piątek, 16 września 2016

Toppling Golliath!!!!


Są w Europie, a zwłaszcza w Polsce browary z USA, o których można powiedzieć kultowe, ale (prawie) nie do kupienia.  Jendnym z nich jest bez wątpienia twórca (podobno) najlepszego RISa świata - Toppling Goliath.


Pomijając podniecenie samym faktem posiadania tego piwa przystępuję do badania organoleptycznego!

W moje ręce trafił sweet/milk stout Rover Truck. Na puszcze nie podano zawartości alkoholu, a strona browaru pisze o 5,7, ratebeer 6,6%. Możliwe, że w międzyczasie zaszła jakaś zmiana, albo są różnice pomiędzy lanym, a puszkowym, lub to zwyczajny błąd...

Sama puszka jest ok, ani specjalnie brzydka, ani porażająco ładna. Piwo czarne, ozdobione obfitą, beżową pianą, która jest drobna, ale również podziurawiona, no i znika odrobinę za szybko.

Na pierwszym planie aromatu ciasteczka owsiane w czekoladzie! Uwielbiam te klimaty! Do tego ciemne owoce, delikatna kawa.

W smaku ponownie dominują ciasteczka w czekoladzie – pysznej i szlachetnej, oraz ciemne owoce które zmierzają w stronę jeżyn, wiśni. Jest nieco kawy, palonego słodu, bardzo delikatna laktozowa kremowość. Na myśl przychodzi nawet wanilia. Goryczka niska. Są akcenty słodkie, ale również delikatna kwaskowatość palonego słodu. Stosunkowo pełne, zwłaszcza jak na styl i zapewne 14-15 BLG.

W swojej kategorii stylowej piwo wyśmienite, pozwalające myśleć „jeżeli tyle daje milk stout to co będzie w RISie!?”. Puszka przyjechała z Austrii, ale nawet licząc tamtejsze, wysokie ceny to stosunek jakości do kwoty euro wydaje się bardzo korzystny.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz