sobota, 28 listopada 2015

Ponad dwuletni BLACK na 11go listopada!

Wznoszę toast za Marszałka bez którego by Polski nie było i który by nie dopuścił, aby była taka jak teraz, za rycerzy z pod kresowych stanic, za powstańców, żołnierzy wielu frontów i wojen, za bezimiennych bohaterów, których działania i poświęcenie doprowadziły do odrodzenia Ojczyzny. Za Polskę, aby była silna, niezależna i dumna, aby była prawdziwą matką dla obywateli, którzy noszą ja w sercach!


To już trzecie obchody 11 listopada na blogu. Do tej pory toast za Marszałka i Ojczyznę wznosiłem legendarnym Westvleteren 12, oraz rodzimy, leżakowany w beczce po winie Duke of Flanders. Tym razem kolejna legenda, Mikkeller Black! Prawdziwa magia tej butelki wynika z jej wieku. Piwo leżakowało u mnie w piwnicy dwa lata, a oczywistym jest, że zanim do mnie trafiła też nieco czasu upłynęło. Ten potężny Russian Imperial Stout to 16,5% alkoholu (chociaż pojawiają się informacje o 17,5%) i ekstrakt w okolicach 40 BLG!

W barwie zgodnie z nazwą najczarniejsza czerń, zaskakuje bardzo obfita i bardzo drobna, beżowa piana, znacząca szkło i obecna do samego końca piana. Etykieta również robi klimat. Innymi słowy, wizualnie ekstraklasa.

Masa, po prostu ogrom owoców! Rodzynki, śliwki, figi, suszona mieszanka! Jest krem śmietankowy, wanilia, mleczna czekolada, lekki miód i paloność. Wyraźne są również wpływy chmielu w kwiatowych, lekko cytrusowych nutach.

Pierwszy łyk i wszystko wiem, no prawie wszystko*, ale po kolei. Silnie palona podstawa jest równoważona przez czekoladę (mleczną, deserową), to jednak nie koniec walki goryczy, ze słodyczą! Kolejny front to nuty miodowe i mocniejsze owocowe (głównie śliwki, rodzynki, ale nie tylko) kontra nieco ściągająca dębina i chmielowa goryczka (gorycz "białego" z cytrusów i cytrusów) podbijana jeszcze przez alkohol. No właśnie alkohol... 16% jest wyczuwalne, grzeje w przełyk, jest pikantny, ma w sobie coś z mocniejszych trunków Co jeszcze? Cukier kandyzowany, krem waniliowo-śmietankowy, a po mocniejszym ogrzaniu nieco żywicy i owoców leśnych. Ogólnie słodycz wygrywa ten pojedynek, co utwierdza czas/temperatura. Inna kwestia to konsystencja, piwo jest niesamowicie gęste, to prawie syrop, co dodaje mu uroku.

Do myślenia daje stężenie alkoholu, jeżeli teraz jest on tak wyraźnie wyczuwalny to co było w świeżym piwie? To jest taka kategoria RIS-IPA, czyli mocniej, bardziej, imperialnej i nie BIPA, bo bardziej RIS, ale jednak mocno chmielone, bardzo mocno. Na pewno nie jest to mój nr 1, ba nawet nie top 3, ale i tak piwo bardzo dobre.

Ocena ogólna: 11/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 7.25/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

* brzmi słabo? Pewnie tak, ale znam ten typ RISów i wiem, że wiele się nie zmienia i miałem rację ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz