niedziela, 27 września 2015

Piwa z Beer Geek Madness 2015 część 1

W tym roku odbyły się dwie edycje Beer Geek Madness, pierwsza pod przewodnictwem piw z USA i druga  mająca na afiszu browary z Niemiec. O tej amerykańskiej pisałem, a na ostatniej nie byłem, ale Pan B. podobno coś rzeźbi... W tym wpisie będzie jednak nie o festiwalu, a o "szalonych" premierowych piwach z naszych browarów. 


Na start trzy piwa z edycji niemieckiej, których udało mi się spróbować w katowickiej Absurdalnej.

Hoppy Violet Potato, Stu Mostów,12 BLG 5,3% lager z dodatkiem fioletowych ziemniaków
Piwo ziemniaczane uwarzył już Bazyliszek, ale idea wrocławian wydaje się nieco inna. W aromacie przypalony ziemniak, ale kojarzy się to z autolizą, ja jednak tą nutę zazwyczaj lubię. Do tego rześka nuta chmielu ocierająca się o cytrusy. Pachnie dziwnie, ale na plus. W smaku podobnie, słodowy lagerowy profil uzupełniony o przypieczonego ziemniaka i orzeźwiającą nutę chmielową. Spora, minimalnie cierpka goryczka. W tle jest coś niepokojącego.

Ocena ogólna: 8.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; 1.75/2.5; 5.5/8; 0.5/0.75)

Lodzermensch, Piwoteka, 12,5 BLG, 5% alk. + miód, cukier, płatki owsiane
Teraz będzie ciekawiej - pierwsze w mojej karierze piwo chociebuskie, sięgające korzeniami dawnej Polski, zabite przez niemieckie Prawo Czystości. 
Barwa słomkowa, zamglona, piana biała drobna, ale niska, utrzymuje się tylko cienki kożuch.  Bardzo przyjemny zapach słodu pszenicznego, miodu, kwaskowatość przywodząca na myśl soczyste kwaśne jabłko. W smaku świetne zestawienie miodowo-owsianej słodkiej pełni (jak na ten ekstrakt) z kwaskowatością również w smaku przywodzącą na myśl kwaśne soczyste jabłko. Wyraźnie czuć wpływ słodu pszenicznego. Niesamowicie pijalne, orzeźwiające, a jedncoześnie nie pozbawione treści i intensywności. Jeden z najlepszych kwasów na rynku. Świetne piwo, a cena? Standard dla rodzimego kraftu więc nie ma nad czym się rozwodzić...

Ocena ogólna: 9.75/12 
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8 Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Orgasmatron, Kraftwerk, 14 BLG, 5,8% IPA + afrodyzjaki Damiana i Catuaba.
W barwie złoto z pomarańczem, lekko zamglone, piana bardzo niska, nie chce się tworzyć nawet po wymuszeniu. Świetny aromat kojarzący się z lawendą, liściem laurowym, egzotycznymi przyprawami z miodowo słodowo owocową podstawą. Smak niestety jest dużo słabszy, w podstawie pustka z odrobiną słodu, a na widoku tylko przyprawy mnie kojarzące się z liściem laurowym, ale kolega Ślimak mówi, że to właśnie jest owa Damiana. Jest posmak lawendy, jak by pieprzu, lekka owocowość, pomarańcza w tle. Goryczka średnio intensywna w stronę niskiej nieco ściągająca.  Z uwagi na brak podstawy ziołowość jest dosyć agresywna. Zapach obiecywał dużo więcej, a smak? Jest przyjemny, ale płaski, piwo o niskiej pijalności. Cenowo piwa z Kraftwerk nie wypadają nigdy dobrze, gdyż pawie zawsze są powyżej średniej ceny za krajowy kraft.

Ocena ogólna: 7.25/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 5/8 Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Wypusty z serii niemieckiej piłem spokojnie w multitapie robiąc notatki. Natomiast piwa z edycji amerykańskiej degustowałem na festiwalu prowadząc rozmowy, oglądając, poznając, słuchając niejako nie mając czasu, ani sposobności by pisać. Dlatego o tych piwach tylko po dwa-trzy zdania.  

Nigredo, Stu Mostów z serii Magnum Opus, czekoladowo-miętowy FES, 6,1% alk., 16 BLG, 32 IBU

Jeden z czterech etapów tworzenia kamienia filozoficznego - wspólnego dzieła Stu Mostów, Piwoteki, Masona i Kraftwerków. Znacie czekoladki "mięciolatki"? Płaskie czekoladowe kwadraty wypełnione w środku masą miętową? Dokładnie tak smakuje to piwo! Co poza czekoladą i miętą? Nuty słodowe, kakao, lekka kawa. Słodkawe, ale jednocześnie lekko kwaskowate. Problem jest taki, że nigdy tych czekoladek nie lubiłem, dlatego i piwo mnie nie zachwyciło, ale jest bardzo solidne i nie pozbawione szaleństwa, za co duży plus. Jeżeli lubicie te czekoladki to pokochacie to piwo. 

CIĄG DALSZY NASTĄPI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz