piątek, 9 grudnia 2016

Kalendarz adwentowy 5: Black Christmas, Toccalmatto

Włoskie piwo świąteczne degustowałem już rok temu i było smaczne, ale dziwne. Tym razem może być jeszcze ciekawiej, gdyż motto browaru brzmi: "The Beer Freak Show"!


Toccalmatto ze swoim Black Christmas na blogu debiutuje i budzi wątpliwości. Twórcy określili styl jako Metal Christmas Imperial Porter, czyli mocne (10,5%), czarne piwo, górnej fermentacji, które od RISa dzielą tylko maniacy szufladek.

Zgodnie z zapowiedzią piwo jest czarne. Przyozdabia je beżowa, drobna piana, która ewoluuje w cienki, acz trwały kożuch.

Przyprawy z pośród, których wyłania się  cynamon, coś ziołowego - naprawdę ciężko rozgryźć, ale efekt jest pozytywny. Do tego mleczna czekolada, delikatna paloność, suszone śliwki i rodzynki.

W smaku przyprawy, zioła, które są jeszcze bardziej wyraziste i jeszcze trudniejsze do rozpoznania. Pod nimi silna, acz przyjemna, drzewna paloność, dużo czekolady, mlecznej i gorzkiej, nieco gorzkiej kawy. Dużo ciemnych owoców, zwłaszcza suszonych śliwek, nutka figowa, rodzynki. Na finiszu muśnięcie wanilii i pomarańczy. Jest jeszcze coś podobnego do lukrecji, ale nie takie jednoznaczne, przez co mnie nie razi.

Piwo jest pełne, wyraziste, doprawione, delikatnie słodkie. Bardzo przyjemny RIS, znaczy "imperial porter". Czy dziwny? Raczej nie, po prostu ciekawy :)

Ocena ogólna: 10/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz