sobota, 23 kwietnia 2016

Speedway Stout na Hawajach!

Jest kilka, no może kilkanaście, chociaż... Zresztą nieważne! Są piwa, a zwłaszcza RISy które rozbudzają wyobraźnie, obiecują coś więcej niż tysiące innych piw na świecie,  swoją legendą i niedostępnością potęgują chęć spróbowania tych najwspanialszych czarnych diamentów. Bourbon County, Toppling Goliath, Dark Lord, Black Tuesday, czy upolowany właśnie w gliwickim Dobrym Zbeerze Speedway Stout Hawaiian! 


Hawaje w naszych oczach to magiczna, wręcz rajska wyspa z filmów i programów podróżniczych. Właśnie tam zabiera nas amerykański AleSmith w limitowanej wersji swojego najsłynniejszego, wręcz legendarnego piwa - Speedway Stout. Klasycznie to Russian Imperial Stout z dodatkiem kawy, słusznie uważany za jednego z najlepszych na świecie przedstawicieli gatunku.  W wersji Hawaiian uwarzony z dodatkiem kawy, wanilii i wiórków kokosowych. Zgodna z oryginałem jest zawartość alkoholu, czyli 12%.

Wizualnie piwo ma piękną barwę smolistej czerni, ale piana to nie budząca zachwyt korona, a co najwyżej diademik podrzędnej księżniczki.

Emocje rosną, pierwszy wdech i...

...w aromacie na pierwszym planie kokos, kokos w stylu batonika bounty! Do tego wspaniała wanilia, czekolada, a w zasadzie wyraziste ziarna kakaowca! W tle palony słód i kawowe muśnięcie.

Już w pierwszym łyku zaskoczenie! RIS jest bardzo gładki, może nie aksamitny, ale bliski tego stanu. Piwo jest zbalansowane, acz dominuje kokos w takiej wilgotnej formie jak nadzienie z batonika Bounty, co uwydatniają nuty czekoladowe, chociaż to bardziej ziarna kakaowca. Na uwagę zasługuje wanilia, która do złudzenia przypomina tą z najlepszych beczek, a nie z laski!* Jak oni to robią? Też tak chcę! W tle nutki słodowe z dominującą rolą palonego, oraz zaskakująco delikatna kawa. Goryczka bardzo niska, piwo słodkie, ale na pewno nie przesłodzone. Bogate, acz nie "czterdziestowymiarowe", za to świetnie ułożone, stanowiące zgrabną całość.

12 % alkoholu brzmi groźnie, ale to tylko straszak, rzeczony jest wyczuwalny bardzo delikatnie, a co więcej nadaje piwu szlachetności. Niskie wysycenie, a w konsekwencji szokująca pijalność! Piwo znika w zastraszającym tempie i po każdym łyku mamy ochotę na następny! Niestety szybko dochodzimy do momentu w którym następnego już nie ma :(

Tak wygląda butelka, zdjęcie z oficjalnego profilu AleSmith

Ocena? Hmm 10,75/12, acz nie robiłem bieżących wyliczeń. Zapewne piwo miesiąca, ale mam coś jeszcze do sprawdzenia.

Osobnym tematem jest kwestia ceny, która jest cholernie wysoka! Co więcej to najdroższe lane piwo na moim piwnym szlaku! Boli, gniecie, kłuje, a na kolacje chleb z masłem, ale czy żałuję? Oczywiście nie i wszystkim zaawansowanym maniakom RISów polecam degustację! Taaak, podkreślenie ma znaczenie, jeżeli nie piłeś wcześniej kilku topowych piw w tym stylu dostępnych za dużo niższe pieniądze to wybierz coś innego (np. Emelisse White Label, Samiec Alfa, George, Spaghetti Western). Oby więcej takich perełek trafiało do naszego kraju!

To był udany wieczór :)

*tak, tak moi mili beczka dębowa potrafi oddać dużo szlachetniejsze i przyjemne nuty niż laska wanilii

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz