poniedziałek, 13 lipca 2015

Piwo na upały? Część 2

Upały, gorąc i ogólnie ogień z nieba! By żyć, trzeba pić! Wodę mineralną oczywiście! Po takiej terapii można jeszcze wypić umiarkowanie schłodzone, lekkie, orzeźwiające piwo by było też nieco przyjemności :) No właśnie przyjemności, dlatego poświęcam się dla Was i dokonuje przeglądu piw na lato.  Zapraszam na drugą część poszukiwań orzeźwienia na ciepłe dni!


American Wheat, Szpunt, butelka 0,5l. 12,1 BLG, 5,6% alk.
Lubię proste, wieloczęściowe etykiety, ale tutaj prostota ociera się o prace domowe ze szkoły. Razi również podkreślanie browaru rzemieślniczego, gdy w rzeczywistości jest to konkraktowiec warzący w Korebie. Barwa złota z lekkim zmętnieniem. Piana obfita, o zróżnicowanej ziarnistości, jak na styl szybko znika. W zapachu słód, dojrzałe owoce, lekki miód wielokwiatowy. W smaku dominują nuty słodowe. Karmel w pszenicy to zbrodnia, której nie jestem w stanie zrozumieć. Są też plusy: bardzo przyjemna mieszanka grejpfruta i mandarynki, lekkie igły. Dosyć słodkie w stylu miodu wielokwiatowego z  wyraźną, acz niską goryczką. Bardzo niskie wysycenie, zwłaszcza jak na piwo pszeniczne, co mimo kwaskowatości psuje efekt orzeźwienia. Po przeczytaniu swoich słów stwierdzam, że obraz piwa jest zbyt negatywny. Zasadniczo jest smaczne i warte spróbowania, a wypisane wady są istotne, ale nie na tyle aby zdyskredytować piwo.   
Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)

Roman Holidays, Raduga, butelka 0,5l, 13,1 BLG, 5% alk., 20 IBU, chmiel wakatu, dodatki: kolendra, skórka pomarańczy.
Pozostajemy w klimatach pszenicznych, ale ten pomysł jest oryginalniejszy, gdyż ciemny witbier to mało rozpowszechniona wersja belgijskiego klasyczka. Na butelce etykieta z serii filmowej, a w środku? Piwo czarne z rubinowymi prześwitami, piana beżowa, drobna, ale utrzymuje się tylko cienki kożuch. W aromacie lekkie nuty czekolady, limonki, zbożowa paloność i odrobina kolendry. Smak daje więcej: limonka, pomarańcza, ciemny słód, lekka nuta zbożowa, na finiszu kolendra. Goryczki w zasadzie brak. Pijalne orzeźwiające, ale połączenie palonego słodu i kolendry daje za ostry efekt. Leciutko kwaskowate, minimalnie słodkie. Przyjemne, ale nic z serii "musisz".
Ocena ogólna: 8/12
(Wygląd: 0.5/0.75; Zapach: 1.5/0.75; Smak: 5.5/8; Cena/Jakość: 0.5/0.75)   

Jam Session, Artezan, 10 BLG, 4% alk., z dodatkiem wiśni.
Na koniec kwaśna pszenica, czyli berliner weisse z dodatkiem wiśni. Po tym piwie oczekiwałem najwięcej, ale już na starcie rozczarowaniem okazała się cena (14 zł za 0,5l). Piwo ma barwę wody z sokiem, a niewielka, drobna, biała piana, szczególnie nie zaburza tego obrazu, gdyż szybko znika. W zapachu ponownie woda z sokiem wiśniowym i lekka słodowość. W smaku, zgadliście to samo - gazowana woda z sokiem wiśniowym. Brak charakterystycznej dla stylu silnej kwaskowatości z kwasu mlekowego, chociaż nieco kwaśne jest, a nawet lekko cierpkie jak wiśnie. Niestylowe, rozczarowujące, nudne jak woda z sokiem,  acz do wypicia, gdyż gasi pragnienie jak wspomniany napój.
Ocena ogólna: 7.5/12
(Wygląd: 0.25/0.75; Zapach: 1.75/2.5; Smak: 5.25/8; Cena/Jakość: 0.25/0.75)

Nikt z drugiej trójki nie zagroził Wit-aminie Ch, która pozostaje letnim nr 1, ale przed nami jeszcze jedna, a może i dwie odsłony cyklu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz