środa, 28 września 2016

Sierra Nevada chmieli!

Pamiętacie amerykanów z Sierra Nevada Brewing? Do tej pory do Polski trafiały jedynie klasyczne ich piwa, tym razem mamy jednak, aż dwa nowoczesne i podobno bardzo intensywnie chmielowe piwa!


Hop Hunter IPA to efekt współpracy Sierra Nevada i hodowców chmielu, którzy podobno w nowatorski sposób pozyskują na farmach olejek ze świeżych szyszek chmielu. 6,2% alkoholu i 60 IBU.

Piana umiarkowanie obfita, trwała, piwo złote, minimalnie mętne.

W aromacie potężna dawka chmielu: cytrusy, żywica, białe owoce, zielone nutki. Słodowość niska.

W smaku zaskakująco lekkie. Dużo cytrusów, żywicy, lekkie zioła i białe owoce, śliwki mirabelki. To chmiele stanowią 90% smaku tego piwa. Pozostałe 10% to warstwa słodowa i płatki owsiane, które czynią piwo nieco gładkim, chociaż przy tak niewielkim ciele to bez znaczenia. Goryczka w okolicy deklarowanej, co pozwala cieszyć się smakiem, oraz chmielem z delikatną kontrą słodyczy.

Kolejne bardzo fajne IPA ze Stanów, lepsze od zdecydowanej większości krajowych IPA, ale niewiele więcej niż średniak jak na amerykańskie standardy. Stosunkowa niska cena zachęca do zakupu.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.25/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Drogim chmielowym hitem, ma być ekstremalnie chmielone Imperial IPA Hoptimum. 100 IBU  i aż 10,4% alkoholu.


Butelka prezentuje się świetnie, również kapsel jest dedykowany pod to piwo, a nie browar jak w innych ich trunkach. Piana obfita, oblepia szkło, samo piwo miedziane.


Bardzo przyjemne, acz silne nachmielenie o ziołowym, minimalnie trawiastym profilu. W tle nieco karmelu i owoców.

W smaku za to zdecydowanie dominuje żywica, chociaż ziół i zielonych nutek też jest dużo. Delikatne owoce, cytrusy równoważą się z nutami słodowymi, karmelowymi i ciasteczkowymi. Goryczka jest wysoka, łamana przez sporą słodycz piwa i z tej perspektywy jestem w stanie uwierzyć w 100 IBU.

Dobre piwo, ale nieco źle skonstruowane. Potężne ciało i słodycz, a do tego intensywna goryczka i masa chmielu. Wydaje się super, ale coś tu minimalnie nie gra, może ten karmel w połączeniu ze słodyczą?

Ocena ogólna: 8.75/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

niedziela, 25 września 2016

Founders: Breakfast Stout i RIS

Najsłynniejsze piwo amerykańskiego Founders, czyli KBS, gościło już na A-B-P. Dziś dwa kolejne hity ich autorstwa - Breakfast Stout i Imperial Stout!


Słynny Breakfast Stout to Double Chocolate Coffee Oatmeal Stout o mocy 8,3% i IBU na poziomie 60. Piwo z dodatkiem płatków owsianych, kawy i najpewniej ziaren kakaowca, chociaż w składzie podano po prostu „chocolate”. Stout miesiąc po terminie.
 
Etykieta ma w sobie coś z horroru, takiego starego klimatycznego. Niby normalna, dzieciaczek, owsianka, ale ma w sobie coś niepokojącego. Samo piwo czarne, przyozdobione beżową, średnio obfitą pianą, która delikatnie oblepia szkło.

W zapachu kwaskowata kawa, gorzka czekolada, ziarna kakaowca, znacznie słabsze herbatniki, minimalne ciemne owoce.

Smak jest podobny, na pierwszym planie silna, wyraźnie kwaskowata kawa, gorzka, szlachetna czekolada, dalej ziarna kakaowca, ciemne, lekko palone słody i leciutkie nuty herbatników i ciemnych owoców. Goryczka niska, piwo umiarkowanie wytrawne. Brakuje nieco ciała, zwłaszcza jak na stout owsiany. Alkohol i moc absolutnie niewyczuwalne.

Piwo kosztowało poniżej 20 złotych, co jest dobrą ceną jak na stout z USA. Niestety smakowo liczyłem na coś więcej, przy czym jest bardzo dobre, po prostu moje oczekiwania były wygórowane. Największe minusy to nieco za mocna kawowa kwaskowatość i brak ciała, słodkiej kontry.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.25/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Kilka dni później degustowałem Imperial Stout, degustacja odbyła się ostatniego dnia ważności piwa czyli 24 września. RIS ma 10,50% alkoholu i 75 IBU. W zasypie użyto 10 odmian słodu, co ma być zapowiedzią bogatego smaku.

Etykieta jak na ten browar mocno przeciętna, za to piwo jest niesamowicie czarne, przyozdobione brunatną, drobną i trwałą pianą.

Aromat nie jest bardzo intensywny za to niesamowicie urokliwy! Ciasteczka owsiane, herbatniki, moc czekolady mlecznej i nieco mniej gorzkiej, słodka kawa z mlekiem, a nawet kokos i wanilia! Do tego ciemne owoce i delikatny palony słód.

Ogromna paloność ocierająca się o drewno i popiół! Tak potężna paloność wydaje się zwiastować równie silna kwaskowatość, ale ta na szczęście jest stosunkowo niska. Czekolady zamieniły się miejscami, jest dużo więcej gorzkiej, a mniej mlecznej. Kawa stała się również gorzka, za to ciemne owoce, zwłaszcza śliwki wnoszą odrobinę słodyczy. W tle lekka wanilia. Po mocnym ogrzaniu wychodzą orzechy, herbatniki. Goryczka palona, piwo gęste, wytrawne.

Kupione za granicą, ale kosztowało poniżej 25 zł co jest właściwą ceną za RISa na tym poziomie. Tak sobie myślę, że to najlepszy wytrawny RIS w mojej karierze, przy czym oczywiście wolę słodkie :) Pomimo wytrawności jest pełny i gładki, co jest sztuką samą w sobie. Jest bogate i degustacyjne, ze świetnie ukrytym alkoholem.

Ocena ogólna: 10.75/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Kolejne dwa piwa z Founders czekają na degustację :)

wtorek, 20 września 2016

Stone: Chai Spiced Imperial Stout

Z uwagi na otwarcie browaru w Berlinie, amerykański Stone wszedł do Europy również z piwami zza oceanu, co zaowocowało kilkoma degustacjami i pewnego rodzaju rozczarowaniem. Były piwa bardzo dobre, ale z przewagą tych średnich. Brakło petardy, która by oszołomiła i zachwyciła, ale może dziś taka będzie?


Imperial Russian Stout (IRS hmm) Chai Spiced 2015 to ich klasyczny RIS do którego trafiły: cynamon, kardamon, imbir, goździk, czarny pieprz i czarna herbata. Piwo ma 10,5% alkoholu. Piwo jak wspomniałem z browaru Stone w Kalifornii.


Butelka ładna, malowana jak to w Stonach. Piwo czarne, piana niska, utrzymuje się tylko pierścień.




Święta! Zapach Bożego Narodzenia! Pierniki, miód gryczany, goździki na pierwszym planie, nieco słabszy imbir, wanilia, mleczna czekolada, cynamon. Ja nie czuję herbaty, ale Mariusz czuje świeżo suszoną czarną herbatę.

W smaku jest jeszcze lepiej! Mamy pierniki, przyprawy korzenne, cynamon, wanilie, bardzo fajny imbir co w piwach jest rzadkością, goździki, mleczną i gorzką czekoladę, miód. Ta pierwsza płaszczyzna jest słodsza. Po środku ciemne owoce, ale nie takie oczywiste, a coś pomiędzy jeżynami, a malinami, odrobina kawy. Natomiast na finiszu dostajemy połączone siły pieprzu i herbaty! Ten pierwszy delikatnie pali, a czarna herbata lekko ściąga na języku. Goryczka niska w stronę średniej będąca połączeniem ciemnych słodów i herbaty. Po ogrzaniu wychodzą świetne ciasteczka owsiane, ale staje się również bardziej wytrawne, wychodzi lekka żurawina.

Wbrew oczekiwaniom nie jest bardzo słodkie, a wyważone co wcale nie jest wadą. Wszystkie dodatki są wyczuwalne i świetnie dobrane! Proporcje i balans to prawdziwe mistrzostwo. Piwo kupione na pół - kosztowało ok 20 zł na osobę, przy butelce 0,66 co jest bardzo dobrym wynikiem w stosunku do jakości. Pozycja obowiązkowa dla fanów piw świątecznych, przyprawowych do których się zaliczam co może nieco podnosić ocenę.

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Nasuwa się skojarzenie z Frosted Frog od Hoppin Frog.

Jako dodatek specjalny Kawko i Mlekosz, coffee milk stout z wanilią z browaru PiwoWarownia. 16 BLG, 35 IBU, 4,5% alkoholu. Piwo uwarzone w szczyrzyckim Gryfie.

Wizualnie jest średnio - etykieta przeciętnej urody, piany prawie brak, samo piwo nie do końca czarne.

Pachnie za to bardzo przyjemnie: czarna kawa, świeżo mielone ziarna kawy, dobre kakao, waniliowy krem i nieco ciemnych słodów.

Zharmonizowany zapach zapowiadał nieco inny smak. Tymczasem piwo jest zdominowane przez czarną mocną kawę z fusami i lekkim popiołem. Jest ona bardzo silna i dominująca, ale mnie to pasuje. Na dalszym planie laktozowo-waniliowy krem, ciemne owoce, palony słód, czekolada, kakao. Sama kawa jest gorzka, ale nie kwaśna (w sumie może i odrobinę kwaskowata jest), za to pozostałe nuty wnoszą słodycz co dobrze łamie moc kawy.

Bardzo dobry milk stout, wszystkim fanom stylu i kawy polecam.

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

piątek, 16 września 2016

Toppling Golliath!!!!


Są w Europie, a zwłaszcza w Polsce browary z USA, o których można powiedzieć kultowe, ale (prawie) nie do kupienia.  Jendnym z nich jest bez wątpienia twórca (podobno) najlepszego RISa świata - Toppling Goliath.


Pomijając podniecenie samym faktem posiadania tego piwa przystępuję do badania organoleptycznego!

W moje ręce trafił sweet/milk stout Rover Truck. Na puszcze nie podano zawartości alkoholu, a strona browaru pisze o 5,7, ratebeer 6,6%. Możliwe, że w międzyczasie zaszła jakaś zmiana, albo są różnice pomiędzy lanym, a puszkowym, lub to zwyczajny błąd...

Sama puszka jest ok, ani specjalnie brzydka, ani porażająco ładna. Piwo czarne, ozdobione obfitą, beżową pianą, która jest drobna, ale również podziurawiona, no i znika odrobinę za szybko.

Na pierwszym planie aromatu ciasteczka owsiane w czekoladzie! Uwielbiam te klimaty! Do tego ciemne owoce, delikatna kawa.

W smaku ponownie dominują ciasteczka w czekoladzie – pysznej i szlachetnej, oraz ciemne owoce które zmierzają w stronę jeżyn, wiśni. Jest nieco kawy, palonego słodu, bardzo delikatna laktozowa kremowość. Na myśl przychodzi nawet wanilia. Goryczka niska. Są akcenty słodkie, ale również delikatna kwaskowatość palonego słodu. Stosunkowo pełne, zwłaszcza jak na styl i zapewne 14-15 BLG.

W swojej kategorii stylowej piwo wyśmienite, pozwalające myśleć „jeżeli tyle daje milk stout to co będzie w RISie!?”. Puszka przyjechała z Austrii, ale nawet licząc tamtejsze, wysokie ceny to stosunek jakości do kwoty euro wydaje się bardzo korzystny.

Ocena ogólna: 10.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

niedziela, 11 września 2016

Ponownie Grodzisze!


Po ostatnim grodziskim niespełnieniu podejmuję kolejną próbę doznania satysfakcji! Niestety nadal nie udało mi się dostać Piwobrania 2016, ale i tak będzie różnorodnie. Klasyka w wersji 5.0 od Pinty i nowa fala od Beer Bros.


Cascader od Beer Bros to grodzisz nietypowy, bo chmielony Cascade z polskich plantacji. 10 BLG i 3,8% alkoholu.

Wizualnie nie jest stylowo – piwo zmętnione jak rasowa pszenica. Rozczarowuje również piana, która jest biała, niska i szybko redukuje się do resztek.

W zapachu delikatnie wędzona słodowość, kwiatowość z odrobiną cytrusów. Już zapach jest orzeźwiający i lekko kwaskowaty.

W smaku kwiaty, delikatne cytrusy, kwaskowatość i potężne orzeźwienie! Słodowość wędzona, w stronę oscypka jest bardzo delikatna, ale zdecydowanie przyjemna. Goryczka niska, acz chmiel wyraźny. Świetna kompozycja, wszystko tu tworzy całość i iniektywne orzeźwia.

Zgodne ze stylem jest za to wysokie wysycenie.

Piwo jest tak pyszne, że nie mam pojęcia kiedy je wypiłem! Ogromna pijalność, lekkość i orzeźwienie! Do tego bardzo dobra cena 0,4l za 9 zł w barze. 100% orzeźwienia! Ideał na lato i idealny nowofalowy grodzisz.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Bardziej klasyczną interpretacją grodzisza jest kolejna, już piąta, wersja Grodziskiego z Pinty. Grodziskie 5.0 to 7.8 BLG, 2.5% alkoholu, 100% słód pszeniczny, wędzony dębem.

Piana biała, średnio-pęcheżykowa. Piwo ma barwę słomkową, jest lekko zmętnione, wreszcie bliskie klarowności.

W aromacie oscypki, sery wędzone, słód, lekka kwaskowatość.

W smaku wędzony ser - oscypki, słód pszeniczny, owocowy posmak będący czymś na granicy jabłka i banana. Goryczka bardzo niska, lekko kwaskowate, orzeźwiające, mocniej wysycone.

Piwo jest bardzo lekkie, orzeźwiające, dosyć jednolite smakowo, ale nie o bogactwo chodzi w tym stylu.

Ocena ogólna: 8.75/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

piątek, 9 września 2016

Jubileuszowy w cieniu Colonel Kernel!


Nie milkną echa ceny Porteru Jubileuszowego, dlatego dodam jeszcze jedno zdanie od siebie. Piwo w browarze wyceniono na 25 zł za 0,5 litra. Za tyle było sprzedawane lane i niewątpliwie browar na tym zarabiał. Wersja butelkowa to 60 zł na tym samym stoisku browaru. Prosta matematyka i widzimy, że 35 zł płacimy za szkło i opakowanie. W moim odczuciu wystarczy, że zadacie sobie pytanie, czy tuba, szkło i butelka warte są 35 zł, bo to 25 zł za piwo pewnie jakoś przebolejecie.

Obiecałem Wam również piwo warte zbliżonej ceny do wiadomego Delikwenta. Butelka 0,75l za 75 zł, czyli nieco drożej, ale w szczególe taniej, bo porteru było w tubie tylko 0,5l. Do tego piwo jest z USA i musiało do Polski przylecieć, a nie przejechać paleciakiem 300 metrów.

Piwo pochodzi z dobrze znanego i słynącego z piw świetnych browaru The Bruery, nazywa się Colonel Kernel i jest to barley wine, a w zasadzie corn wine, leżakowany w beczce po bourbonie. Potężny ekstrakt z którego uzyskano 14,8% alkoholu, do tego beczka, na pewno długie leżakowanie i koszty produkcji rosną.

Piwo było degustowane w plenerze, na festiwalu, a do tego kupione i wypite wspólnie ze znajomymi co oczywiście odbiło się fatalnie na notatkach, które są ubogie i dziurawe, ale jest ocena i zasadniczy profil smakowy.



Aromat jest wspaniały zarówno w warstwie beczkowej, gdzie cuda wyprawia kokos z wanilią, jak również słodowa jego strona, gdzie nawet karmel jest świetny, co uwydatnia smak, w którym karmel, miesza się z ciemnym pieczywem, bogata słodowość o różnych wymiarach. Silna jest również mleczna czekolada, rodzynki, ciasto kakaowe. W tle figi, wiśnie, śliwki, gorzka czekolada, a nawet migdały i po mocniejszym ogrzaniu pistacje. Goryczka niska, piwo po słodkiej stronie księżyca, pełne, ale nie oleiste.

Piłem kilka lepszych piw, w sumie to nawet 2 czy 3 lepsze z tego browaru, ale to też jest wspaniałe! Do tego pewnie nie wszystko spisałem i klops…

Ocena ogólna: 11/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 7.25/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

W przypadku wyglądu minusik, za duże zmętnienie, a w przypadku stosunku cena/jakość przy składce w 2-3 osoby zdecydowanie komplet punktów, gdyż cena jest wtedy łatwiejsza do przełknięcia. Zakup samodzielny? Również warto, ale wydatek robi się znacznie większy, dlatego dałbym 0.5.

Piwo jest nieporównywalnie lepsze od Jubileuszowego, jego cena wydaje się rozsądniejsza, bardziej usprawiedliwiona, no i płacimy za piwo, a nie opakowanie :)

środa, 7 września 2016

Przegląd porterów krajowych 22: Porter Jubileuszowy

Raz w blogerskim życiu postanowiłem być na czasie! Panie i Panowie bez przynudzania to na co wszyscy czekali - Porter Jubileuszowy z Cieszyna!


Pełna nazwa piwa to Porter ze Szwestką Jubileuszowy na 170 lecie Browaru Zamkowego w Cieszynie. Piwo leżakowało przez 18 miesięcy, 23 BLG, 10,5% alkoholu w końcowym etapie leżakowania z dodatkiem śliwki i płatków dębowych z beczki po whisky.

Piwo wywołało spory zamęt swoją ceną (butelka w tubie + szkło od 60 do 75 zł) co po niewartym swojej ceny Mentorze, czy częściowo popsutych porterach z Dukli nie może dziwić. Cena jest kosmiczna, ale płacimy za opakowanie, szkło, leżakowanie nieco dłuższe niż u wspomnianych delikwentów... Mimo wszystko, wydaje się przesadzona. Na szczęście jest Bracka Jesień i możliwość sprawdzenia piwa w wersji lanej za dużo mniejsze pieniądze to jest 0,3 za 20 zł lub 0,5 za 25 zł.

Piwo jest czarne, z brązowymi prześwitami pod światło. Piana niska, utrzymuje się tylko kożuch, który i tak jest mocno dziurawy.

W zapachu silne śliwki, rodzynki, przyjemny karmel, a po ogrzaniu mleczna czekolada i palony słód. Niestety są również minusy w postaci żelaza co jest dla Cieszyna normą, oraz dziwnej nuty kojarzącej się z suchym kartonem, kurzem, zaniedbanym strychem czy piwnicą.



W smaku jest znacznie lepiej. Owszem palony słód miesza się z nutami żelaza, ale nie mamy już strychu. Jest za to śliwka, marmolada śliwkowa, która robi kapitalną robotę. Obok niej mleczna czekolada, mniej intensywna gorzka, rodzynki, przyjemny (i taki bywa!) karmel. Goryczka średnio intensywna, palona, ale coś chmielowego też w sobie miała. Whisky, czy wanilii nie czuć wcale, ale płatki dębowa zdają się wnosić nieco dębiny/taniny.

Co tu dużo pisać... Piwo bardzo dobre, warte spróbowania, ale w cenie lanego. Niestety w moim odczuciu nie jest to trunek za który płaciłbym takie kwoty, a tub czy szkieł nie zbieram. Na prezent ok.

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75*)

O tym jak smakuje piwo warte zbliżonej kwoty przeczytanie w kolejnym wpisie :) 

1.  Cornelius (Baltic) Porter
2.  CiechanPorter 18 
3.  Grand Imperial Porter 
4.  Porter, Krajan
5.  Okocim Porter (wersja już nie warzona)
6.  Black Boss / Porter z Witnicy
7.  Porter Łódzki (mój nr 1 wśród piw w stałej sprzedaży)
8.  GrandChili
9.  Ciechan 22 
10. Raciborski Porter
11. Porter (bałtycki wędzony) 19
12. Jurajskie Porter Bałtycki 
13. Perła Porter Bałtycki
14. Imperator Bałtycki 
15. 55 Porter Bałtycki Wędzony 
16. 652 m.n.p.m.
17. Porter, Chmielarium
18. BałtykPacific, Baird Beer/Pinta
19. 5 porterów z Dukli
20. Jolly Roger Rum BA, Kraftwerk
21. Porter Bałtycki Wędzony Bourbon Barrel Aged


*dla ceny piwa lanego, butelka 0.25