środa, 30 września 2015

Hanysy i gorole na festiwal!

Wreszcie nie trzeba jechać do Warszawy, Wrocławia, czy innego Krakowa! Doczekaliśmy się piwnego festiwalu na terenie GOP! Po wysypie multitapów i sklepów z piwem, których obecna ilość wydaje się w pełni zaspakajać popyt, a nawet nieco go przerastać nadszedł czas na to co piwosze lubią w szczególności, czyli na FESTIWAL :)

Już na najbliższy weekend (2-4.X) w katowickiej fabryce porcelany odbędzie się pierwsza edycja Silesia Beer Fest! Pierwszy na Górnym Śląsku festiwal piw rzemieślniczych! Pozycja obowiązkowa dla lokalnych miłośników kraftu, ale również doskonała okazja do promowania i zapoznawania z tematem osób nowych, początkujących i to właśnie do nich będzie ten tekst :) W końcu nie ma sensu przekonywać geeków, którzy i tak przyjdą, ale warto, aby zabrali ze sobą znajomych nie z "klimatu".

Dlaczego festiwal? W czym jest lepszy od sklepu, czy innego multitapu? To przede wszystkim ogromna ilość piw w jednym miejscu dostępna zazwyczaj w małych pojemnościach. Nie musisz kupować 0,5 litra, gdyż dostępne są mniejsze próbki np. 200 ml co umożliwia spróbowanie kilkunastu piw bez przykrych konsekwencji. Co więcej często piwo naleje Ci osobiście piwowar lub pracownik browaru, który zapytany chętnie udzieli wielu ciekawych informacji. Dużo łatwiej wyszukać stylu, który najlepiej "podejdzie", czy uzyskać fachową poradę. Dodatkowo browary często przygotowują piwa specjalne o mocno ograniczonej ilości, których spróbowanie gdzieś indziej jest bardzo trudne. Do tego dochodzą sprawy oczywiste, ale przyjemne i ważne jak poznawanie nowych ludzi, dzielenie się pasją, możliwość zapoznania się z piwowarstem domowym... Piwny światek w jednym miejscu! Zagłębiacy i Ślązacy przybywajcie do Katowic, aby razem stworzyć klimat i frekwencję, które uczynią tą imprezę w przyszłych latach za punkt obowiązkowy w kalendarzu każdego piwosza i browaru!

Pełna informacja o wystawcach, dojeździe itd. na: www.silesiabeer.pl


Do zobaczenia!

niedziela, 27 września 2015

Piwa z Beer Geek Madness 2015 część 1

W tym roku odbyły się dwie edycje Beer Geek Madness, pierwsza pod przewodnictwem piw z USA i druga  mająca na afiszu browary z Niemiec. O tej amerykańskiej pisałem, a na ostatniej nie byłem, ale Pan B. podobno coś rzeźbi... W tym wpisie będzie jednak nie o festiwalu, a o "szalonych" premierowych piwach z naszych browarów. 


Na start trzy piwa z edycji niemieckiej, których udało mi się spróbować w katowickiej Absurdalnej.

Hoppy Violet Potato, Stu Mostów,12 BLG 5,3% lager z dodatkiem fioletowych ziemniaków
Piwo ziemniaczane uwarzył już Bazyliszek, ale idea wrocławian wydaje się nieco inna. W aromacie przypalony ziemniak, ale kojarzy się to z autolizą, ja jednak tą nutę zazwyczaj lubię. Do tego rześka nuta chmielu ocierająca się o cytrusy. Pachnie dziwnie, ale na plus. W smaku podobnie, słodowy lagerowy profil uzupełniony o przypieczonego ziemniaka i orzeźwiającą nutę chmielową. Spora, minimalnie cierpka goryczka. W tle jest coś niepokojącego.

Ocena ogólna: 8.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; 1.75/2.5; 5.5/8; 0.5/0.75)

Lodzermensch, Piwoteka, 12,5 BLG, 5% alk. + miód, cukier, płatki owsiane
Teraz będzie ciekawiej - pierwsze w mojej karierze piwo chociebuskie, sięgające korzeniami dawnej Polski, zabite przez niemieckie Prawo Czystości. 
Barwa słomkowa, zamglona, piana biała drobna, ale niska, utrzymuje się tylko cienki kożuch.  Bardzo przyjemny zapach słodu pszenicznego, miodu, kwaskowatość przywodząca na myśl soczyste kwaśne jabłko. W smaku świetne zestawienie miodowo-owsianej słodkiej pełni (jak na ten ekstrakt) z kwaskowatością również w smaku przywodzącą na myśl kwaśne soczyste jabłko. Wyraźnie czuć wpływ słodu pszenicznego. Niesamowicie pijalne, orzeźwiające, a jedncoześnie nie pozbawione treści i intensywności. Jeden z najlepszych kwasów na rynku. Świetne piwo, a cena? Standard dla rodzimego kraftu więc nie ma nad czym się rozwodzić...

Ocena ogólna: 9.75/12 
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6.5/8 Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Orgasmatron, Kraftwerk, 14 BLG, 5,8% IPA + afrodyzjaki Damiana i Catuaba.
W barwie złoto z pomarańczem, lekko zamglone, piana bardzo niska, nie chce się tworzyć nawet po wymuszeniu. Świetny aromat kojarzący się z lawendą, liściem laurowym, egzotycznymi przyprawami z miodowo słodowo owocową podstawą. Smak niestety jest dużo słabszy, w podstawie pustka z odrobiną słodu, a na widoku tylko przyprawy mnie kojarzące się z liściem laurowym, ale kolega Ślimak mówi, że to właśnie jest owa Damiana. Jest posmak lawendy, jak by pieprzu, lekka owocowość, pomarańcza w tle. Goryczka średnio intensywna w stronę niskiej nieco ściągająca.  Z uwagi na brak podstawy ziołowość jest dosyć agresywna. Zapach obiecywał dużo więcej, a smak? Jest przyjemny, ale płaski, piwo o niskiej pijalności. Cenowo piwa z Kraftwerk nie wypadają nigdy dobrze, gdyż pawie zawsze są powyżej średniej ceny za krajowy kraft.

Ocena ogólna: 7.25/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 5/8 Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Wypusty z serii niemieckiej piłem spokojnie w multitapie robiąc notatki. Natomiast piwa z edycji amerykańskiej degustowałem na festiwalu prowadząc rozmowy, oglądając, poznając, słuchając niejako nie mając czasu, ani sposobności by pisać. Dlatego o tych piwach tylko po dwa-trzy zdania.  

Nigredo, Stu Mostów z serii Magnum Opus, czekoladowo-miętowy FES, 6,1% alk., 16 BLG, 32 IBU

Jeden z czterech etapów tworzenia kamienia filozoficznego - wspólnego dzieła Stu Mostów, Piwoteki, Masona i Kraftwerków. Znacie czekoladki "mięciolatki"? Płaskie czekoladowe kwadraty wypełnione w środku masą miętową? Dokładnie tak smakuje to piwo! Co poza czekoladą i miętą? Nuty słodowe, kakao, lekka kawa. Słodkawe, ale jednocześnie lekko kwaskowate. Problem jest taki, że nigdy tych czekoladek nie lubiłem, dlatego i piwo mnie nie zachwyciło, ale jest bardzo solidne i nie pozbawione szaleństwa, za co duży plus. Jeżeli lubicie te czekoladki to pokochacie to piwo. 

CIĄG DALSZY NASTĄPI

środa, 23 września 2015

O puchar i awans olimpijski z rocznicowym Port Brewing!

Środek nocy (03:30) Polska walczy z Włochami o Puchar Świata i co najważniejsze kwalifikację olimpijską. Na tak ważny mecz trzeba wydobyć coś wyjątkowego, a do tego kolejny post "na żywo"!


Kilka dni temu opublikowałem recenzję rewelacyjnego IPA z Hoppin Frog. Piwo zrobiło na mnie piorunujące wrażenie i byłem przekonany, że szybko nic w tym stylu go nie przebije. Tymczasem czwartkowa wizyta w sklepie skończyła się niespodzianką! W gablocie wypatrzyłem poszukiwane od dawna Anniversary Ale, imperial IPA z mojego ulubionego browaru Port Brewing! Ten wspaniały amerykański browar "kupił mnie" swoim rewelacyjny Hop 15, a później wzmacniał swoją pozycję chociażby High Tide Fresh Hop.

Piwo warzone raz do roku na urodziny Port Brewing. Na etykiecie charakterystyczny dla piw mocno chmielonych motyw surfingu, chociaż ta pomimo oczywistej elegancji nie trafi do moich ulubionych. Nowy kapsel z klapkami. Klasycznie informacji mamy nie wiele i dowiadujemy się tylko, że jest to chmielowy olej o zawartości alkoholu 11%. Na stronie www browaru mamy chmielenie: Columbus, Amarillo, Simcoe, Citra.

Na parkiecie decydująca faza pierwszego seta (18:18), więc czas najwyższy otworzyć butelkę. Piana biała, obfita, drobna, lekko oblepia szkło. Barwa pomarańczowo-złota, zamglona.

Niestety nie jest dobrze... W meczu, gdyż przegrywamy 0:1, w zapachu jest bardzo dobrze. Są cytrusy, owoce tropikalne, zwłaszcza ananas, mieszanka ziołowo iglasta i leciutkie poziomki. W tle trochę biszkoptów. Jest słodko, ale i nieco alkoholowo.

Na boisku nerwowo i niestety nie po naszej myśli, a w smaku? Soczyste, słodkie owoce tropikalne (ananas, papaja), ale i nieco poziomek, nektarynek, kwaskowate cytrusy (pomarańcza, mandarynka), nieco ziół i igieł. W meczu zażarta walka o każdy punkt, podobnie jak na języku walka nut chmielowych, które zdominowały absolutnie smak. Nuty słodowe siedzą gdzieś z tyłu, ale stanowią bardzo silny fundament wspierany przez niewielką ilość ciasteczek. Nerwy ogromne, sprawdzanie powtórek, przerwy i zagrywki taktyczne, ale prowadzimy 22:20... 25:22 i jest 1:1! Goryczka wysoka. Trzeci set to niestety sporo goryczy dla nas. Na szczęście gdzieś na horyzoncie odrobina miodu wielokwiatowego, oby to był jednak zwiastun sukcesu. Chmielowy likier? Z uwagi na sporą gęstość i wyraźny alkohol bardziej nalewka chmielowa. Piwo potężne i słodkie. 

Ocena ogólna: 10.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2.25/2.5; Smak: 7/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Czwarty set i znowu jest źle... Piwo się kończy, a nasi jakby stracili wiatr... Miało być jednak o Anniversary. Niesamowicie soczyste i intensywne piwo, niestety nieco za bardzo alkoholowe, minimalnie gryzące. Jest świetne, ale wraz ze zmianą temperatury pozostaje takie samo, a Polacy tracą już 4 punkty i Olimpiada się oddala...

Niestety smutny koniec... 1:3... 10 wygranych nie wystarczyło...a Anniversary nie pobiło, ani Hop 15, ani obecnego piwa miesiąca.

wtorek, 22 września 2015

Kraftowy Rollercoaster! Część 3

Czas na kolejna odsłonę przeglądu krajowych nowości! Piwa z totalnie różnych bajek, ale brak stałego łącza i czasu nieco utrudnia tematyczne publikacje, dlatego to swoista relacja "na żywo" z moich ostatnich degustacji. 


Tartaruga, Artezan & Lambrate, smoked brown ale, 14 BLG, 6% alk.
 Wspólne piwo Artezana i włoskiego Lambrate uwarzone w Polsce stanowi pierwszą odsłonę współpracy. Kolejne piwo już powstało w Mediolanie. Co do Włochów to piłem od nich bodaj dwa piwa, ale w pamięci utkwił mi tylko zacny wędzony porter bałtycki. Tym razem ponownie wędzonka, a w zasypie słody wędzone: dębem, bukiem i torfem. 


Piana beżowa, obfita, drobna, a następnie średnio ziarnista, trwała. Barwa brązowa, przechodząca w czerń. W zapachu drewno, ognisko, nuta ciemnego słodu, zboża, ciemne owoce. Jest niestety w tle coś niepokojącego, może diacetyl? W smaku masa drewna, ogniska, słodowo-zbożowe nuty charakterystyczne dla browna, przyjemne ciemne owoce. Goryczka niska, nieco nut chmielu, lekko ściągające od słodu. Sporo słodkich akcentów słodowych z odrobiną toffi.

Jestem wielbicielem piw wędzonych, to jest smaczne, ale czegoś mi wyraźnie brakuje, coś nie do końca pasuje, no i jak na trzy rodzaje słodów wędzonych to efekt jest mizerny...

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.5/8 Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Azacca, Doctor Brew, 16 BLG, 6,2% alk., single hop Azacca
Barwa bardzo jasnego złota, zamglona, piana niska, biała, drobna, oblepia szkło i długo się utrzymuje. W aromacie słód, jakieś owoce, ogólnie przyjemnie, ale tak niska intensywność nie pozwala na realną ocenę i mowę o pełnowartościowym zapachu. Na minus również lekka kreda. Słód, kreda, duużo owoców, roślin zielonych, chociaż DMS też mi przeleciał przez głowę. Jest słodko, ale w nieprzyjemny, pusty sposób. Goryczka typowa dla Doktora, trawiasta przechodząca w łodygę, lekko zalegająca, nieco drażniąca.

Puste piwo, z przesadną goryczką, typowy przedstawiciel tej "stajni". Ono nawet nie jest przesadnie złe, po prostu niewiele oferuje, a to co ma w sobie nie jest najwyższej noty. Jeżeli lubicie ich styl to piwo dla was, jeżeli cenicie dobry balans, bogaty smak i szlachetną goryczkę to możecie sobie darować.

Ocena ogólna: 6.75/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 1.25/2.5; Smak: 4.5/8; Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Zielarka, Profesja, 14 BLG, 4,7% alk., 47 IBU + nieznana mieszanka ziół
Gruit to jeden z moich ulubionych piwnych gatunków, dlatego niezmiernie mnie ucieszyła wiadomość, że pojawi się coś nowego na rynku! Po zapoznaniu się z etykietą mam jednak obawy... Gruit sam w sobie może zawierać chmiel, ale w sytuacji gdy mamy jego 4 odmiany i 47 IBU zaczynam mieć wątpliwości, czy to jeszcze piwo w tym stylu.

Barwa złota, piana obfita, ale niezbyt szlachetna utrzymuje się tylko dziurawy kożuch. Niestety zrezygnowano z krasnoluda na etykiecie na rzecz pani ze sterczącym sutkiem, co nie jest dobrym pomysłem. W zapachu słód, lekki banan, nieco chmielu i ziół. Aromat przyjemny, ale o niskiej intensywności. W smaku słodowe, ziołowe, z nutą cytrusów, owoców i dużą ilością chmielu. Goryczka wysoka, zapewne zioła wzmocniły efekt chmielenia.

Mam poważny problem z tym piwem. Po 1 nie czuję, że to rasowy gruit, po 2 za dużo chmielu po 3 może nie jest mdłe i bez wyrazu, ale jest płaskie, "wyblakłe", bez siły, czy możliwości rozpoznania poszczególnych składników, a wreszcie po 4 jest smaczne, ale pierwsze trzy punkty działają na niekorzyść.

Ocena ogólna: 7.75/12
(Wygląd: 0.25/0.75;  Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.25/8 Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Shaman, Kingpin, 10,5 BLG, 4,5% alk., summer ale + róża i hibiskus
Piwo piłem pierwszy raz w Warszawie i doznałem mocnego rozczarowania. Karmel i diacetyl stanowiły ciężką do pokonania barykadę.  Nauczony doświadczeniem piw wcześniejszych nie skreśliłem Shamana i dałem mu szansę przy drugiej warce.  W aromacie dużo słodu, wręcz za dużo, ale również hibiskus z charakterystyczną wiśniową kwaskowatością, lekka róża w formie owocu, a nie nadzienia czy płatków, oraz nieco ziół od chmielu. W smaku dominują słód i owoc róży, teraz mający również coś z płatków. W tle zioła, hibiskus, maliny. Piwo wytrawne, kwaskowate najpewniej od hibiskusa. Goryczka średnio intensywna, szorstka, lekko ściągająca.

Druga warka to piwo bardzo przyjemne i warte spróbowania, pierwszej zdecydowanie nie polecam. Bez oceny, gdyż musiałbym wystawić dwie.

Ultra G, Słociak & Rafał Słociak, 8 BLG, 3%
Nazwa nie trafiona totalnie, bo w najmniejszym stopniu nie sugeruje z jakim piwem mamy do czynienia, a jest to grodziskie! Etykieta tandetna, piwo bardzo jasne, lekko zamglone, piana biała o zróżnicowanej ziarnistości. W zapachu słód, nuta wędzona w tle, nieco słodyczy i potężna dawka kwasu... Pachnie jak na piwo kwaśne bardzo fajnie, ale w kwestii grodzisza wniosek jest oczywisty - zakażenie. W smaku ponownie kwaskowatość zdominowała wszystko, w tle nieco słodu, wędzonki i słodyczy, ale to by był dobry Lichtenhainer, a nie grodziskie! Goryczka niska, z delikatną nutką chmielu. Wraz z ogrzewaniem robi się lekka kapusta.
Pierwsza kania w tym roku :)

Był zakażony Dark Angel, teraz G, widać, że browar ma poważny problem i warząc takie piwa daleko nie zajdą pomimo mojej pozytywnej oceny samego Browaru.  Jeżeli szukacie orzeźwiającego, kwaśnego piwa to będziecie zadowoleni, ale jeżeli celujecie w grodzisza to unikajcie. Pamiętajmy również, że zakażenie może postępować i nawet jako kwas, może byś kiepskie... 

Ocena ogólna: 6.25/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 1.75/2.5 Smak: 4.25/8 Cena/Jakość: 0/0.75)

Oj słabiutka odsłona przeglądu... Myślę, że dobrze obrazują obecny stan rodzimego kraftu. Są piwa przeciętne, czyli bez większych wad, ale niczym się nie wyróżniające z tłumu (Tartaruga), są takie z potencjałem, niestety nie wykorzystanym (Zielarka, pierwsza warka Shamana), no i są trunki chmielone bez sensu (Azacca) i coraz rzadsze piwa jednoznacznie wadliwe/popsute (Ultra G). Piwa wybitne i bardzo dobre to jednak procentowo niski odsetek, co objawia się brakiem takowych w tym odcinku przeglądu pisanego "z marszu", a nie bardziej tematyczno przeglądowego jak np. tekst o kwachach.

piątek, 18 września 2015

Dębowa ofensywa w Chorzowie

 

Jeszcze niedawno piwny światek szeptał o kłopotach w chorzowskim Redenie, tymczasem dzieje się tam dużo i dzieje się dobrze! W dniu dzisiejszym miałem przyjemność być świadkiem zlewania stoutu z dębowej beczki po whiskey.


Na początek krótki materiał filmowy na którym zobaczycie, że zlewanie piwa z dębowej beczki niewiele różni się od zlewania go w domu:



Widzieliście jak, teraz czas napisać co z beczki się przetacza! Jest to whisky stout 20 BLG, co w zasadzie pozwala mówić już o imperialnym stoucie. Piwo nie ma jeszcze nazwy, a do sprzedaży trafi nie wcześniej niż za miesiąc, gdyż musi się nagazować.

Dzięki uprzejmości Pawła miałem przyjemność spróbować piwa prosto z beczki i muszę narobić Wam "smaka" :) Już w zapachu czuć, że z oparów gorzkiej czekolady i ciemnych owoców wyłania się nuta whiskey z lekkim dębowym tłem. Smak jest intensywniejszy i jeszcze ciekawszy! Dominuje gorzka czekolada i nuty whiskey, jest nieco ściągającej dębiny, orzechy, a całości dopełniają rodzynki i śliwki. Pyszny stout, który jeszcze zyska - w końcu to tylko wersja przejściowa, a finalna zapowiada się rewelacyjnie, dlatego bądźcie czujni i nie przegapcie tej premiery!

Myślicie, że to koniec? Nic z tego! Była jeszcze pszenica z wiśniami prosto z tanku, gdzie spędzi trochę czasu, gdyż nie zakończyła się fermentacja, oraz pyszny obiad w postaci żeberek w sosie śliwkowo morelowym. Niestety zdjęcie nie oddało smaku, więc musicie wierzyć na słowo (pisane). Do obiadu piwo już dostępne, acz nowe:


Dymy Cwajki to wędzony brown ale o obfitej, trwałej, pięknie krążkującej pianie i ciemno brązowej barwie.W aromacie dym z ogniska i kiełbasa, szynka, dużo słodu. Podobnie w smaku : dużo dymu z ogniska, płonącego drewna, sporo szynki, wędzonej kiełbasy. Jak na brown ale przystało również słodowa podstawa jest wyraźna, wraz z lekką słodyczą i nutkami owoców. Goryczka niska, dobra pełnia, słodkawe, minimalnie ściągające, po prostu bardzo dobra wędzonka!

Wyjątkowo smakowita wizyta, była mocno ograniczana przez czas, ale możecie spodziewać się kolejnej relacji, w końcu do spróbowania mam jeszcze stout w wersji finalnej i golonko :)

środa, 16 września 2015

Amerykańscy gangsterzy i ich wspaniałe IPA!

Pamiętacie Waniliowego Gangstera? Wspaniałe IPA z nutami białej czekolady i wanilii oczarowało mnie nie mniej niż Ojciec Chrzestny. Dziś sprawdzimy kolejnego capo z tej brygady! Pójdzie na dno w betonowych bucikach, czy będzie liczyć dolary, paląc kubańskie cygaro i popijając barrel age?  


Gangster Frog IPA, Hoppin Frog, USA
Szok i niedowierzanie! Amerykański browar podał pełne dane na etykiecie! 7,5% alkoholu przy 16,6% ekstraktu, a do tego 55 IBU.

Klimatyczna etykieta, sygnowany kapsel. Złoto-żółta barwa i obfita, trwała piana, pięknie znacząca szkło.

Wspaniały sok z cytrusów, owoce tropikalne, multiwitamina, odrobina kwiatów - chmielowa eksplozja aromatów, uzupełniona odrobiną ciasteczek i słodu!

Mandarynki, pomarańcze, ananas, owoce tropikalne, nutka multiwitaminy, coś zielonego (herbata?), kwiaty, gryka po prostu wspaniały chmielowy wachlarz, rewelacyjna paleta smaku uzupełniona nutką ciasteczek i odrobiną słodu. Gdzieś w tle przewija się waniliowy posmak. Nisko wysycone, mięciutkie po prostu puszek, wspaniała konsystencja genialnego, świetnie skonstruowanego IPA. Chmiel tworzy to piwo, a goryczka jest co najwyżej średnio intensywna, za to krótka bardzo szlachetna. Doskonała równowaga pomiędzy cytrusową kwaskowatością, słodyczą i goryczką.

Jedno z najlepszych IPA jakie piłem, wspaniałe piwo warte dużych pieniędzy. Krajowe browary takich trunków nie oferują. 

Ocena ogólna: 11.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2.5/2.5; Smak: 7.5/8 Cena/Jakość: 0.75/0.75)


sobota, 12 września 2015

Toruń - Qrdupel na polskim zamku!


Toruń, wspaniałe zabytkowe miasto słynące z pierników, Kopernika i krzyżackiego zamku stało się celem mojej kolejnej wyprawy. Nie jest to jednak jedyny zamek w tym mieście i na początek zabieram Was na wyprawę i degustację do zamku polskiego po drugiej stronie Wisły.



Zamek Dybowski to zapomniana twierdza wybudowana za czasów Władysława Jagiełły jako przeciwwaga do zamku krzyżackiego w Toruniu. Tradycyjnie obrócona w ruinę w czasie Potopu. Do naszych czasów zachowała się imponująca grubością bryła obronna, ruiny są dzikie i niezabezpieczone przez co chodzenie po nich sprawia dużą frajdę, ale na górnej kondygnacji trzeba zachować szczególną ostrożność!


Droga na zamek jest bardzo prosta, przechodzimy mostem Piłsudskiego na drugą stronę Wisły (zamek widoczny z mostu), schodzimy na dół polną ścieżką, wchodzimy na dziką drogę leśną i idziemy cały czas prosto do celu.

Na drogę zabrałem zakupiony w toruńskim Sklepie Piwnym (pozdrawiam!) Qrdupel Oak Barrel z Chmielarium. Piwo leżakowane w beczce po hiszpańskim winie w zalakowanej butelce 0,33l (20 zł), 8% alkoholu, 19 BLG i 22 IBU.

Piana prawie się nie tworzy, w barwie opalizujący pomarańcz. Butelka z lakiem i zabawną etykietą prezentuje się przyzwoicie.

W zapachu sporo przypraw, skórka pomarańczy, nieco słodu i ogrom nut winnych.

Wino dominuje również w smaku. Jest silnie kwaskowate, lekko ściągające, z wyczuwalną beczką, odrobiną wanilii i nutką winogron. Oczywiście nadal przyprawowe z zestawem charakterystycznym dla wita, czyli kolendra i skórka pomarańczy. Alkohol świetnie przykryty, ciało spore ze słodkimi akcentami. Goryczka niska.

Cena wysoka, ale beczka ją uzasadnia. Natomiast czy dała wystarczająco dużo? Na pewno nutę dębiny i wina, ale wanilia jest bardzo słaba. Wydaje się więc, że zadanie spełniła i może po prostu piwo wlane do środka nie było wystarczająco porywające? Sprawdzę w najbliższym czasie, a toruńskiego pacjenta przy tej cenie nie polecam, ale i nie odradzam.

Ocena ogólna: 8.25/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Niedaleko zamku znajduje się jeszcze jeden z fortów Twierdzy Toruń, niestety obecnie znajdują się tam zakłady produkujące serki topione i wstęp jest wzbroniony. Zobaczyć można za to otaczającą fort, w pełni sprawną fosę, co też stanowi pewną atrakcję.

Fosa fortu
 Zadowoleni z wycieczki? Ja tak, a i tekstów będzie więcej. Brazylijska przygoda w Golubiu, browar restauracyjny Jan Olbracht, zamek krzyżacki i toruński multitap! Tylko  z czasem i sprzętem jak zwykle problem...


czwartek, 10 września 2015

Dolny Śląsk, a kwestia Grodzisza

Tekst będzie niejako uzupełnieniem opowieści o piwie grodziskim, a jednocześnie kontynuacją cyklu o piwach na upały (część 1 i 2). Jak łatwo zgadnąć będzie o dwóch napitkach z województwa dolnośląskiego. Mnich, czyli klasyczna interpretacja w wykonaniu wrocławskiej Profesji i Szary Miś znanego Wam duetu Widawa & Kopyra z Chrząstawy Małej. 


Zacznijmy od klasyki w bardzo ciekawym wydaniu:
Polski obiad i piwo na upalne lato :)
Mnich, Profesja, (8,6 BLG, 3,2% alk., 14 IBU) powstał na oryginalnych drożdżach odzyskanych z butelki Grodzisza z przed lat. Zaskoczeni? To jednak fakt, z piwa refermentowanego da się wyodrębnić kultury drożdży i namnożyć je tak, aby zabrały się do pracy :)

Przejdźmy do piwa, którego butelka jest przyozdobiona podobizną krasnala (każde piwo inną), co jest świetnym pomysłem z uwagi na wrocławskie korzenie browaru i turystyczno-marketingowy potencjał poczciwych krasnoludów z których słynie Wrocław. Niestety etykieta to jedyny plus strony wizualnej, piwo jest zmętnione, chociaż powinno być klarowne, a niska piana szybko znika. Ciekawie jest w zapachu: wyraźna słodkawa nuta bananów, która nie pasuje do moich wyobrażeń, ale jeżeli to oryginalne drożdże to może faktycznie jest na miejscu? Chyba, że zmianie uległa temperatura fermentacji... Do tego słodowe nuty połączone z dymem drzewnym. Banan powraca w smaku: słodziutki, bardzo przyjemny jak w dobrej pszenicy, do tego sporo nut słodowych, dym drzewny, lekki oscypek. Bardzo orzeźwiające, pijalne. Goryczka niska, chmielowa, acz występuje lekkie ściąganie.

Piwo nieco oddalone od mojej wizji grodzisza, ale pomimo wysiłku z odzyskaniem drożdży twórcy nie zdecydowali się na użycie w zasypie w 100% słodu wędzonego... Szkoda, ale liczy się smak i orzeźwienie, a w tym piwo jest w pełni udane, dlatego polecam!

Ocena ogólna: 8.5/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.75/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Klasyczna interpretacja okazała się nie do końca klasyczna, a teraz będzie jeszcze dalej w las...
Siwy Miś, Widawa & Kopyra (16 BLG, 6,2% alk.) uraczyli nas imperialną, czy bardziej dubeltową wersją piwa grodziskiego.

Na etykiecie dobrze nam znany Miś, który był już Jaruzelskim i Górnikiem, a teraz został Góralem. Biała średnio obfita piana ładnie oblepia szkło, tylko klarowności tradycyjnie brak. Tradycyjnie dla interpretacji stylu, a nie Widawy. Aromat przyjemnie słodowy z dominującą wędzonką, ale nie pozbawiony nutki chmielu. Pierwszy łyk wzbudził u mnie szczery uśmiech - popiół w grodziszu? Lekki bo lekki, ale jednak znak rozpoznawczy Widawy jest. Wędzonka jest spora, za co duży plus, niestety nie najlepiej komponuje się z trawiastą, za silną, a wręcz nieco łodygową goryczką. Wędzonka jest nieco ogniskowa, co nawet daje fajny efekt z popiołem.

Orzeźwiające, ale nie tak potężnie jak klasyczne wersje, wyraźnie czuć większe ciało, a co za tym idzie świadomość procentów. Niestety słabo wypada cena i pojemność na tle innych przedstawicieli stylu. 0,33l. za 8-9 złoty przy piwie do gaszenia pragnienia i orzeźwienia to nie najlepszy stosunek.

Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Piwa grodziskie to jedyna korelacja z upałami jaką lubię, no może jest jeszcze jedna :)