niedziela, 20 marca 2016

BrewDog obnażony!

Receptura - pilnie skrywany sekretny przepis, wiedza tajemna piwowara? Nic z tych rzeczy, gdy rozmawiamy o skandalistach i królach marketingu z BrewDoga. Szkoci u których bardzo często dochodziło do przerostu formy nad treścią kolejny raz zaskoczyli piwny świat, a co więcej jest to zaskoczenie zdecydowanie na plus!


Kto z nas nie miał ochoty uwarzyć ulubionych piw w domu! Dwie skrzynki Yeti, Or Xata, czy innego Gangstera to by było coś! Fani BrewDoga będą mogli spełnić to marzenie, gdyż browar opublikował receptury wszystkich swoich piw! Zarówno tych codziennych, jak również limitowanych, leżakowany, lodowych, oraz już nie produkowanych! Co więcej są to przepisy przystosowane do warzenia w domu.

Nie ma wątpliwości, że jest to wydarzenie przełomowe i kolejne browary pójdą w ślady Szkotów. Piwowarzy domowi oczywiście już pochwycili bakcyla i warzą do skutku swoje ulubione pozycje porównując z oryginałem. Spirala się nakręca, a ja sam mam w planie stawić czoła trzem-czterem pozycją.

Czekając na kolejne "recepturalne obnażenia" postanowiłem zdegustować coś dzisiejszych bohaterów dnia!

Piwo ma podobno głębsze przesłanie i jest częścią akcji w której szczegóły nie chce mi się wgłębiać, ale zakładam, że nie przypadły by mi do gustu ;) Ważne, iż Bounty Hunter to kokosowy milk stout i to właśnie z uwagi na kokos zdecydowałem się piwo kupić.

Etykieta zwyczajnie brzydka, co dziwi, gdyż oprawa graficzna to ich mocno strona. Piwo ma czarną barwę i ładną brunatną pianę, która niestety bardzo szybko znika.

W zapachu klasyczny milk stout z palonym kwaskowatym słodem, ciemnymi owocami, odrobiną czekolady i nutką laktozy. Gdzie w tym kokos? Jest bardzo delikatny, wręcz minimalny i ocierający się o autosugestię. Pachnie ładnie, ale bez "coconut" w nazwie bym go nie wyczuł.

W smaku kokos jest wyraźniejszy, ale to nuta bardzo delikatna, ukryta w tle za sporą dawką palonego, kwaskowatego słodu, czekolady, ciemnych owoców i laktozy. W tle obok kokosu nawet silniejszy grafit. Goryczka niska, piwo ma w sobie więcej wytrawności niż słodyczy.

Całkiem smaczne, ale 20 litrów tego trunku to ja nie potrzebuję, chociaż KOKOSOWY milk stout na pewno uwarzę. Tutaj mamy milk stout, które z taką Czarną Krową z Pracowni nawet nie ma co startować...

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz