sobota, 9 lipca 2016

EURO półfinał

O pierwszym półfinale nie ma co pisać, Portugalia to dla mnie taka Grecja bis i tyle... Nigdy ich nie darzyłem sympatią, nie jestem obiektywny. Inaczej sprawa się ma ze starciem Francji z Niemcami! Dla wielu przedwczesny finał, ja liczyłem na nieco inny, ale nie będę się sprzeczał ;) Problem w tym starciu był jeden - sędzia! Niestety jego praca nie została należycie wykonana, to ten szalony karny ustawił mecz i doprowadził do nokautu Niemców w drugiej połowie. Niestety karny nie był jego jedynym błędem, a najgorszy był brak konsekwencji, gdyż podobne zagrania dla Francji gwizdał, a dla Niemiec nie... Z perspektywy jego innych decyzji w pierwszej połowie Mistrzom Świata również należał się karny... Słabo, bardzo słabo. Świetna gra Niemiec i potężna dominacja w pierwszej połowie zapowiadała ich awans. W następstwie wspomnianego karnego, rolę się odwróciły i na drugą połowę wyszły zupełnie odmienione ekipy. Później było 2:0 i koniec... Brakło wiary w odrobienie strat, brakło walki do ostatniej minuty, nie pokazali charakteru który wyróżnia zwycięzców i który od lat był ich wręcz przysłowiową cechą.


Meczowe piwo wygrzebałem z czeluści składziku, gdzie leżało bodaj od końca 2013 lub początku 2014 roku.

Liquid Confidence to Russian Imperial Stout z duńskiego To Ol, które degustowałem w wersji leżakowanej przez 4 miesiące w beczce po sherry i które zafascynowało mnie na tyle, że kupiłem Cognac Barrel. Piwo jest mocne, ma 12,2% alkoholu, a w zasypie papryczki chilli.

Zielona butelka z grubego szkła prezentuje się dobrze, ale etykieta jest nieco uboga. Piwo ma czarną barwę i bardzo obfitą, drobną i trwałą pianę o beżowej barwie.

W zapachu dominuje mleczna czekolada, sporo ciemnych owoców, palony słód, oraz wanilia. W tle delikatna dębina, orzechy, papryczki.

W smaku ponownie na pierwszym planie mleczna czekolada i ciemne owoce, zwłaszcza śliwki, oraz rodzynki. Istotne są również nuty palonego słodu i wanilia. Ta ostatnia jest najsilniejszym efektem beczki – nuty koniaku i dębiny są bardzo delikatne i schowane w tle (podobnie jak orzechy), acz stanowią przyjemne uzupełnienie. Słodką całość kontrują grzejące w przełyk papryczki, które są wyraziste, ale nie przesadnie intensywnie. Alkohol dobrze ukryty. Po ogrzaniu dochodzi delikatny, bardzo miły kokos w stylu nadzienia z Bounty. Umiarkowanie słodkie, leciutko ściągające od dębiny i palonego słodu.

Piwo kosztowało poniżej 25 złotych, co jak na BA na tym poziomie jest ceną bardzo korzystną. Jest bardzo smaczne, bogate i zaskakująco pijalne, a przy tym gładkie, ułożone. Świetna i intensywna wanilia robi dobrze :)

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz