piątek, 31 marca 2017

Sztos miesiąca - Cafe BORIS, Hoppin Frog


Marcowy hit i piwo o predyspozycjach do bycia sztosem!


Słynny Bodacious Oatmeal Russian Imperial Stout, czyli BORIS the Crusher w wersji Cafe. 25.3 BLG, 9.4% alkoholu, 60 IBU. Oczywiście od Hoppin Frog :)

W barwie nieprzenikniona czerń, piana brunatna, drobna, niska, pozostawia ślady na szkle.

W zapachu ciasteczka, czekolada, silna gorzka kawa, delikatna paloność, nutka zbożowa i coś jakby kokos.

Smak to wysokiej jakości, świeżo zaparzona kawa! Holenderskie herbatniki w czekoladzie, gorzka czekolada, pralinki, palony słód, ciemne owoce - głównie wiśnie. Lekko kwaskowate, bardziej wytrawne niż słodkie, ale z całkiem niezłą pełnią. Nie wiem od czego, ale jest lekki posmak kokosowy. Goryczka niska. Przyjemna pełnia, wysycenie minimalnie za wysokie, alkohol bardzo delikatny.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Bardzo dobre, z krajowego punktu widzenia pewnie by był sztos, ale patrząc globalnie to po prostu bardzo dobry RIS, wart wypicia, ale nic z serii "musisz".  Kawa z procentami :)

Sztos miesiąca:
Styczeń - Box Set: Track #10 Bat out of Hall - Lost Abby/Port Brewing
Luty - Apple Brandy Barrel Noir - Prairie Artisan Ales

czwartek, 23 marca 2017

DeMolen w Hiszpanii

"Grzyby i śledzie" to pierwotny tytuł tego wpisu, niestety śledzie odpłynęły, ale dzięki temu zarzuciłem sieci w piwnicy i powstał wpis o dwóch piwach uwarzonych na linii Hiszpania - De Molen.


Wyłowione z odmętów piwnicy piwem było Iruna & Mordor warzony w Napabier (tym koło Pampeluny) wraz z De Molenem. Jest to Imperial Porter na drożdżach do hefeweizenów. Piwo po termienie, który upłynął w grudniu 2016, ale 10.1% alkoholu powinno być gwarantem pozytywnej starości.

Barwa czarna z rubinowymi refleksami pod światło. Piana niska. 

Wow wspaniały aromat  malin! Bardzo intensywny, naturalny, jak duszone maliny z kaszą manną! Do tego śliwki, figi, mleczna czekolada, bardzo delikatny palony słód i minimalny, szlachetny alkohol.

Smak to potężna słodycz miodu pitnego! Nie utlenione nuty miodowe, a gęstość, słodycz i smak półtoraka. Do tego ponownie bardzo silne duszone maliny, słabsze figi, dżem truskawkowy, śliwki. Bardzo fajna jest warstwa słodowa: pumpernikiel z odrobiną karmelu i minimalna paloność, a do tego bardzo dużo mlecznej czekolady! W tle odrobina kawy z mlekiem. Goryczka niska, alkohol delikatnie wyczuwalny, ale szlachetny.

Wspaniały deserek - likierek. Polecam, jest moc i teamslodyczka!

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Wet & Wild to Mushroom Imperial Stout uwarzony z browarze Laugar oczywiście wspólnie z De Molen. Piwo grzybowe to moje oczko w głowie, które warzyłem już kilka lat temu w moim sarmackim browarze Czarna Szabla. W tym RISie znalazły się trufle i borowiki, a piwo ma 10.2% alkoholu.

Klimatyczna, mroczna etykieta, czarne piwo i niska piana, z której pozostaje jedynie pierścień.

Z butelki faktycznie czuć trufle i suszone grzyby. Po przelaniu piwa do szkła, nuty te są nadal obecne, ale znacznie słabsze. Ustępują zbożowym i palonym nutą słodowym z wyraźną czekoladą. Po ogrzaniu wychodzi alkohol.

Smak jest dużo ciekawszy od zapachu. Silna paloność miesza się z przypaloną nad ogniskiem kiełbasą, mleczną i gorzką czekoladą, kawą, nutami zbożowymi. Grzyby? No ok są, ale w śladowych ilościach, acz rozpoznawalne i silniejsze niż w Grzybobraniu z Probusa. Goryczka niska, palona. Piwo ma bardzo fajną teksturę - jest aksamitne. RIS pełny, zdaje się ułożony, ale alkohol jest nieco gryzący.

Smaczne, ale nie wybitne. Udane, ale miało potencjał na więcej. Grzyby nie pokazały swojej krasy, dodano ich zdecydowanie za mało. Wniosek prosty - trzeba będzie wrócić do warzenia mojej grzybowej :)

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

niedziela, 19 marca 2017

Iron Maiden znowu warzy


Pamiętacie piwo Trooper autorstwa browaru Robinsons i wokalisty Iron Maiden Bruce Dickinsona? Duet ten ponownie zabrał się za warzenie i powstały nowe piwa z tej serii! Oczywiście to bardziej atrakcja dla fanów twórczości zespołu niż beergeeków, ale może pozytywnie się zdziwimy?


Trooper Red 'N' Black to porter angielski o mocy 6.8% alkoholu.

Piwo nie ma barwy czarnej, a opalizującej czereśni. Piana również nie zachwyca, ale etykieta jest śliczna.


W zapachu dominuje karmel z akcentami słodowymi. W tle suszone owoce.

W smaku jest bardzo podobnie. Dominuje słodki karmel i delikatna słodowość. Silne są nuty suszonych owoców z dominującą rolą moreli, lekka świeża śliwka. Piwo jest nieco utlenione co czuć w postaci delikatnego mokrego kartonu na granicy z grafitem. Goryczka z ziołowo-trawiasta, nieco tępa o średniej intensywności.

Ocena ogólna: 7.5/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Fani zespołu będą bardzo usatysfakcjonowani. Ładna etykieta, fajna pamiątka i całkiem niezłe piwo, które powinno wszystkim smakować. Osoby czytające to dla samego piwa nie dostaną niczego wyjątkowego i wiele nie stracą jeżeli tego piwa nie zdegustują.

W najbliższym czasie kolejna wersja Troopera - edycja limitowana 666!

Bamberg - zamek i piwo


Bamberg to europejska stolica browarów z najsłynniejszymi wędzonkami świata, a do tego najsłynniejsza słodowania świata, zabytkowe miasteczko wpisane na listę UNESCO i zamek! Mało jest ciekawszych miejsc na weekendowy wyjazd! Tradycyjnie jednak nic nie poszło zgodnie z planem... 

 

Potężne mury i sucha fosa

...kilka kilometrów piechotą w podziemnym tunelu w Pradze, eskorta radiowozu, zdjęcie do google maps, popsute auto, ekskluzywny hotel za 20 euro i kilka innych czynników pokrzyżowało nam szyki. 

Wspomniane wyżej wydarzenia spowodowały, że do browaru dotarliśmy w okolicy godziny 23, kiedy już kuchnia była zamknięta, a obsługa szykowała się do zamknięcia lokalu. Wymarzona golonka i wędzona biesiada niestety nie wypaliła. Uniemożliwia to rzetelną ocenę i zmusza do ponownego odwiedzenia tego pięknego miasteczka, dlatego o browarach Bambergu nie będzie nic. Wczesnym, zamglonym rankiem następnego dnia udało się zwiedzić zamek z którego prezentuję kilka fotek.

Ratusz na wodzie
Nazwa strony jednak zobowiązuje, dlatego nie tylko zamek, ale i piwo będzie.

Trzeba zaznaczyć, że piwo nie byle jakie, bo bardzo ciężkie do trafienia, pierwszy raz dostępne w Polsce Schlenkerla Fastenbier. Warzone jedynie raz do roku na czas Wielkiego Postu. Niefiltrowane Lentbeer, 5.5% alkoholu.

Etykieta z klasycznym wzorem i dedykowaną kolorystyką. Rubinowo czerwony trunek przyozdobiony piękną, drobną, obfitą pianą, która wspaniale oblepia szkło.

W zapachu oczywiście dominuje wędzonka: szynka, drewno, przypalona nad ogniskiem kiełbasa. Podbudowa silnie słodowa z ciemnymi owocami, przy zachowaniu lagerowego profilu.

W smaku ponownie wędzona szynka, ognisko i przypalona na nim kiełbasa, popiół. Słodkie suszone owoce i słód stanowią solidną podstawę. Goryczka na średnim pułapie intensywności, bardzo delikatnie chmielowa. Gładkie, bardzo pijalne.

Wspaniałe piwo, które uosabia wszystko co powinien mieć wędzony lager. Prawdziwie wędzony, bardzo silnie, bezkompromisowo i najbardziej intensywnie, że wszystkich piw browaru.



Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: O.75/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Zamglone miasto widziane z zamkowej wieży
Do tej pory opisany był: Marzen i Urbock, chociaż myślałem, że był jeszcze dopplebock i weizen... Trzeba będzie nadrobić.

Sam zamek Altenburg znajduje się na najwyższym wzniesieniu w okolicy i w zdecydowanej większości jest rekonstrukcją. Dawniej pełnił rolę obronną, następnie był więzieniem, aby ostatecznie stać się restauracją. Zwiedzanie jest bezpłatne, jedynie wchodzą na wieżę należy wrzucić bodaj pół euro do stojącej skarbonki. Zasłynął również z mieszkającego tam niedźwiedzia, po którym została klatka i "pluszak".






czwartek, 16 marca 2017

Przegląd porterów krajowych 27: Baltic Porter with hazelnuts, DoctorBrew

Cykl bez mała tak stary jak ta strona, dlatego konkrety - Doctor Brew i ich porter bałtycki o "oryginalnej" nazwie - Baltic Porter 24 aged with hazelnuts. Dodatkowo wreszcie się zmobilizowałem i uaktualniłem spis serii.


Porter ma 24 BLG, ale część uzyskano z ekstraktów słodowych. 9,5% alkoholu i 60 IBU. Do piwa trafiły orzechy laskowe. 

Najładniejsza etykieta w historii Doktorów, śliczna! Piwo czarne, do piany trzeba się nieco przyczepić.

W zapachu dominuje palony słód, wyraźne orzechy, nieco czekolady i chmielu. Jak na styl niska intensywność i bogactwo.

O ile zapach nieco rozczarował, to smak odwrotnie. Palony słód z odrobiną popiołu miesza się z orzechami, kawą, słodką deserową czekoladą i ciemnymi owocami. Nuty te są zbite, co daje wrażenie jedno-wymiarowości, chociaż nie jest płaskie. W tle delikatne ciasteczka. Goryczka niska, w stronę średniej, czuć delikatnie chmiel. Całość słodka, o umiarkowanie pełnym ciele. Wysycenie niskie.

Niby nic wybitnego, ale piwo przyjemne, na poziomie. Na leżakowaniu raczej wiele nie zyska, gdyż akurat ten porter jest już ułożony.

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Z tej serii:

1.  Cornelius (Baltic) Porter
2.  Ciechan Porter 18 (chyba już nie warzone)

3.  Grand Imperial Porter 
4.  Porter, Krajan
5.  Okocim Porter (wersja już nie warzona)
6.  Black Boss / Porter z Witnicy
7.  Porter Łódzki (mój nr 1 wśród piw w stałej sprzedaży)
8.  GrandChili
9.  Ciechan 22 
10. Raciborski Porter
11. Porter (bałtycki wędzony) 19, Widawa
12. Jurajskie Porter Bałtycki, Na Jurze
13. Perła Porter Bałtycki
14. Imperator Bałtycki, Pinta
15. 55 Porter Bałtycki Wędzony, Gościszewo 
16. 652 m.n.p.m., Podgórz
17. Porter, Chmielarium
18. BałtykPacific, Baird Beer/Pinta
19. 5 porterów z Dukli
20. Jolly Roger Rum BA, Kraftwerk
21. Porter Bałtycki Wędzony 24 Bourbon Barrel Aged
22. Porter Jubileuszowy, Zamkowy w Cieszynie
23. Komes Porter Malinowy, Fortuna
24. Porter 180, Staropolski
25. 652 m n.p.m. Edycja 2016, Podgórz
26. Porter Bałtycki Wędzony 24 Rum Barrel Aged

wtorek, 14 marca 2017

Imperial IPA grubo po terminie

Leżakowanie ciemnych, mocnych piw to wspaniała sprawa! W to chyba nikt nie wątpi, ale leżakowanie jasnych, mocno chmielonych imperial/double IPA? Nie brzmi to rozsądnie... Nawet ja tego nie planowałem, ale wyszło jak wyszło... Piwa się przeterminowały i pozostało tylko sprawdzić czy do czegoś się jeszcze nadają.


Na początek piwo, które miało ogromne szanse by być sztosem. 10 Toe Discount to Amarillo single hop z wspaniałej serii Siren & To Ol w które browary warzyły IPA w różnych wariantach z dodatkiem drzewa cedrowego.

Jak zawsze u Siren bardzo ładna etykieta. Barwa bursztynowa z czerwono-pomarańczowymi akcentami, opalizująca. Piana niska, utrzymuje się cieniutki kożuch.

Sporo nut drzewa cedrowego, które uwielbiam w piwie, do tego ciasteczka, a nawet lekka wanilia, sporo żywicy, słodu, lekkie owoce i miód wielokwiatowy.

Żywica, bardzo dużo żywicy, która miesza się na pierwszym planie z wspaniałymi nutami drzewa cedrowego. Podstawa słodka, słodowa, z delikatnym karmelem, ciasteczkami i miodem. W tle delikatne owoce egzotyczne i cytrusy, zwłaszcza pomarańcze. Goryczka wysoka, żywiczna, nieco ziołowa, lekko zalegająca, bardzo dobrze równoważy słodycz.

Pierwszy single hop na Amarillo o którym mogę napisać - bardzo dobre. Bez wątpienia magię tego piwa tworzy dodatek cedru. Za efekt utlenienia można uznać nutę miodową i delikatne ciasteczka, ale w tej kompozycji to plus. Zapewne chmiel i cedr nieco zwietrzały, ale w ogólnym rozrachunku piwo trzeba uznać za wyborne.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Najstarszym piwem jest Dalva, double IPA z Francji z Brasserie Thiriez. Jego termin przydatności to 12.2013 roku, piwo jest mocne (8.5% alkoholu) i umiarkowanie chmielne (56 IBU) amerykańskimi chmielami na goryczkę i francuskim, a dokładniej Alzackim chmielem Aramis.

Fajna etykieta z wizerunkiem kobiety-niedzwiedzia, ale piwo jest brzydko zmętnione, pływa dużo chmielin, drobinek. Piana niewiele lepsza nić w poprzednim piwie.

W aromacie dużo słodu z wyraźnym karmelem, sporo owoców w formie znanej z żelków. Z chmieli zostało jeszcze nieco przyjemnej "cebulki". Zapewne od utlenienia zapach miodu i biszkoptów.

W smaku zdecydowanie dominuje słodki, karmel w stronę mlecznych cukierków krówek. Z chmieli zostało nieco cytrusów, owocowe żelki. Goryczka o średniej intensywności, nie jest w stanie dac odpowiedniej kontry potężnej, ogólnej słodyczy.

Oceny nie będzie, gdyż z chmielu pozostało niewiele, co przy tak długim leżakowaniu jest normalne.

Ocena ogólna: BRAK
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Kolejne piwo pochodzi z udanej serii Hello My Name Is szkockiego BrewDog. Tym razem do imperial IPA trafiły borówki (te czerwone :P) i zostało poświęcone norweskiej księżniczce Mette Marit. Piwo było ważne do 27.08.2014.

Ładna etykieta, oczywiście ze starej grafice. Piwo silnie zmętnione, pomarańczowe, z obfitą pianą.

W zapachu bardzo wyraźne borówki, słód z odrobiną karmelu, nieco cytrusów, biszkopty, minimalna wanilia, miód. W tle ziołowy chmiel.

Borówki, bardzo silne. Nuty utlenienia bardzo wyraźne, z pozytywnych biszkopty, wanilia, miód, a z negatywnych grafit z ołówka. Do tego dużo słodu z karmelem, nieco cytrusów. Goryczka wysoka, ziołowa. Zdecydowanie słodkie.

Nie przepadam specjalnie za borówkami, ale szanuje te nuty. Kolejny raz mamy dowód, że piwa jasne również mogą utleniać się w stronę wanilii.

Ocena ogólna: BRAK
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Wnioski? W sumie brak. Pijcie świeże, ale jak coś pójdzie nie tak, to jest szansa, że piwo będzie ok. To które w ciemno uznałbym za najlepsze, faktycznie takie było, a na ocenę Hello pewnie wpływa mój brak uczuć do borówek.

sobota, 11 marca 2017

Przegląd porterów krajowych 26: Porter 24 Rum BA, Widawa

Widawa wypuściła już kilka porterów bałtycki z czego na blogu były dwa:  Porter Bałtycki Wędzony Bourbon Barrel Aged, oraz pierwszy Porter (bałtycki wędzony) 19.


Porter 24 Smoked Baltic Porter Rum Barrel Aged ta przydługa nazwa mówi nam w zasadzie wszystko, dodam tylko alkohol - 9,5% i informację, że rum pochodził z Martyniki.

Kapsel hop i bum! Gushing, aż miło! Jednak byłem na to przygotowany znając Wojtkowe wyroby ;) Piwo czarne, piana obfita, ale dziurawa, szybko znika.

W aromacie nuty palone, smolisto-drzewne słodkie czekoladowe, śliwkowe, rodzynkowe, waniliowe z charakterystyczną dla Widawy nutą popiołu. Zapach zwiastuje również zakażenie. 

Słodkie, rodzynkowe, śliwkowe, z lekką nutą mlecznej czekolady i palonego słodu. Delikatna nutka szlachetnego alkoholu, ale rumu nie rozpoznałem, wyraźniejsza jest dębina. Z wędzonki zostało niewiele i to głównie w smolistej, ogniskowej formie co zlewa się z drewnem beczki, odrobina orzechów, popiołu. W tle nieco wanilii. Słodka deserowa kompozycja miesza się z kwaskowatymi nutami winnymi, wiśniowymi, pochodzącymi niewątpliwie z zakażenia, ale to bardzo przyjemna jej forma, a nie Duklo wtopa.

Wspaniałą robotę wykonują nuty śliwek i rodzynek, w połączeniu z ogólną słodyczą, lekką wanilią i mleczną czekoladą daje to super efekt który uzupełniają kolejno wędzonka, beczka i o ironio zakażenie. Tak sobie myślę kończąc to piwo że rodzynki mają taki fajny, rumowy posmak. Jeżeli macie to piwo to nie trzymajcie dłużej - teraz jest optymalne.

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.25/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Jako bonus pierwsze polskie piwo z topinamburem - Kassiopeya z browaru Raduga. Skład tego milk stoutu poza wspomnianą bulwą uzupełnia: mniszek lekarski, kardamon, cynamon, goździki. 16 BLG, 5,7% alkoholu, 50 IBU.

Etykieta typowa dla browaru, piwo czarne, piana nieco za szybko znika.

Pachnie dziwnie, nie jadłem chyba nigdy topinamburu dlatego mam skojarzenie z batatami. Sporo przypraw korzennych, bardzo fajny cynamon.

W smaku jest zaskakująco. Dominuje mniszek lekarski, do tego sporo nutek kojarzących się z bulwami, delikatny karmel, palony słód, popiół. Jest również  nieco słodyczy, mlecznej czekolady co bardzo fajnie łączy się z przyprawami, zwłaszcza z cynamonem. Goryczka o średniej intensywności w stronę wysokiej. Chmielowo ziołowa, ale paloność i przyprawy zdają się również mieć w niej swój udział.

Cholernie dziwne piwo, ale to nie zarzut. Lubię takie pokręcone piwa, ale jest trudne i wiele osób zapewne będzie na "nie".

Ocena ogólna: 8.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

środa, 8 marca 2017

Koźlak lodowy i cytrusy

Koźlak to totalnie nie moja bajka, ale koźlak lodowy może być smaczny :) Ten styl gościł tutaj tylko raz, ale piłem kilka takich piw. Do tego na blogu gościły wymrażane piwa z serii Buba.


Eisbock to piwo uwarzone przez browar Pinta i Artura Pasiecznego zdobywcy Grand Prix w WKPD. Parametry nie zachwycają jak na ten styl: 27 BLG, 31 IBU i alkohol wymrożony jedynie do 11,2%.

Wizualnie wszystko pięknie. Od bardzo ładnej etykiety, przez super (jak na styl) pianę i piękną rubinową barwę.

W zapachu silny słód, karmel, pieczywo.

Bardzo silny, ale nie podły karmel, sporo pieczywa, słodu. Do tego nieco suszonych owoców, zwłaszcza moreli, delikatne rodzynki. Słodkie, lekko alkoholowe, o niskiej goryczce.

Piwo jest pełne, ale nie tak pełne i intensywne jak można spodziewać się po lodowym bocku, szczerze to w ciemno powiedziałbym, że to co najwyżej doublebock. Nie do końca moja bajka, ale szanuje.

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Jako bonusik Citrusy Wit z amerykańskiego Stone Brewing. Nowofalowa wersja klasycznego stylu została okraszona mandarynkami i kafirem. 5,3% alkoholu i 35 IBU.

Jak zawsze ładna butelka, ale tym razem z kapslem na 20lecie browaru. Piwo słonecznie żółte, brzydko zmętnione. Piana średnio obfita, za szybko znika.

Lekkie, orzeźwiające, pszeniczne, a z drugiej strony z wysoką jak na styl goryczką. Cytrusowe, ale czy mandarynkowe? Może trochę, kafir wyraźniejszy, w połączeniu z chmielem daje ziołowy posmak z wyraźną miętą.

Fajne piwo, ale nic więcej.

Ocena ogólna: 8.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)