piątek, 30 października 2015

Kraftowy Rollercoaster! Część 4 - cimno, czorno...

Kolejna odsłona cyklu prezentującego krajowe premiery AD 2015. Tym razem skupiłem się na barwie - czyli piwa ciemne, niezależnie od stylu czy rodzaju fermentacji.


Wściekły Borsuk, Kopyra & Widawa

Kuzyn dobrze nam znanego Borsuka, to zwierz dodatkowo potraktowany słodem wędzonym torfem. Porter angielski 12,5 BLG i 5% alk. Barwa ciemno brązowa, przechodząca w czerń. Piana niska. W zapachu palony kabel, smarowidło z podkładów kolejowych, prażony słonecznik, nieco ciemnej czekolady. Smak płonący kabel, podkłady, ale i znacznie słabsza klasyczna torfowa nuta w stylu whisky. Mamy również prażony słonecznik, sporo czekolady i odrobina owoców ciemnych. Goryczka niska, mocno słodowy profil.

Nie jest to do końca mój smak, uwielbiam piwa torfowe, ale tutaj czystego torfu, szkockiej whisky jest niewiele to nieco inny profil. Mimo wszystko bardzo sympatyczne piwo.

Ocena ogólna: 9/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Piernikowy Foch, Jan Olbracht (Piotrków Tryb.)

Ciemny miodowo-piernikowy lager, 16,5 BLG, 5,6% alk. 15 IBU. Na uwagę zasługuje nowa koncepcja etykiet, które prezentują się dużo lepiej niż wcześniejsza seria. W barwie rubin mieszany z mahoniem, piana średnio obfita, drobna z trwałym, ale cienkim kożuchem. Bardzo przyjemny zapach pierników, przypraw korzennych, cynamonu, miodu, gałki muszkatołowej. Pięknie to pachnie! Święta, pierniki, klimat, a do tego naturalnie! Smak to w zasadzie to samo! Piernik w płynie ze sporą ilością miodu, cynamonu, przypraw korzennych. Słabsze nuty gałki, słodu, karmelu. Słodkie, ale nie przesadnie, gładkie, delikatne, bardzo pijalne, pyszne!

Najlepsze piwo z Piotrkowa, nieporównywalnie smaczniejsze od Piernikowego z Olbrachta toruńskiego! Jeżeli nie jesteś ortodoksem i lubisz piwa deserowe to będzie strzał w dziesiątkę! 

Ocena ogólna: 10/12
(Wygląd: 0.5/0.5; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.5/8 Cena/Jakość: 0.75/0.75) 

Milk Stout, Tenczynek

Milk Stout z grupy senatora Jakubiaka? Brzmi ciekawie! 14 BLG, 4,6% alk. i oczywiście laktoza. W barwie błotnisty brąz, piany praktycznie brak i tylko etykieta bardzo ładna. Aromat poraża nos nutami diacetylu, z pod którego próbuje się przebić mleczna czekolada, karmel i odrobina trawiastego chmielu. W smaku zabarwiona woda! Zero, ZERO ciała, karmel, palony słód, kakao diacetyl, ściągające nuty chmielowe, przy niskiej goryczce. Lekko słodkie, bardzo ściągające. Pachnie i wygląda słabo, a jak smakuje? Jest żadne! To piwo pomijając wadę jest ekstremalnie wodniste, co najwyżej zabarwione ciemnym słodem...  Uwielbiam zamek Tenczyn, chciałbym dzielić te uczucia z browarem, ale muszą się zdecydowanie bardziej wysilić... 

Ocena ogólna: 4.25/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 0.5/2.5; Smak: 3.5/8; Cena/Jakość: 0/0.75)

Blackcyl, Trzech Kumpli
Dawno, dawno temu miałem "napał" na Black IPA, ale szybko mi przeszło. Piwa są zwyczajnie zbyt podobne do siebie, nie potrafią zaskoczyć, wzbudzić emocji. Podobnie jest z tym piwem (16 BLG, 6,9% alk.), które jest bardzo poprawne, wzorcowe, ale przez to dla mnie nudne. W zapachu charakterystyczne połączenie palonego słodu i amerykańskich chmieli w żywicznej i cytrusowej formie. W smaku to samo tylko mniej intensywne, brakuje ciała, przez co jest wodniste. Dominuje żywica, jest nieco miodu. Goryczka o średniej intensywności.


Jeżeli lubicie ten styl to śmiało kupujcie, ale jeżeli liczycie na coś odkrywczego to tutaj tego nie znajdziecie.

Ocena ogólna: 8.25/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75) 

Miało być jeszcze jedno piwo, ale nie zabrałem notatek... Ciemność powróci, ale to starcie wygrywa jednoznacznie Piernikowy Foch!

niedziela, 25 października 2015

Znowu deser?

Mieliśmy w ostatnim czasie, aż dwa piwa typowo deserowe -  bardzo dobre Noa Pecan Mud Cake i rewelacyjne OR XATA. Dziś zapowiada się równie dobrze, gdyż na deser zaprasza Mikkeller!

 
Ris Ala M'Ale to 8% ale warzone z dodatkiem ryżu, wanilii, migdałów, wiśni i laktozy. Dla jasności to nie RIS, tylko mocne ale ;)

Barwa różowo-pomarańczowa, spore zmętnienie. Piana obfita, oblepia mocno szkło, ma zróżnicowaną ziarnistość i przeciętną trwałość.

Zapach kwaśny, wiśniowo-owocowy, ale na pewno nie deserowy. Nieco słodu, a nawet ryżu.

Dominują wiśnie, jest sporo skórki z pomarańczy, migdały wyczuwalne, ale w gorzkiej (starej) wersji. Wanilii nie stwierdzono, acz jest lekka może nawet lekko ryżowa kremowość. Silnie słodowe. Spora goryczka, ale odnoszę wrażenie, że bardziej od gorzkich migdałów niż chmielu, chociaż jest lekko trawiasta. Spora wytrawność, słodkich akcentów jest niewiele i ujawniają się po ogrzaniu.

Kolejne piwo od Mikkellera, które nie spełnia moich oczekiwań. Nie jest złe, ale czuję rozczarowanie i żałuję zakupu. Jeżeli dodamy do tego krążące wśród znajomych bardzo krytyczne opinie o nowych warkach Blacka, czy Beer Geeków to skojarzenie z poważną zadyszką wydaje się słuszny. 

Ocena ogólna: 7.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5/8; Cena/Jakość: 0/0.75)

Myślałem, że to mój najgorszy Mikkeller, ale przypomniałem sobie o jeszcze słabszym Death is not the end.

czwartek, 22 października 2015

OR XATA, czyli cudowny deser z procentami!

Czasami człowiek dostaje "pypcia", również piwnego, wtedy coś tak nieustannie za nim chodzi, że musi to zrobi/zjeść/kupić... Tak miałem z OR XATA... Blonde? Cena? Wielka butelka? Masa innych, ważniejszych wydatków... Oczywiście hobby wygrało...


OR XATA Edition 2015, The Bruery, USA

Piwo zainspirowane latynoskim deserem/napojem mlecznym, który u nas jest całkowicie nieznany, dlatego nie będę miał porównania. Uwarzone z dodatkiem laktozy, rodzynek, cynamonu i wanilii. 7,2% alkoholu i całe 5 IBU :)

Piwo w barwie jest złote, ładnie zamglone, przyozdobione białą, średnio obfitą pianą, której brakuje niestety trwałości. Uwielbiam etykiety z tego browaru, ta elegancja i styl!

W zapachu ryż na mleku z dodatkiem wanilii i cynamonu, coś pomiędzy jabłkiem, a rodzynkami! Słodki i baaardzo przyjemny efekt!

W smaku ponownie ryz na mleku z potężną dawką wanilii i nieco mniejszą cynamonu (ja bym chciał go więcej!). Słodkie, mega kremowe, wspaniała praca laktozy. Doszukałem się również tartej papierówki (zero związku z aldehydem), może nie tyle rodzynek co bardzo słodkich, jasnych winogron, pojawiło się nawet skojarzenie z poziomkami! Na siłę można doszukać się minimalnej kwaskowatości. Goryczka bardzo niska, a w zasadzie jej brak.

Bardzo pijalne, słodkie, wręcz deserowe, bardzo smaczne i zdecydowanie warte zakupu! Oferuje coś nowego, przełomowego dla piwowarstwa, jak Vanilla Bean Gangster Frog, całkowicie nowe palety smakowe i wspaniałe doznania sensoryczne. Takie piwa to nowe stadium rewolucji, odejście od buzujących IBU IPA, czy na siłę pompowanych kwasów! Cena niestety mocno odbiega od krajowych zarobków i tylko dlatego nie kupię drugiej butelki!



Ps. jakiś czas temu jasne piwo z laktozą wypuściło Piwne Podziemie i był to ich najgorszy produkt! Wyszedł diacetyl w płynie, miałem problem z dopiciem małego... Pomysł dobry, ale wiele pracy przed Underground Cow, zanim powstanie jasny laktozowy gigant! 

poniedziałek, 19 października 2015

Piwa z Beer Geek Madness 2015 część 2

Piwa szalone, niekonwencjonalne, z nietypowymi dodatkami to temat przewodni drugiej części tekstu o trunkach z Beer Geek Mandess


Ucho i czekoladowe ciasto
Na początek piwo, które nie jest powiązane z BGM, ale ma w sobie chyba największą dawkę szaleństwa! Panie i Panowie stout śledziowy! Podawać ze śledziem w czekoladzie lub ciastem czekoladowym - sprawdzone!

Ucho od śledzia, Piwoteka,14 BLG, 5,5% alk.,50IBU
Herring Extra Stout to nic innego jak stout z dodatkiem śledzi! Tak, to nie żart ŚLEDZI! 5 kilo filetów, 5 kilo wędzonych! To jest prawdziwe szaleństwo!
W barwie bardzo ciemny brąz, piana drobna, ale niska, szybko nie zostaje nic. W aromacie kakao, ciemne słody, nutka wędzona. Po ogrzaniu czuć zapach wędzonego śledzia. W smaku bardzo podobnie - kakao, ciemne słody w zbożowej formie, czekolada, wyraźna wędzonka, a na finiszu słona nutka śledzi. Cała wędzonka pochodzi również od ryb, gdyż nie było słodów wędzonych. Gdy piwo solidnie się ogrzeje również w smaku śledź nabiera wyrazistości!

Piwo zdecydowanie zwariowane, ale nie tak intensywne żeby odstraszać. Nie jest to śledź w piwie, tylko stout z subtelnymi dodatkami. Piwo, które wypada znać i nie ma powodów do obaw ;)

Ocena ogólna: 9.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2/2.5 Smak: 6/8 Cena/Jakość: 0.75/0.75)



Kolejne piwo to już w 100% trunek na festiwal. Rauchweizen czyli absolutna klasyka, dlatego słusznie zapytacie, gdzie tu szaleństwo? Podobno w postaci chmielu Galaxy, chociaż mnie to nie przekonuje...  

Beer Geek Madness 2015, Doctor Brew, 14,5 BLG, 5,7% alk. 22 IBU, but. 0,5l
Trudna do nazwania, brązowo-miedziana barwa, z pianą która błyskawicznie znika co w pszenicy jest niedopuszczalne. W zapachu wędzonka szynkowo-ogniskowa, nieco czekolady, owoców. Klasycznie i bardzo przyjemnie. W smaku również jest bez zaskakujących nut: wędzonka, banan, ciemne owoce, słód, nieco czekolady i to jest na plus. Niestety nuty chmielowe są szorstkie, nieco łodygowe i zalegające, mimo niskiej, a w zasadzie jak na styl średniej goryczki.

Szaleństwa to tutaj nie znajdziemy, ale jest oczywiście nieprzemyślane chmielenie, co jest charakterystyczne dla Doktorów. Mimo wad, piwo całkiem przyjemne i tanie (nieco ponad 6 zł).

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 5/8 Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Czas na najlepsze piwo edycji "niemieckiej" i nie jest to przypadek! Kiełbasa z curry tak charakterystyczna dla tamtejszej kuchni, teraz w płynie!


Curry Wurst, Birbant, 14 BLG, 5,5% alk.
Wędzony saison z dodatkiem kolendry, kardamonu i pieprzu. Piana biała drobna, średnio obfita. Barwa zamglonego złota. Świetny zapach! Liść laurowy, majeranek, kolendra, a pod spodem kiełbasa! To serio pachnie jak curry wurst i jest to zapach niesamowicie przyjemny! W smaku podobnie! Połączenie wędzonego słodu z majerankiem daje niesamowity efekt kiełbasy z curry! Wyczuwalna również kolendra i ziele angielskie, ale ogólnie to pełny i złożony bukiet kiełbasy! Słodowość w podstawie bardzo przyjemna, jest nieco słodyczy, może nawet odrobina owoców, ale to są niuanse w tle. Reszta to po prostu genialna kiełbasa! Pozycja obowiązkowa i jedno z najlepszych piw w historii BGM. Curry nie do końca jest mieszanką o tej nazwie, ale daje świetne efekty smakowe. Hit!

Ocena ogólna: 10.75/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2.5/2.5 Smak: 6.75/8 Cena/Jakość 0.75/0.75)

Na koniec jedno z dwóch najlepszych piw z edycji "amerykańskiej". Imperialny dziki stout!

Wild Wild East, Birbant, 24 BLG, 10 BLG

Piwo rewelacyjne z którym ogromna rzesza uczestników miała poważny problem. W chwili gdy na rynek wchodziło to piwo dla dużej grupy odbiorców synonimem kwasu był John Cherry z AleBrowaru. Piwo z kwaśnymi mające niewiele wspólnego, a tym bardziej z dzikusami na brettach, a właśnie takim potężnym dzikusem jest ten RIS! Ogromna dawka nut dzikich z sianem i końską derką na czele, intensywnie wypełnia usta. Po przejściu tych barbarzyńskich hord docierają do nas nuty czekoladowe, palony słód, a może nawet nieco ciemnych owoców. W składzie podobno są jagody goji, ale ja nic takiego nie wyczułem.

Na pewno będzie jeszcze jedna część przeglądu :) 

środa, 14 października 2015

Jedziemy na EURO! Noa Pecan Mud Cake

Polacy kochają piłkę nożną, ale jest to miłość od lat nieodwzajemniona... Brak sukcesów od 92 roku uodpornił nowe pokolenia nie tylko na brak czołowych miejsc w wielkich imprezach, ale i brak kwalifikacji na nie, dlatego wyniki kadry Adama Nawałki wywołały ogromną radość i poruszenie w społeczeństwie pomimo realnie przeciętnego sukcesu, w końcu awans do wielkich imprez powinien być normą. Od lat jest jednak jak jest, dlatego cieszmy się z tego triumfu po cichu marząc o czymś więcej...


Długo dumałem nad wyborem piwa do kontemplowania sukcesu, mając do wyboru ponad dwuletniego Mikkellera Blacka i wybrane Omnipollo Noa Pecan Mud Cake. Dlaczego Noa? Odpowiedź jest we wstępie - to nie jest realnie taki sukces, aby oblewać go tak długo leżakowanym piwem, chociaż mam już wielką ochotę go otworzyć. No i ta buźka malowana na butelce idealne oddaje chwilę :)

Piwo uwarzone w holenderskim DeMolen przez Szwedów, jako realizacja marzenia z dzieciństwa głównego piwowara o jakimś miejscowym ciastku, deserze (?). 11% alkoholu i dodatek karmelowego (?) aromatu. 

Barwa czarna, piana drobna, beżowa, o średniej obfitości i sporej trwałości, bardzo ładnie krążkuje. 

Cup cake czekoladowy, budyń czekoladowy, waniliowy, Monte! Wspaniały czekoladowy deser z elementami wanilii i orzechów to zapach tego piwa!

Smak to ponownie intensywna czekolada, a w zasadzie deser czekoladowy, cholernie czekoladowy! Budyń czekoladowy, ciasteczka też! Do tego potężna i bardzo przyjemna porcja wanilii, oraz nieco mniej orzechów, które kojarzą się z deserem Monte. Podstawa to oczywiście ciemne słody. Całość to deser, a jak deser musi być niesamowicie gładkie, aksamitne, kremowe i takie jest! 11% alkoholu? Nikt w ciemno by w to nie uwierzył! Goryczka niska, acz odrobiny chmielu się doszukałem. W sumie to jeszcze z markizami się kojarzy :)

Twórcy nie ukrywali, że w piwie są aromaty i to czuć, tylko te aromaty są niesamowicie naturalne, smaczne i z najwyższej półki, bez sztuczności i taniości jak w: OrganicChocolate Stout i Jurajskim Świątecznym! Nic, a nic nie żałuję zakupu, ale cena jak na 0,33l bolesna, chociaż dokładnej kwoty nie pamiętam.

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Aromat: 2.5/2.5; Smak: 6.75/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Na koniec to o czym większość z Was pomyślała. Jak to!? Kraft i piwo smakowe? Aromatyzowane? Skandal, zdrada, hańba?! Toż to jak Fortuna wiśniowa, czy inne Jagodowe! Nic z tych rzeczy, to całkowicie inny wymiar, chociaż wiadomo, że lepiej uzyskać wszystko naturalnie. Z drugiej strony jeżeli był tylko aromat karmelowy to akurat jego w smaku nie czuć, ale raczej były inne też...

niedziela, 11 października 2015

Wostok Whiskey Barrel Aged

Najlepszym wprowadzeniem do tej degustacji będzie tekst powstały po wizycie w chorzowskim Redenie, czyli konsumpcja tego piwa prosto z dębowej beczki! Obecnie piwo trawiło do butelek i kegów pod nazwą Wostok! 

 

Whiskey stout leżakował w beczce po Jacku Danielsie, 20 BLG, 9% alk.. Paweł, piwowar w Chorzowie, nie zdecydował się na wykorzystanie skrótu, klucza "RIS", chociaż patrząc na parametry miał do tego prawo. Czy słusznie? Czas sprawdzić!


Piwo czarne, z nikłymi, rubinowymi przebłyskami pod światło. Piana, niska, beżowa, drobna, mogła by być nieco trwalsza. 

Potężna dawka czekolady (mleczna, deserowa), śliwki, rodzynki, wyraźna szlachetna nuta whiskey. Gdzieś w tle kołata mi myśl: torf, wanilia i kokos, ale to bardzo ulotne skojarzenie.

W smaku bardzo delikatne, aksamitne, a jednocześnie z wyraźną nieco pikantną nutą whiskey, w na tyle intensywnej formie, że można rozpoznać cechy JD. Na drugim planie ponownie duża dawka czekolady, kakao, śliwek, rodzynek, odrobina czereśni, ciemne, ale nie palone słody, a w tle nieco orzechów i karmelu. Ponownie mam wrażenie kremowej obecności wanilii i kokosu, ale jest to tylko posmak w tle. Goryczka niska, piwo słodkawe.

Deserowe, nieco alkoholowe, przepełnione nutami whiskey, nisko wysycone. Kosztowało 18 zł za butelkę 0,33l i ja zakupu nie żałuję, ale podejrzewam, że znajdą się malkontenci, względem ceny, a nie piwa.

Ocena ogólna: 10/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 6.5/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Hmm piwo ma w sobie sporo z imperialnego stoutu, więc śmiało można mówić o RISie, chociaż określenie whiskey stout dużo lepiej oddaje klimat piwa. Czy warto leżakować? Sam, nie wiem... Jest bardzo gładkie ze sporą ilością ciemnych owców już teraz, a nutka szlachetnego alkoholu nie przeszkadza więc nie wiem co by mogło jeszcze zyskać... Mam jeszcze jedną butelkę, więc za rok sprawdzę.

piątek, 9 października 2015

Szkocja Polska i Ola Dubh 18

Oj nie zachwycił mnie wczorajszy mecz, po dobrym początku nasi grali coraz słabiej i z przebiegu całego spotkania, ten gol w ostatniej sekundzie nam się nie należał. Przez całe lata jednak szczęście nam nie sprzyjało i to my traciliśmy decydujące bramki w końcówce, więc trzeba się cieszyć, że los się odwrócił. Jednocześnie warto docenić waleczność i nieustępliwość Szkotów, a najlepiej to zrobić szkockim piwem! Panie i Panowie dobrze Wam znane Ola Dubh z nowej beczki, tym razem po 18to letniej whisky!


To już trzecia odsłona tego legendarnego piwa leżakowanego w beczkach po szkockiej whisky Highland Park. Degustowałem wersję leżakowaną w dębinie po 12toletniej i 16toletniej, a dziś przyszedł czas 18toletni "old single malt". 8% alkoholu, butelka nr 12, rozlewana we wrześniu, uwaga, 2012 roku!  

Opakowanie zachwyca jak zawsze, czysta perfekcja i idealne dopracowanie szczegółów. Piwo ma barwę smolistej czerni, ale piana nie tworzy się wcale. Mimo wszystko za opakowanie komplet punktów.

W zapachu silna nuta torfowa, kojarząca się z olejem czy innym smarowidłem do podkładów kolejowych. Bardzo silna nuta ciemnego pieczywa - chleba razowego - dużo śliwek i rodzynek, nieco czekolady, a nawet herbatników w czekoladzie. Czekolady przybywa wraz ze wzrostem temperatury.

Smak miał dać więcej niż 16, ale po pierwszym łyku czuję niedosyt... Jest pyszne, ale mniej pyszne... Razowo-słodowa podstawa z dodatkiem karmelu przywodzi na myśl kwas chlebowy. Z beczki mamy sporo torfu, odrobinę dębiny, ale po wanilii nie ma śladu. Jest dużo śliwki i nieco mniej rodzynek, a całość uzupełnia czekolada, mleczna i gorzka. Na finiszu palony słód wnoszący nieco cierpkości i odrobinę kwaskowatości co dodaje piwu wytrawności. Goryczka bardzo niska. Im cieplejsze tym mocniejsza czekolada i torf.

Zrozumcie mnie dobrze, to piwo jest pyszne, ale nie tak dobre jak 16tka i nie tak dobre jak oczekiwałem. Nie można mu za to odebrać pijalności, która jest bardzo wysoka. 8% alkoholu jest absolutnie niewyczuwalne. Czy warto kupić? Oczywiście, ale jeżeli macie ograniczone środki to bierzcie tańszą 16tkę. 

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 6.75/8 Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Z tej serii została mi tylko jedna pozycja, kupiona dużo później bo w czerwcu tego roku w Pradze Ola 21 z beczki po adekwatnie starej whisky. Z degustacją nie będę jednak się spieszył.

czwartek, 8 października 2015

Smak Brazylii w Golubiu!


Dla wszystkich miłośników historii odwiedzających Toruń punktem obowiązkowej wycieczki jest słynący z rycerskich turniejów Golub-Dobrzyń! Tam też zabrałem moje pierwsze piwo z Brazylii, RISa Metro Men!



Wieża na podwórku
Zasadniczo Golub-Dobrzyń był moim pierwszym punktem wycieczki, od razu po przyjeździe z plecakiem na grzbiecie przesiadłem się na PKS odjeżdżający w dosyć regularnych odstępach czasu z dworca. Jeżeli macie ograniczony czas zapytajcie kierowcy czy jedzie dłuższą czy krótszą trasą. Mnie się nie spieszyło, a widoki zza okna dodawały trasie uroku.

U celu nikt nie będzie miał problemu z dotarciem na zamek, gdyż majestatycznie góruje nad miastem. Polecam jednak udać się na spacer po rynku, gdzie w najstarszym budynku można dostać ciekawe materiały turystyczne, porozmawiać z sympatycznym szefem informacji turystycznej, zobaczyć kościół zamieniony w szkołę i taki nadal działający. Są jeszcze pozostałości murów miejskich z wieżą na prywatnej posesji...

O historii zamku i miast (dawniej zwaśnionych, teraz złączonych w jedno) tradycyjnie pisać nie będę, gdyż historycy i eksperci zrobili to już dawno i dużo lepiej, skupię się tylko na części praktycznej. Warto jednak pamiętać, że to tutaj wskrzeszono w powojennej Polsce turnieje rycerskie, które cieszą się wielką sławą po dziś dzień i może właśnie wtedy warto się tam wybrać? Ja na dodatkowe atrakcje nie trafiłem, a za zwiedzanie z przewodnikiem zapłaciłem 10 złotych. Same ekspozycje nie są bogate, ale wynika to z historii miejsca. Dodatkowo część zamku wydzielona jest na hotel.

Metro Man, Evil Twin Brazil

Moje pierwsze spotkanie z piwem z egzotycznej Brazyli nie do końca jest pierwszym spotkaniem z browarem Evil Twin. Starsi czytelnicy doskonale pamiętają recenzje piw z pod tej marki. Sukces macierzystego ET zaowocował otwarciem filii, ale nie browaru w Brazylii z której pochodzi ten Imperial Stout. Z kwestii technicznych ujawniono alkohol 10,7%, termin spożycia do listopada 2015.

W barwie smolista czerń, przyozdobiona beżową pianą o średniej obfitości. Kożuch jest cienki, ale trwały. W aromacie sporo chmielu i palonego słodu, lekka kawa, czekolada. Z czasem ujawniają się ciemne owoce. Do tego lekka, acz wyraźna nuta drożdży co z uwagi na podróż może mieć miejsce, chociaż gdzieś w głowie zaświtała mi myśl o ich autolizie. Ogólnie pachnie przyjemnie, ale po RISach spodziewam się więcej.


W smaku podobnie, acz lepiej. Chmiel nabiera cytrusowej formy, od początku obecne są ciemne owoce. wyraźna gorzka czekolada, lekka kawa to akcenty pozytywne, ale już silna paloność ze sporą kwaskowatością to nie mój tym imperialnego stoutu. Alkohol świetnie ukryty. Goryczka niska, ale chmielowa. Jednocześnie kremowe, delikatne i kwaskowate od słodu.

Sympatyczny RIS z odległego kraju co nadaje wszystkiemu dodatkowej egzotyki i radości, a jednocześnie nie zwala z konia jak miejscowi rycerze przeciwników ;) Turnieju by nie wygrał, ale pozostawia pozytywne wrażenie.

Ocena ogólna: 9.5/12

Czas wracać do Torunia, człowiek zgłodniał więc trzeba się pokrzepić w miejscowym browarze restauracji Jan Olbracht.

Toruń i okolice:
1. Toruń - Zamek Dybowski & Qrdupel Oak Barrel
2. Golub-Dobrzyń