środa, 22 czerwca 2016

EURO i historyczny awans


Dokonało się! Oficjalnie, historycznie i radośnie! Reprezentacja Polski pokonała rywala nielubianego, chamskiego, a wręcz żałosnego (patrz flaga UPA na meczu) i awansowała do 1/8 finału Euro 2016! Tam naszym rywalem będzie Szwajcaria, która w nieludzkich męczarniach, szczęśliwie pokonała grającą w 10 Albanię i szczęśliwie zremisowała z gospodarzami i Rumunami. Jest to przeciwnik absolutnie w naszym zasięgu i wierzę w awans do kolejnej rundy. Jeżeli do niego dojdzie to, może być jeszcze ciekawiej niż myślałem! Hiszpania sensacyjnie, acz w meczu „na luzie” przegrała z silnymi Chorwatami 2:1 i to oni, a nie Mistrzowie Europy najpewniej będą w 1/4. Z innych mniejszych radości piłkarskich, wczoraj Walia po bardzo sympatycznym meczu odesłała do domu Rosjan aplikując im 3 gole.

Taki radosny dzień trzeba było zakończyć czymś smacznym. Zapowiadałem przed mistrzostwami czyszczenie zapasów więc wgłębiłem się w mój piwny dołek i znalazłem RISa o którym totalnie zapomniałem.

Agamemnon to imperialny stout z dodatkiem syropu klonowego leżakowany w beczce po bourbonie. Autorami jest szwedzkie Omnipollo, browar z wspaniałymi pomysłami i dużo gorszym wykonaniem, co zaowocowało moją rezygnacją z kupowania od nich kolejnych piw. Jak wspomniałem browar pochodzi ze Szwecji, ale piwo uwarzono w USA, a dokładniej w Westminster w stanie Maryland w browarze-pubie Dog Brewing. Trunek to, aż 13,2% alkoholu.

Jak często w przypadku tego browaru malowana butelka prezentuje się wybornie. Piwo też wygląda właściwie -€“ czarna barwa i bardzo ciemna piana, która mogłaby być nieco trwalsza, ale nie będę marudził.

Pachnie bardzo przyjemnie: palony słód, cukierki krówki, delikatna wanilia, kokos, herbatniki w gorzkiej czekoladzie. W tle syrop klonowy i bourbon. Zapachem pokonuje KBSa, do którego porównania z uwagi na ostatnią degustację są nieuniknione.

W smaku zaskakująco wytrawne, kwaskowaty palony słód, ocierający się o popiół, kawa, nieco cierpka dębina dominują nad słodyczą. Po słodszej stronie jest szlachetna nuta czekolady, ziaren kakaowca, silne orzechy, rodzynki, ciemne owoce, zwłaszcza wiśnie, syrop klonowy, krówki. Nuty beczki to silny bourbon, słabsza wanilia i jeszcze delikatniejszy kokos, są one niczym w stosunku do wspomnianej, ściągającej dębiny. Goryczka niska, palona. Alkohol wyraźny, rozgrzewający, szlachetny, ale nieco za mocny.

Tak potężny imperial stout powinien być zdecydowanie pełniejszy, słodszy, wyklejający, a ten jest nieco rzadki, aby nie napisać wodnisty, jak na 28, może więcej BLG… Nie pamiętałem, że go miałem więc tym bardziej nie pamiętam ceny, ale specjalnie tani nie był. To piwo bardzo dobre, z aspiracjami i możliwościami, warte degustacji i świętowania awansu, ale jest nieco gorsze od KBS, a tym bardziej Yeti, czy Paradox, chociaż wielbiciele RISów wytrawnych mogą mieć inne zdanie.

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Tego dnia degustowałem jeszcze peated american pale ale z browarów Widawa i Kopyra o słodkiej nazwie Kuna. Piwo jest dokładnie tym co sugeruje określenie stylu z naciskiem na torfowość co mnie bardzo pasuje i jestem zdecydowanie na tak!  

poniedziałek, 20 czerwca 2016

EURO z KBS!


Szybki Euro wstęp i tylko jedno piwo, za to legendarne :) Za nami ostatnie starcie w grupie A. Francja i Szwajcaria potwierdziły swój niewielki potencjał i uraczyły wszystkim sporą dawka środka nasennego, chociaż strzały Pogdy i Payeta w poprzeczkę były efektowny! Największa atrakcją była pękająca piłka i potargane koszulki Szwajcarów. Dla jasności w porównaniu z meczem Włochy Szwecja to było przednie widowisko. Równolegle odbywało się starcie Rumunów z Albańczykami. Stracie zakończone historycznym zwycięstwem tych drugich, którzy zarówno po bramce jak i po zakończeniu meczu świętowali jak by to Euro wygrali. Było to zwycięstwo zasłużone, które udowodniło, że Albańczycy na turniej awansowali zasłużenie, a co więcej, gdyby mieli nieco więcej szczęścia to mogli by grać dalej.

KBS, Founders, Grand Rapids, Michigan, USA


Kentucky Breakfast Stout to legendarny RIS, którego chyba nie muszę przedstawiać. Edycja 2016, 12,4% alkoholu, butelkowane 16 lutego. Warzone z dodatkiem kawy i ziaren kakaowca, leżakowane w dębowej beczce po bourbonie. Piwo zakupione i przywiezione przez Marcina z Browariatu, za co serdecznie dziękujemy.

Barwa czarna, piana beżowa, niska drobna, z trwałym kożuchem. Kolejny dowód, że wysoki alkohol nie musi oznaczać braku piany. 0.75

W aromacie czekolada mleczna, czekoladki deserowe, wyrazisty kokos, lekka dębina i kawa, palony słód. Delikatne owoce, zwłaszcza śliwka, a w tle odrobina bourbonu.

Smak jest złożony i fazowy. Na początek słodka część czekoladowa (od kakao, po mleczną i gorzką), dużo kokosu i mniej wanilii. Przejście stanowi nuta kawowa. Część druga to wytrawność i lekkie ściąganie dębiny, oraz uderzająca nieco alkoholowo, ale niesamowicie szlachetnie wyrazista nuta bourbonu! Grzeje w przełyk. Całość umieszczona na słodowo-herbatnikowej podstawie z nutami palonymi, oraz uzupełniającymi całość akcentami ciemnych owoców. Goryczka bardzo delikatna. Średnie jak na RISa wysycenie, co ciekawie równoważy pełnie z lekkością o orzeźwieniem.

Niewątpliwie piwo wyborne, ale cena nieco kosmiczna zwłaszcza, gdy piwo podróżuje z Anglii, co jeszcze ją zwiększa. Mimo bólu konta, RIS zdecydowanie wart degustacji. Kupione na dwóch, ale na jedną osobę też by buteleczka była odpowiednia. Nie jest to najlepszy imperial stout w mojej karierze, ale niewątpliwie w TOP 10-15 by się znalazł. Poziom tylko minimalnie wyższy od Samca Alfa.

Ocena ogólna: 10.75/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 7.25/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

piątek, 17 czerwca 2016

EURO (zawiera Niemcy : Polska)


Wszyscy już znamy wynik, więc zaczynam od końca! Doczekałem czasów w których po zremisowanym meczu na wielkiej imprezie z Mistrzami Świata czuję gdzieś w głębi niedosyt! To piękne! Po latach nieudanych eliminacje lub nieudanych imprez nadszedł ten historyczny moment! Zdobywamy punkty, wychodzimy z grupy, gramy w fazie pucharowej bez strachu i presji! To nie jest hura optymizm i EUROmania, tylko fakt! Dla mojego pokolenia już teraz jest to największy sukces seniorskiej reprezentacji i najsilniejsza kadra od czasów olimpijskiej Wójcika!

Po pierwszym spotkaniu bardzo daleki byłem od Kapustkowania, ale dziś muszę się przyłączyć do ogólnego zachwytu. To co wyprawiał Pazdan było niesamowite, chłop zagrał mecz życia i w 100% zasługuje na zachwyty! Oby tak dalej!

Co do picia? Dudziarz z Profesji. Wee Heavy o ekstrakcie 20% i 9,6% alkoholu. Fajna etykieta, mała butelka.

W zapachu dominują nuty wędzone, torfowe, ogólnie szkocka whisky, słodowa podstawa, dużo ciemnych i suszonych owoców, nieco karmelu i leciutki rozpuszczalnik. Przyjemny, acz nieco ciężki.

Smak jest ciekawszy. Gładkie, kremowe, z nutką śmietankowego nadzienia. Śliwki, ciemne owoce w marmoladzie, przyjemna słodowość z wyraźnym, acz nie przytłaczającym torfem i kruchymi krówkami (to zdecydowanie fajniejsze od karmelu). Słodkie, ułożone, acz nie pozbawione alkoholowego pazurka, który jest trochę przytłaczający.

Przyjemne, acz na pewno nie najlepsze w krajowym rankingu Wee Heavy, gdzie prowadzi nadal Haust i Pracownia.

Dziś wszyscy żyjemy jednym spotkaniem (pisałem ten akapit wcześniej niż powyższy), ale zanim Polacy poskromią Mistrzów Świata czekają nas małe derby Wielkiej Brytanii i to właśnie od tego spotkania zaczynam dzisiejsze kibicowanie, oraz małe degustowanie. Piwem 1 połowy jest nowa odsłona Rosanke, czyli zwycięzca Warmińskiego Konkursu Piw Domowych, który w tym roku wygrali Karolina i Wojciech Ściana. Piwo jak rok wcześniej uwarzył browar Kormoran. Edycję 2015 degustowałem już na Silesian Beer Fest, ale nie miałem okazji poczynić notatek. Rosanke smakowało mi na tyle, aby wypić je jeszcze raz i ocenić. Tym razem wersja butelkowa. W zasypie jęczmień, owies, żyto, wrzos, rozmaryn i lawenda, 11 blg, 3,9% alk.

Bardzo ładna etykieta, klasyka w eleganckim wydaniu. Trunek ma barwę opalizującej pomarańczy, którą zdobi trwały ale bardzo cienki kożuch.

W zapachu zielnik, dominuje ziołowość co mnie bardzo pasuje. Lawenda, wrzos, szałwia...

W smaku niskie wysycenie i słodycz, taka słodowo-miodowa, jak na 11 blg ogromna pełnia. Rozmaryn daje nutę która kojarzy się z pieczoną kaczką. Świetna lawendowa kremowość, wrzosowa miodowość. Spora ziołowa goryczka co dobrze równoważy słodycz, a do tego dochodzą delikatne pomarańcze. Niskie wysycenie potęguje pijalność.

Lane było lepsze, ale i tak jest dobre! Wiem, że masa piwoszy stwierdzi, że fee, beee, zielnik i szafa babci, ale ja lubię ten klimat i wszystkim innym "gruitmaniak" polecam :)

Zapomniałem w sumie wspomnieć o meczu, ale co tu pisać? Walia po I połowie prowadziła 1:0, przegrała 1:2, a decydujący gol padł w 92 minucie. Anglia była w przekroju nieco lepsza, ale remis byłby ciekawszy, dla tej grupy. 

niedziela, 12 czerwca 2016

zCopa Euro!

Klęska, wręcz kompromitacja La Celeste zabiła mój zapał do Copa... Coś sobie patrzę, niby kibicuję, oglądam fajne bramki, ale to już nie to samo. W Urugwaju era Tabareza dobiegła końca, ten wielki szkoleniowiec, albo się wypalił, albo stracił wyczucie. Słabe zmiany, brak taktyki i reagowania "na boisko", no i awantura z Suarezem. Jeżeli chciał wejść, to był zdolny do gry chociaż przez 5 minut, jeżeli był zdolny i trener go nie wpisał, to popełnił kuriozalny, strategiczny błąd... Za dwa lata wróci Wielki Urugwaj, ale już z nowym trenerem :)

Co z Euro? Też patrzę, ale w pracy, a przez to nie widzę wiele, a i pisać/degustować nie mam jak. Na razie wszystko idzie zgodnie z przewidywaniami. Zwycięstwo Walii, kłopoty Francji i Szwajcarii były zgodne z moimi założeniami, tylko Anglia zawiodła. Nie jestem kibicem tej ekipy, ale na tym turnieju spodziewałem się że wreszcie odpalą, może nie na mistrzostwo, ale co najmniej na 8. Po tym wyniku i grze mam wątpliwości. O tym czymś robiącym burdy w miastach i na stadionie pisać nie będę. Natomiast muszę zwrócić waszą uwagę na absolutną nieporadność policji i służb. Jest to przerażające z perspektywy zagrożenia terrorystycznego.

Spisuję myśli oglądając starcie Kolumbii Kostaryką, mecz w zasadzie o nic, gdyż Kolumbia ma pewny awans, a Kostaryka nie ma szans. Mecz jest bardzo otwarty, a przez to miły dla oka. Ekipy bawią się piłką i strzelają. Po 30 minutach Kostaryka prowadzi 2:1. W pierwszym starciu w tej grupie USA wymęczyło 1:0 grając w osłabieniu z Paragwajem  i to gospodarze awansowali.

Do meczu miało być coś rześkiego i nisko alkoholowego, padło na kooperacyjne Juicy Wave z Pracowni Piwa i Piwnego Podziemia. Dopiero po otwarciu odkryłem, że to hmm North East American India Pale Ale to 16,6 BLG i 7,2% alkoholu, przy 60 IBU. W składzie zest z cytrusów.

Wizualnie etykieta daje radę, co w wypadku nowych opraw graficznych Pracowni jest rzadkością. Piana obfita, biała, bardzo trwała, oblepia szkło. Na boisku sensacja - 3:1 dla Kostaryki! W barwie słoneczne złoto.

Zapach to świetna mieszanka cytrusów i owoców egzotycznych, mamy od mandarynki, przez brzoskwinie, po mango, a wszystko na delikatnym, przyjemnym słodowym podłożu.

W smaku to samo, ogromna ilość cytrusów, owoców, dochodzi wyraźna limonka, grejpfrut, marakuja, coś pomiędzy granatem, a agrestem, nawet ananas. Wyraźna warstwa słodowa, w przyjemnej lekko biszkoptowej formie. Goryczka wydaje się zgodna z deklaracją. Całość słodka, bardzo owocowa i rześka.

Piwo okazało się niesamowicie orzeźwiające, pijalne, bardzo lekkie co przy tak wysokim alkoholu jest bardzo zdradliwe. 

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75) 

Kolumbia powoli się otrząsa z szoku i mamy już 2:3, a czasu do wyrównania sporo... Do końca 4 minuty, Kolumbia atakuje nieustannie, ale Kostaryka gra pewnie i skutecznie.  Koniec.

czwartek, 9 czerwca 2016

zCopa America 4! Ulubione piwo.

Nie jestem w stanie zliczyć ile razy słyszałem pytanie o ulubione piwo. Oczywiście odpowiedzi na nie mam, gdyż mogę co najwyżej wymienić kilka najlepszych piw jakie piłem w życiu. Czemu nie są ulubione? Z uwagi na cenę lub ich brak w powszechnej sprzedaży, a zazwyczaj kumulacje tych czynników. Tak czy tak nie mam możliwości ich degustacji. Do tego dochodzi czynnik łaknienia nowego, czyli po co powtarzać piwo jeżeli za rogiem czekają nowe, nieznane i niezgłębione smaki? Odrywanie, zdobywanie nowych doznań smakowych daje dużo większą radość, niż trwanie w nawet przyjemnej stagnacji. W życiu konserwatysta, w piwie niestrudzony odkrywca!

Rozczarowanym opowiem o piwie, które najczęściej piję. Najczęściej wcale nie znaczy często, gdyż bardzo rzadko pije to samo piwo dwa razy, a co dopiero 3, 5, czy 10, dlatego często w tym wypadku oznacza kilka puszek w roku. Dokładnie puszek, a nie butelek, czyli bardziej wkręceni już wiedzą, że piwem tym musi być PORTER ŁÓDZKI!

Po lewej stara puszka, po prawej aktualny wzór.


Kawowe, czekoladowe, rodzynkowe, śliwkowe, winogronowe,  z powiewem wanilii, sporo słodyczy, a z drugiej strony palone, nieco wytrawne, lekko alkoholowe, rumowe. Są lepsze warki, są gorsze, ale bez wątpienia to najlepsze tanie (3,5-6 zł), zazwyczaj dostępne piwo. Czasami dochodzą herbatniki w gorzkiej czekoladzie, czasami wiśnie, figi, wszystko zależy od warek, które warto testować i kolekcjonować. Leżakowanie jest wskazane, a kompleksowy, bogaty smak udowodni, że było warto czekać.

Ale mamy mecz fajny! Kolumbia wydawała się wszystko kontrolować, słusznie prowadząc 2:0, a tu gol dla Paragwaju... Jednak nie - spalony! Po dwóch nudnych dniach wreszcie mamy fajne Copa! Otwarte, waleczne i ekscytujące mecze! Z jednej strony Paragwaj ma pecha, ale z drugiej to zemsta/sprawiedliwość za postawę w pierwszej kolejce. Ostatecznie 2:1 wygrywa Kolumbia i wszystko w tej grupie jest jeszcze możliwe, przy czym sytuacja Kolumbii jest komfortowa, a pozostałe 3 ekipy powalczą o drugie miejsce. Z perspektywy 4 spotkań faworytem wydaje się Paragwaj, chociaż nie pozbawiam szans gospodarzy, którzy otrząsnęli się po tragicznym debiucie i poskromili reprezentantów Kostaryki 4:0.

wtorek, 7 czerwca 2016

zCopa America 3!

Kolejne dni turnieju za nami, ale tym razem praktycznie bez degustacji. Wpis przez to bardziej piłkarski, ale jedno piwo się załapało :) 


W 2014 roku na MŚ Urugwaj stracił najlepszego zawodnika przed startem imprezy, następnie przegrał 1:3... Obecnie mamy powtórkę z rozrywki... Kontuzja Suareza, klęska na starcie 1:3... Suarez wróci, Urugwaj ogra pozostałych rywali, ale tym razem Luis nikogo nie ugryzie i wzniesie puchar! Ot takie proroctwo! Byłem zmęczony po wycieczce, więc tego dnia do meczu nie było piwa, ale spotkanie było bardzo zacne, najlepsze z dotychczasowych.

Tyle przemyśleń z wczoraj, a co dziś? Druga połowa starcia Panamy z Boliwią. Pierwszych 45 minut nie widziałem (1:0 dla Panamy), ale druga połowa musi się podobać. Jest to mecz walki w którym obie ekipy chcą zgarnąć 3 punkty. Jest ostra walka, faule, kartki, ale również okazja do strzelenia gola, nie jest to mecz piękny, ale są emocje i zaangażowanie , a to się ceni! Do tego są gole, Boliwia doprowadziła do wyrównania, Panama w 87 minucie ponownie obejmuje prowadzenie, ale Boliwia się nie poddaje! Ostatecznie się nie udało i Panama zwycięża.

Do picia mam Imperial Smoked Trouble, czyli imperialne grodziskie, którego twórcami jest "nasza" Pracownia Piwa i holenderskie Kompaan. Imperialność przejawia się w parametrach: 18 BLG, aż 8% alkoholu i 30 IBU.

Wizualnie nie wygląda to za dobrze. Pominę już kwestię etykiety, gdyż nowe oprawy graficzne zwyczajnie nie trafiają w mój gust. Niestety trunek też nie zachwyca, jest nieregularnie zmętniony, pływa nieco farfocli, a piana nie powstaje.

Piwo pachnie bardzo przyjemną wędzonką, której najbliżej do sera. Czuć również obecność słodów pszenicznych, oraz nutki jabłek i bananów.

Smak jest ostry, zwłaszcza w zestawieniu z delikatnym zapachem. Piwo jest gryzące - powiedziałbym, że to po części efekt chmielu z ziołowym posmakiem, oraz alkoholu. Wędzonka jest bardzo przyjemna, dominująca, ale nie przytłaczająca. Czuć słód pszeniczny, delikatne banany, czerwone jabłka i brzoskwinie. Ziołowa goryczka wydaje się nieco wyższa niż deklarowana. Całość słodka.

Dobre, ale nie o imperializm chodzi w tym stylu dlatego coś "nie chwyta".

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Musze przyznać, że spać się chce, ale za chwilę najciekawsze spotkanie 1 kolejki, czyli starcie finalistów z poprzedniej edycji: Argentyny i Chile. Albicelestes jako główny faworyt do zwycięstwa w turnieju na pewno zrobi wszystko by odbić sobie klęskę z finału.

Do tego spotkania piwa nie będzie, za to Argentyna bez największej gwiazdy zagrała naprawdę dobrze i pewnie wygrała z najtrudniejszym grupowym rywalem. Wydaje się, że po powrocie Messiego będą nie do zatrzymania! 

niedziela, 5 czerwca 2016

zCopa America 2!

Mecz otwarcia za nami, podobnie jak pierwsze zCopane degustacje! Dziś, aż 3 spotkania pod rząd, ale obowiązki nie pozwolą mi na całonocne oglądanie, dlatego piwo i Kostaryka : Paragwaj będzie zapewne wszystkim co zobaczę. Bardzo ciekawe (bo mało znam futbol tych reprezentacji) starcie Peru z Haiti odpuszczę na pewno. Jeżeli dam radę wstać to zobaczę drugą połowę Brazylii z Ekwadorem (nie wstałem ;))


Jako człowiek wiekowy na niektóre ekipy patrzę przez pryzmat sentymentów, dlatego dziś jestem za Paragwajem, który polubiłem dzięki najlepszemu napastnikowi wśród bramkarzy! 

Co do picia? W zasadzie sam nie wiem co wybrać... Padło na Yeti z browaru Bednary. Swoją drogą coś za dużo tych Yeti w świecie polskiego piwa, zwłaszcza, że PRAWDZIWE YETI jest tylko z USA :) Piwo jest nawiązaniem do nepalskiego napoju raksi, którego nigdy nie piłem. Oatmeal Rice Pale Ale, czyli do łowickiego owsianego dodano ryżu? 12,5% BLG, 5% alkoholu i 40 IBU. Yeti na etykiecie jest śmieszne i szpetne, a przez to w sumie fajne. Piwo ma złoto-pomarańczową barwę i drobną, białą pianę, która ładnie oblepia szkło.

W zapachu spora słodowość, lekki karmel i swojska, owocowa chmielowość z nutką ziołową. 

W smaku również słodowe, ale z naciskiem na zbożowe, chlebowe formy. Owoce biała i swojskie, przeplatają się z cytrusami, uzupełnia to ziołowa goryczka, która faktycznie wydaje się mieć ok 40 IBU. Gładkie i pełne jak na 12,5 BLG, usytuował bym je gdzieś na granicy słodyczy i wytrawności. W tle nieszczęsny karmel, na szczęście delikatny.

Piwo jest bardzo pijalne, rześkie, a przez to przyjemne, codziennie, bardzo dobre do meczu, a nie do degustacji w skupieniu.  Cena oscyluje w okolicy 7,50.

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Pierwsza połowa rozczarowała, nuda i brak spektakularnych akcji, optyczna przewaga Kostaryki, ale bliżej gola był Paragwaj. Piwo ciekawsze od meczu, chociaż też bez fajerwerków.

Na drugą połowę wybrałem piwo przedziwne z uwagi na cenę! Bourbon Barrel Age z USA za 10 zł?! Coś tu jest nie tak, ale nie ma co marudzić, tylko trzeba pić!


Ktoś wpadł do piwa...

Kentucky Ale Bourbon Barrel
z Alltech's Lexington Brewing to strong ale o mocy 8,2% alkoholu, leżakowany przez 6 tygodni w beczkach dębowych po bourbonie Kentucky, który powstaje w tym samym miejscu, gdyż browar jest jednocześnie destylarniom. 

WOW!! W zapachu petarda! Ogromna ilość wanilii, świetna dębina i wyraźna acz łagodna nuta bourbonu! Do tego rodzynki, słodkie, białe winogrona, brzoskwinie, ciasteczka.

Zapach zapowiadał większą słodycz i oleistość, tymczasem jest lżej, ale i tak wyśmienicie! Białe słodkie winogrona przechodzą w rodzynki, mieszają się z pumperniklem, fajnym karmelem, wspaniałą, intensywną wanilią i delikatną nutką bourbonu, brzoskwini, oraz herbaty. Najwspanialsza jest wanilia, która łączy się z delikatnymi herbatnikami! Goryczka bardzo niska, piwo słodkie, ale nie przesłodzone.

Tak dobrego piwa za 10 złoty jeszcze nie piłem! Ogólnie to super piwo, ale są lepsze tylko duuużo droższe.

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

W kwestii meczowej będę milczał, gdyż nie ma o czym pisać. Obie ekipy zrobiły wszystko, by spotkanie skończyło się bezbramkowo.

sobota, 4 czerwca 2016

zCopa America!

Już dziś rozpoczyna się turniej równie ciekawy, jeżeli nie ciekawszy od Euro. Turniej wyjątkowy, rozgrywany z okazji 100 lecia federacji CONMEBOL, pierwszy raz na "obcym" terenie, bo w USA! COPA AMERICA CENTENARIO to największe gwiazdy europejskich lig plus południowoamerykańska fantazja i technika! Z tej okazji będzie sporo degustacji (czas wykorzystać zapasy) i wpisów o piłce. "Moim" zespołem jest oczywiście Urugwaj, a najpoważniejszych rywali widzę w gospodarzach* i Argentynie.


W meczu otwarcia starcie gospodarzy, czyli USA z bardzo mocną ekipą Kolumbii. Emocje gwarantowane, a do szkła piwo z Ameryki.

Przedmeczowe Go West! z goszczącego już na blogu Anchor to drugie IPA w ofercie browaru. Jak zawsze w przypadku Anchor mamy specyficzną butelkę i piękną etykietę o kształcie odwróconego jaja. Bardzo obfita biała piana krążkuje i zdobi trunek o złoto-pomarańczowej barwie.

W zapachu owoce egzotyczne z wyraźną marakują i nutami znanymi z żelków Haribo. Słodowa podstawa miesza się z delikatną nutą miodową.

Piwo w smaku jest bardzo delikatna, acz znacznie bogatsze i wyrazistsze niż w aromacie. Mamy owoce egzotyczne, wspomniane nuty Haribo, ale również sporo cytrusów i nuty żywiczne. Wyrazista słodowość podszyta jest bardzo przyjemnymi nutkami ciasteczkowymi z odrobiną miodu. Goryczka na górnym pułapie średniej intensywności, przyjemna grejpfrutowo-żywiczna. 

Czy jest smaczne? Tak. Czy na krajowe standardy by się wyróżniało? Tak. Czy w zestawieniu z innymi IPA z USA, czy chociażby z Anchor IPA daje czadu? Niestety nie! 

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Nie zdążyłem jeszcze otworzyć piwa, a już Kolumbia prowadzi! Zabrakło gospodarzą koncentracji...

Kolejnym piwem z kraju gospodarzy jest Stingray IPA z debiutującego na blogu, kalifornijskiego Coronado Brewing. Nie jest to zwykłem IPA, a jego imperialna wersja. 7,9% alkoholu, a chmiele Citra, Mosaic, Simcoe i Southern Cross mają nam przekazać "słoneczny pocałunek". Bardzo ładny kapsel i malowana butelka. Piwo ma opalizującą, jasno złotą barwę, oraz średnio obfitą i niezbyt trwałą pianę.

W aromacie oczywiście dominuje chmiel. Piwo pachnie ziołami, pokrzywami, liśćmi tytoniu, oraz owocami egzotycznymi. Słodowe tło. Przyjemny, acz nieco dziwny zapach nie ma w sobie bogactwa i intensywności wymaganej w tym stylu.

Smakuje na szczęście znacznie lepiej. Ogólnie jest owocowo i cytrusowo, coś słodkiego, coś czerwonego, coś kwaskowatego, coś egzotycznego. Spójny owocowy miks (od brzoskwini po pomarańcze), który uzupełnia delikatna  nuta miodu wielokwiatowego. Goryczka średnio intensywna, o ziołowym charakterze. Po ogrzaniu delikatne ciasteczka.

Ała... Słuszny karny dla Kolumbii i już mamy 0:2... Amerykanie nic nie grają, chaotyczni, zagubieni, niedokładni... Coś z nimi nie tak. To tak jak z zapachem tych dwóch piw. Na szczęście smak nadrabia, a mnie pozostaje mieć nadzieję, że USA nadrobi w drugiej połowie.

Bardzo przyjemne, gładkie, delikatne, ale niekoniecznie imperialne IPA. Chciałbym, aby ktoś w Polsce warzył podobne piwo, ale jak na amerykańskie standardy to średniak. 

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Mecz się nie układa, zwycięstwo Kolumbii wydaje się niezagrożone, a piwo się skończyło... Jako mały bonusik coś krajowego z przedstawianej już serii Dziedzictwo z browaru Perun. Trochę to niepoprawnie pić Pale Ale po Imperial IPA, ale dam radę ;) Sam trunek jest bardzo mętny, bursztynowy, przyozdobiony białą, średnio obfitą pianą.

Kolejne dziś piwo rozczarowuje aromatem. Ten jest najsłabszy z całej Perunowej serii. Słodki, karmelowy z intensywnymi przejrzałymi, krajowymi owocami i podejrzeniem diacetylu.

W smaku dominuje karmel, który przytłacza, łączy się ze słodyczą i lekkim diacetylem. Do tego swojskie owoce i fajny, goryczkowy grejpfrut, lekka żywica. Spora, lekko cierpka goryczka zaskakuje swoją siłą.

Najsłabsze Dziedzictwo, ale odnoszę wrażenie, że bardziej zawiodła warstwa słodowa, niż sam chmiel.

Ocena ogólna: 6.75/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.25/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Niesatysfakcjonujące zakończenie, jeszcze gorszego meczu - przynajmniej ze strony USA, gdyż  Kolumbia wypadła bardzo dobrze, a ich roztropna i poukładana gra dobrze wróży przed kolejnymi meczami. * Jestem mocno zaskoczony tak słabą grą Amerykanów, zarówno w warstwie technicznej, jak i taktycznej. Wydawało mi się, że Klinsmann stworzył zespół, który powalczy o podium, a zobaczyłem anty zespół, który będzie miał problem z wyjściem z grupy...