czwartek, 19 marca 2015

Tyle piwa w całym kraju! Zadymili kraft pomału

Lawina premier przyprawia o zawrót głowy nawet największych fanatyków rodzimej sceny, a piw jest już tyle, że można sobie pozwolić na małą kategoryzację wpisów i posty łączone. Zwłaszcza, gdy degustacje są terenowe, a notatek jest niewiele. Dlatego w drugim i trzecim odcinku "Tyle piwa w całym kraju! Ja wariuje tu pomału!" przyjrzymy się smakołykom o wędzonej duszy. 

 

Hefajstos, Olimp (butelka 0,5l - 6,95) Smoked stout (13 blg, 5% alk.) na słodzie wędzonym dębem i bukiem (40% zasypu). Wizualnie jest bardzo dobrze, piękna beżowa, drobniutka i trwała  piana robi wrażenie. Gorzej z zapachem, wędzonka minimalna, a nos się szybko przyzwyczaja i pozostaje kwaskowaty palony słód. Podobnie w smaku palony, lekko kwaskowaty słód dominuje, a uzupełnia go czekolada, oraz minimalna wędzonka. Goryczka niska w stronę średniej. Solidny dry stout, ale zdecydowanie nie smoked, dla fanów dymu to rozczarowanie, dla wielbicieli dry pozycja warta spróbowania. 7.75/12

Smoky Deer, Pracownia Piwa, (lane 0,4l. - 8zł) Smoked Red Ale (16 blg, 7,1% alkoholu i 42 IBU) Piwo degustowane w terenie, bez notatnika, dlatego będzie krótko. Wizualnie bardzo dobrze. W zapachu sporo słodu i delikatna wędzonka, lekka czekolada i ciemne owoce. Smak to zmiana nastroju, pierwsze łyki to zaskoczenie, jest gładkie, słodkie, ale po chwili władze przejmuje nieco łodygowa silna goryczka co w połączeniu z lekkim popiołem i słodem czyni piwo nieco cierpkim. Wędzenie jest wyraźne, ale osobiście preferuję silniejsze, zwłaszcza przy takim intensywnym chmieleniu. Całość uzupełniają ciemne owoce. Smaczne, ale po moim ulubionym browarze oczekiwałem nieco więcej. 8.75/12

Miss Big Foot, Birbant, pub Piwna Stopa & Sebastian Łeszczak (butelka 0,5l. -  Wreszcie etykieta o wyrazistej kolorystyce, która od razu rzuca się w oczy! Niestety piwo ma barwę brązowego błota, piana wypada nieco lepiej. Po odkapslowaniu nos atakują silne nuty chmielu (sporo sosny, nieco ziółek), słód, zboże, lekkie owoce. Intrygujący i przyjemny. Pierwszy łyk i faktycznie wędzone śliwki, kompot świąteczny! Dużo słodu, zboża, nieco popiołu, ogniska, drewna, skórka pomarańczy, igły sosny, odrobina owoców i ziół. Spora goryczka, minimalnie trawiasta. Kwaskowate, lekko ściągające, intrygujące i smaczne. Brakuje nieco ciała i wanilii, która widnieje w składzie. Niezły wariat, czy może wariatka o wielkich stopach, pasowała by na BGM. Jestem na tak, ale mam pewność, że niejeden wypluje ;) 9/12

Po degustacji pierwszej trójki, muszę krzyczeć: Więcej dymu! Mocniej wędzić! Nie lękajcie się UE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz