środa, 18 maja 2016

Przez takie piwa kocham kraft!

Planowałem degustację kolejnego wędzonego piwa do "zadymowego" wpisu, ale naszła mnie myśl objawiona! To jest dzień na coś ekstra, z topowej półki, takie "przy dobrym piwie, życie milej płynie!"


Dziś odwracam kolejność wpisu, aby zachować jego logiczność i zgodność z realnym procesem degustacji. Santo Ron Diego Ale z amerykańskiego The Lost Abbey.

Piwo przepięknie opakowane, ale w przypadku tej serii to norma. Sam trunek ma barwę rubinowo-wiśniową, niestety o pianie nie ma co pisać...


Już z butelki unosi się wspaniały aromat, który po przelaniu jeszcze intensywniej pieści nozdrza. Czekoladowe herbatniki, owsiane ciasteczka, ogromna porcja rodzynek w stylu słodkiej sherry doprowadza do obłędu! Mamy beczkę, jak na mój nos po rumie, gdyż takie nuty są bardzo wyraźne. Oczywiście wanilia i lekka dębina. W tle delikatna melasa. Cudowny zapach!

Smak zbliżony, acz ostrzejszy. Czuć pod powierzchnią alkohol, całość jest jeszcze bardziej rumowa i rodzynkowa, do głosu dochodzi melasa, anyż, nawet lekki imbir. <fanfary, orkiestra> Nie wytrzymałem, pogooglałe i co? Beczka jest faktycznie po rumie! Bardzo szlachetna czekolada z silnym ciasteczkowym posmakiem, oraz beczkowa wanilia są na drugim planie, ale ich rola jest bardzo istotna. Na finiszu marmolada śliwkowa. Goryczka niska, całość słodka, acz nie przesadzona.

Oczywiście piwo tanie nie było, ale pijąc takie trunki nie żałuję, ani jednej wydanej złotówki. Bardzo dobry balans, wyważone, intensywne, stanowiące spójną całość i smak, a nie pojedyncze elementy. To takie piwa czynią kraft tak wspaniałym i dowodzą, że warto szukać, ryzykować, kupować. Zdecydowanie nie jest to najlepsze piwo w mojej karierze, ale to kolejna pięknie zapisana strona smaków. Co najciekawsze nie lubię rumu.

Ocena ogólna: 11/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 7.25/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Jak już wspomniałem Santo Ron Diego Ale był dla mnie nieco zagadkowy. Piwo kupiłem dawno i odeszło w zapomnienie. Z etykiety dowiedziałem się, że są przyprawy, dębowa beczka, 12,5% alkoholu i tyle. Dopiero po degustacji sprawdziłem co i jak. Swoją drogą to bardzo dobra metoda, która wyklucza autosugestię i pozwala sprawdzić się sensorycznie. Po fakcie dowiedziałem się sporo: jest to pierwszy w dorobku browaru barrel aged w beczce po rumie! Dodatkowo wiadomo, że piwo uwarzono na początku 2013 roku z dodatkiem cukru kandyzowanego, skórki pomarańczy, wanilii, ziaren kakaowca. Niektóre źródła podają jeszcze imbir, ale oficjalna strona go nie wymienia.  Następnie trafiło do beczki. Co to za styl? American Strong Ale wydaje się słuszne, ale jak ktoś stwierdzi, że barley wine to kłócić się nie będę.

Na koniec wchodzę na przesławny ratebeer, zerkam na liczby, a tu 75/40! Ręce opadają...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz