niedziela, 12 listopada 2017

Zagramanica - przegląd sklepowy

W ostatnim czasie degustowałem sporo piw z zagranicy. Ciężko jest sklasyfikować czy podzielić według stylów, czy państw dlatego będzie gulasz. Cecha wspólna? Wszystkie dostępne są obecnie w sprzedaży, wszystkie są w akceptowalnych cenach.


Kolejność według notatek.




Na start dobrze w Polsce znany i ceniony amerykański AleSmith! Orange X to pomarańczowe Pale Ale (5,25%).

W zapachu to czego się spodziewałem – pomarańcze w płynie. Świeżo obrane owoce, skórka, pestki.

Smak znacznie gorszy. Silnie słodowy z lekkim karmelem, wyraźna miodowość (utlenienie?), pomarańczy mało, głównie pestki. Goryczka chmielowo-pestkowa, o średniej intensywności. O ile zapach był zgodny z oczekiwaniami, to smak rozczarował. Pierwszy AleSmith w puszce i od razu najsłabsze ich piwo…

Ocena ogólna: 7.25/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość: 0.25/1)

Pozostajemy w USA, ale z San Diego przenosimy się do Nowego Jorku gdzie Evil Twin zmajstrował Imperial? (9%) Double New England IPA o jednej z najdłuższych nazw - I Always Felt Closer to IPAs Than I Did to People. Sekret tego piwa kryje się w podwójnym chmieleniu na zimno (Galaxy, Citra, Amarillo, Simcoe).

Piwo już wizualnie prezentuje się pięknie! Ślicznie mętne, z obfitą piana, która wzorcowo krążkuje.

Zapach to kwintesencja chmielu! Cytrusy, owoce egzotyczne, leciutka cebulka, odrobina granulatu. Wszystko w idealnej proporcji i soczystej świeżości.

W smaku słodowość prawie całkowicie przykryta przez chmiel! Jedynym jej przejawem są leciutkie biszkopty. Dominują owoce egzotyczne (mango, ananas, brzoskwinie w zalewie), cytrusy w stronę mandarynek, leciutka ziołowość (mniszek) i cebulka. Delikatnie wyczuwalny granulat. Gdzieś w tle odrobina miodu wielokwiatowego.

Piwo czaruje nie tylko wspaniałą chmielowością, ale również pijalnością, gładkością (płatki owsiane?). 9% alkoholu jest całkowicie ukryte, ale jest to ogromnie zdradliwe. Ciężko oczekiwać czegoś więcej od IPA, jest tu wszystko co najlepsze.

Ocena ogólna: 11/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 7.25/8; Cena/Jakość: 0.75/1)


Semi-skimmed Occultist to jednorazowy wypust Szkotów z BrewDog, jest to owsiany imperialny sweet stout z dodatkiem wanilii, laktozy, kawy i ziaren kakaowca.

Puszka ładna. Piwo czarne, piana beżowa, obfita, oblepia szkło.


W aromacie sporo dobrej kawy, niewiele mniej czekolady, ciemnych w tym palonych słodów, lekkie ciasteczka i ciemne owoce.

W smaku świetny efekt laktozy, przywodzący nieco na myśl kawę z mlekiem, jakiś krem na bazie mleka w tubie. Sporo kawy, czekolady, kakao, mniej karmelu, wanilii, ciemnych owoców, odrobina ciasteczek. Goryczka niska. Umiarkowanie słodkie. Taki milkshake, gładki, z przyjemną pełnią :)

16 zł to rozsądna cena za to piwo, ot taki fajny sweet stout.

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6.25/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Będąc na wyspach szybki wypad do Anglii. Piwo kupione pomyłkowo, ale jak już kupiłem to wypiłem. Southern Star od Northern Monk to Vanilla Latte Porter, czyli podobny klimat co poprzednik. 5,9% i 20 IBU. Przypakowo-pomyłkowy zakup odkupiony brakiem wiedzy, że to white porter ;)

Piana niska, utrzymuje się tylko kiepski kożuch.

Słodowo-wafelkowy aromat z silną nutą wanilii i kawy, uzupełniony przez kawowe nutki porzeczki.

W smaku bardzo podobnie – słodowo-wafelkowa podstawa z dużą ilością wanilii i kawy z porzeczkowym posmakiem. Słodkie, wyraźnie czuć laktozę. Goryczka niska. Smaczne, ale bez rewelacji, nieco za słodkie, za mocno laktozowe.

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.25/0.5 Zapach: 2/2.5; Smak: 5.25/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

sobota, 4 listopada 2017

6 beczek na zamku w Muszynie

Plany były zupełnie inne, ale z uwagi na niekorzystne zestawienie kilku czynników wyjazd na zamki krzyżackie nie doszedł do skutku. Miało to jednak również pozytywne skutki, gdyż odwiedziłem dwa zamki mocno związane z historią polski, miejsca niezwykle ciekawe, urokliwie położone i idealne do relaksu, oraz degustacji. Dziś zapraszam do ruin średniowiecznego zamku w Muszynie. 


Ruiny zamku w Muszynie odwiedziłem już kilkanaście lat temu. Były wtedy obiektem typowo ruiniarskim, bez ingerencji "ekspertów". Niestety obecnie wygląda to nieco inaczej, ale o tym na sam koniec.

Zacznijmy jednak od początku. Zamek wzniesiony został na malowniczym i stromym wzgórzu.  Początkowo był własnością biskupów, ale przeszedł w ręce Władysława Łokieta, został rozbudowany przez Kazimierza Wielkiego i stanowił istotną strażnicą na szlaku handlowym na Węgry. Za panowania Władysława Jagiełły wrócił do biskupów, aby stać się głównym punktem, jednego z ciekawszych elementów Rzeczpospolitej - Państwa Muszyńskiego. Była to jednostka autonomiczna, posiadała własne wojsko i administrację. Sam zamek został zdobyty i uszkodzony przez Węgrów w 1474, po naprawach był elementem strategicznym, aż do połowy/końca? XVII wieku, by ostatecznie popaść z ruinę. Z czasów Państwa Muszyńskiego przetrwały w lepszym stanie: dwór starostów (obecnie kawiarnia/dom kultury), karczma (muzeum regionalne) i koszary (dom mieszkalny).

Tyle historii, teraz czas na łyk piwa:)

Co degustowałem? Owsianego stouta (RISa? FESa?) z kawą z doskonale znanego wszystkim, duńskiego Mikkeller i równie znanej serii Beer Geek Breakfast w wersji Brunch Big Blend. Jest to mieszanka piwa bazowego leżakowanego w sześciu (six barrel aged blend) różnych beczkach dębowych. Beczki były po bourbonie, whisky, koniaku, winie, brandy i tequili. Piwo miało 8% alkoholu.

Piwo czarne jak smoła, brunatna fala piany rozlewa się po okolicy, jak swego czasu brunatne koszule po niemieckim państwie.

W zapachu dominuje kawa i co charakterystyczne dla tej serii silny, palony słód. Słabsza gorzka czekolada, herbatniki, minimalna tequila. Bez głębi i intensywności godnej sześciu beczek, czy chociaż jednej.

W smaku ponownie dominacja palonego słodu, sporo kawy, wiśnie, gorzka czekolada, leciutka dębina. Z beczkowych alkoholi absolutna dominacja tequili, wyczuwa się brandy i wino, na siłę koniak. Po whisky i bourbonie nie ma śladu. Goryczka średnia z chmielowymi akcentami. Palone lekko kwaskowate od słodu i kawy, ze słodkimi akcentami. Piwo gęste, powoli spływa i oblepia szkło.

Dobre piwo w fajnej cenie (poniżej 25 zł), ale liczyłem na więcej, idea blendu nie do końca się sprawdziła, nie udało się osiągnąć bogactwa i głębi.

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Czas wrócić do zamku. W 2010 roku rozpoczęła się kilkuetapowa, połączona z pracami archeologicznymi rewitalizacja ruin. Niestety efekt tych prac jest brzydki, zamiast rozbudzających wyobraźnię ruin, mamy brzydki bunkier... Co ciekawe bunkier i część wyremontowana to tylko połowa obiektu, reszta została rozgrzebana przykryta folią i zarosła - wygląda to fatalnie, widać, że teren został zabezpieczony do następnego etapu prac archeologicznych, które nigdy nie nastąpiły i wszystko się sypie, podobnie jak drewniane podejście. Marnie to wygląda.

sobota, 28 października 2017

Sztos miesiąca: październik – Lorelei i Lorelei Barrel Aged

Dziś małe odstępstwo od idee tego cyklu, ale nie mam zaufania do długiego leżakowania piw z aromatami, gdyż te raczej nie wpływają dobrze na leżakowanie, a do tego tracą na intensywności. Dlatego bez minimum 12 miesięcy leżakowania kokosowo-klonowy hit!


Lorelei to imperial porter z kokosem i syropem klonowym autorstwa wielkiej kooperacji browarów Omnipollo, Siren, oraz zwycięzcę konkursu piwowarów domowych Dave'a Strachan'a. Piwo ma 10,5% alkoholu.

Etykieta typowa dla browaru, piwo czarne jak należy, tylko piana kuleje, ale to częste przy kokosie i aromatach.

W aromacie kokos w mlecznej czekoladzie, nieco palonego słodu, syropu klonowego, lekkie ciemne owoce. Pachnie przyjemnie, ale sztucznie, brakuje naturalnej magii.

Podobnie jest w smaku. Słodowa, palona podstawa z odrobiną karmelu, sporo mlecznej czekolady z kokosem, syropem klonowym. Fajna, słodka, deserowa mieszanka, podbita, grzejącym w przełyk alkoholem. W tle fajne ciemne owoce, delikatne figi. Zdecydowanie na plus pełnia, konsystencja, ale od samej kompozycji czuć aromatami. W ustach pozostaje lekki tłusty posmak, który osadza się również na szkle. Goryczka niska, w stronę średniej.

Osobna kwestia to cena, SP zdecydowanie przesadziły, ja rozumiem, że monopol, piwo trudne do kupienia, ale podstawka droższa od BA? Dziwne…

Ocena ogólna: 8.25/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.25/1)

Bardzo słodki, nieco sztuczny deser w płynie. Daleko mu do najlepszych piw, ale jeżeli zaakceptujecie dozę sztuczności to jest zdecydowanie smaczne, tylko czy takich efektów nie dało się osiągnąć naturalnie?

Czas sprawdzić co dała beczka! Parametry piwa bez zmian, nie podano jaka to beczka – osobiście podejrzewam, że mogła to być beczka po bourbonie w której leżakował syrop klonowy, co tłumaczyło by określenie Barrel Aged Extra Maple.

Butelka jak w podstawie, ale naklejono na nią naklejkę Barrel Aged. Piana jeszcze gorsza niż w podstawie, barwa bez zmian.

W aromacie kokos, mleczna czekolada, budyń waniliowy, sporo orzechów

W smaku jeszcze większy deser niż w podstawie – mleczna czekolada, gorzka szlachetna czekolada, budyń waniliowy, kokos, dużo orzechów. Spora słodycz z wyraźnym syropem klonowym. Jest szlachetna nuta alkoholu, dębina, palony słód, kawa, karmelki. Na finiszu sporo ciemnych owoców, miód gryczany. Goryczka niska.

W tej wersji aromaty są znacznie mniej wyczuwalne, całość naturalniejsza, smaczniejsza! Odnoszę wrażenie, że jest gęstsze, bardziej klonowe, słodsze. Poziom wyżej od podstawy, a cenowo to samo, lub nawet nieco taniej… Do tej pory za najlepsze ich piwo uznawałem Anagram, teraz muszę to zmienić. W tym przypadku w ciemno bym nie rozpoznał obecności aromatów, nie ma również wspomnianego wcześniej tłustego posmaku.

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 1/1)

Lorelei Barrel Aged jest wart tego całego zamieszania, które zapanowało w około, a podstawka to klasyczne aromatyzowane Omnipollo jakich już było wiele. 

wtorek, 24 października 2017

Przegląd Porterów Krajowych 30: Porter Warmiński z wiśnią, Kormoran

Kormoran udowodnił, że na rynku porterów bałtyckich potrafi zamieszać jak nikt inny, dlatego bez leżakowania i przesadnego odwlekania ich najnowsze dzieło...






...Porter Warmiński z wiśnią! 23,5 BLG, 8,5% alkoholu i 5,2% soku naturalnego wiśniowego. Czy będzie to nowe Imperium Prunum, a może tylko odpowiedź na Komesa z sokiem malinowym


Na uwagę zasługuje ładny, dedykowany kapsel. Porter jak to porter, jest czarny. Piana niska, szybko znika.

W aromacie sporo palonego słodu, czekolada, wiśnie, nieco kawy, dmuchanego ryżu, suszonych owoców.

W smaku bardzo podobnie. Czekolada, praliny, palony słód, kawa, wiśnie, suszone owoce. Goryczka niska. Porter słodki, lekko wyklejający. Po ogrzaniu mocniej palony, lekko kwaskowaty od słodu.

Jestem zdecydowanie po stronie #teamsłodyczka, ale tutaj brakuje nieco wielowymiarowości, głębi. Gdyby wiśnie były kwaśne to by fajnie łamały słodycz.

Ocena ogólna: 8.75/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Czy warto leżakować? Nie jestem przekonany, czy może zyskać, ale to zweryfikuje czas. O dziwo Komes Malinowy wypadł minimalnie lepiej.

Z tej serii za nami 30 wpisów i nieco więcej piw:

1.  Cornelius (Baltic) Porter
2.  Ciechan Porter 18 (chyba już nie warzone)

3.  Grand Imperial Porter 
4.  Porter, Krajan
5.  Okocim Porter (wersja już nie warzona)
6.  Black Boss / Porter z Witnicy
7.  Porter Łódzki (mój nr 1 wśród piw w stałej sprzedaży)
8.  GrandChili
9.  Ciechan 22 
10. Raciborski Porter
11. Porter (bałtycki wędzony) 19, Widawa
12. Jurajskie Porter Bałtycki, Na Jurze
13. Perła Porter Bałtycki
14. Imperator Bałtycki, Pinta
15. 55 Porter Bałtycki Wędzony, Gościszewo 
16. 652 m.n.p.m., Podgórz
17. Porter, Chmielarium
18. BałtykPacific, Baird Beer/Pinta
19. 5 porterów z Dukli
20. Jolly Roger Rum BA, Kraftwerk
21. Porter Bałtycki Wędzony 24 Bourbon Barrel Aged
22. Porter Jubileuszowy, Zamkowy w Cieszynie
23. Komes Porter Malinowy, Fortuna
24. Porter 180, Staropolski
25. 652 m n.p.m. Edycja 2016, Podgórz
26. Porter Bałtycki Wędzony 24 Rum Barrel Aged
27. Baltic Porter with hazelnuts, DoctorBrew 
28.  55 Porter Bałtycki wędzony, Gościszewo
       5th Anniversary Imperial Porter z Widawy
29. 9 Porter, Jabłonowo

czwartek, 19 października 2017

Piwo z kranu!

Jestem przekonany, że większość z Was marzyła o piwie płynącym z kranu! Mam rację? Ja chciałbym aby z mojego popłynęła Viva Śliwa od browarów Nepomucen i Pinta.


Wspomniane dziecko rzemieślniczego Nepomucena i kontraktowej Pinty to grodziskie z dodatkiem słynnej już śliwki wędzonej - suszki sechlońskiej. 9,9 BLG, 3,9% alkoholu, słód pszeniczny wędzony dębem.

Grodzisz jasnozłoty, jak większość krajowych i wbrew stylowi - mętny. Piana obfita, biała, oblepia szkło, ale nieco za szybko znika.

W aromacie dominuje wędzony ser, nuty słodu, nieco śliwki i minimum chmielu.

Smak to prawdziwa rewelacja: wędzona szynka, boczek, ser i wspaniałe również wędzone śliwki! Fenomenalne zestawienie smaków będące wbrew pozorom bardzo delikatne, łączące się z nutami słodowymi.  Minimalną ostrość wnoszą jedynie nuty popiołu. Goryczka średnia w stronę niskiej.

Bardzo lekkie, pijalne i niesamowicie orzeźwiające - fenomenalne piwo na lato i nie tylko!Rewelacyjny efekt śliwek.

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 1/1)

Pozostaje krzyknąć VIVA ŚLIWA! i przejść do bonusiku, którym oczywiście również jest grodzisz. Dębowy Gród to dzieło browaru Węgrzyce Wielkie, 10 BLG, 4,1% alkoholu.

Barwa złota, piwo bliskie klarowności, piana obfita, ale szybko znika i jest nie najwyższej jakości.

W aromacie dominują nuty słodowo-pszeniczne, drożdzowe, lekko jabłkowe, ale nie wędzone. Na siłę odrobina wędzonego sera. Podobnie w smaku, drożdżowe, słodowe, lekko jabłkowe w stronę aldehydu, ale nie wędzone! Wodniste, goryczka nieprzyjemna. Piwo słabe, szkoda kasy i czasu!

Ocena ogólna: 4.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1/2.5; Smak: 3/8; Cena/Jakość: 0.25/1)

wtorek, 10 października 2017

Jedziemy na Mundial!

Mundial to absolutnie największe święto wszystkich kibiców. Rozgrywki ligowe, europejskie puchary czy Mistrzostwa Europy to radość kibicowania, część życia kibica, ale to Mistrzostwa Świata są najwspanialszym świętem na które kibice czekają latami, bo w przypadku kibiców Polski, to nie są 4 lata… Za mojej świadomej kibicowskiej drogi udało się to tylko dwa razy, dziś może być ten upragniony trzeci…



Na pierwszą połowę przygotowałem aromatyzowaną bombę od Bekającego Bobra (Belching Beaver) – 35 sweet stout świata - !Viva la Beaver! Milk stout z aromatem masła orzechowego (peanut butter), oraz mexican chocolate. Pod tym pojęciem występuje specyficzna czekolada przeznaczona bardziej do rozpuszczenia w mleku i picia, niż do jedzenia. Jest to styl czekolady, twardej, ziarnistej, dobrej do tarcia np. do ciast. Praktycznie zawsze występuje z cynamonem, ewentualnie papryczkami. 7,5% alkoholu, 28 IBU.

Oby szybko strzelić ta myśl przyświecała od samego początku. Za długo utrzymujące się 0:0 mogło frustrować i prowadzić do niebezpiecznej sytuacji, ale błyskawicznie obawy zostały rozwiane! 5 minuta kilka udanych podań, obrobiona szczęścia i Mączyński otwiera wyniki!

W zapachu wafelki w czekoladzie, masło orzechowe, żurawina. Przyjemny, ale jednowymiarowy, nieco sztuczny, ale w tym piwie nie o aromat chodzi...

Turbo wcisnął Grosik i mamy 2:0!!!! Wspaniałe piwo, wspaniały wynik!

…. a o smak, gdyż smakuje wspaniale! Masło orzechowe (ale również czyste orzechy), wafelki czekoladowe, gorzka i mleczna czekolada uderzają potężnie i czarująco, ale najbardziej zaskakuje konsystencja – piwo jest mięciutkie, puszyste! Z mniej intensywnych nut mamy ciemne owoce, palony słód, cynamon, kawę z mlekiem, migdały, a na finiszu w przełyk grzeją papryczki! Goryczka niska, piwo słodkie, ale daleko mu do #teamcukrzyca. Po mocnym ogrzaniu wychodzi świetna laktozowa śmietanka.

Jest bogate, wielowymiarowe, intensywne, bardzo dobre, ale mimo wszystko to w dużym stopniu efekt aromatu masła orzechowego. Czy warto? Oczywiście, ale do aromatów nadal mam duży dystans, przy czym tutaj wkomponowały się wspaniale i jest to najlepsze piwo z masłem orzechowym jakie piłem.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 1/1)

Było 2:0, a zrobiło się cholernie nerwowo… Z naszej winy, bo wyszliśmy na stojąco na druga połowę, zbytnia pewność, że jest po wszystkim, zmiana taktyki i zawodników Czarnogóry spowodowały, najpierw wspaniały strzał z przewrotki wprowadzonego minutę wcześniej Vukcevic, kilka minut później kolejny raz zawodzi gra przy stałym fragmencie i jest 2:2… Na szczęście Czarnogóra popełnia błąd za błędem – najpierw wykorzystuje to Lewandowski, a chwilę później Czarnogórcy strzelają samobója… Ostatnie 10 minut to był prawdziwy dom wariatów, ale w końcu gwizdek! Wygrywamy 4:2, ale pozostała spora obawa. Nasi zawodnicy pokazali, że potrafią w kilka minut wszystko zniweczyć i ze słabym przeciwnikiem udało się sytuację uratować, ale w Rosji tak słabych przeciwników nie będzie i przy takim braku koncentracji może dojść do tragedii…
 
Tego dnia piłem również B-Day 5 Fiesta Madziar, czyli urodzinowe, arbuzowe gose autorstwa AleBrowaru, Pinty, tym razem już bez pubu Piwoteka. Inspiracją dla piwa był festiwal arbuzów na Węgrzech.

Piwo w zapachu i smaku przepełnione jest nutami arbuzów, a w tym drugim dochodzi również kolendra, sól, przyjemna słodowość. Wysokie wysycenie, goryczka niska, piwo słodkie. Orzeźwiające, pijalne, fajne do meczu i na gorące dni.

Udany trunek, ale najważniejszy dziś był mecz! 

poniedziałek, 9 października 2017

Old Rasputin i Armenia...

Awaria częściowo została naprawiona! Polska gra z Armenią, gra Urugwaj, Argentyna, a do tego kończy mi się urlop, więc miało być grubo ;) Skończyło się tak, że mecz Polaków był formalnością, a przy następnych zasnąłem...


Na pierwszą połowę przygotowałem kultowego, bardzo utytułowanego RISa z kalifornijskiego North Coast. Panie i Panowie przed Wami Old Rasputin! Twarz tego dewianta, hochsztaplera, heretyka, ogólnie jednego z większych spryciarzy-psycholi patrzy na nas z etykiety, na której zawarto jedynie informację o alkoholu (9%). Kariera tego wiejskiego oszusta jest niewątpliwie historią wartą poznania, ale należy pamiętać, że to postać ohydna i bardzo zła. Samo piwo jest czarne jak dusza pseudo-wizjonera, którego przepowiednie doprowadziło do upadku Caratu. Warto wspomnieć obfitą, beżową, drobną i bardzo trwałą pianę.

W aromacie dominuje czekolada, ogrom suszonych i ciemnych owoców, słabsze nuty palonego słodu, lukrecji. Zapach jest intensywny, głęboki i bardzo przyjemny.

W smaku potężna dawka czekolady z suszonymi owocami, śliwkami, rodzynkami, co stanowi wspaniały słodki deser, który kontrują nuty palonego słodu, kawy, lukrecji. Piwo jest gęste i niesamowicie puszyste/piankowe, co przy sporej wytrawności daje świetny efekt. Goryczka o średniej intensywności.

Świetny RIS! Kwestią istotną jest długość jego leżakowania, gdyż piwo spędziło w piwnicy grubo ponad rok, a najpewniej dwa lata. Na świeżo podobno było alkoholowe i bardzo silnie palone, dlatego dałem mu dużo czasu. Ocena wysoka, ale w kategorii „nie barrel age” wypada świetnie.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

i na tym piwie się skończyło :)

sobota, 9 września 2017

Awaria

TO TYLKO AWARIA!

Wielu z Was uznało, że to kolejna wiązanka lenistwa i braku czasu, ale tym razem to jednoczesna awaria aparatu/telefonu/routera innymi słowy nie mam jak publikować :( Walczę o jak najszybszy powrót, ale nie wiem kiedy uda się publikować ponownie regularnie, postaram się chociaż o 2-3 wpisy w tym miesiącu.

Pozdrawiam AL!

wtorek, 29 sierpnia 2017

Przegląd Porterów Krajowych 29: 9 Porter, Jabłonowo

Kolejna nowość wśród Czarnych Pereł Polski. Z serii Manufaktura Piwa Browar Jabłonowo zaprezentował 9 Porter, czyli Porter Bałtycki leżakowany w browarze przez dziewięć miesięcy.

W zapachu palony słód, karmel, nieco czekolady i ciemnych owoców.

Smak bardzo pozytywnie zaskakuje! Pumpernikiel, karmel, sporo słodu w tym palonego, mleczna czekolada, a do tego świetne nuty utlenienia – potężne śliwki i rodzynki! Przyjemne ciało, spora słodycz łamana przez palony słód, który stanowi również podstawę goryczki. Po ogrzaniu wychodzi kawa, a paloność rośnie co uznaję za minus.

Niesamowicie solidna pozycja! Jestem zaskoczony, ale po triumfie Śliwki z Tuby/lub bez to w sumie nie powinienem się dziwić.

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 1/1)

Dziś zamiast listy piw z serii, będzie bonusik:

Mam spory dystans do browaru Stu Mostów i zasadniczo nie kupuję ich piw, ale cynamon to cynamon… Piwo z serii Salamander Barrel Agde – Cranberry Sour Ale Cinnamon and Citrus Bourbon BA 2017.

Barwa bursztynowo-złota, piany praktycznie brak.

Nie wiem co tu się dzieje, ale piwo pachnie jak sok z pomarańczy z cynamonem! Żurawina w czystej postaci jedynie w tle. Pachnie to wspaniale i kojarzy się ze świętami.

W smaku ponownie super uderzenie cytrusów, już nie tylko pomarańczy z cynamonem i odrobiną wanilii. Wyczuwalna jest lekko biszkoptowa warstwa słodowa, granat oraz żurawina. Piwo jest silnie kwaśne w czystej formie. Goryczka niska. Wytrawne, rześkie, pijalne. Wpływ beczki bardzo znikomy, podejrzewam, że użyto beczek już używanych, co czyni BA picem.

Świetne, jeden z najlepszych krajowych kwasów, a do tego idealnie wpisuje się w mój gust.

Ocena ogólna: 9.75/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.25/8; Cena/Jakość: 1/1)

środa, 23 sierpnia 2017

Kraftowy Rollercoaster V/17

Kolejna odsłona przeglądu nowości na rynku piw rzemieślniczych! Rabarbar, pietruszka, a może płatki Cini Minis?


Squeezer z rabarbarem i morelą, Deer Bear (2,8% alkoholu; 7,8 BLG)

Kwaśne leciutkie, owocowe piwo na lato? Brzmi świetnie!

Świetna jest również etykieta, ale brzydka, niska i błyskawicznie znikająca piana już nie. W zapachu kwaskowaty kompot z rabarbaru, w tle lekka morela. W smaku delikatna słodowa podstawa i bardzo fajny kwaskowaty rabarbar, w tle sympatyczne morele i gdyby na tym był koniec to było by ekstra! Niestety w tle intensywny, niemiły posmak syntetycznej wanilii! Jak tam trafił? Nie mam pojęcia i w składzie nic o tym nie napisali, ale jest obecny i psuje bardzo udaną całość. Nagle BOOM olśnienie! To efekt lactobacillusa! Poszalał, połączył się z innymi nutami i stworzył takie straszydełko. Goryczka bardzo niska.

Piwo mogło być wspaniałe, ale z lacto nie ma żartów! Mimo żali kwaśik nadaje się do spożycia i nawet smakuje i jest orzeźwiający, chociaż więcej niż jednego bym raczej nie chciał pić ;)

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

Vermont, Piwojad (4,8% alk., 14 BLG, 48 IBU)

Etykieta nie zachwyca, piana za to robi wrażenie, barwa niepokoi – jak na New England IPA ciemna (złota, mętna). Wącham oczekując bogactwa chmieli, ale przytłacza mnie karmel, taaa bo Vermont to karmel! W smaku też masa karmelu, miodowe utlenienie (piwo ważne do 19 listopada – niedorzeczne), nieco cytrusów, owoców i herbaty. Goryczka średnia, lekko łodygowa.

Niestylowe, utlenione, przeciętne, z niedorzeczną datą ważności – słabo, ale do obiadu, czy meczu można wypić.

Ocena ogólna: 6/12

(Wygląd 0.25/0.5; Zapach: 1/2.5; Smak: 4.5/8; Cena/Jakość: 0.25/1)

Sweet Geek 2.0, AleBrowar (4,7% alk., 14 BLG, płatki Cini Minis)

Po udanym Sweet Geek z płatkami czekoladowymi AleBrowar nieco odzyskał w moich oczach, ale stan ten trwał tylko chwilę, dokładnie do momentu degustacji koszmarnego Roo Ride. Miałem ich bojkotować, ale Cynamon mnie zmusił do degustacji...

Etykieta klasycznie Krowia, piana daje radę, tylko samo piwo ma brzydką barwę błota. W aromacie trochę kuleje warstwa słodowa, ale ciemne owoce robią robotę, w tle delikatny cynamon. W smaku słodko i znacznie przyjemniej. Warstwa słodowa zdominowana przez karmel, do tego sporo czekolady deserowej, śliwek rodzynek, wyraźne namoczone płatki śniadaniowe Cini Minis, acz cynamon jest raczej w tle. Całość zdecydowanie słodka, choć lekko chmielowa goryczka jest obecna.

Zdecydowanie #teamsłodyczka, płatki dały efekt, ogólnie smacznie, acz bez spodziewanych (w końcu to mój ukochany cynamon!) ochów i achów.

Ocena ogólna: 8.25/12

(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Na koniec piwo bez oceny, bo jak oceniać coś  tak dziwnego i odległego od moich upodobań jak piwo pietruszkowe?

Dawno temu w Czechach piłem piwo koperkowe, obecnie z serii Kuźnia Piwowarów pojawiło się Pietruszkowe Ale! Autorką receptury jest Monika Nowosielska, a to ziołowe/herbal ale uwarzono w piotrkowskim browarze regionalnym Jan Olbracht. 12,5 BLG, 5,6% alkoholu.

W smaku i zapachu piwo jest mocno pietruszkowe, ale proporcje ze słodami są dobrze ułożone. W smaku rześkie, lekko miodowe, delikatny powiew cytrusów. Goryczka o średniej mocy, lekko zalegająca. Podstawa słodka.

W 100% tego czego można się spodziewać po piwie pietruszkowym, szanuje i doceniam, ale to nie moja bajka.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Para z Grodziska

Browar w Grodzisku Wielkopolskim (Fortuna II) wypuścił na rynek dwa nowe piwa w rewolucyjnych klimatach. Do tego trafiły one do Żabek w bardzo przystępnych cenach (ok 5 zł).


Grodziska APA - APA na polskich chmielach... Słabo to brzmi, Grodziskie  Polish Pale Ale było by w sam  raz, a tak jest powód do kpin. Do fermentacji wykorzystano szczep drożdży do grodzisza. 12.5 BLG, 5,2% alkoholu i 32 IBU.

Jak na browar regionalny, bardzo ładna etykieta. Barwa trunku bursztynowa w stronę miedzianej, piwo przyozdobione bardzo ładną, obfitą, drobną pianą. W zapachu słód, karmel, cytrusy, owoce, lekkie biszkopty - poprawny, acz nie porywający. W smaku podobnie: słodowo-karmelowa podstawa,  biszkopty, delikatny miód wielokwiatowy, cytrusy, herbata, owoce. Wysoka jak na styl i zalegająca, acz przyjemna goryczka.

Bardzo solidny średniak, co przy niskiej cenie i dostępności w Żabkach, czyni je bardzo atrakcyjnym przy wszelkich grillach, czy innych ławeczkach.  Pijalne.

Ocena ogólna: 7.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.25/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Drugim piwem jest Grodziska White IPA z zieloną herbatą Sencha Earl Grey, drożdże grodziskie, 14 BLG, 6% alkoholu i 40 IBU.

Na etykiecie ten sam wzór, ale jeszcze ładniejsza kolorystyka, piwo "słoneczne" opalizujące, obfita biała piana jest trwała i ładnie oblepia szkło.

Świetny aromat - odrobina słodu i chmielowa moc! Cytrusy, tropiki, białe owoce!

W smaku ponownie delikatna słodowa podstawa i dominujący chmiel z charakterystycznymi "cebulkowymi" posmakami. Do tego ananas, cytrusy (zwłaszcza cytryna), czerwone i białe owoce, nafta. Chmielowy miszmasz uzupełnia delikatne haribo. Goryczka średnia, minimalnie cierpka.

Zielona herbata obecna w smaku i zapachu, ale nie jest moim pierwszym skojarzeniem. Możliwe, że to najlepsza IPA w swoim przedziale cenowym w kraju. Do tego rześka, pijalna i co oczywiste bardzo smaczna. Zdecydowanie przerasta APA, co zmniejsza wartość pierwszego piwa, gdyż kosztują tyle samo.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 1/1)

Jeżeli już przy Fortunie jesteśmy, to kraj obiegła informacja o współpracy z belgijskim Boon. Dla mnie najfajniejszą opcją byłby bland lambica z grodziszem!

środa, 2 sierpnia 2017

Oscypek z porzeczkami po chorzowsku

W chorzowskim Redenie gościliśmy już wielokrotnie, tym razem powód był wyjątkowy - premiera wędzonego RISa, czyli to co lubimy najbardziej! 


Przed daniem główny była przystawka, która idealnie nadawała się na rozgrzanie kubków smakowych. Kwaśna, owocowa, 5cio procentowa Czarna Porzeczka.

Niesamowicie rześka, acz nieco cierpki i kwaśny sok porzeczkowy. Warstwa słodowa delikatna, stanowi podkład pod owoce wspomnianej porzeczki, ale występują również nutki wiśni. Goryczka niska, idealne orzeźwienie na letnie dni!

Ocena ogólna: 10/12

(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 1/1)

Gwiazdą był jednak Kosmodrom, wędzony Russian Imperial Stout o ekstrakcie 26 BLG i 10% alkoholu.



Stout oczywiście czarny, cudowna piana: gęsta, bardzo drobna, trwała. W aromacie wędzony ser, po prostu inwazja oscypków! Moja teoria w tej kwestii jest taka: w czasie, gdy Paweł Projektował w Bazie, do browaru włamali się górale z podliskiej budowy. Chcieli napić się piwa prosto z tanku, ale nie wiedzieli co i jak i w konsekwencji do środka wpadła im wielka torba pełna mocno wędzonych oscypków! Nuty wędzone uzupełnia mleczna czekolada, ciemne owoce (wiśnie, wędzone śliwki), odrobina laktozy, a po ogrzaniu również kawa. W smaku ponowna dominacja wędzonki w formie oscypka. Oscypek w boczku z wędzoną śliwką <3 Do tego mleczna, oraz deserowa czekolada, ciemne owoce (oprócz śliwek, wiśnie, żurawina), palony słód. Kremowe, śmietankowe (laktoza), pełne, nisko wysycone, półsłodkie. Goryczka niska, w stronę średniej, palona.

Ocena ogólna: 10/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 1/1)

Pyszne piwo! Do sprzedaży trafiły przedpremierowo bodaj tylko 2 kegi, oficjalna premiera za kilka miesięcy, dlatego minimalny rozpuszczalnik jest akceptowalny. Polecam, świetne piwo i kolejny po Paradoxie, rewelacyjny, acz innego typu Smoked Imperial Stout!

środa, 26 lipca 2017

Urodzinowe specjały: Paradox Islay, BrewDog

26 lipca to od kilku lat dzień degustacji kolejnej wersji Paradoxa - najlepszego RISa od Szkotów z browaru BrewDog. Tym razem piwo trafiło do beczki po szkockiej whisky z Islay. 


Islay to słowo kluczowe, bo problematyczne. Do tej pory mieliśmy beczki z konkretnych destylarni, teraz jest podany jedynie region z którego pochodzi beczka, gdyż Isley to wyspa-region na której znajduje się kilka destylarni, specjalizujących się głównie w whisky torfowych. Samo piwo pozostaje bez zmian, czyli Russian Imperial Stout o mocy 15%. Zawartość butelki ma nieco ponad rok.

Wizualnie czarne piwo z niską beżową pianą, która szybko znika. Sama butelka ponownie trafiła do pudełka, za co oczywiście płacimy, ale wygląda to dobrze, chociaż stara szata miała w sobie więcej elegancji. 

Zapach? Torf, torf, TORF! Dębina, kokos, mleczna czekolada stanowią tło. Po ogrzaniu lekkie wiśnie, śliwki. Ktoś powie, że mało, że całkowicie dominuje torf i pewnie będzie miał rację, ale ta dominacja jest świetna!

Ktoś z Was pił asfalt, lub smołę? Jeżeli chcecie się przekonać jak to jest to kupcie sobie to piwo! Ja sobie smak tych cieczy tak wyobrażam. Gęste, niesamowicie intensywne, absolutnie torfowe co jeszcze wzmacnia dębina i palony słód.  Niesamowite wrażenie! Z beczki jest również kokos, whisky, uzupełnia to mleczna i gorzka czekolada, nieco ciemnych owoców, zwłaszcza wiśni. Goryczka niska. Alkohol mocno grzeje w przełyku, ale jest bardzo szlachetny i przyjemny, jest w nim moc whisky. Wysycenie niskie, trunek typowo degustacyjny.

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Najbardziej beczkowy z Paradoxów - piwo bardzo różne od poprzednich. Tutaj mamy dębinę i przepotężny torf, które absolutnie zawładnęły smakiem! To piwo tylko dla maniaków szkockiej whisky i torfowych piw. Ja należę do tych drugich i mówię hit! O ile BrewDog to już kolos, który z "craft beer" ma niewiele wspólnego, to limitowanymi, beczkowymi piwami nadal potrafią imponować, a krajowym browarom rzemieślniczym jeszcze nieco brakuje do tego poziomu! O ile po zeszłorocznej degustacji miałem wątpliwości co do kontynuowania serii to po tej zapał wrócił :)

Seria Paradox:
Urodziny 2013 - Jura
Urodziny 2014 - Isle Of Arran
Święta 2014 - Christmas 2012 - Rum

Urodziny 2015 - Heaven Hill
Urodziny 2016 - Compass Box
Urodziny 2017 - Islay
Urodziny 2018 - ??? 

niedziela, 23 lipca 2017

Zamek Pernstejn i Baltic Abyss

Dziś zabieram Was na wyprawę do malutkiej, acz urokliwej czeskiej miejscowości Nedvedice! Nad miasteczkiem wznosi się wzgórze na którym wybudowano monumentalny zamek (po czesku hrad) Pernstejn! Bez dwóch zdań najwspanialszy z do tej pory odwiedzonych czeskich zamków!



Jak dotrzeć na zamek? Jest to zasadniczo bardzo proste jeżeli naszym punktem startowym jest Brno. Miasta są połączone bezpośrednią liną kolejową. Wysiadamy na dworcu w Nedvedicach i spacerkiem (około 20 minut) udajemy się na zamek. Po drodze możemy napić się ze źródełka austro-węgierskiej pary cesarskiej, słynnej Sisi i Franciszka, lub zjeść bardzo dobry, klasyczny czeski obiad w „Restaurace Pod Pernstejnem”.

Historia zamku sięga VIII wieku, ale podstawę obecnego zamku stanowi kształt z wieku XVI to czyni zamek jednym z najlepiej zachowanych obiektów gotyckich w Czechach! Zamczysko jest ogromne, świetnie zachowane, pełne urokliwych zakątków! Podobno można je zobaczyć w kilku filmach, ale ja ich nie oglądałem. Zwiedzanie kosztuje 120 koron, czyli ok 19 zł.

Wrażenia robi nie tylko konstrukcja i potęga zamku, ale również piękne wnętrza z biblioteką i działem przyrodniczym. Najbardziej charakterystyczna dla zamku jest jednak wieża ostatniej obrony, połączona zresztą obiektów jedynie drewnianym mostek, który w razie zdobycia twierdzy był palony, a obrońcy czekali na odsiecz.

Na wycieczkę zabrałem tylko jedno piwo, za to takie wobec którego mam duże oczekiwania! Porter bałtycki z browaru Solipiwko - Baltic Abyss Whisky Barrel Aged. Fajny ekstrakt 24.5 BLG i 10,3% alkoholu.

Piwo piłem minimalnie za ciepłe, ale takie są uroki degustacji w plenerze. Sam trunek to prawdziwy hit i pozycja warta zakupu, oraz leżakowania.

Piwo opakowane w pudełko, z motywem piracko-morskim wygląda ślicznie. Sam porter nie jest totalnie czarny, a piana nieco za szybko znika.

W zapachu bardzo czekoladowe, intensywna polewa do ciasta, rodzynki, nuty sherry, nieco rumu. W tle lekka wanilia, kokos.
 
W smaku lody czekoladowe z waniliową polewą, ciasto czekoladowe, lekki kokos, kawa, palony słód. Nuty utlenienia w postaci rodzynek, sherry. Whisky w sumie nie czuję, ale jest wyraźna nutka mnie kojarząca się z rumem więc to będzie to. Alkohol wyczuwalny, ale nie przeszkadza. Piwo gęste, słodkie, deserowe.

Bardzo dobry porter bałtycki w adekwatnej cenie, która oscylowała z granicy 17zł.

Ocena ogólna: 9.75/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 1/1)






















































niedziela, 16 lipca 2017

Przegląd RISów krajowych 12: RIS, Widawa i Karol Drzazga

Kolejna odsłona przeglądu to Russian Imperial Stout uwarzony wspólnie przez browar Widawa oraz zdobywcę tytułu Grand Prix we Wrocławskim Konkursie Piw Domowych, Karolem Drzazgą.


Jest to drugie piwo z serii Grand Prix, pierwsze Rauchbier było bardzo smaczne, ale nie doczekało się opisu tutaj :(  RIS o ekstrakcie 22 BLG i 8,9%, w zasypie płatki owsiane.

Klasyczna etykieta browaru (nieco nieczytelna), niska piana która błyskawicznie znika i oczywista barwa trunku.

W zapachu dużo palonego słodu, kawy oraz lukrecji, na dalszym planie czekolada, ciemne owoce, rodzynki. Miły i intensywny aromat.

W smaku jest podobnie - palony słód z charakterystycznym dla Widawy popiołem, kawa, lżejsza lukrecja i gorzka kawa. Przyjemna gorzka czekolada, ciemne owoce, rodzynki z rumowym posmakiem. Goryczka średnio intensywna, chmielowa. Pełne jak na 22 BLG, półwytrawne, z leciutko gryzącym alkoholem. Bardzo dobry efekt płatków owsianych.

Hmm piwo kosztowało 11,50 za 0,5l i jest to rewelacyjny stosunek ceny do jakości. Zwyczajny, ale intensywny, wielowymiarowy RIS, którego degustacja za 3-4 miesiące będzie jeszcze większą przyjemnością.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 1/1)

piątek, 14 lipca 2017

Kraftowy Rollercoaster IV/17

Dawno nie sprawdzałem co słychać w krajowym światku piw rzemieślniczych, dlatego dziś kolejna odsłona rollercoastera! Odsłona bez ładu i składu, ale jest jedna cecha wspólna - wysoka jakość piw!



Zissou APA, Inne Beczki (5% alkoholu, 12 BLG)

Tradycyjnie w ich przypadku piękna etykieta. W aromacie cytrusy, owoce, kwiaty, miód, nieco karmelu i biszkoptów. Podobnie w smaku – nieco słodu, karmelu i biszkoptów w podstawie, lekkie miodowe utlenienie, a do tego efekt chmieli: cytrusy, kwiaty, nieco białych owoców. Goryczka średnia w stronę wysokiej, z grejpfrutowym, oraz trawiastym posmakiem.

Wzorcowa APA: dobrze wyważona, pijalna, orzeźwiająca. Bardzo fajny efekt słodu biscuit, szkoda, że w piwowarstwie domowym nie udało mi się uzyskać takiego efektu.

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Flying Circus, Kraftwerk (4,5% alkoholu, 11 BLG, skórka cytryny, wanilia)

Lemon & Vanilla Summer Ale to nowa odsłona piwa o tej samej nazwie. Pierwotnie zawierało kokos i hibiskus – nie zachwyciło. Z tą edycją jest nieco inaczej, piwa spróbowałem już w wersji lanej i postanowiłem zakupić butelkę. Co tu dużo mówić jest bardzo dobre. Delikatna słodowa podstawa, odrobina karmelu i bardzo przyjemne dodatki! Skórka cytrynowa w połączeniu z wanilią dała efekt kojarzący się jednoznacznie z tartą cytrynową. Skórka uzupełniona o nuty chmielu, kojarzące się z miętą dały delikatną, przyjemną goryczkę.

Świetne orzeźwienie, ogromna pijalność, idealne piwo na lato!

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 1/1)

Smoke wędzone drewnem jabłoni, Nepomucen (4,8% alkoholu, 12,7 BLG)

Z wędzonej serii Nepomucena piłem już Smoked Pale Ale na słodzie wędzonym drewnem gruszy. Było to w listopadzie zeszłego roku i niewiele pamiętam z tej degustacji poza pozytywnym odczuciem.

Miedziano bursztynowa barwa i trwała, lekko oblepiająca szkło piana. W aromacie nieco ubogo – słód, drewno, lekki chmiel – smak jest znacznie lepszy. Wyraźnie karmelowe, słodowe pełne suszonych owoców, nut drewna i wędzenia. Goryczka niska w stronę średniej, nieco cierpka. Wersja z jabłonki jest bardzo pełna jak na taki ekstrakt, piwo jest słodkie, w bardzo przyjemnej formie – jak dojrzała gruszka, a nie przesłodzona herbata ;)

Fajne piwo, bez och i ach, ale pije się dobrze.

Ocena ogólna: 8.75/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Aldona, Browar Kazimierz (warzy w Gryfie, 5% alkoholu, 12 BLG, płatki owsiane w zasypie)

Zamglone, jasno złote piwo, a na etykiecie pierwsza żona Kazimierza Wielkiego. Słód, kwiaty, zioła w zapachu, ale również w smaku w którym dominują cytrusy w formie soku (zwłaszcza grejpfrut). Przyjemne kwiaty, leciutkie zioła. W warstwie słodowej czuć wpływ płatków, słody pszeniczne,piwo jest lekkie – taki puszek. W tle miodowe utlenienie. Goryczka średnia w stronę wysokiej, krótka, szlachetna.

Lekkie, orzeźwiające, pijalne – tylko tyle i aż tyle, w końcu to summer ale.

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Cztery piwa, żadnej wtopy? Rodzimy kraft robi postępy, ale nie jest idealnie. Trafiają się też potworki! Po częściowej rehabilitacji AleBrowar dostał kolejną szansę i się skompromitował! Ich Roo Ride to tragedia! Łodyga maczana w kloace! Trzy łyki i zwrot do baru - tego nie da się pić!

niedziela, 9 lipca 2017

USA, Donald Trump i leżakowanie piwa w puszce II


...jest z puszki! O tym opakowaniu napisano i powiedziano bardzo dużo. Zazwyczaj były to opinie pozytywne, bo lekka, mniejsza i tańsza w transporcie, ekologiczna, a do tego robi się modna, hipsterska. W tych kwestiach jestem w stanie się zgodzić. Pewne wątpliwości budzi u mnie argument ochronny. Zgoda, że piwo jest lepiej chronione przed dostępem światła i tlenu, ale już w transporcie na dłuższych dystansach może pojawić się obawa dużo łatwiejszego przegrzania. Sam piłem świeże, puszkowe piwo z Mikkellera, które było wyraźnie utlenione, a może właśnie przegrzane? Problemem jest też podatność na uszkodzenia w transporcie - częste zgniecenie, a w efekcie pęknięcia, straty. Zasadniczo jednak jestem zgodny, że nie taka puszka straszna jak ją niektórzy przedstawiają.



Taaaak zasadniczo zastosowałem celowo, to nie szczur przebiegł po klawiaturze... Zgadzam się, że puszka jest ok w przypadku piw lekkich, mocno chmielonych, przeznaczonych do stosunkowo szybkiej degustacji! APA, IPA, pils, czy inne pszenice są do tego stworzone. Poważne obawy pojawiają się jednak w przypadku piw ciężkich, mocno alkoholowych, przeznaczonych do długiego leżakowania. O ile w internetach znajdziemy wyniki badań zachodzących w piwach puszkowych reakcji w okresie kilku, czy kilkunastu miesięcy to badań na przestrzeni kilku lat nie znalazłem. I mamy problem. Kupując RISy, portery bałtyckie, czy barley wine często leżakuję te piwa rok, dwa, a czasem i cztery lata.

Kolejna kwestia to alkohol. Trunki o niskiej bądź średniej jego zawartości na pewno wchodzą w reakcję wolniej niż te o mocy 9, 10 czy 13%. Rozumiecie o co mi chodzi? Wysoki alkohol, długie leżakowanie i nieznany efekt kontaktu z warstwą ochronną może prowadzić do niepożądanych procesów, albo uszkodzenia warstwy ochronnej i kontakt trunku z aluminium.

Moja wiedza w dziedzinie chemii i biologii jest niewielka, a ten tekst ma na celu zwrócić jedynie uwagę na kwestię nieporuszaną i stanowi upublicznienie moich wątpliwości. Aluminium i bisfenol występują wszędzie w około i zapewne nie da się od nich uciec, ale czy jest sens zwiększać ryzyko? Zwłaszcza, gdy nie wiemy jakie reakcje zajdą w puszcze RISa po kilku latach.Czy browary myśląc o wprowadzeniu puszek analizują ten temat z tej strony?

ZAPRASZAM DO DYSKUSJI, a jeżeli macie dostęp do badań rozwiewających moje wątpliwości to proszę się podzielić :)

czwartek, 6 lipca 2017

USA, Donald Trump i leżakowanie piwa w puszce

4 lipca twórcy najlepszych piw na świcie obchodzą Święto Nieodległości, a dzień później odwiedzi nas sam Donald Trump, przywódca z którym miliony ludzi wiąże wielkie oczekiwania, który ma niepowtarzalną szansę być ogniem w którym wykuje się odrodzona cywilizacja. Czy może być lepsza okazja do degustacji amerykańskich piw? Imperialnych piw? Dziś pierwszy wpis, a na przestrzeni kilku dni kolejne.


Ten Fidy to RIS z dobrze znanego, acz dostępnego w Polsce dopiero od niedawna browaru Oscar Blues (Longmont, Colorado). Będzie to moja pierwsza degustacja Russian Imperial Stoutu z puszki, do której nie jestem przekonany. 10.5% alkoholu i 65 IBU.

Ładna puszka, czarne piwo i brunatna obfita piana.

W aromacie masa ciemnych i suszonych owoców, czekolada, karmel, kawa, nieco miodu i chmielu.

W smaku dzieje się dużo i ciężko wskazać na dominujące nuty, gdyż całość jest zgrabnie skomponowana. Występuje: palony słód z odrobiną popiołu, karmel, czekolada, ciemne (śliwki, czereśnie, rodzynki) i suszone owoce (min. morele), kawa. W tle nieco miodu, nut pasiecznych. Alkohol wyczuwalny, lekko drapie i grzeje w przełyk. Goryczka wyraźnie chmielowa, na górnym pułapie średniej intensywności. Całość z jednej strony słodka, gęste, lekko wyklejająca, a z drugiej strony chmiel, palony słód i alkohol czynią piwo nieco ostrym, agresywnym.

Ocena ogólna: 9.75/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.25/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Bardzo fajne, bogate w smaku piwo, zwłaszcza, że to nie barrel age. Na pewno zyskało by na smaku, gdyby dłużej leżakowało, ale...

CIĄG DALSZY NASTĄPI