niedziela, 31 grudnia 2017

Kaledarz adwentowy 12: Wesołych Świąt 2017, Widawa

Pamiętacie Wesołych Świąt z browaru Widawa? Piwo powróciło ze starą nazwą i etykietą, ale ze zmienionym składem. Zagranie nieprzemyślane i mylące, ale czas na konkrety. Stout z dodatkiem laktozy, mango, marakui, skórki pomarańczy i cynamonu, 18 BLG i 7,2% alkoholu.

Wizualnie czarny trunek i piana niczym od azotu.

W zapachu dominuje mango, marakuja, takie tropikalne tuti-fruti, ciemne słody mocno schowane.

W smaku solidna paloność z lekkim popiołem, nieco czekolady, sporo marakui, mango, cukierki Tuti-Fruti, posmak przypraw, ale cynamonu nie rozpoznałem, odrobina pomarańczy. Goryczka średnia, lekko zalegająca.

Jestem przekonany, że piwo zyska wielu sympatyków, ale ja nie jestem w pełni kupiony. Coś mi nie gra w tej kompozycji, brakuje cynamonu, a do tego jest drogie.

Ocena ogólna: 7.5/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

Jako bonus wycieczka do USA, gdzie jakieś 3-4 lata temu Dark Horse uwarzył milk stout, który trafił do 50 najlepszych na świecie. Piwo o nazwie Too Cream Stout ma 7% alkoholu i czekało na swoją kolej kilka lat, co przy 7% alkoholu nie powinno mu zaszkodzić.

Wizualnie prezentuje się wzorcowo, co dobrze oddaje zdjęcie.

W aromacie wspaniałe nuty ciasteczek owsianych, czekolady tak szlachetnej jakby piwo zawierało ziarna kakaowca. Wyraźna wanilia, lekkie nuty palonego słodu i kawy.

W smaku z jednej strony świetna aksamitna tekstura, niesamowicie czekoladowe, kremowe od laktozy, z delikatnymi ciasteczkami – to słodka strona piwa. Z drugiej strony łamie to palony słód z posmakiem spalonego drewna, kawa, wiśnie co stanowi wytrawną część. Goryczka średnio intensywna palona.

Ocena ogólna: 10/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 1/1)

Wzorcowy milk stout.

wtorek, 19 grudnia 2017

Kalendarz adwentowy 9/10/11

Dziś teoretycznie trzy okienka, ale realnie tylko dwa. Dlaczego? O tym poniżej.



Pierwszy piwem jest świąteczna premiera z tak zwanych „sztosboxów” ze świętochłowickiego ReCraftu. Winter Ale kupiłem osobno. Piwo leżakowało 14 miesięcy, ma 21 BLG i 8,5% alkoholu.

W aromacie czuć, że będzie to piwo na belgijską modłę. Dużo słodu, karmelu, suszonych owoców, muscovado, lekki banan.

W smaku jest podobnie słodowo-karmelowa podstawa, suszone owoce, banany, cukier muscovado, delikatna kolendra. W tle lekkie powidła śliwkowe i goździki. Alkohol lekko grzeje w przełyk, czuć lekki rozpuszczalnik, który psuje dzieło. Goryczka niska, nieco przyprawowo-drożdżowych nutek w belgijskim stylu.

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.25/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

Niestety jest to „belgijska” imitacja, czyli piwo, które nie jest świąteczne. Dodatki nie spełniły swojej roli – skórka (niewyczuwalna), goździki i kardamon w minimalnym stopniu.

Numer 2 pochodzi Hiszpanii, a dokładniej z Naparbier. Niestety Black Christmas osadzone jest w belgijskich klimatach. 10,1% alkoholu, w składzie przyprawy i cukier kandyzowany. Co ciekawe piwo o tej samej nazwie degustowałem rok temu, tyle, że we włoskim wydaniu.

Fajna etykieta, ładny rubinowy kolor piwa i bardzo kiepska piana.

W zapachu dominuje karmel i cukier kandyzowany, mamy jeszcze suszone owoce i marmoladę śliwkową. W tle delikatna gałka muszkatołowa i powiem Belgii.


W smaku są plusy są minusy. Do tych pierwszych zaliczam gałkę muszkatołową, przyprawy, suszone owoce, marmoladę śliwkową. Do minusów mocny karmel, cukier kandyzowany, belgijskie posmaki i leciutki rozpuszczalnik. Umiarkowanie słodkie. Goryczka średnio intensywna, z gorzkim posmakiem.

Ocena ogólna: 7.25/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

Ostatnim piwem, jest już belgijski Belg, który do tego gościł już kiedyś w kalendarzu. Gościł w wersji podstawowej jako Bush de Noel. W tym roku piłem wersję Bush de Noel Premium (Scaldis Noel Premium). Wersja ta jest dłużej leżakowana i refermentowana. Nie robiłem notatek, dlatego nie będzie opisu, ale piwo w miarę podobne do podstawy.

sobota, 16 grudnia 2017

Kalendarz adwentowy 7/8: Wesołych Świąt/Saint No More

W dzisiejszym odcinku dwa piwa od prekursorów polskiej sceny kraftowej!



Dawno, dawno temu u zarania polskiego kraftu, browar Pinta wypuścił bardzo dobry stout owsiany o nazwie Wesołych Świąt, po wielu latach wraca do tej nazwy z dopiskiem 2017 Christmas Porter.

Czy jest to piwo? Ciężko wyczuć, chyba najbliżej mu do robust porteru (górna fermentacja, 22 BLG, 8,4% alkoholu) z dodatkami (miód, wanilia).

Etykieta ładna, podobnie jak piana, gorzej wypada kolorystyka, piwo ma barwę brązu przechodzącego w czerń, z akcentami błota.

W zapachu dominują nuty zbożowe idące w stronę palonego ryżu, kawy zbożowej. Niska intensywność aromatu.

W smaku połączenie nut zbożowych, lekkiego karmelu, prażonego ryżu, kawy Inki z silnymi akcentami miodowymi i odrobiną wanilii. Miód wnosi dużo słodyczy, fajną pełnię, gładkość. Goryczka niska.

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Piwo jest smaczne, ale nic więcej, chyba, że jesteście fanami piw miodowych – ci będą zadowoleni.

Saint No More 2017 to klasyczna seria polskiego kraftu, ale również seria, która co roku rozczarowuje. Czy tym razem będzie inaczej? W tym roku AleBrowar zaprosił do współpracy rosyjski Af Brew, a na piwo wybrano trunek niemający nic wspólnego ze świętami – sour salty ginger passion fruit IPA. WTF?! Jak na mój gust imperialne gose z imbirem i marakują :) 16 BLG, 6,3% alkoholu.

Kolorystyka etykiety słaba, podobnie jak piana, ale barwa piwa jest bardzo ładna, słoneczna.

W zapachu multiwitamina, marakuja, nutka soli i słodu.

Smak daje czadu! Tropiki, multiwitamina, ogrom marakui, a do tego ostrzejsza nuta imbiru lekko grzejąca w przełyk. Mocno słone, delikatnie słodowe, bardzo pijalne i rześkie. Goryczka chmielowa, o średniej intensywności.

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 1/1)

Bardzo dobre piwo, najlepsze z tej serii od czasu 1 edycji. Niestety nie ma nic wspólnego ze świętami.

środa, 13 grudnia 2017

Kalendarz adwentowy 6: piernik z Norymbergi

Dziś kalendarz zabiera nas do stolicy niemieckich pierników, czyli do Norymbergi! Tamtejszy browar o przydługiej nazwie, warzy klasyczne świąteczne piwo piernikowe!


Winter Warmer z browaru Hausbrauerei Altstadthof sprzedawany jest w litrowych butelkach, ma 5,6% alkoholu i kosztuje nieco ponad 5 euro. 

Obfita i trwała piana. W barwie błoto z pomarańczowymi refleksami.

Aromat piernikowy, tylko tyle i aż tyle. Smak to również piernik w płynie! Do tego ciasteczka, karmel, pomarańcze, goździki, wanilia, imbir. Wspaniałe korzenne, słodkie. Goryczka bardzo niska, duża pijalność. 

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 1/1)

Świetny, klasyczny christmas ale, oby więcej takich piw! Jako bonus klasyka z USA w kilku słowach Titan IPA z Great Divide

Złote i klarowne, piana obalenia szkło Fajna etykieta.W zapachu słód karmel biszkopty, cytrusy, miód. 
W smaku to samo plus zioła. Goryczka średnio intensywna. Pijalne. 

Fajne IPA, ale to legenda z przed lat, kiedyś zrobiło by wrażenie, ale teraz to zwykle IPA jakich wiele. Często spotykana sytuacja ze sławnymi, chmielowymi piwami z za oceanu. To podbijało rynek w 2003 roku...

Ocena ogólna:
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Kalendarz Adwentowy 4/5: Anchor i Profesja na święta

43 lata, 43 wigilie, 43 świąteczne etykiety, 43 piwa! Tyle trwa tradycja wyjątkowego, świątecznego piwa z amerykańskiego Anchor! Panie i Panowie! Kultowe Merry Christmas Happy New Year! Jako uzupełnienie Kolędnik z Profesji.



W edycji 2017 skład jest oczywiście nieznany, alkohol to 6,7%. Tradycyjnie nowe drzewko i piękna etykieta. Piwo w tym roku trafiło do Polski bardzo szybko, kosztuje ok 11 zł.

Piwo o barwie dojrzałej czereśni i obfitej, trwałej pianie.

W zapachu pierniki, przyprawy, karmel i leciutka żywica, wanilia.

W smaku podstawa słodowa z karmelem i ciemnym pieczywem. Do tego przyprawy korzenne, pierniki, wanilia, imbir, wiśnie i czereśnie. Któraś z przypraw pozostawia lekko ściągający posmak, co czyni całość półsłodką. Goryczka niska.

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Dobre, ale piłem lepsze edycje.
 
Kolędnik z wrocławskiego browaru Profesja to kolejne (po Świątecznym) piwo, które piłem w zeszłym sezonie, ale nie opisałem. Jest to rasowe Christmas Ale z przyprawami (imbir, gałka, ziele angielskie, skórka pomarańczy, aframon, kolendra, anyż, cynamon, kardamon.

W zapachu piernik w płynie i odrobina karmelu. Szanuje, ale brak nieco intensywności. W smaku znacznie gorzej niż rok temu. Ciężko wyodrębnić poszczególne przyprawy, wszystko jest zbite, chociaż piernikowe. Czegoś jest za dużo (ziela angielskiego?) bo w ustach pozostaje specyficzny gorzki posmak. Jest OK, ale znacznie poniżej oczekiwań.

Ocena ogólna: 7.5/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

czwartek, 7 grudnia 2017

Kalendarz adwentowy 3: Świąteczne, Kormoran

Dziś dzień z browarem Kormoran! Ich piwo Świąteczne zna większość z Was, znam je i ja, ale nigdy go nie opisałem, gdyż był już opis Pana B. Czas na mój! Do tego głośno zapowiadany i wyczekiwany w naszym małym światku Barlow Sorbus!



Kormoran Świąteczne to najstarsze tego typu piwo na rynku. Kilka lat doświadczenia pozwoliło uzyskać efekt, który robi duże wrażenie! Do piwa trafiły goździki, cynamon, skórka pomarańczy, imbir, ziele angielskie, kardamon. 16,5 BLG i 6,1% alkoholu.

Już po zapachu wiemy, że to święta! Piernik, kardamon, cynamon, lekki karmel, kakao, imbir.

W smaku wspaniały piernik, cynamon, imbir, kardamon, wanilia, kakao, czekolada, karmel, kawa, marmolada śliwkowa, pomarańcze. W tym roku wszystko w idealnych proporcjach, wydaje się, że po latach eksperymentów Kormoran osiągnął optymalny smak. Słodkie, pijalne, pyszne. Goryczka bardzo niska.

Kosztuje jedyne 6,10 zł i jest to jeden z najlepszych stosunków ceny do jakości. Świąteczne na 100%!

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 1/1)

Czas na zapowiedziany bonus. Następca Imperium Prunum czyli Barlow Sorbus, barley wine leżakowany 16 miesięcy. Co w nim wyjątkowego poza długim leżakowaniem? Dodatek jarzębiny! 26 BLG i 10,55 alkoholu.



W barwie piękny opalizujący rubin, chociaż wiem, że bywa też mętne w przypadku kegów z większą ilością jarzębinowego osadu. Piana niska, utrzymuje się tylko dziurawy kożuch.

W aromacie solidna słodowa podstawa podbita karmelem i miodem, jarzębina wyraźna. Całość zapowiada sporo słodyczy.

Smak to połączenie dwóch pozornie sprzecznych sił. Z jednej strony słodkie, słodowe, z nutami miodu, karmelu, suszonych owoców, rodzynek, a nawet delikatnych ciasteczek kakaowych. Z drugiej łamiąca słodycz jarzębina. Wytrawna, lekko ściągająca na języku, o charakterystycznym smaku. Goryczka o średniej intensywności i ziołowym posmaku.

Jest sztos i towar dla spekulantów? Raczej nie, to „tylko” bardzo dobry BW, którego wyróżnia jarzębina. Czuć, że piwo w odpowiednim momencie opuściło browar i należycie długo leżakowało.

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/8)

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Kalendarz adwentowy 1 i 2: Corsendonk i Abbaye des Rocs

Startuje adwent, startuje moja ulubiona piwna seria, czyli 24 piwa świąteczne w 24 dni! Początek będzie ciężki, gdyż mamy dwa piwa świąteczne belgijskie, czyli zapowiada się rozczarowanie, gdyż Belgowie nie znają smaku świąt…



Pierwszym piwem w tym roku był Christmas Ale z browaru Corsendonk. Piwo kupione w 2016 roku, ale nie zmieściło się w tamtej edycji. Nie a informacji o jakichkolwiek przyprawach więc trzeba je sklasyfikować jako Brune/Brown Belgian Strong Ale (8,5% alkoholu).
Bardzo ładna rubinowa barwa, piana obfita, oblepia szkło, utrzymuje się kożuch.

W aromacie dominuje karmel, słody, lekkie kakao i odrobina suszonych owoców, lekkie utlenienie idące w stronę grafitu.

W smaku znacznie lepsze, bardzo dużo ciemnych i suszonych owoców, sporo słodu i karmelu, ale utlenienie idzie w stronę miodu. Niestety elementy grafitu, a nawet lekki karton są obecne w tle. Goryczka niska, całość słodka, pełna. Po ogrzaniu wychodzi fajna marmolada, ale wzmacnia się grafit.

Piwo było przechowywane w dobrych warunkach, a ważne jest jeszcze rok więc nic nie usprawiedliwia jego nie najlepszej kondycji.

Ocena ogólna: 6.5/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach; 1.25/2.5; Smak: 4.25/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

Przeciętne piwo, bez cech świątecznych. Teraz już tylko lepiej?

Autorem piwa Speciale Noel jest Brasserie de l’Abbaye des Rocs, w skrócie Abbaye des Rocs. Jaki to styl? Coś pomiędzy Belgian Strong Ale, a Quadruplem. 9% alkoholu.

Piwo ma przepiękną rubinową barwę, ale gushing i brzydkie zmętnienie psują efekt.

W zapachu potężna dawka suszonych owoców, słody, karmel, lekkie kakao. Zapowiada się słodko i przyjemnie.

Piwo jest bardzo dobre! Silne suszone owoce: morele, rodzynki, gruszki, bardzo przyjemne płatki róży, delikatna nuta ziołowa, korzenna, leciutki winogron. Słodowa podstawa nie jest dominująca, ale stanowi solidną podstawę, z odrobiną karmelu. W tle delikatne ciasteczka kakaowe. Goryczka niska, piwo umiarkowanie słodkie.

Czy jest świąteczne? Może odrobinę, ale zasadniczo jest pyszne! Przechowywane razem z wcześniejszym, a do tego miesiąc po terminie i dwie klasy lepsze!

Ocena ogólna: 9.75/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 1/1)

piątek, 1 grudnia 2017

Z dyńki!

Ten rok niestety nie obfitował w piwa dyniowe, udało mi się zakupić tylko 3 trunki w tym stylu… Ten smutny obraz tego pięknego stylu wygląda następująco…



Na pierwszy ogień poszła Pinta miesiąca października, Pumpit Alt, dyniowy alt, brzmi ciekawie, ale smakuje gorzej. 11,5 BLG, 5% alkoholu.

Barwa ciemno rubinowa  - jesienne liście. Piana smętna, ale trwały kożuch. 

Aromat owoców z kompotu, odrobina słodu i karmelu. 

W smaku wyraźnie słodowe z nutami karmelu. Dynia wyczuwalna pulpowo-pestkowa. Wyraźnie brakuje przypraw - brakuje w smaku, bo w zasypie ich nie było. Całość okraszone sporą ilością owoców z kompotu. Goryczka średnia, lekko zalegająca. Słodkie, ale lekko pieprzne . 

Dziwne, jakoś nie trafiła do mnie ta kompozycja.

Ocena ogólna: 7/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

Kolejny przedstawiciel to ART+ 13, czyli kolejne piwo kooperacyjne wrocławskiego Stu Mostów, tym razem autorami pierwszego piwa dyniowego w Polsce, czy z browarem Pinta. 14,5 BLG, 5,6% alk., pieczona dynia, pszenne i żytnie pieczywo, przyprawy.

Ładna etykieta, lekko zamglone złote piwo i niska piana z trwałym kożuchem.

Śliczny aromat! Cynamon, imbir, kardamon, gałka muszkatołowa, goździki, delikatny słód, karmel.

W smaku przyjemna słodowa podstawa, lekkie pieczywo, karmel i moc przypraw – cynamon, gałka, imbir, goździki, czyli to co najlepsze! Fajny posmak banana, lekka nuta dyni. Piwo słodkie, gładkie, goryczka niska.

Bardzo udana interpretacja stylu, klasyczna i elegancka, pełna smaku, ale również delikatności. Jeżeli dodamy do tego dobrą cenę, to wyłania się piwo zdecydowanie warte zakupu.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.25/8; Cena/Jakość: 1/1)

Na koniec lokalnie, czyli browar Na Jurze i ich Cukierek albo psikus! Pumpkin ale z dodatkiem kurkumy, kardamonu, gałki muszkatołowej, imbiru i papryczek habanero. Obok pieczonej dyni, również banany, 7% alkoholu.

Etykieta brzydka, piwo ładne! Złoto-pomarańczowe, z ładną i trwałą pianą.

W zapachu brakuje intensywności, dominuje dynia i imbir, gdzieś spod spodu wydobywa się odrobina słodu i przypraw.

Pierwsza myśl po pierwszym łyku? Intrygujące. Jest sporo dyni, ostrość imbiru i papryczek (przy czym nie jest piekące), nieco kardamonu i sporo słodu z lekkim karmelem. Przyjemna słodycz pieczonych bananów w tle. Goryczka średnia, chmielowa.

Ocena ogólna: 8.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Przyjemne, acz piłem lepsze – na 1 miejscu zdecydowanie ART+13, Psikus na drugim, a Alt to piwo nieudane.

wtorek, 28 listopada 2017

Sztos miesiąca: Imperium Prunum WI, Kormoran

Sztos miesiąca listopada i 11 listopada? Pomysłów było kilka, ale wybór mógł paść tylko na legendarne Imperium Prunum z browaru regionalnego Kormoran, czyli jedno z najbardziej pożądanych polskich piw i pierwsze krajowe piwo w tym cyklu! Drugim pewniakiem było towarzystwo Marszałka :) Oczywiście degustacja jest jednocześnie 32 odcinkiem przeglądu porterów krajowych.




Jeżeli jeszcze ktoś nie wie, czym jest to piwo to wyjaśniam! Imperialny Porter Bałtycki leżakowany z regionalną odmianą wędzonej śliwki – Suską Sechlońską. Zacny ekstrakt (26BLG) i 11% alkoholu. Piwo stało się błyskawicznie kultowe z uwagi na wspaniały smak, wysokie oceny, oraz ogromny poziom spekulacji, co zaowocowało kosmicznymi cenami w kulminacyjnym momencie sięgającymi 300 zł za butelkę.

Zdecydowanie najładniej wydane piwo w kraju, karton, śliczna butelka, lak – robi wrażenie! Piwo oczywiście czarne, piana beżowa, niska, ładna.

W zapachu ciemne pieczywo, pumpernikiel, czekolada, lekki karmel, wędzone śliwki, nuty dymu, palony słód.

Smak to ekstaza! Gorzko-mleczna czekoladowa eksplozja, palony słód, wędzona i świeże śliwki, nuty dymu, ogniska, a do tego sporo wiśni, lekki pumpernikiel, ciemne pieczywo, kawa. Półsłodkie z niską goryczką i wysyceniem, gęste, gładkie, pyszne. Po ogrzaniu wychodzi rewelacyjne utlenienie w słodkie sherry w stronę PX, rodzynek. Brak sosu sojowego. W świeżej wersji wynotowałem jeszcze krem śmietankowo-waniliowy, suszone figi

Dla fanów piw wędzonych i śliwek mistrzostwo świata, dla reszty bardzo dobry porter! Ocena stosunku ceny do jakości według stawki w pierwszym obiegu.

Ocena ogólna: 10.75
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 1/1)

Najlepsze polskie piwo? Chyba tak... 

niedziela, 19 listopada 2017

Przegląd Porterów Krajowych 31: Grodziski Porter

Świetny pomysł, wielkie oczekiwania i niekorzystny werdykt! To wszystko w dzisiejszej odsłonie przeglądu! Browar regionalny z Grodziska Wielkopolskiego prezentuje bałtyckiego grodzisza!


Porter bałtycki górnej fermentacji? Zasadniczo nie przekonuje mnie takie podejście, ale w tym przypadku mamy do czynienia z oryginalnymi drożdżami do piwa gordziskiego, więc w przypadku Browaru Grodzisk ich Grodziski Porter warzony z dodatkiem słodu pszenicznego wędzonego dębem, może taki być bo odwołuje się do skarbu browaru i bardzo ta idea przypadła mi do gustu! Wędzony porter bałtycki z elementem grodzisza to jest to! 19 BLG, 8,5% alkoholu i 40 IBU.

Wizualnie piana i etykieta wyglądają bardzo ładnie, sam trunek jest ciemnobrązowy, a nie czarny.

Zapach mocno kuleje, w warstwie słodowej jest coś nieprzyjemnego. Są też akcenty pozytywne: powiew dymu, więcej karmelu, nieco palonego słodu, ciemnych owoców. W tle lekki alkohol. Ogólna intensywność niska.

W smaku nieco płasko: kakao, karmel, lekki popiół i spalone drewno, odrobina kawy, sporo ciemnych owoców. Goryczka niska w stronę średniej. Brakuje ciała, jak na 19 BLG jest wodniste i lekko alkoholowe, jest w nim coś nieprzyjemnego.

Cena dobra, pomysł dobry, efekt poniżej oczekiwań.

Ocena ogólna: 6.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

Czas i więcej wędzonego słodu! To recepta na sukces tego piwa. Jest potencjał, ale receptura wymaga korekty, ekstrakt zwiększenia, a piwo dłuższego leżakowania.

Dziś zamiast spisu treści, mały bonusik :)

Była kolejna odsłona B-Day, jest i kolejna wersja Lublin to Dublin! Edycja 2017 to żytni (rye) stout o ekstrakcie 16 i alkoholu 6,5%. Piwo oczywiście uwarzono w Irlandii przez browary O'Haras i Pinta. Wizualnie piwo wygląda wzorcowo – obfita,ładna piana i czarna barwa trunku.

W aromacie dużo czekolady, karmelu, nut żyta i palonego słodu. Pewnie mi się wydaje, ale może jest minimalny rozpuszczalnik. W smaku: silnie czekoladowe, bardzo pełne, dużo nut karmelu, żyta, palonego słodu, słabsza kawa, popiół. Goryczka niska, piwo słodkie.

Udane piwo, ale nie będzie moim ulubionym z tej serii.

Ocena ogólna: 8.75/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

niedziela, 12 listopada 2017

Zagramanica - przegląd sklepowy

W ostatnim czasie degustowałem sporo piw z zagranicy. Ciężko jest sklasyfikować czy podzielić według stylów, czy państw dlatego będzie gulasz. Cecha wspólna? Wszystkie dostępne są obecnie w sprzedaży, wszystkie są w akceptowalnych cenach.


Kolejność według notatek.




Na start dobrze w Polsce znany i ceniony amerykański AleSmith! Orange X to pomarańczowe Pale Ale (5,25%).

W zapachu to czego się spodziewałem – pomarańcze w płynie. Świeżo obrane owoce, skórka, pestki.

Smak znacznie gorszy. Silnie słodowy z lekkim karmelem, wyraźna miodowość (utlenienie?), pomarańczy mało, głównie pestki. Goryczka chmielowo-pestkowa, o średniej intensywności. O ile zapach był zgodny z oczekiwaniami, to smak rozczarował. Pierwszy AleSmith w puszce i od razu najsłabsze ich piwo…

Ocena ogólna: 7.25/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość: 0.25/1)

Pozostajemy w USA, ale z San Diego przenosimy się do Nowego Jorku gdzie Evil Twin zmajstrował Imperial? (9%) Double New England IPA o jednej z najdłuższych nazw - I Always Felt Closer to IPAs Than I Did to People. Sekret tego piwa kryje się w podwójnym chmieleniu na zimno (Galaxy, Citra, Amarillo, Simcoe).

Piwo już wizualnie prezentuje się pięknie! Ślicznie mętne, z obfitą piana, która wzorcowo krążkuje.

Zapach to kwintesencja chmielu! Cytrusy, owoce egzotyczne, leciutka cebulka, odrobina granulatu. Wszystko w idealnej proporcji i soczystej świeżości.

W smaku słodowość prawie całkowicie przykryta przez chmiel! Jedynym jej przejawem są leciutkie biszkopty. Dominują owoce egzotyczne (mango, ananas, brzoskwinie w zalewie), cytrusy w stronę mandarynek, leciutka ziołowość (mniszek) i cebulka. Delikatnie wyczuwalny granulat. Gdzieś w tle odrobina miodu wielokwiatowego.

Piwo czaruje nie tylko wspaniałą chmielowością, ale również pijalnością, gładkością (płatki owsiane?). 9% alkoholu jest całkowicie ukryte, ale jest to ogromnie zdradliwe. Ciężko oczekiwać czegoś więcej od IPA, jest tu wszystko co najlepsze.

Ocena ogólna: 11/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 7.25/8; Cena/Jakość: 0.75/1)


Semi-skimmed Occultist to jednorazowy wypust Szkotów z BrewDog, jest to owsiany imperialny sweet stout z dodatkiem wanilii, laktozy, kawy i ziaren kakaowca.

Puszka ładna. Piwo czarne, piana beżowa, obfita, oblepia szkło.


W aromacie sporo dobrej kawy, niewiele mniej czekolady, ciemnych w tym palonych słodów, lekkie ciasteczka i ciemne owoce.

W smaku świetny efekt laktozy, przywodzący nieco na myśl kawę z mlekiem, jakiś krem na bazie mleka w tubie. Sporo kawy, czekolady, kakao, mniej karmelu, wanilii, ciemnych owoców, odrobina ciasteczek. Goryczka niska. Umiarkowanie słodkie. Taki milkshake, gładki, z przyjemną pełnią :)

16 zł to rozsądna cena za to piwo, ot taki fajny sweet stout.

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6.25/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Będąc na wyspach szybki wypad do Anglii. Piwo kupione pomyłkowo, ale jak już kupiłem to wypiłem. Southern Star od Northern Monk to Vanilla Latte Porter, czyli podobny klimat co poprzednik. 5,9% i 20 IBU. Przypakowo-pomyłkowy zakup odkupiony brakiem wiedzy, że to white porter ;)

Piana niska, utrzymuje się tylko kiepski kożuch.

Słodowo-wafelkowy aromat z silną nutą wanilii i kawy, uzupełniony przez kawowe nutki porzeczki.

W smaku bardzo podobnie – słodowo-wafelkowa podstawa z dużą ilością wanilii i kawy z porzeczkowym posmakiem. Słodkie, wyraźnie czuć laktozę. Goryczka niska. Smaczne, ale bez rewelacji, nieco za słodkie, za mocno laktozowe.

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.25/0.5 Zapach: 2/2.5; Smak: 5.25/8; Cena/Jakość: 0.5/1)

sobota, 4 listopada 2017

6 beczek na zamku w Muszynie

Plany były zupełnie inne, ale z uwagi na niekorzystne zestawienie kilku czynników wyjazd na zamki krzyżackie nie doszedł do skutku. Miało to jednak również pozytywne skutki, gdyż odwiedziłem dwa zamki mocno związane z historią polski, miejsca niezwykle ciekawe, urokliwie położone i idealne do relaksu, oraz degustacji. Dziś zapraszam do ruin średniowiecznego zamku w Muszynie. 


Ruiny zamku w Muszynie odwiedziłem już kilkanaście lat temu. Były wtedy obiektem typowo ruiniarskim, bez ingerencji "ekspertów". Niestety obecnie wygląda to nieco inaczej, ale o tym na sam koniec.

Zacznijmy jednak od początku. Zamek wzniesiony został na malowniczym i stromym wzgórzu.  Początkowo był własnością biskupów, ale przeszedł w ręce Władysława Łokieta, został rozbudowany przez Kazimierza Wielkiego i stanowił istotną strażnicą na szlaku handlowym na Węgry. Za panowania Władysława Jagiełły wrócił do biskupów, aby stać się głównym punktem, jednego z ciekawszych elementów Rzeczpospolitej - Państwa Muszyńskiego. Była to jednostka autonomiczna, posiadała własne wojsko i administrację. Sam zamek został zdobyty i uszkodzony przez Węgrów w 1474, po naprawach był elementem strategicznym, aż do połowy/końca? XVII wieku, by ostatecznie popaść z ruinę. Z czasów Państwa Muszyńskiego przetrwały w lepszym stanie: dwór starostów (obecnie kawiarnia/dom kultury), karczma (muzeum regionalne) i koszary (dom mieszkalny).

Tyle historii, teraz czas na łyk piwa:)

Co degustowałem? Owsianego stouta (RISa? FESa?) z kawą z doskonale znanego wszystkim, duńskiego Mikkeller i równie znanej serii Beer Geek Breakfast w wersji Brunch Big Blend. Jest to mieszanka piwa bazowego leżakowanego w sześciu (six barrel aged blend) różnych beczkach dębowych. Beczki były po bourbonie, whisky, koniaku, winie, brandy i tequili. Piwo miało 8% alkoholu.

Piwo czarne jak smoła, brunatna fala piany rozlewa się po okolicy, jak swego czasu brunatne koszule po niemieckim państwie.

W zapachu dominuje kawa i co charakterystyczne dla tej serii silny, palony słód. Słabsza gorzka czekolada, herbatniki, minimalna tequila. Bez głębi i intensywności godnej sześciu beczek, czy chociaż jednej.

W smaku ponownie dominacja palonego słodu, sporo kawy, wiśnie, gorzka czekolada, leciutka dębina. Z beczkowych alkoholi absolutna dominacja tequili, wyczuwa się brandy i wino, na siłę koniak. Po whisky i bourbonie nie ma śladu. Goryczka średnia z chmielowymi akcentami. Palone lekko kwaskowate od słodu i kawy, ze słodkimi akcentami. Piwo gęste, powoli spływa i oblepia szkło.

Dobre piwo w fajnej cenie (poniżej 25 zł), ale liczyłem na więcej, idea blendu nie do końca się sprawdziła, nie udało się osiągnąć bogactwa i głębi.

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Czas wrócić do zamku. W 2010 roku rozpoczęła się kilkuetapowa, połączona z pracami archeologicznymi rewitalizacja ruin. Niestety efekt tych prac jest brzydki, zamiast rozbudzających wyobraźnię ruin, mamy brzydki bunkier... Co ciekawe bunkier i część wyremontowana to tylko połowa obiektu, reszta została rozgrzebana przykryta folią i zarosła - wygląda to fatalnie, widać, że teren został zabezpieczony do następnego etapu prac archeologicznych, które nigdy nie nastąpiły i wszystko się sypie, podobnie jak drewniane podejście. Marnie to wygląda.

sobota, 28 października 2017

Sztos miesiąca: październik – Lorelei i Lorelei Barrel Aged

Dziś małe odstępstwo od idee tego cyklu, ale nie mam zaufania do długiego leżakowania piw z aromatami, gdyż te raczej nie wpływają dobrze na leżakowanie, a do tego tracą na intensywności. Dlatego bez minimum 12 miesięcy leżakowania kokosowo-klonowy hit!


Lorelei to imperial porter z kokosem i syropem klonowym autorstwa wielkiej kooperacji browarów Omnipollo, Siren, oraz zwycięzcę konkursu piwowarów domowych Dave'a Strachan'a. Piwo ma 10,5% alkoholu.

Etykieta typowa dla browaru, piwo czarne jak należy, tylko piana kuleje, ale to częste przy kokosie i aromatach.

W aromacie kokos w mlecznej czekoladzie, nieco palonego słodu, syropu klonowego, lekkie ciemne owoce. Pachnie przyjemnie, ale sztucznie, brakuje naturalnej magii.

Podobnie jest w smaku. Słodowa, palona podstawa z odrobiną karmelu, sporo mlecznej czekolady z kokosem, syropem klonowym. Fajna, słodka, deserowa mieszanka, podbita, grzejącym w przełyk alkoholem. W tle fajne ciemne owoce, delikatne figi. Zdecydowanie na plus pełnia, konsystencja, ale od samej kompozycji czuć aromatami. W ustach pozostaje lekki tłusty posmak, który osadza się również na szkle. Goryczka niska, w stronę średniej.

Osobna kwestia to cena, SP zdecydowanie przesadziły, ja rozumiem, że monopol, piwo trudne do kupienia, ale podstawka droższa od BA? Dziwne…

Ocena ogólna: 8.25/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.25/1)

Bardzo słodki, nieco sztuczny deser w płynie. Daleko mu do najlepszych piw, ale jeżeli zaakceptujecie dozę sztuczności to jest zdecydowanie smaczne, tylko czy takich efektów nie dało się osiągnąć naturalnie?

Czas sprawdzić co dała beczka! Parametry piwa bez zmian, nie podano jaka to beczka – osobiście podejrzewam, że mogła to być beczka po bourbonie w której leżakował syrop klonowy, co tłumaczyło by określenie Barrel Aged Extra Maple.

Butelka jak w podstawie, ale naklejono na nią naklejkę Barrel Aged. Piana jeszcze gorsza niż w podstawie, barwa bez zmian.

W aromacie kokos, mleczna czekolada, budyń waniliowy, sporo orzechów

W smaku jeszcze większy deser niż w podstawie – mleczna czekolada, gorzka szlachetna czekolada, budyń waniliowy, kokos, dużo orzechów. Spora słodycz z wyraźnym syropem klonowym. Jest szlachetna nuta alkoholu, dębina, palony słód, kawa, karmelki. Na finiszu sporo ciemnych owoców, miód gryczany. Goryczka niska.

W tej wersji aromaty są znacznie mniej wyczuwalne, całość naturalniejsza, smaczniejsza! Odnoszę wrażenie, że jest gęstsze, bardziej klonowe, słodsze. Poziom wyżej od podstawy, a cenowo to samo, lub nawet nieco taniej… Do tej pory za najlepsze ich piwo uznawałem Anagram, teraz muszę to zmienić. W tym przypadku w ciemno bym nie rozpoznał obecności aromatów, nie ma również wspomnianego wcześniej tłustego posmaku.

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 1/1)

Lorelei Barrel Aged jest wart tego całego zamieszania, które zapanowało w około, a podstawka to klasyczne aromatyzowane Omnipollo jakich już było wiele. 

wtorek, 24 października 2017

Przegląd Porterów Krajowych 30: Porter Warmiński z wiśnią, Kormoran

Kormoran udowodnił, że na rynku porterów bałtyckich potrafi zamieszać jak nikt inny, dlatego bez leżakowania i przesadnego odwlekania ich najnowsze dzieło...






...Porter Warmiński z wiśnią! 23,5 BLG, 8,5% alkoholu i 5,2% soku naturalnego wiśniowego. Czy będzie to nowe Imperium Prunum, a może tylko odpowiedź na Komesa z sokiem malinowym


Na uwagę zasługuje ładny, dedykowany kapsel. Porter jak to porter, jest czarny. Piana niska, szybko znika.

W aromacie sporo palonego słodu, czekolada, wiśnie, nieco kawy, dmuchanego ryżu, suszonych owoców.

W smaku bardzo podobnie. Czekolada, praliny, palony słód, kawa, wiśnie, suszone owoce. Goryczka niska. Porter słodki, lekko wyklejający. Po ogrzaniu mocniej palony, lekko kwaskowaty od słodu.

Jestem zdecydowanie po stronie #teamsłodyczka, ale tutaj brakuje nieco wielowymiarowości, głębi. Gdyby wiśnie były kwaśne to by fajnie łamały słodycz.

Ocena ogólna: 8.75/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

Czy warto leżakować? Nie jestem przekonany, czy może zyskać, ale to zweryfikuje czas. O dziwo Komes Malinowy wypadł minimalnie lepiej.

Z tej serii za nami 30 wpisów i nieco więcej piw:

1.  Cornelius (Baltic) Porter
2.  Ciechan Porter 18 (chyba już nie warzone)

3.  Grand Imperial Porter 
4.  Porter, Krajan
5.  Okocim Porter (wersja już nie warzona)
6.  Black Boss / Porter z Witnicy
7.  Porter Łódzki (mój nr 1 wśród piw w stałej sprzedaży)
8.  GrandChili
9.  Ciechan 22 
10. Raciborski Porter
11. Porter (bałtycki wędzony) 19, Widawa
12. Jurajskie Porter Bałtycki, Na Jurze
13. Perła Porter Bałtycki
14. Imperator Bałtycki, Pinta
15. 55 Porter Bałtycki Wędzony, Gościszewo 
16. 652 m.n.p.m., Podgórz
17. Porter, Chmielarium
18. BałtykPacific, Baird Beer/Pinta
19. 5 porterów z Dukli
20. Jolly Roger Rum BA, Kraftwerk
21. Porter Bałtycki Wędzony 24 Bourbon Barrel Aged
22. Porter Jubileuszowy, Zamkowy w Cieszynie
23. Komes Porter Malinowy, Fortuna
24. Porter 180, Staropolski
25. 652 m n.p.m. Edycja 2016, Podgórz
26. Porter Bałtycki Wędzony 24 Rum Barrel Aged
27. Baltic Porter with hazelnuts, DoctorBrew 
28.  55 Porter Bałtycki wędzony, Gościszewo
       5th Anniversary Imperial Porter z Widawy
29. 9 Porter, Jabłonowo

czwartek, 19 października 2017

Piwo z kranu!

Jestem przekonany, że większość z Was marzyła o piwie płynącym z kranu! Mam rację? Ja chciałbym aby z mojego popłynęła Viva Śliwa od browarów Nepomucen i Pinta.


Wspomniane dziecko rzemieślniczego Nepomucena i kontraktowej Pinty to grodziskie z dodatkiem słynnej już śliwki wędzonej - suszki sechlońskiej. 9,9 BLG, 3,9% alkoholu, słód pszeniczny wędzony dębem.

Grodzisz jasnozłoty, jak większość krajowych i wbrew stylowi - mętny. Piana obfita, biała, oblepia szkło, ale nieco za szybko znika.

W aromacie dominuje wędzony ser, nuty słodu, nieco śliwki i minimum chmielu.

Smak to prawdziwa rewelacja: wędzona szynka, boczek, ser i wspaniałe również wędzone śliwki! Fenomenalne zestawienie smaków będące wbrew pozorom bardzo delikatne, łączące się z nutami słodowymi.  Minimalną ostrość wnoszą jedynie nuty popiołu. Goryczka średnia w stronę niskiej.

Bardzo lekkie, pijalne i niesamowicie orzeźwiające - fenomenalne piwo na lato i nie tylko!Rewelacyjny efekt śliwek.

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 1/1)

Pozostaje krzyknąć VIVA ŚLIWA! i przejść do bonusiku, którym oczywiście również jest grodzisz. Dębowy Gród to dzieło browaru Węgrzyce Wielkie, 10 BLG, 4,1% alkoholu.

Barwa złota, piwo bliskie klarowności, piana obfita, ale szybko znika i jest nie najwyższej jakości.

W aromacie dominują nuty słodowo-pszeniczne, drożdzowe, lekko jabłkowe, ale nie wędzone. Na siłę odrobina wędzonego sera. Podobnie w smaku, drożdżowe, słodowe, lekko jabłkowe w stronę aldehydu, ale nie wędzone! Wodniste, goryczka nieprzyjemna. Piwo słabe, szkoda kasy i czasu!

Ocena ogólna: 4.5/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1/2.5; Smak: 3/8; Cena/Jakość: 0.25/1)

wtorek, 10 października 2017

Jedziemy na Mundial!

Mundial to absolutnie największe święto wszystkich kibiców. Rozgrywki ligowe, europejskie puchary czy Mistrzostwa Europy to radość kibicowania, część życia kibica, ale to Mistrzostwa Świata są najwspanialszym świętem na które kibice czekają latami, bo w przypadku kibiców Polski, to nie są 4 lata… Za mojej świadomej kibicowskiej drogi udało się to tylko dwa razy, dziś może być ten upragniony trzeci…



Na pierwszą połowę przygotowałem aromatyzowaną bombę od Bekającego Bobra (Belching Beaver) – 35 sweet stout świata - !Viva la Beaver! Milk stout z aromatem masła orzechowego (peanut butter), oraz mexican chocolate. Pod tym pojęciem występuje specyficzna czekolada przeznaczona bardziej do rozpuszczenia w mleku i picia, niż do jedzenia. Jest to styl czekolady, twardej, ziarnistej, dobrej do tarcia np. do ciast. Praktycznie zawsze występuje z cynamonem, ewentualnie papryczkami. 7,5% alkoholu, 28 IBU.

Oby szybko strzelić ta myśl przyświecała od samego początku. Za długo utrzymujące się 0:0 mogło frustrować i prowadzić do niebezpiecznej sytuacji, ale błyskawicznie obawy zostały rozwiane! 5 minuta kilka udanych podań, obrobiona szczęścia i Mączyński otwiera wyniki!

W zapachu wafelki w czekoladzie, masło orzechowe, żurawina. Przyjemny, ale jednowymiarowy, nieco sztuczny, ale w tym piwie nie o aromat chodzi...

Turbo wcisnął Grosik i mamy 2:0!!!! Wspaniałe piwo, wspaniały wynik!

…. a o smak, gdyż smakuje wspaniale! Masło orzechowe (ale również czyste orzechy), wafelki czekoladowe, gorzka i mleczna czekolada uderzają potężnie i czarująco, ale najbardziej zaskakuje konsystencja – piwo jest mięciutkie, puszyste! Z mniej intensywnych nut mamy ciemne owoce, palony słód, cynamon, kawę z mlekiem, migdały, a na finiszu w przełyk grzeją papryczki! Goryczka niska, piwo słodkie, ale daleko mu do #teamcukrzyca. Po mocnym ogrzaniu wychodzi świetna laktozowa śmietanka.

Jest bogate, wielowymiarowe, intensywne, bardzo dobre, ale mimo wszystko to w dużym stopniu efekt aromatu masła orzechowego. Czy warto? Oczywiście, ale do aromatów nadal mam duży dystans, przy czym tutaj wkomponowały się wspaniale i jest to najlepsze piwo z masłem orzechowym jakie piłem.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 1/1)

Było 2:0, a zrobiło się cholernie nerwowo… Z naszej winy, bo wyszliśmy na stojąco na druga połowę, zbytnia pewność, że jest po wszystkim, zmiana taktyki i zawodników Czarnogóry spowodowały, najpierw wspaniały strzał z przewrotki wprowadzonego minutę wcześniej Vukcevic, kilka minut później kolejny raz zawodzi gra przy stałym fragmencie i jest 2:2… Na szczęście Czarnogóra popełnia błąd za błędem – najpierw wykorzystuje to Lewandowski, a chwilę później Czarnogórcy strzelają samobója… Ostatnie 10 minut to był prawdziwy dom wariatów, ale w końcu gwizdek! Wygrywamy 4:2, ale pozostała spora obawa. Nasi zawodnicy pokazali, że potrafią w kilka minut wszystko zniweczyć i ze słabym przeciwnikiem udało się sytuację uratować, ale w Rosji tak słabych przeciwników nie będzie i przy takim braku koncentracji może dojść do tragedii…
 
Tego dnia piłem również B-Day 5 Fiesta Madziar, czyli urodzinowe, arbuzowe gose autorstwa AleBrowaru, Pinty, tym razem już bez pubu Piwoteka. Inspiracją dla piwa był festiwal arbuzów na Węgrzech.

Piwo w zapachu i smaku przepełnione jest nutami arbuzów, a w tym drugim dochodzi również kolendra, sól, przyjemna słodowość. Wysokie wysycenie, goryczka niska, piwo słodkie. Orzeźwiające, pijalne, fajne do meczu i na gorące dni.

Udany trunek, ale najważniejszy dziś był mecz! 

poniedziałek, 9 października 2017

Old Rasputin i Armenia...

Awaria częściowo została naprawiona! Polska gra z Armenią, gra Urugwaj, Argentyna, a do tego kończy mi się urlop, więc miało być grubo ;) Skończyło się tak, że mecz Polaków był formalnością, a przy następnych zasnąłem...


Na pierwszą połowę przygotowałem kultowego, bardzo utytułowanego RISa z kalifornijskiego North Coast. Panie i Panowie przed Wami Old Rasputin! Twarz tego dewianta, hochsztaplera, heretyka, ogólnie jednego z większych spryciarzy-psycholi patrzy na nas z etykiety, na której zawarto jedynie informację o alkoholu (9%). Kariera tego wiejskiego oszusta jest niewątpliwie historią wartą poznania, ale należy pamiętać, że to postać ohydna i bardzo zła. Samo piwo jest czarne jak dusza pseudo-wizjonera, którego przepowiednie doprowadziło do upadku Caratu. Warto wspomnieć obfitą, beżową, drobną i bardzo trwałą pianę.

W aromacie dominuje czekolada, ogrom suszonych i ciemnych owoców, słabsze nuty palonego słodu, lukrecji. Zapach jest intensywny, głęboki i bardzo przyjemny.

W smaku potężna dawka czekolady z suszonymi owocami, śliwkami, rodzynkami, co stanowi wspaniały słodki deser, który kontrują nuty palonego słodu, kawy, lukrecji. Piwo jest gęste i niesamowicie puszyste/piankowe, co przy sporej wytrawności daje świetny efekt. Goryczka o średniej intensywności.

Świetny RIS! Kwestią istotną jest długość jego leżakowania, gdyż piwo spędziło w piwnicy grubo ponad rok, a najpewniej dwa lata. Na świeżo podobno było alkoholowe i bardzo silnie palone, dlatego dałem mu dużo czasu. Ocena wysoka, ale w kategorii „nie barrel age” wypada świetnie.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/1)

i na tym piwie się skończyło :)

sobota, 9 września 2017

Awaria

TO TYLKO AWARIA!

Wielu z Was uznało, że to kolejna wiązanka lenistwa i braku czasu, ale tym razem to jednoczesna awaria aparatu/telefonu/routera innymi słowy nie mam jak publikować :( Walczę o jak najszybszy powrót, ale nie wiem kiedy uda się publikować ponownie regularnie, postaram się chociaż o 2-3 wpisy w tym miesiącu.

Pozdrawiam AL!

wtorek, 29 sierpnia 2017

Przegląd Porterów Krajowych 29: 9 Porter, Jabłonowo

Kolejna nowość wśród Czarnych Pereł Polski. Z serii Manufaktura Piwa Browar Jabłonowo zaprezentował 9 Porter, czyli Porter Bałtycki leżakowany w browarze przez dziewięć miesięcy.

W zapachu palony słód, karmel, nieco czekolady i ciemnych owoców.

Smak bardzo pozytywnie zaskakuje! Pumpernikiel, karmel, sporo słodu w tym palonego, mleczna czekolada, a do tego świetne nuty utlenienia – potężne śliwki i rodzynki! Przyjemne ciało, spora słodycz łamana przez palony słód, który stanowi również podstawę goryczki. Po ogrzaniu wychodzi kawa, a paloność rośnie co uznaję za minus.

Niesamowicie solidna pozycja! Jestem zaskoczony, ale po triumfie Śliwki z Tuby/lub bez to w sumie nie powinienem się dziwić.

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 1/1)

Dziś zamiast listy piw z serii, będzie bonusik:

Mam spory dystans do browaru Stu Mostów i zasadniczo nie kupuję ich piw, ale cynamon to cynamon… Piwo z serii Salamander Barrel Agde – Cranberry Sour Ale Cinnamon and Citrus Bourbon BA 2017.

Barwa bursztynowo-złota, piany praktycznie brak.

Nie wiem co tu się dzieje, ale piwo pachnie jak sok z pomarańczy z cynamonem! Żurawina w czystej postaci jedynie w tle. Pachnie to wspaniale i kojarzy się ze świętami.

W smaku ponownie super uderzenie cytrusów, już nie tylko pomarańczy z cynamonem i odrobiną wanilii. Wyczuwalna jest lekko biszkoptowa warstwa słodowa, granat oraz żurawina. Piwo jest silnie kwaśne w czystej formie. Goryczka niska. Wytrawne, rześkie, pijalne. Wpływ beczki bardzo znikomy, podejrzewam, że użyto beczek już używanych, co czyni BA picem.

Świetne, jeden z najlepszych krajowych kwasów, a do tego idealnie wpisuje się w mój gust.

Ocena ogólna: 9.75/12
(Wygląd: 0.25/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.25/8; Cena/Jakość: 1/1)