poniedziałek, 1 maja 2017

Derby i Braggoty!

Od bardzo dawna do El Classico nie podchodziłem z takim dystansem i obojętnością. Niestety fatalna forma i tegoroczne wyniki FCB nie dają najmniejszych podstaw do optymizmu, a jedynym pozytywnym akcentem jest stwierdzenie, że Derby to Derby. Mało. Dużo więcej optymizmu wzbudzają we mnie dwa piwa, które przygotowałem na dwie połowy dzisiejszego starcia. Będzie to pojedynek braggotów! Mimo szumnych zapowiedzi nie doczekaliśmy się tego napitku od ostro pikującego AleBrowaru, ale wyzwanie podjęła Piwoteka i Perun.


Czym w zasadzie jest braggot? To napój historyczny będący czymś pomiędzy miodem pitnym, a piwem. Innymi słowy jest to połączenie przy warzeniu miodu i słodu, gdzie miód powinien przeważać. Oczywiście nie wiemy jak ten trunek smakował, dlatego można założyć jedynie, że był mocny, gładki, długo leżakowany, acz nie tak długo jak miody. Zasyp słodowy zapewne był zmienny w zależności od regionu, gdzieś czytałem również o dodawaniu ziół co wydaje się logiczne. Obecnie w nowej fali piwowarstwa browary starają się łączyć miód z konkretnymi stylami i tak jest w przypadku omawianych dziś piw. Mamy barley wine i RISa, przy czym z uwagi na krajowe prawo w trunkach tych przewagę ma słód, a nie miód.



Na początek Perun i jego Braggot BarleyWine. 25 BLG, 12,4% alkoholu, miód gryczany i znacznie mniej wielokwiatowego.

Etykieta ani ziębi, ani grzeje. Barwa miedziano-rubinowa, nieco zamglona. Piana niska, zostaje tylko cienki pierścień.

W zapachu absolutnie dominuje miód gryczany lekko podbity przez alkohol.

W smaku również zdecydowana dominacja gryki, ale mamy też nieco miodu wielokwiatowego, słodowo-karmelowe wsparcie, oraz lekkie owoce, zwłaszcza wiśnie z delikatnym waniliowym finiszem. Gdzieś w tle pojawia się nawet delikatna kawa zbożowa. Goryczka średnio intensywna, ziołowa. Alkohol wyraźny, nieco przeszkadza, nie tyle swoją siłą, co formą. Piwo jest słodkie, ale nie przesadnie, jest pełne, gładkie, ale nie wyklejające.

Silnie miodowe, silnie gryczane, bardzo przyjemne, ale nie wybitne. Gdy alkohol się lepiej ułoży, a piwo delikatnie utleni może być spory postęp smakowy.

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

W pierwszej połowie działo się sporo, do żywych wrócił wreszcie Messi, który gra najlepsze zawody w tym sezonie. Na chwilę obecną starczyło to na wyrównującego gola i mamy 1:1. Barcelona miała kilka okazji, sędzia jak to w LaLiga daje się we znaki. Druga połowa rozpoczęła się nieciekawie i to Real ma przewagę…


GOOOOLLLL Ivan Rakitic przepięknym strzałem sprzed pola karnego pokonuje Navasa i mamy 1:2!!!!

Otwieram 1423 czyli Braggot z Piwoteki w wersji FES czy może RIS, czyli zasyp – podstawa takiego piwa, a do tego 700 kg miodu wielokwiatowego. 26 BLG i 11% alkoholu.

Niestety nie jest to mój smak. Piwo jest bardzo silnie palone, cierpkie, goryczkowe w nieprzyjemny, łodygowy sposób. Jest jakaś czekolada, jakieś owoce, miodowa gładkość, ale nie bardzo smak. Ta chamska łodyga wszystko tłumi, a język drętwieje. Męczące, ciężko dopić.

Sergio Ramos wylatuje z boiska za brutalny faul, a co najmniej dwóch jego kolegów ma zakusy na podobne opuszczenie boiska! Do tego Pique nie wykorzystuje 100% okazji. Oczywiście niewykorzystane sytuacje się mszą i kolejny raz jest tego potwierdzenie… 2:2 86 minuta meczu… Sędzia dolicza jedynie 2 minuty.

Jedyna nadzieja dla tego piwa to długie leżakowanie. W obecnej formie jestem na NIE.

Ocena ogólna: 6.25/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 1.25/2.5; Smak: 4.25/8; Cena/Jakość: 0/0.75)

Piwa nie dopiłem, ale w ostatniej minucie GOOOOOOOOOOOOOOOOL! MESSI!!!!!! który zagrał najlepszy mecz w ty sezonie zapewnia 3 punkty!!!!! Wniosek? Barcelona nawet w wielkim kryzysie potrafi wznieść się na wyżyny, zwłaszcza, gdy totalnie nic tego nie zapowiada... To były Wielkie Derby! O ile pierwsze starcie w tym sezonie rozczarowało, to ten mecz porwał i zachwycił! Oczywiście nie zmienia to faktu, że to Real nadal pozostaje murowanym faworytem do wygrania ligi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz