środa, 23 grudnia 2015

Kalendarz Adwentowy 14: Flat White, Mikkeller


Dziś piwo budzące moje spore wątpliwości z uwagi na jego zaklasyfikowanie jako świąteczne/zimowe. Dobrze Wam znany Mikkeller wypuscił mleczną wersję swojego flagowego stoutu owsiano-kawowego pod nazwą Beer Geek Flat White. Sama etykieta wygląda bardzo świątecznie, przy założeniu, że scenerię otula warstwa śniegu, a nie wykipiałe mleko… Przyjmijmy jednak wersję optymistyczną :)


Z serii Beer Geek piłem już co nieco i muszę przyznać, że piwa są bardzo dobre, acz ich sława jest nieco naciągana. Mocno wierzę, że doczekacie się głębszej analizy zarówno popularności Mikkelera jak i omówienia wspomnianych piw, ale kiedy to nastąpi…

Tymczasem dziś wspomniany kawowy stout owsiany z dodatkiem laktozy …

Płatki owsiane, kawa, laktoza i 7,5% alk.. Uwarzone w norweskim Lervig, któregościło w tegorocznym kalendarzu.

Butelkę zdobi jedna z najładniejszych etykiet z serii, ale samo czarne piwo jest niestety przyozdobione tylko niską i szybko znikającą pianą.

W zapachu dominuje czarna, słodka, ale i kwaskowata kawa, a w tle gorzka czekolada.

Dopiero w smaku czujemy, że to milk stout. Laktoza wyraźna, w delikatnej formie jak śmietanka w dominujące tutaj słodkiej kawie. Kwaskowatość również występuje, ale nie jest specjalnie dominująca. Dodatkowo mamy czekoladę, ciemne owoce, oraz lekkie porzeczki (od kawy). Na finiszu lekko palone ciemne słody. Goryczka niska.

Kolejne piwo od Mikkellera o którym mogę napisać smaczne, ale nic więcej. Doszliśmy do punktu w którym płacenie za zagraniczne europejskie piwo w małej butelce 15-20 zł nie ma sensu, bo rodzinne browary potrafią ugotować trunek równie dobry, a tańszy, lub Mikkeller autentycznie obniżył loty idąc w ilość premier i piw, zapominając o jakości…

Ocena ogólna: 8.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Zanim przystąpiłem do degustacji gwiazdy wieczoru postawiłem sprawdzić najnowsze i najciekawsze piwo z browaru Amber:

(Po godzinach) Cherry Milk Stout, Amber, 14,5 BLG, 4,7% alk.
Stout uwarzony z dodatkiem soku z wiśni w ramach limitowanej serii Po Godzinach w której piwowar realizuje ciekawsze pomysły w mniejszych, sezonowych odsłonach.

Etykieta nieco marketowa, ale nie jest zła. Piwo ma barwę ciemno brązową, jest wyraźnie zmętnione. Piana średnio obfita, drobna, bardzo ładnie krążkuje.

W aromacie wyraźnie palony jęczmień, sporo czekolady i kwaskowate nuty wiśni. Miłe dla nosa.

W smaku na pierwszym planie czekolada, a w zasadzie kakao, łączące się dobrze z kremowymi, słodkimi nutami laktozy i paloną, wręcz popielistą nutą słodu. Wiśnie wyraźne, kwaskowate, nieco cierpkie w przyjemnej naturalnej formie. Goryczka bardzo niska.

Może to jeszcze nie krajowa ekstraklasa, ale już I liga na pewno. Bardzo przyjemne, acz mogło by być bogatsze. Słodko-kwaśne, dosyć gładkie, w swoim przedziale cenowym milk stout zdecydowanie wart uwagi.

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Kurde nigdy bym nie przypuszczał, że dojdzie do równie kuriozalnej sytuacji, ale cyfry mówią same: Amber zrobił lepsze piwo niż Mikkeller… 

Kalendarz Adwentowy 9: Bożonarodzeniowe
Kalendarz Adwentowy 10: Nissefar Fatlagret, HaandBryggeriet
Kalendarz Adwentowy 11: PiS & Love, Birbant
Kalendarz Adwentowy 12: X-Rye, Doctor Brew
Kalendarz Adwentowy 13: Ale Zimowe, Jan Olbracht

 

1 komentarz: