czwartek, 23 lutego 2017

Samiec Alfa 2017

Kolejna afera piwna za nami, rynek ogłupiał, a browar nie sprostał sytuacji. Ceny piwa sięgają zenitu, a spekulanci zacierają ręce i masturbują się do Samca Alfa. Jestem przekonany, że ta chwilowa farsa szybko minie, ale w międzyczasie kilka browarów przejedzie się na tym jak ReCraft na zalegającym w sklepach do dziś Mentorze.

Co z tego wynika? To, że tego piwa w tym wpisie nie będzie. Chciałem Wam za to zaprezentować ile dobroci można spróbować w cenie butelki Samca Alfa 2017. Nie będzie to opis piw, a wyliczanka :)

Po pierwsze: Nepomucen i ich rewelacyjny Plum - smoked plum oatmeal stout! Piwo wyrywa z butów i wszyscy, którzy pili z zachwytem Imperium Prunum będą zadowoleni. Jeżeli uda mi się dorwać butelkę, to piwo doczeka się osobnego wpisu.

Po drugie: Amager i ich interpretacja stylu New England IPA. The Bastard Princess oczywiście nie zawodzi i daje wiele radości z degustacji.
Po trzecie: koźlak Juniper Bock z islandzkiego Viking. Nie mój styl, a piwo mocno stylowe.

Po czwarte: ponownie Islandia, ale inny browar - Borg. Snorri nr 10 to piwo z dodatkiem arktycznego tymianku, najbliższe chyba witbierowi. Naprawdę zacny trunek, bardzo orzeźwiający

Po czwarte: ten sam browar i konkretny sztos - rewelacyjny RIS z dodatkiem kawy Surtur nr 47*




Po piąte: ten sam browar i legendarny smoked imperial stout warzony ze słodu wędzonego owczymi odchodami! To piwo, które stanowiło inspirację dla owczego łajna z rodzimego browaru Birbant. Surtur nr 30*.

Po szóste: ponownie coś z kraju. Dobrze znana Pracownia Piwa wystartowała z serią piw eksperymentalnych. LAB - 2 to doskonale znana nam Hadra w wersji leżakowanej w beczce po czerwonym winie z dzikimi drożdżami, innymi słowy Brett West Coast IPA Red Wine Barrel Aged. Bardzo fajne, pijalne piwo, ale same beczki dla mnie za mało.

Po siódme: LAB - 4 Imperial Saison Red Wine Barrel Aged, którego piwem bazowym był Devil Pact. Piwo, któremu znacznie bliżej do barley wine, czy miodu pitnego, niż saison, a do tego wyraźny kokos i delikatna wanilia od beczki. Bardzo dobre!


Robi wrażenie? Sztosy, barrel aged, świetne, wyraziste, zaskakujące i bardzo dobre piwa! Tyle radości i różnorodności w pewnie zaniżonej, średniej cenie butelki jednego piwa. Zastanówcie się czy warto być piwnym lemingiem, czy może lepiej po prostu napić się piwa. 


* opisy tych piw pojawią się w osobnym wpisie

niedziela, 19 lutego 2017

Klonowy Jesus i Babcia Sowa

Dziś wielka petarda i piwo, które może wejść szturmem do listy naj! Syrop klonowy bourbon i sztos!


Producent rzemieślniczych syropów klonowych leżakowanych w beczce po bourbonie -  BLiS - oraz dobrze nam znany Evil Twin połączyli siły i stworzyli Michigan Maple Jesus! Najsłynniejszy RIS Złego Bliźniaka trafił do beczki po bourbonie w której leżakował ekskluzywny syrop klonowy. Samo piwo to 12% alkoholu.

Piwo czarne, ale syrop klonowy chyba nie idzie w parze z pianą...

Słodycz, syrop klonowy, bourbon, kokos, czekolada w kilku odmianach, wiśnie, czereśnie,minimalnie różany. 2.25->2.5*

W smaku jest jeszcze lepiej! Piwo bardzo nisko wysycone, pełne, gęste, bardzo czekoladowe, wręcz kostka czekolady! Ciasteczka, herbatniki czekoladowe. Gorzka, mleczna, praliny! Syrop klonowy bardzo wyraźny, słodki! Równie wyraźna jest beczka! Bourbon potężny, silnie wspierany przez kokos, minimalna drzewność. Ciemne owoce głównie w formie słodkich wiśni-czereśni. Delikatna ciasteczkowość, zbożowość, paloność. 7->7.5*

Świetne piwo, poszczególne smaki tworzą wspaniały słodki deser, brakuje jedynie nieco więcej harmonii, są wspaniałe kwiaty ale potrzeba odrobiny czasu aby rozkwitły i powstał cudowny bukiet! W 100% polecam zakup, ale sugeruj potrzymać kilka miesięcy w chłodzie, a efekt przejdzie wasze oczekiwania.

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

* ocena aktualna i bardzo wyraźny potencjał w którym piwo zmierza i najpewniej osiągnie za kilka miesięcy

Jako mały bonusik holenderska Babcia, która również używa syropu klonowego, a nawet cynamonu :) Grandma’s Cooking Recipes Vol. 1 z Uiltje to sweet imperial stout o mocy 10,1%. O dodatkach już wspomniałem, ale dodam jeszcze, że powstało we współpracy z portalem BierNetwerk.

Niestety nie robiłem notatek, ale kilka smaczków zapamiętałem. Po pierwsze śliczna etykieta. Po drugie nieco przytłumiony aromat z silnym chmielem. Po trzecie bardzo przyjemny smak. Naprawdę dużo syropu klonowego, wyraźny cynamon i sporo mlecznej czekolady. W tle nieco palonego słodu, kawy zbożowej, sporo chmielu i odrobina owoców, melasy. Goryczka średnio intensywna, alkohol nieco grzeje w przełyk. Po piąte bardzo fajne piwo, a dla fanów syropu klonowego pozycja obowiązkowa. Do Polski piwo sprowadził katowicki Browariat i tam je znajdziecie :)

Punktacji nie robiłem, ale wiadomo jeszcze nie ta liga co gwiazda wpisu, ale też zdecydowanie tańsze i łatwiejsze do zdobycia :)  Czy Maple Jesus to top? Na pewno, ale nie jest to jeszcze ścisły czub tabeli, chociaż po roku leżakowania...

niedziela, 12 lutego 2017

"Grzeje" Zawiercie i Bytów

Afera Prunum, afera Samca, chore ceny, spekulanci i nieudolność w planowaniu i dystrybucji... Psycho szał i wariacka pogoń, może wykończyć, dlatego proponuję Wam to olać i kupić jedno z wielu dobrych piw do kupienia bez problemu. W dzisiejszym wpisie też na luzie i bez oczekiwań większych - premierowe grzańce.


Browar Bytów Kaszubki gości u nas pierwszy raz, dlatego witamy i niestety lekko rugamy. Ich Korzenne to nie piernik w płynie, a coś w stylu grzańca. Do piwa trafiły: imbir, cynamon, goździki, miód wielokwiatowy. 17 BLG i 7,6% alkoholu.

Wizualnie etykieta nie zachwyca, ale kapsel jest śliczny. Piwo o barwie wiśni, piana obfita, trwała, pięknie oblepia szkło.

W zapachu zdecydowanie dominuje miód, nieco imbiru i goździków, a cynamon jest najsłabszy, ale obecny. Przyjemnie i słodko.

W smaku już tak przyjemnie nie jest. Miód jest za mocny i jakiś taki syntetyczny, chociaż nieźle łączy się ze słodem, który jest wyraźnie chlebowy. Przyprawy są mocno zmieszane, ale wszystkie wyczuwalne. Niestety, którejś przyprawy jest za dużo i dała nieprzyjemną gorycz. Nie przełamuje ona jednak zdecydowanie za mocnej słodyczy - to rasowy ulepek.

Ocena ogólna: 7.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 4.5/8; Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Drugim piwem jest Ale Szopka z zawierciańskiego Na Jurze. Do piwa trafiły: cukier trzcinowy, hibiskus, imbir, cynamon, skórki pomarańczy, macierzanka, goździki, anyż, kardamon. Alkohol 6.5%.

Etykieta fajna, ale totalnie niespójna z nazwą, trochę absurdalna. Ruminowo-czerwone błoto w barwie, piana znika szybko, ale utrzymuje się kożuch.

Imbir, cynamon, przyprawa do pierników, anyż, miód,

Na początek warto pomyśleć co jest podstawą tego piwa. Smakuje jak Fortuna Czarna, czyli charakterystyczna nutka Coca Colli. W połączeniu z nieco syntetyczną pomarańczą, cynamonem, imbirem, anyżem, gumą balonową, słodyczą cukru trzcinowego, goździków i przypraw korzennych daje to smak napoju gazowanego, a nie piwa. W przypadku grzańców nie jest to chyba wada... Goryczka niska, całość słodka. 

Nie ma się co oszukiwać - kupując grzaniec czegoś takiego powinniśmy się spodziewać. Nie jest to takie piwo korzenne jak lubię, ale nie jest złe, chociaż samemu możecie zrobić grzaniec lepszy. Kardamonu i hibiskusa nie wyczułem, ale piwo jest lepsze od bytowskiego.

Ocena ogólna: 7.75/12
(Wygląd: 0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

piątek, 10 lutego 2017

Sztos miesiąca: Apple Brandy, Prairie


Przepełniona piwnica i niedobór środków finansowych zainspirował mnie do stworzenia nowego cyklu. Sztos miesiąca (nie mylić z piwem miesiąca) to piwo leżakowane w założeniu minimum 12 miesięcy w mojej piwniczce, piwo z wyższej półki cenowej i wobec którego mam jeszcze większe oczekiwania. W miejsce wypitego hiciora będę w miarę możliwości i potrzeb kupował jedno piwo do wypicia za minimum 12 miesięcy.


Na początek cyklu piwo wybrało się samo - było na wierzchu ;) Padło na Apple Brandy Barrel Noir ze znanego Wam już, amerykańskiego Prairie Artisan Ales. Imperial Stout leżakowany w beczce po jabłkowym brandy. 12% alkoholu, 70 IBU, piwo z rocznika 2015.

Etykieta ładna, podobnie jak sygnowany kapsel i czarna ciecz. Jedynie piana nieco odstaje, gdyż szybko redukuje się do kry i pierścienia.

W zapachu: pieczone jabłka, gorzka czekolada, wanilia, palony słód, cukierki kukułki, szlachetny alkohol.  W tle nieco owoców z pogranicza ciemnych i  czerwonych. Po ogrzaniu lekki kokos.

W smaku na pierwszym planie gorzka czekolada, likier kawowy, ciasteczka czekoladowe, pieczone jabłka, wiśnie. W podstawie spora dawka palonego słodu. W tle nieco wanilii, karmelu. Po ogrzaniu lekki orzech i kokos. Alkohol obecny, acz w szlachetnej beczkowej formie z której zapewne bierze się również posmak kukułek, grzeje delikatnie w przełyk. Goryczka niska. Nie jest tak wyklejający jak oczekiwałem, ale aksamitnym można go już nazwać. Słodycz dominuje, ale łamie ją paloność.

RIS bardzo, bardzo dobre, ale nie wybitne, oczekiwałem odrobiny więcej, ale i tak mogę go uznać za dobry zakup (40-45 zł). Z tego typu beczki piłem piwo, które zrobiło na mnie większe wrażenie.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

poniedziałek, 6 lutego 2017

IPA z USA!

Początkowo wpis miał tyczyć jedynie dwóch IPA z Ameryki. Na szczęście nabrałem motywacji, pogrzebałem w notatkach i ostatecznie piwa będą cztery z trzech browarów! 


O IPA z USA pisałem wielokrotnie (np. TU, TU i powiedzmy TU), dlatego regularni czytelnicy wiedzą, że jestem ich fanem i przedkładam je zdecydowanie nad krajowe. Dziś mały sprawdzian nowszych pozycji dostępnych na naszym rynku. 

Kolejne degustowane piwo z browaru matki Port Brewing, czyli Pizza Port! Z niewyjaśnionych przyczyn jest to pierwsze ich piwo na blogu, ale już czwarte, które pije. Piwo nazywa się SIPA, co ostanowi skrót od Sessionable IPA.

Wizualnie pięknie się prezentuje - jasno złota, słoneczna barwa, biała obfita piana, a do tego klasycznie bardzo ładna puszka.

W zapachu słód, cytrusy, owoce, kwiaty. Przyjemnie i intensywnie :)

W smaku bogatsze. Warstwa słodowa bardzo przyjemna, nieco biszkoptowa - całkowicie pozbawiona karmelu! Sporo cytrusów, zwłaszcza pomarańczy, cytryn, ale również dużo czerwonych, nieco mniej białych, tropikalnych owoców. Delikatny miód wielokwiatowy. Goryczka średnia w stronę wysokie, bardzo przyjemna, acz nieco zalegająca. Jest tu trochę słodyczy, a ciało zdaje się większe niż sugeruje "session".

Takich piw trzeba w Polsce. Co ciekawe dla mnie to taki West Coast IPA/Vermont.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Poszukałem, pogrzebałem i znalazłem opis jeszcze dwóch piw pasujących do wpisu.
 
Pozostając przy Pizza Port. Swamis to po prostu India Pale Ale o mocy 6,8%. 

Bardzo ładna, kolorowa, bogata w szczegóły puszka. Piwo jasnozłote, w stronę żółtego, delikatnie zmętnione. Obfita biała piana, ma zróżnicowane pęcherzyki, za to jest trwała i oblepia szkło.

Nie wiem o co chodzi, ale z puszki wydobywa się nuta wędzona, oscypkowa… W szkle jej nie ma, a w lodówce nie trzymam oscypków… Nie wiem… Ze szkła mamy za to dużo chmielu w mocno owocowej i ziołowej formie. Na pierwszy plan wychodzi szałwia i morela. Jest sporo słodowej słodyczy, odrobina miodu.

Zapach oddaje dobrze smak. Jest słodka słodowa podstawa z dodatkiem miodku. Są nuty chmielu w formie ziołowej (szałwia), owocowej (morele, lekka brzoskwinia), cytrusy (goryczkowy grejpfrut). Do tego wysoka, lekko zalegająca goryczka, która fajnie łamie ogólną słodycz. Oscypka brak.

Bardzo dobre IPA, ot amerykańska jakość!

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Oj dawno nie było piwa z Flying Dog. Wydaje się, że ich piwa na dłużej wróciły do Polski co zaowocowało pojawieniem się Imperial IPA The Truth. 80 IBU, 8,7% alkoholu.

Piwo złote, klarowne, a piana niczym u poprzedniej IPA, czyli obfita, różnorodna, ale trwała i znaczy szkło.

W zapachu ubogo, a w zasadzie mało intensywnie. Słodka ciasteczkowa słodowość i dużo owoców. Przyjemnie, ale po tym stylu oczekuję więcej…

W smaku silna słodowa podstawa ze sporą dawką karmelu, może nie tak mocnego jak w Polsce, ale za silnego… Jest również nieco miodu, co zwiększa słodycz i w połączeniu z karmelem czyni piwo nieco cukrowym, czego nie niweluje wysoka, acz krótka goryczka o silnie ziołowym, ale i nieco łodygowym charakterze. Jest jeszcze sporo owoców, ale ciężko poza borówkami (to te czerwone :P) coś wyróżnić.

Nie spodziewałem się petardy w stylu Port Brewing czy Hoppin Frog, ale liczyłem na coś więcej… Pamiętajmy jednak, że w USA ten browar to piwa tanie i codzienne, coś jak Ciechan, a nie Roch. Na szczęście ma to odbicie w cenie.

Ocena ogólna: 7.75/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5/8; Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Na koniec piwo które pierwotnie miało być w tym wpisie obok SIPA. Devil Dencer z doskonale znanego czytelnikom browaru Founders to Tripele IPA o alkoholu rzędu 12% i goryczce 112 IBU.  

Etykieta nie przypadła mi do gustu, ale niech będzie, że ma odwzorowanie w nazwie piwa. Sam trunek to opalizująca czerwień, przyozdobiona sporą pianą. 

W zapachu czuć ciężar. Potężna słodowa, słodka postawa, ciasteczka, czerwone owoce, zioła, nieco cytrusów. Zapowiada się srogo.

Uuuu smak zacznę omawiać od końca. Goryczka to prawdziwy diabeł! W tym ziołowo-herbacianym uderzeniu czuć 112 IBU i jest to tym dziwniejsze, że piwo ma potężną słodową, bardzo słodką kontrę, a mimo to dominacja goryczki nie ulega wątpliwości. Jest lekko zalegająca i łodygowa, ale to nie przeszkadza. Z ziół wyróżnia się szałwia. Jak wspomniałem jest bardzo słodowo, słodko, ale i ciasteczkowo, lekko karmelowo. Są czerwone owoce, gorzki grejpfrut, nieco trudnych to zidentyfikowania smaczków.

To potężne piwo o wysokiej goryczce, które w pełni zasługuje na określenie Triple IPA. To jedyne IPA w tym wpisie, którego w Polsce raczej nie kupicie, ale w Europie jest dostępne i stosunkowo tanie. Jeżeli nie boicie się piw potężnych i bezwzględnych to polecam. 

Ocena ogólna: 
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

piątek, 3 lutego 2017

Przegląd RISów krajowych 9: NutCracker - Deer Bear/Whisker

Piwne premiery 2017 - czas - start! Pierwsze premiery, a do tego to dwa RISy od debiutujących na blogu browarów!*


Imperial Coffee Milk Stout w podwójnej dawce uwarzyły browary Deer Bear i Whisker Beer w Wąsoszu. Oba piwa mają 10% alkoholu i 25 BLG, oraz dodatek kawy i laktozy. 

Na początek wersja klasyczna, czyli Cracker

Barwa czarna, piana średnio obfita, początkowo zdaje się ładna, ale bardzo szybko redukuje się praktycznie do zera.

W zapachu absolutna dominacja kawy z pod której wydobywa się nieco czekolady, ciemnych słodów i odrobina alkoholu.

Hmm w smaku jest ciekawie bo nietypowo. Silna czekoladowa słodycz i intensywna kawa, podbite przez alkohol sprawiają wrażenie jakiegoś likieru co uwiarygadnia niskie wysycenie i spore ciało. W tle nieco ciemnych owoców i palonego słodu. Alkohol minimalnie grzeje w przełyk, goryczka niska.

Nieco jednowymiarowe, ale intensywne i bardzo fajnie kawowe piwo.

Ocena ogólna:
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

NutCracker to wersja wzbogacona o aromat orzechowy.

Etykieta śliczna, acz wyraźnie inspirowana piwa z walijskiego Tiny Rebel. Barwa czarna z brązowymi przebłyskami, piana niska, beżowa, ale utrzymuje się tylko pierścień.

W aromacie potężna dawka orzechów podbudowanych nutami kawy, nieco mlecznej czekolady i  niepotrzebny chmiel. Zapach intensywny, wyrazisty i sztuczny, co nie oznacza, że szczególnie zły.

W smaku orzechowe Prince Polo - to w mlecznej czekoladzie. Serio to ten wafelek w płynie! Wzmocniony bardzo fajną dawką kawy, delikatnym palonym słodem i nutką chmielu, która przy ogólnej słodyczy nie przekłada się na wysoką goryczkę. Alkohol bardzo dobrze ukryty. Osoby nieco starsze mogą skojarzyć to piwo z czymś zwanym kiedyś blokiem - taka PRLowska słodycz orzechowo wafelkowa, wizualnie nieco podobna do chałwy.

Fajna tekstura, dobrze dopasowane wysycenie i poziom słodyczy. Polskie Omnipollo bez dwóch zdań, piwo sztuczne, ale smaczne. Odległe od kraftowych idei, ale jeżeli akceptujecie takie podejście i nieco sztuczności w smaku to taki wafelek w płynie będzie Wam smakował.

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

* Byłem pewny, że debiutuje tylko jeden, ale wyszło na to, że tekst o piwach z Deer Beard gdzieś przepadł...