środa, 4 maja 2016

Polska piłka i chmielowe dziedzictwo

Dziś odpowiem na jedno z częstszych pytań jaki słyszę. Dlaczego "taki kibic" nie ogląda polskiej piłki klubowej? Do odpowiedzi na to pytanie posłużą mi dwa dzisiejsze spotkania, które oglądałem w towarzystwie dwóch piw z browaru Perun i ich serii "Dziedzictwo"


"Dziedzictwo" to seria piw w stylu Pale Ale, które chmielone są wyhodowanymi na polskiej ziemi odmianami chmielu. Każde piwo to jeden chmiel. Do tej pory ukazały się: Marynka, Iunga, oraz omawiane dziś Puławski i Lubelski. Wszystkie piwa mają 13 BLG i ok 5,5% alkoholu.

Co z meczami? Lata korupcji, żałosnego poziomu ligi, brak zaangażowania przepłacanych kopaczy  i kuriozalne występy w europejskich pucharach skutecznie zniechęciły mnie już kilka lat temu do wszelkich krajowych rozgrywek. Raz na jakiś czas sprawdzam czy coś się nie poprawiło i odpowiedź jest zawsze taka sama. Dziś wypadł dzień testu przy okazji finału Pucharu Polski. Szumnie zapowiadane i nachalnie reklamowane starcie krajowych gigantów Lecha i Legii miało być najlepszą reklamą krajowych rozgrywek. Ostatni sprawdzian miał miejsce grupowych spotkań LE i wypadł kuriozalnie, będzie powtórka?

Mecz oczywiście okazał się zwyczajnie słaby. Brak pomysłu, rozegrania, sytuacji bramkowych... Chaotyczna i nudna rozgrywka w której oba zespoły liczyły na przypadkowe trafienie. Legi się udało i co? Racowisko... Ten aspekt jednak pominę i przejdę do braku zaangażowania i jednych i drugich, a zwłaszcza Lecha. Te zespoły nie walczyły! Słaby poziom sportowy może zrekompensować walka do ostatniego oddechu i "gryzienie trawy", ale tutaj również tego zabrakło. Lech nie wyglądał w końcówce jak ekipa, która jest gotowa na wszystko byle tylko doprowadzić do wyrównania. Po prostu klubowa piłka w naszym kraju to tandetny produkt opakowany w kilka pięknych stadionów. Jedyny postęp to domniemany koniec z handlowaniem meczami...

Na szczęście w tym nudnym seansie towarzyszyło mi udane dziedzictwo - Puławski.

Barwa złota, piwo prawie klarowne. Piana biała obfita, trwała.

W zapachu dominuje słodowość, fajne ciasteczkowe utlenienie z odrobiną miodu, a nawet wanilii. Z nut chmielowych jedynie przyjemna kwiatowość z subtelną ziołowością. Przyjemnie!

W smaku bardzo podobne. Słodowo-ciasteczkowa podstawa w bardzo przyjemnej formie. Lekkie suszone owoce, miód, delikatna wanilia. Od chmielu lekka owocowość, silniejsza kwiatowość i wyrazista nuta ziołowa. Goryczka szlachetna o średniej intensywności.

Świetne piwo codzienne, ot takie do wypicie ze smakiem ze znajomymi, pokazuje uroki kraftu, ale nie wymaga ogromnego skupienia i urywania członków. Zastanawia mnie kwestia utlenienia. Do końca przydatności jeszcze 3 miesiące, było dobrze przechowywane... Może to efekt zasypu? Niestety nie podano składu, dlatego będę trzymał się najprawdopodobniejszej wersji.

Co z Puławskim? Fajny chmiel, który może nie rzuca na kolana, ale przyjemne nuty kwiatowo-ziołowe, oraz szlachetna goryczka przemawiają na jego korzyść.

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Dla sprawdzenia czy aby nie przesadzam i czy w zestawieniu poziomu spotkania z meczem ligi angielskiej  nie okaże się, że różnice wcale nie są tak kolosalne. Do tego grały zespoły których nie darzę ciepłymi uczuciami, czyli Chelsea i Tottenham.

Niestety spotkanie to uwypukliło i obnażyło słabość naszej skopanej klubowej... Szybkość, technika, rozgrywanie piłki, sytuacje, parady bramkarzy to jedno, ale oni przewyższyli "derby Polski" o lata świetle WALECZNOŚCIĄ i ZAANGAŻOWANIEM. Walka toczyła się o każdą piłkę, z zawodników buzowała adrenalina i chęć wygranej, a sędzia, który na wyspach zawsze pozwala na więcej i rzadziej sięga po kartonik pokazał, bagatela 12 "żółtek"! Od 0:2 do 2:2, a kości trzeszczały mimo, że biegały gwiazdy zarabiające w milionach to nikt się nie oszczędzał! Co więcej już po meczu wybuchła kolejna draka i ostra przepychanka przy tunelu do szatni, co zapewne skończy się dyskwalifikacjami, ale to doskonale obrazuje komu się chce i kto jest zaangażowany w swojej pracy.

Ujmując to inaczej: krajowi gracze to rozleniwione pseudo gwiazdeczki prezentujące żałosny poziom, niewspółmierny do zarobków. Do tego w dużej mierze zadufani w sobie buce, którym zwyczajnie nie chce się grać. Automaty bez zaangażowania i ambicji, czekające tylko na przelewy. Do czasu gdy to się nie zmieni, to lepiej nie będzie. Jeżeli kluby nie wychowają sobie graczy i nie będą obficie nagradzać za wyniki, a nie obecność na boisku to o Lidze Mistrzów możemy zapomnieć na kolejne 20 lat.

W tym spotkaniu towarzyszyło mi dziedzictwo Lubelski

Podobny ocień złota w barwie, jednak piwo mocno zmętnione. Piany praktycznie nie ma, pojawiają się jedynie jakieś pęcherze.

W zapach konwalie, fiołki, perfumy, a w tle nuta cytrusów i miodu. Warstwa słodowa bardzo delikatna z lekkimi ciasteczkami.

W smaku fiołki, konwalie, ogólnie kwiaty, nuty nieco perfumowe, podbudowane leciutkim miodem, to wszystko oczywiście w słodkiej formie. Można doszukać się nieco cytrusów. Słodowość w tle, nieco ciasteczkowa. Goryczka niższa niż w Pułowskim, podobnie jak wysycenie.

Ponownie dobre piwo i ponownie polskie chmiele dają radę! 

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

No dobra przyznam się na koniec, pierwszy raz w życiu byłem za The Blues, szczerze ich nie lubię, ale kto w piłkarskim świecie nie wspierał Kopciuszka? Teraz bajka stała się życiem i szare Liski z lasu zasiadły na królewskim tronie. LEICESTER MISTRZEM najlepszej ligi świata! Klub bez wielkich pieniędzy, nazwisk i celebrytów, klub, który jeszcze 3 sezony temu występował w 2 lidze sięga pierwszy raz w swojej ponad stuletniej historii po mistrzostwo! To cieszy wszystkich fanów i dowodzi, że piłka to najpiękniejsza z dyscyplin, a co najważniejsze, że nie tylko pieniądze decydują o triumfie, a boisko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz