na dominujące nuty, gdyż całość jest zgrabnie skomponowana. Występuje: palony słód z odrobiną popiołu, karmel, czekolada, ciemne (śliwki, czereśnie, rodzynki) i suszone owoce (min. morele), kawa. W tle nieco miodu, nut pasiecznych. Alkohol wyczuwalny, lekko drapie i grzeje w przełyk. Goryczka wyraźnie chmielowa, na górnym pułapie średniej intensywności. Całość z jednej strony słodka, gęste, lekko wyklejająca, a z drugiej strony chmiel, palony słód i alkohol czynią piwo nieco ostrym, agresywnym.

Ocena ogólna: 9.75/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.25/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Bardzo fajne, bogate w smaku piwo, zwłaszcza, że to nie barrel age. Na pewno zyskało by na smaku, gdyby dłużej leżakowało, ale...

CIĄG DALSZY NASTĄPI