piątek, 17 czerwca 2016

EURO (zawiera Niemcy : Polska)


Wszyscy już znamy wynik, więc zaczynam od końca! Doczekałem czasów w których po zremisowanym meczu na wielkiej imprezie z Mistrzami Świata czuję gdzieś w głębi niedosyt! To piękne! Po latach nieudanych eliminacje lub nieudanych imprez nadszedł ten historyczny moment! Zdobywamy punkty, wychodzimy z grupy, gramy w fazie pucharowej bez strachu i presji! To nie jest hura optymizm i EUROmania, tylko fakt! Dla mojego pokolenia już teraz jest to największy sukces seniorskiej reprezentacji i najsilniejsza kadra od czasów olimpijskiej Wójcika!

Po pierwszym spotkaniu bardzo daleki byłem od Kapustkowania, ale dziś muszę się przyłączyć do ogólnego zachwytu. To co wyprawiał Pazdan było niesamowite, chłop zagrał mecz życia i w 100% zasługuje na zachwyty! Oby tak dalej!

Co do picia? Dudziarz z Profesji. Wee Heavy o ekstrakcie 20% i 9,6% alkoholu. Fajna etykieta, mała butelka.

W zapachu dominują nuty wędzone, torfowe, ogólnie szkocka whisky, słodowa podstawa, dużo ciemnych i suszonych owoców, nieco karmelu i leciutki rozpuszczalnik. Przyjemny, acz nieco ciężki.

Smak jest ciekawszy. Gładkie, kremowe, z nutką śmietankowego nadzienia. Śliwki, ciemne owoce w marmoladzie, przyjemna słodowość z wyraźnym, acz nie przytłaczającym torfem i kruchymi krówkami (to zdecydowanie fajniejsze od karmelu). Słodkie, ułożone, acz nie pozbawione alkoholowego pazurka, który jest trochę przytłaczający.

Przyjemne, acz na pewno nie najlepsze w krajowym rankingu Wee Heavy, gdzie prowadzi nadal Haust i Pracownia.

Dziś wszyscy żyjemy jednym spotkaniem (pisałem ten akapit wcześniej niż powyższy), ale zanim Polacy poskromią Mistrzów Świata czekają nas małe derby Wielkiej Brytanii i to właśnie od tego spotkania zaczynam dzisiejsze kibicowanie, oraz małe degustowanie. Piwem 1 połowy jest nowa odsłona Rosanke, czyli zwycięzca Warmińskiego Konkursu Piw Domowych, który w tym roku wygrali Karolina i Wojciech Ściana. Piwo jak rok wcześniej uwarzył browar Kormoran. Edycję 2015 degustowałem już na Silesian Beer Fest, ale nie miałem okazji poczynić notatek. Rosanke smakowało mi na tyle, aby wypić je jeszcze raz i ocenić. Tym razem wersja butelkowa. W zasypie jęczmień, owies, żyto, wrzos, rozmaryn i lawenda, 11 blg, 3,9% alk.

Bardzo ładna etykieta, klasyka w eleganckim wydaniu. Trunek ma barwę opalizującej pomarańczy, którą zdobi trwały ale bardzo cienki kożuch.

W zapachu zielnik, dominuje ziołowość co mnie bardzo pasuje. Lawenda, wrzos, szałwia...

W smaku niskie wysycenie i słodycz, taka słodowo-miodowa, jak na 11 blg ogromna pełnia. Rozmaryn daje nutę która kojarzy się z pieczoną kaczką. Świetna lawendowa kremowość, wrzosowa miodowość. Spora ziołowa goryczka co dobrze równoważy słodycz, a do tego dochodzą delikatne pomarańcze. Niskie wysycenie potęguje pijalność.

Lane było lepsze, ale i tak jest dobre! Wiem, że masa piwoszy stwierdzi, że fee, beee, zielnik i szafa babci, ale ja lubię ten klimat i wszystkim innym "gruitmaniak" polecam :)

Zapomniałem w sumie wspomnieć o meczu, ale co tu pisać? Walia po I połowie prowadziła 1:0, przegrała 1:2, a decydujący gol padł w 92 minucie. Anglia była w przekroju nieco lepsza, ale remis byłby ciekawszy, dla tej grupy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz