czwartek, 16 kwietnia 2015

Przedziwny Pivovar Hukvaldy

Myśląc o browarach restauracyjnych, czy konsumpcyjnych (tych w Polsce jest niewiele) mamy wyrobiony schemat. Większość tych miejsc jest do siebie podobna czy to pod względem wystroju, czy oferty piw. Jedne są klasyczne, inne nowoczesne, instalacja bywa w miedzi lub błyszczy industrialna nierdzewka. Nie dziwią już nawet takie potworki jak browary dyskoteki. Mnie jednak klasyczny szlak – zamek, piwo, i rock 'n' roll zaprowadził do miejsca wyjątkowego, które zadziwi nie jednego piwosza. Panie i Panowie – PIVOVAR HUKVALDY!




Hukvaldy gmina słynąca z przepięknego, dużego zamku, czy bardziej świetnie zachowanych ruin, kompozytora którego nie znam i browaru zlokalizowanego w Dolním Sklenovie! Około 2000 mieszkańców, czyli średniej wielkości osiedle i własny browar - ot magia Czech!

W 2003 roku właściciel lokalnej gospody, kupił sprzęt browarniczy z zamkniętego browaru Żabno. W piwnicy lokalu urządził minibrowar z którego piwo serwuje od tej pory w gospodzie. Podobno praktycznie całe wybicie rozchodzi się na miejscu.

Parkujemy przed browarem i już pierwsze zaskoczenie. Na ścianie budynku wisi dumnie tablica „Hukvaldske pivo”, podobnie na drzwiach, ale tu szok! Browar produkujący własne piwo okraszony jest reklamami Radegasta! Jeszcze w lekkim szoku otwieram drzwi i przenoszę się do innej epoki.Autentyczny, czeski odpowiednik PRLu, przynajmniej ja to tak sobie wyobrażam, bo w tamtych czasach piwa nie piłem.

Kraciaste obrusy, wszechobecna swojskość,  zdjęcia "mebli" na ścianach, goście zajadający ogromną golonkę. Taka swojskość mi pasuje. Miejscowi są przyjaźni, co nieco po naszemu również rozumieją. Browar jest centralnym punktem życia lokalnej społeczności, bilard, lodowisko, piwo, mocniejsze alkohole. Dwa lane piwa z browaru i dwa koncernowe, czyli Kozel i Radegast. Tego to ja nie pojmuję! Mając swoje dobre piwa lać coś takiego? Jedyne co mi przychodzi do głowy to nieśmiertelne "jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze".

Jeżeli dotarliśmy już do piwa to w dniu wizyty były dostępne dwa rodzaje 12 i 14 odpowiednio po 24 i 26 koron czeskich. Piwo serwowane w sygnowanym szkle, były również podkładki z logo.


12 przyozdabia rewelacyjna czapa gęstej piany, tak charakterystyczna dla piw z tego kraju. W barwie lekko opalizujące złoto. W aromacie klasycznie bardzo dużo słodu i oczywiście nieśmiertelny czeski diacetyl, który w takim miejscu dodaje piwo smaku. Ach ta psychologia ;) W smaku to samo, wyrazista, bardzo przyjemna słodowość, okraszona, bo jak inaczej diacetylem. Goryczka niska, ale jak na 12 całkiem zacnie zarysowana. W swojej kategorii bardzo dobre piwo!
Ocena: 9.5/12

14 czyli typowo czeskie półciemne, co doskonale oddaje barwa. Ponownie świetna piana. Aromat już nie tak przyjemny jak w 12ce, słód, karmel i diacetyl to nie tak dobre połączenie.W smaku w zasadzie to samo, a ja nie przepadam za typowo karmelowymi piwami. Pomimo pewnej kremowości, jest dosyć wodniste. Ogólnie smaczne, ale bez szału.
Ocena: 7.75/12

W pewnym momencie dosiadł się do nas miejscowy z małym poczęstunkiem, myśmy się odwdzięczyli i pewnie toczyło by się to dalej gdyby nie konieczność dalszej drogi na rock 'n' rollowy szlak!

Jeżeli będziecie w okolicy to koniecznie wpadnijcie na jedno lub dwa w to urokliwe miejsce. Warto odwiedzić!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz