niedziela, 22 listopada 2015

Satan i Eva

Mroook i złooo wypełzło z dębowej beczki opętało Ewę i spotykając na swojej drodze demonicznego i przewrotnego Świętego Satanislava! Czarny duet opętał okolicę i zawładnął przełykami ludu kraftowego! 


Saint Satanislav (22 BLG, 8 alk.) to bękart Bednarów i Centrali Piwnej o smoliście czarnej barwie i krótkiej, beżowej, gęstej czuprynie! Zamiast oparów siarki pachnie tutaj czekoladą, palonym słodem, kawą, śliwkami, rodzynkami! Smak to gorzkawy, palony słód i słodycz ciemnych owoców, winogron i rodzynek. Do tego sporo kawy, czekolada deserowa, mleczna, lekki herbatnik w gorzkiej. Nuta alkoholu wyraźna, acz specjalnie nie przeszkadza. Goryczki chmielowej brak, ale czuć gorycz ciemnego słodu. Delikatna lekko torfowa nutka wędzona nadaje wszystkiemu uroku. Czuć, że jest młody, ale nie znaczy, że to niedojrzały świeżak.

Dobry RIS, którego poziom, może nie jest jeszcze międzynarodowy, ale na krajowym podwórku robi dobrze. Buteleczka do piwnicy, przyda się nieco gładkości, powinien z wiekiem zyskiwać. Cieszy rosnąca ilość RISów w kraju, a tym bardziej ich solidny poziom. Przyjazna jest również cena - lane 0,4l - 13,50, a butelka 0,33l za 10 złociszy.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Kręte drogi przebyła Miss Eva (18 BLG, 7% alk.) by wydostać się z dębowej beczki po bawarskiej whiskey Slyrs i dotrzeć do celu. W zamknięciu spędziła 6 miesięcy i pewnie nie raz wzywała Satanislava... Jej twórca Wojtek Frączyk i ciemiężyciel (Browar Widawa) brylował ostatnio w Kuchennych Rewolucjach, czy dziś zalśni Ewa?

Wizualnie Ewka ma nieco jaśniejszą karnację od Stanisława, ale czupryny mają bardzo podobne. W zapachu jest bardzo przyjemnie - rodzynki, śliwki, lekka nuta kojarząca się z flandersem, nieco czekolady i herbatników. Nutka beczki bardzo subtelna z dominującą whiskey. Lekki miód.  Niestety w smaku jest dużo gorzej. Piwo jest nieułożone, a wręcz płaskie, jednowymiarowe. Mocno słodowe z lekkim karmelem, sporo ciemnych owoców, lekko ściągająca dębina i dużo whisky. Wszystko jest płaskie, podsycone sporym jak na 7% alkoholem. Lekko kwaskowate. Goryczka o zabarwieniu chmielowym. Jest wręcz męczące i przepełnione alkoholem z beczki, który nie do końca wydaje się szlachetny.

Piwo dużo słabsze od Stasia, a cena nieporównywalnie większa, przy czym to BA więc musi być droższe, ale nie jest lepsze... Stawiam, że pozostałości z beczki podbiły alkohol, bo w 7% ciężko uwierzyć. Butelka do piwnicy, zapach dużo obiecuje, chociaż smak budzi obawy. Aaaa pamiętajcie, że to nie RIS, a Imperial Brown Porter

Ocena ogólna: 8.25/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 4.75/8; Cena/Jakość : 0.25/0.75)

No to mamy pół na pół, sukces i lekkie rozczarowanie, ale oba trunki idą do piwnicy, więc za rok, może dwa efekty będą znacznie różne. W tej chwili bezapelacyjnie lepszym piwem jest Satanislav!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz