czwartek, 18 maja 2017

Pijesz? Czytaj! Tradycje Piwowarskie Zagłębia Dąbrowskiego

Pijesz? Czytaj! To nowa seria w której w kilku zdaniach będę przedstawiać książki związane z branżą piwowarską. Jako wielbiciel słowa pisanego i historii twierdzę, że kochając piwną rewolucję i kraft należy znać również historię piwowarstwa w Waszym mieście, regionie, a z czasem i w kraju. Omawiana dziś książka dotyczy właśnie historii piwowarstwa w moim regionie.


O czym będzie omawiany dziś pozycja mówi już jej tytuł "Tradycje piwowarskie Zagłębia Dąbrowskiego" autorstwa Witolda Wieczorka. Autor, z wykształcenia ekonomista, z zamiłowania regionalista zabiera nas w podróż w czasie i przenosi do okresu świetności regionu i browarnictwa, aby poprowadzić do chwili ich upadku. Jest to podróż dwutorowa, z jednej strony poznajemy miejsca, ludzi, piwa, w miarę możliwości ich losy. Nie zawsze udaje się odnaleźć informacje szczegółowe, czasami mamy dużo dziur, niejasne są losy właścicieli i przyczyny upadku, rzadziej historia jest dobrze udokumentowana. Opowieści sięgają XIX wieku, a kończą się na powstaniu Browaru Na Jurze. Na drugim torze mamy nieco wykresów, tabelek, statystyk, suchych danych.



Omówiono browar w Będzinie, Sosnowcu, Sławkowie, Dąbrowie Górniczej, Siewierzu, Zawierciu, Kromołowie, Jaworzniku, oraz dodatkowo "ku pamięci" w Brzozówce i Zarzeczu. Książka zawiera (jeżeli się zachowały) fotografie browarów, artykuły prasowe, mapy, zdjęcia aktualnego stanu budynków, etykiet, reklam, szkieł. Pewnie nie jedna osoba się zdziwi :)

Ogromny nakład pracy twórcy przyniósł piękny rezultat, ale nie została w pełni dokończona, dlatego jeżeli macie jakieś informacje, które pozwolą uzupełnić braki to piszcie do autora bartosz98@o2.pl

Ta książka to pozycja obowiązkowa dla lokalsów, ale również ciekawa lektura dla pasjonatów piwowarstwa i historii. To wspaniały pomnik historii, który pozwoli przetrwać w pamięci przyszłych pokoleń twórcą naszego ulubionego napoju.

Przypisaniu tych słów towarzyszyło mi piwo z odległej Hiszpanii, z browaru Nomada, który z Zagłębiem nie ma totalnie nic wspólnego, ale Imperial Coco Stout brzmiało tak zachęcająco, że nie mogłem sobie odmówić ;) 10,5 % alkoholu, 25 BLG i 50 IBU. Chmielone Magnum i Sorachi Ace. Etykieta nieco sugeruje dodatek aromatów, ale na stronie browaru dotarłem do szczegółowego zasypu i nie wspomniano aromatów, a jedynie kokos. 

Wizualnie jest dobrze: czarne piwo, średnio obfita, beżowa piana. W zapachu dużo palonego słodu, nieco karmelu, czekolady, chmielu, ale mało kokosu. W smaku jest on dużo wyraźniejszy, nieco kojarzy się z mlekiem kokosowym. Do tego sporo palonego słodu, kawy, dużo mlecznej czekolady, nieco karmelu, ciemnych owoców i miodu. Goryczka średnio intensywna, z wyraźnym chmielem w tle. Alkohol minimalnie daje o sobie znać, całość umiarkowanie słodka, ciało adekwatne do ekstraktu. Dobre piwo w dobrej cenie. Ocena: 8.75/12

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz