piątek, 26 czerwca 2015

Zamek Krivoklat i Benedict RIS

Uzbrojony w Imperialny Stout zakupiony dzień wcześniej w browarze Benedict po zwiedzeniu zamku Karlstejn wracam na stację CzD i wraz z ekipą ruszam na podbój kolejnego zamczyska!

 

Podróż nie trwa długo, ale z uwagi na remont torów jest urozmaicona przesiadką i popisami czeskich kierowców "PKSów", którzy  na wąskich, krętych, podgórskich drogach nie ściągają nogi z gazu.  Drogę umilają śliczne widoki ,  które wraz ze zbliżaniem do celu stają się coraz bardziej górskie. Samo miasteczko, a raczej wioska jest malutka, a całe centrum stanowi knajpka, sklep w stylu GS i informacja turystyczna. Atrakcją jest również muzeum motocykli, niestety otwarte tylko w weekendy.

Od stacji do celu dzieli nas kilka minut spaceru pod górkę, na której szczycie wita nas ciekawy sklep z piwem w nazwie. Niestety jest zamknięty... Problemy pojawiają się przy kasie, opcja zwiedzania bez przewodnika jest tylko w weekendy, a w tygodniu trzeba dopłacać, za jego opowieści, których nie zrozumiemy, gdyż mówi tylko po czesku :) Bilet z przewodnikiem to 120 kc, a za kolejne 100 można dokupić kilka kartek z drukarki z polskim opisem. Zdzierstwo - jeżeli zmuszają do zapłaty za przewodnika to kartki powinny być za free, a nie za 15 zł wydrukowane kilka stron... Nie kupujemy, a Wam proponuję poszukać w sieci odpowiednich informacji :) Na szczęście jest to jedyny minus, gdyż sam zamek jest bardzo urokliwy.


Same ekspozycje niczym nie powalają, gdyż zamek spłonął i znaczna jego część jest nadal niedostępna. Klimat za to jest świetny, zwiedzaniu towarzyszą jaskółki, które nie boją się ludzi, a nad wszystkim unosi się jak to często w Czechach bywa duch alchemików. Zamek niby odnowiony, ale jest też nieco ruiniarski, sporo intrygujących miejscówek i zwyczajnie człowiek się tam dobrze czuje. Zakaz robienia zdjęć we wnętrzach, chyba, że wykupimy odpowiedni bilet. Zdecydowanie wart odwiedzenia i tylko żal zamkniętej wieży widokowej... Odniosłem wrażenie, że zamek jak i miasteczko ożywają w weekendy.

Po zwiedzaniu zgodnie z zapowiedzią degustacja Russian Imperial Stoutu zakupionego dzień wcześniej w browarze Benedict. Właśnie to piwo trafiło do beczki po whisky i w wersji BA zostało już opisane.

Barwa czarna, brunatna obfita piana, acz utrzymuje się tylko kożuch. Plus za butelkę. W zapachu palony słód, kawa, czekolada, lekkie ciemne owoce. Miły dla nosa, ale nie przepełniony bogactwem.

W smaku podobnie: palony słód, kawa, gorzka czekolada, nieco ciemnych owoców. Wyrazisty, intensywny, ale bez głębi i bogactwa. Więcej nut wytrawnych niż słodkich. Dobre, ale nie wybitne. Kosztowało poniżej 10 złotych, co jest ceną bardzo przyzwoitą.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Karlstejn na zdjęciach z odległości wygląda bajerancko, ale to Krivoklat ma dużo lepszy klimat i polecam go zdecydowanie bardziej! Do tego kupiłem tam świetną mapę czeskich zamków, dlatego spodziewajcie się kolejnych wycieczek!



Praga 2015:
1. Zamek Karlstejn & Zvikov RIS
2. Praskie browary: U Medvidku
3. Praskie browary: Benedict/Sv. Vojtech
4. Zamek Krivoklat i Benedict RIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz