niedziela, 5 kwietnia 2015

Sake O na czerwonym horyzoncie!

W ostatnich tygodniach nie mam czasu na degustacje, nie mam go również na tworzenie wpisów, a akcje wideo Pana B chyba chwilowo umarły. Dlatego teraz będzie rzadziej, ale intensywniej! Na świąteczną degustację wybrałem Red Horizon z legendarnego Nogne O! 


Red Horizon 3 edition to barley wine fermentowany przez 10 tygodni na drożdżach do sake. Był to szczep no. 9 jeżeli coś to komuś mówi. Piwo i sake w jednym? Jest to połączenie wręcz naturalne, gdyż Nogne O to nie tylko browar, ale i pierwsza w Europie wytwórnia sake! Fermentować miało co w końcu 28% ekstraktu to solidna uczta, po której zostało 12,5% alkoholu. Na dokładkę 100 IBU. Uwarzone 20 grudnia 2011 roku, warka numer 742.

Samo piwo przepięknie opakowane, ale ja mam z tym problem. Elegancka puszka, piwo dodatkowo owinięte w papierze.  Tylko za to opakowania trzeba zapłacić. Po prostu idealny prezent, ale dla domowej degustacji już mniej. Osobiście wolałbym większą butelkę, lub po prostu niższą cenę, ale raz się pije, czy jakoś tak! Piana się nie tworzy prawie wcale. Barwa miedziana.

Zapach jest po prostu zniewalający! Tylu owoców jeszcze w piwie nie czułem! Od ananasa, przez cytrusy po truskawki! Tą owocową fiestę uzupełniają ciasteczka, wanilia i odrobina słodu z karmelem. Może do złudzenia, ale chyba jest jeszcze listek mięty.

Każda butelka jest numerowana
Smak to wyraźna słodowo karmelowa podstawa. W sumie bardziej toffi niż karmel.  Ponowny atak owoców. Jest coś suszonego, coś kandyzowanego. Od ananasa, przez figi, rodzynki, cytrusy po truskawki i wiele innych Całość uzupełniona przez nuty tytoniu, ciasteczek i wanilii. Jest lekkie ściąganie, takie drzewne, charakterystyczne dla dębowych beczek. Świetnie skomponowane w bogaty i spójny bukiet. Alkohol w smaku nie występuje, ale już w przełyku przyjemnie grzeje. Goryczka chmielowa, średnio intensywna. Gęste, słodkie, ale i lekko kwaskowate z nutą orzeźwienia.  Typowo degustacyjne. Ocena ogólna: 11/12

Sake piłem dwa razy i było to dosyć dawno, zapamiętałem głównie nieco trociniaste nuty, więc jakoś szczególnie dobrze nie wspominam tego wina. Po tej degustacji myślę, że narodowy napój Japończyków dostanie nową szansę. Buteleczka kosztowała 29 złotych, co odstrasza, ale warto na specjalną okazję zakupić taką perełkę, gdyż smak daje szczęście.Sam zapoluję na numer 2.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz