poniedziałek, 6 lutego 2017

IPA z USA!

Początkowo wpis miał tyczyć jedynie dwóch IPA z Ameryki. Na szczęście nabrałem motywacji, pogrzebałem w notatkach i ostatecznie piwa będą cztery z trzech browarów! 


O IPA z USA pisałem wielokrotnie (np. TU, TU i powiedzmy TU), dlatego regularni czytelnicy wiedzą, że jestem ich fanem i przedkładam je zdecydowanie nad krajowe. Dziś mały sprawdzian nowszych pozycji dostępnych na naszym rynku. 

Kolejne degustowane piwo z browaru matki Port Brewing, czyli Pizza Port! Z niewyjaśnionych przyczyn jest to pierwsze ich piwo na blogu, ale już czwarte, które pije. Piwo nazywa się SIPA, co ostanowi skrót od Sessionable IPA.

Wizualnie pięknie się prezentuje - jasno złota, słoneczna barwa, biała obfita piana, a do tego klasycznie bardzo ładna puszka.

W zapachu słód, cytrusy, owoce, kwiaty. Przyjemnie i intensywnie :)

W smaku bogatsze. Warstwa słodowa bardzo przyjemna, nieco biszkoptowa - całkowicie pozbawiona karmelu! Sporo cytrusów, zwłaszcza pomarańczy, cytryn, ale również dużo czerwonych, nieco mniej białych, tropikalnych owoców. Delikatny miód wielokwiatowy. Goryczka średnia w stronę wysokie, bardzo przyjemna, acz nieco zalegająca. Jest tu trochę słodyczy, a ciało zdaje się większe niż sugeruje "session".

Takich piw trzeba w Polsce. Co ciekawe dla mnie to taki West Coast IPA/Vermont.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Poszukałem, pogrzebałem i znalazłem opis jeszcze dwóch piw pasujących do wpisu.
 
Pozostając przy Pizza Port. Swamis to po prostu India Pale Ale o mocy 6,8%. 

Bardzo ładna, kolorowa, bogata w szczegóły puszka. Piwo jasnozłote, w stronę żółtego, delikatnie zmętnione. Obfita biała piana, ma zróżnicowane pęcherzyki, za to jest trwała i oblepia szkło.

Nie wiem o co chodzi, ale z puszki wydobywa się nuta wędzona, oscypkowa… W szkle jej nie ma, a w lodówce nie trzymam oscypków… Nie wiem… Ze szkła mamy za to dużo chmielu w mocno owocowej i ziołowej formie. Na pierwszy plan wychodzi szałwia i morela. Jest sporo słodowej słodyczy, odrobina miodu.

Zapach oddaje dobrze smak. Jest słodka słodowa podstawa z dodatkiem miodku. Są nuty chmielu w formie ziołowej (szałwia), owocowej (morele, lekka brzoskwinia), cytrusy (goryczkowy grejpfrut). Do tego wysoka, lekko zalegająca goryczka, która fajnie łamie ogólną słodycz. Oscypka brak.

Bardzo dobre IPA, ot amerykańska jakość!

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Oj dawno nie było piwa z Flying Dog. Wydaje się, że ich piwa na dłużej wróciły do Polski co zaowocowało pojawieniem się Imperial IPA The Truth. 80 IBU, 8,7% alkoholu.

Piwo złote, klarowne, a piana niczym u poprzedniej IPA, czyli obfita, różnorodna, ale trwała i znaczy szkło.

W zapachu ubogo, a w zasadzie mało intensywnie. Słodka ciasteczkowa słodowość i dużo owoców. Przyjemnie, ale po tym stylu oczekuję więcej…

W smaku silna słodowa podstawa ze sporą dawką karmelu, może nie tak mocnego jak w Polsce, ale za silnego… Jest również nieco miodu, co zwiększa słodycz i w połączeniu z karmelem czyni piwo nieco cukrowym, czego nie niweluje wysoka, acz krótka goryczka o silnie ziołowym, ale i nieco łodygowym charakterze. Jest jeszcze sporo owoców, ale ciężko poza borówkami (to te czerwone :P) coś wyróżnić.

Nie spodziewałem się petardy w stylu Port Brewing czy Hoppin Frog, ale liczyłem na coś więcej… Pamiętajmy jednak, że w USA ten browar to piwa tanie i codzienne, coś jak Ciechan, a nie Roch. Na szczęście ma to odbicie w cenie.

Ocena ogólna: 7.75/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5/8; Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Na koniec piwo które pierwotnie miało być w tym wpisie obok SIPA. Devil Dencer z doskonale znanego czytelnikom browaru Founders to Tripele IPA o alkoholu rzędu 12% i goryczce 112 IBU.  

Etykieta nie przypadła mi do gustu, ale niech będzie, że ma odwzorowanie w nazwie piwa. Sam trunek to opalizująca czerwień, przyozdobiona sporą pianą. 

W zapachu czuć ciężar. Potężna słodowa, słodka postawa, ciasteczka, czerwone owoce, zioła, nieco cytrusów. Zapowiada się srogo.

Uuuu smak zacznę omawiać od końca. Goryczka to prawdziwy diabeł! W tym ziołowo-herbacianym uderzeniu czuć 112 IBU i jest to tym dziwniejsze, że piwo ma potężną słodową, bardzo słodką kontrę, a mimo to dominacja goryczki nie ulega wątpliwości. Jest lekko zalegająca i łodygowa, ale to nie przeszkadza. Z ziół wyróżnia się szałwia. Jak wspomniałem jest bardzo słodowo, słodko, ale i ciasteczkowo, lekko karmelowo. Są czerwone owoce, gorzki grejpfrut, nieco trudnych to zidentyfikowania smaczków.

To potężne piwo o wysokiej goryczce, które w pełni zasługuje na określenie Triple IPA. To jedyne IPA w tym wpisie, którego w Polsce raczej nie kupicie, ale w Europie jest dostępne i stosunkowo tanie. Jeżeli nie boicie się piw potężnych i bezwzględnych to polecam. 

Ocena ogólna: 
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz