piątek, 5 czerwca 2015

Kostamera i pytanie do Was!

W Pradze byłem już kilkukrotnie między innymi na bardzo udanym  Festival minipivovarů na Pražském hradě 2013. Była to jednak moja ostania wizyta w stolicy Czech, a dwa lata rewolucji to jak 10 stagnacji, dlatego kieruję do Was pytanie: co szczególnie polecacie? Gdzie kupić najciekawsze butelki (najlepiej USA niedostępne w Polsce)? Gdzie mamy najlepszy wybór lanych?


Oczywiście przed zadaniem pytania zrobiłem spore rozeznanie, zestawiłem miejsca odwiedzone z tymi najwyżej ocenianymi przez RB, porównałem adresy z mapą, ale wniosek jest prosty - ilość nowych pozycji jest tak duże, że nie będę w stanie odwiedzić nawet połowy wypisanych, dlatego proszę Was o dodatkowe informacje :) 

W przygotowaniach oczywiście towarzyszyło mi piwo.Kupione za pierwszym razem jako zwykły stout owsiany. Ot styl, który lubię, zobaczyłem - kupiłem. Otworzyłem któregoś dnia po pracy bez wczytywania się w etykietę i już po pierwszym łyku wiedziałem, że coś się kroi. Po dwóch następnych byłem zachwycony. Po skończonej zabawie przeczytałem "leżakowane z płatkami dębowymi aromatyzowanymi wanilią i macerowanymi w 6cio letnim bourbonie". Wszystko stało się jasne... 

Ten niespodziewany hit to Kostamera oatmeal stout z browaru Bednary. 14% ekstraktu i 5,5% alkoholu o dodatkach już wspomniałem.

Etykieta zdecydowanie przypada mi do gustu. Barwa bez niespodzianek, czyli czarna. Piana beżowa, drobna, może niespecjalnie obfita, ale trwała. 

W zapachu palony słód, czekolada, rodzynki, nuty beczki/drewna i szlachetnego alkoholu od niej.

Na głównym planie palony słód, gorzka czekolada, kakao. Nieco dalej ciemne owoce, rodzynki. Świetną robotę wykonały płatki (co w ich przypadku nie jest oczywiste). silna nuta drewna beczkowego, delikatna nuta bourbonu. Gdy piłem pierwszy raz była wanilia, dziś jej nie wyczułem. goryczka palona o średniej intensywności.

Mankament to brak ciała, jednak to 14tka, więc nie ma co wybrzydzać... Świetny stosunek ceny do jakości, zwłaszcza, że piwo jest namiastkom dużo droższych, leżakowanych w beczkach.

Ocena ogólna: 9.5/12
(Wygląd: 0.75/0.75; Zapach: 2/2.5; Smak: 6/8; Cena/Jakość: 0.75/0.75)

Jeżeli już przy Bednarach jesteśmy, to piłem dwa bardzo ciekawe piwa z których niestety nie poczyniłem notatek. 

Pierwszym było leciutkie pale ale Orange Machine. Idealne piwo dla osób początkujących obawiających się goryczki. Pomarańcze, cytrusy, nutki kwiatów, nieco słodu, wyważona goryczka. Czyni to piwo bardzo sesyjny i przystępnym. Nie mamy eksplozji i bogactwa, ale nie o nie chyba tutaj chodziło. 

Jeszcze ciekawszy jest Sweet Boy - milk stout z dodatkiem wanilii uwarzony specjalnie na urodziny dziecka. 12% ekstraktu, 4,6% alkoholu.  Dostajemy sporą dawkę czekolady deserowej, kakao, czy innych pralin okraszonych dużą dawką wanilii. Wyraźnie czuć również wpływ laktozy, a dużo słabiej ukrytą nutkę kawy i palonego słodu. Gdy słyszę "waniliowy milk stout" dostaję dreszczy i muszę to mieć! Rodzi to wygórowane oczekiwania i w konsekwencji rozczarowanie, ale mimo to jest to piwo bardzo dobre, acz nie piorunujące.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz