sobota, 7 listopada 2015

Dyniowe, świąteczne, wędzone koźlaki... Piwa sezonowe, warzone zazwyczaj raz do roku to wspaniała uczta dla wszystkich miłośników wyjątkowości w smaku piwa. Picie orzeźwiającej pszenicy w mroźny wieczór, czy RISa w upalny letni dzień nie daje tyle radości co w odwróconej, prawidłowej kombinacji. Polskie browary nie do końca pojmują i akceptują stylową prawidłowość i często w upał trudno dostać piwo orzeźwiające (ten rok był nieco lepszy od poprzedniego), gdy na jesień jest ich cała masa... Nie widzę nic złego w piciu pszenicy zimą, a porterów na wiosnę, ale proporcje produkcji powinny być zachowane. Planowanie i logistyka! Przemyślane style, warki testowe, a nie warzenie czegoś bo konkurencja uwarzyła, bo potrzeba na szybko nowej premiery...  Czemu o tym piszę akurat teraz? Gdyż amerykańska moda na piwa dyniowe od 2-3 lat odciska się na naszym rynku, ale browary miały poważny problem z wyrobieniem się na ostatni dzień października i piwa do części odbiorców trafiały ze sporym opóźnieniem. Dotyczy to jednak wszystkich piw sezonowych, a nie tylko dyniowych, którym tym razem prawie się udało! Prawie, gdyż imperialny pumpkin z Pinty będzie dopiero pod koniec listopada... Oby browary urealniły swoje plany produkcyjne i warzyły piwa na czas... Zwłaszcza, że zbliża się sezon na moje ulubione piwa świąteczne :) Optymalnym czasem na premierę świątecznych są okolice 6go grudnia, gdy piwo wchodzi na rynek 3-4 dni przed wigilią to zdecydowana większość odbiorców przez święta go nie zdegustuje...


Jeżeli już przy piwach dyniowych jesteśmy to wypada mi napisać kilka słów o tegorocznych pumpkinach, degustowanych w ostatnich dniach.

Gruba Kaśka, Bazyliszek, 16,5 BLG, 5,5 Alk., 35 IBU
Nie jest to premiera, gdyż piwo było dostępne już rok temu, ale wtedy Bazyliszek był poza zasięgiem. Teraz nadrabiam zaległości i stwierdzam hit!  Barwa złoto-pomarańczowa, piana o umiarkowanej obfitości i trwałości. Świetny aromat przypraw korzennych, cynamonu, pierników. Dyni niewiele, ale uwielbiam takie klimaty, dla nas dużo bardziej świąteczne w sensie Bożego Narodzenia :) W smaku podobnie, aczkolwiek dynia bardzo wyraźna, kojarzy się trochę z marchewką. Przyprawy korzenne, cynamon, pierniki, skórka pomarańczy, goździki, lekki imbir. Słodkawe, acz w ziołową średnio intensywną goryczką.

Pyszne, w zapachu Boże Narodzenie, w smaku ok niech będzie, że halloweenowa dynia, chociaż to mocne nadużycie, gdyż nigdy nie jadłem tych amerykańskich ciast. Najważniejsze, że piwo jest pyszne!

Ocena ogólna: 10/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość 0.75/0.75)

Zaległości nadrobione, czas na premiery 2015!


Zośka Straszybotka, Piwoteka, 14 BLG, 5,5% alk.
Łódzka czarownica? Dynia w occie? Dyniowe gose! Po śledziowym stoucie, kolejne niekonwencjonalne piwo od Piwoteki, co bardzo się chwali! Barwa słomkowa, piana jak na pszenicę nieco za niska, acz biała i drobna. W zapachu dużo słodu pszenicznego, goździków, banana, nieco imbiru, cynamonu i przypraw korzennych, słonawe, z zieloną wstawką. W smaku mniej bogato, ale bardzo przyjemnie - klasyczne gose dominuje z wyraźną słonością i nutami pszenicy, ale dynia nadaje miąższowej pełni (marchwiowo jabłkowy - papierówka). Bardzo dużo goździka, lekki imbir, banan, cynamon przyprawy korzenne - pierniki. Goryczka chmielowa, ziołowa niska.

Niekonwencjonalne, orzeźwiające, wyraźnie pszeniczne, bardzo smaczne!

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Piotrek z Bagien: Pumpkin Ale, Jan Olbracht (Piotrków) 12,5 BLG, 4,7% alk., 26 IBU
Seria Piotrków nie wprawiła mnie w zachwyt, ale Olbracht z Piotrkowa ostatnio mocno punktował, dlatego jest nadzieja. Mroczna etykieta pasuje do klimatu. Barwa w stronę czerwieni, piana o średniej obfitości, drobna, pozostawia delikatne znaki na szkle. W zapachu na pierwszym planie stary słód z nutą karmelu, nieco przypraw i owoców. Przechodzę do smaku i nie jest to smakołyk... Dominuje słód z karmelem i zalegająca trawiasta, cierpka goryczka... O sporej intensywności, ale nieprzyjemnej formie. Jest karmel, dynia w formie pestek, a nie miąższu i nieco fenoli w tle.

Nie ma się nad czym rozpisywać, piwo nie jest smaczne, ale brakuje  mu do piwnego koszmaru. 

Ocena ogólna: 6.25/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 1.5/2.5; Smak: 4/8; Cena/Jakość: 0/0.75)

Miało byś jeszcze Muerto, które bardzo smakowało mi rok temu, ale zapach tegorocznej warki mnie odstraszył.

Inne piwa dyniowe omawiane na blogu:
- Heirloom Pumpkin, USA, Almanac - rewelacyjne barley wine
- Fall Hornin', USA, Anderson Valley - świetny, klasyczny pumpkin
- Post Road Pumpkin Ale, USA, Brooklyn Brewery - zdecydowanie niższy poziom od poprzednich
- Charon, Polska, Olimp - nuda i strata $$$$
- Naked Mummy, Polska, AleBrowar - całkiem niezłe, ale w tym roku podobno nie uwarzone
- The Fear, USA, Flying Dog - piłem dawno temu, ale smakowało :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz