czwartek, 8 października 2015

Smak Brazylii w Golubiu!


Dla wszystkich miłośników historii odwiedzających Toruń punktem obowiązkowej wycieczki jest słynący z rycerskich turniejów Golub-Dobrzyń! Tam też zabrałem moje pierwsze piwo z Brazylii, RISa Metro Men!



Wieża na podwórku
Zasadniczo Golub-Dobrzyń był moim pierwszym punktem wycieczki, od razu po przyjeździe z plecakiem na grzbiecie przesiadłem się na PKS odjeżdżający w dosyć regularnych odstępach czasu z dworca. Jeżeli macie ograniczony czas zapytajcie kierowcy czy jedzie dłuższą czy krótszą trasą. Mnie się nie spieszyło, a widoki zza okna dodawały trasie uroku.

U celu nikt nie będzie miał problemu z dotarciem na zamek, gdyż majestatycznie góruje nad miastem. Polecam jednak udać się na spacer po rynku, gdzie w najstarszym budynku można dostać ciekawe materiały turystyczne, porozmawiać z sympatycznym szefem informacji turystycznej, zobaczyć kościół zamieniony w szkołę i taki nadal działający. Są jeszcze pozostałości murów miejskich z wieżą na prywatnej posesji...

O historii zamku i miast (dawniej zwaśnionych, teraz złączonych w jedno) tradycyjnie pisać nie będę, gdyż historycy i eksperci zrobili to już dawno i dużo lepiej, skupię się tylko na części praktycznej. Warto jednak pamiętać, że to tutaj wskrzeszono w powojennej Polsce turnieje rycerskie, które cieszą się wielką sławą po dziś dzień i może właśnie wtedy warto się tam wybrać? Ja na dodatkowe atrakcje nie trafiłem, a za zwiedzanie z przewodnikiem zapłaciłem 10 złotych. Same ekspozycje nie są bogate, ale wynika to z historii miejsca. Dodatkowo część zamku wydzielona jest na hotel.

Metro Man, Evil Twin Brazil

Moje pierwsze spotkanie z piwem z egzotycznej Brazyli nie do końca jest pierwszym spotkaniem z browarem Evil Twin. Starsi czytelnicy doskonale pamiętają recenzje piw z pod tej marki. Sukces macierzystego ET zaowocował otwarciem filii, ale nie browaru w Brazylii z której pochodzi ten Imperial Stout. Z kwestii technicznych ujawniono alkohol 10,7%, termin spożycia do listopada 2015.

W barwie smolista czerń, przyozdobiona beżową pianą o średniej obfitości. Kożuch jest cienki, ale trwały. W aromacie sporo chmielu i palonego słodu, lekka kawa, czekolada. Z czasem ujawniają się ciemne owoce. Do tego lekka, acz wyraźna nuta drożdży co z uwagi na podróż może mieć miejsce, chociaż gdzieś w głowie zaświtała mi myśl o ich autolizie. Ogólnie pachnie przyjemnie, ale po RISach spodziewam się więcej.


W smaku podobnie, acz lepiej. Chmiel nabiera cytrusowej formy, od początku obecne są ciemne owoce. wyraźna gorzka czekolada, lekka kawa to akcenty pozytywne, ale już silna paloność ze sporą kwaskowatością to nie mój tym imperialnego stoutu. Alkohol świetnie ukryty. Goryczka niska, ale chmielowa. Jednocześnie kremowe, delikatne i kwaskowate od słodu.

Sympatyczny RIS z odległego kraju co nadaje wszystkiemu dodatkowej egzotyki i radości, a jednocześnie nie zwala z konia jak miejscowi rycerze przeciwników ;) Turnieju by nie wygrał, ale pozostawia pozytywne wrażenie.

Ocena ogólna: 9.5/12

Czas wracać do Torunia, człowiek zgłodniał więc trzeba się pokrzepić w miejscowym browarze restauracji Jan Olbracht.

Toruń i okolice:
1. Toruń - Zamek Dybowski & Qrdupel Oak Barrel
2. Golub-Dobrzyń

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz